EPILOG

Harry przeciągnął się w łóżku, po czym pocałował Draco słodko w usta.

– Dzień dobry, mój drogi – zamruczał mu do ucha.

Draco uchylił powieki, po czym – zupełnie przecząc zachowaniom zaspanego człowieka – wgramolił się na Harry'ego zręcznie, siadając mu na biodrach. Czuł erekcję swego małżonka między pośladkami. Uśmiechnął się lubieżnie.

– Mmm, cóż my tu mamy – odpowiedział, dłońmi gładząc nagą klatkę piersiową Harry'ego. Zdobił ją jedynie wisiorek z wężem, który wręczył mu na Boże Narodzenie.

– Jak zwykle myślisz tylko o jednym – zachichotał Harry, lecz jego dłonie również błądziły po ciele Draco.

– Będę ci to mówił każdego dnia, kochanie, ale rozegrałeś całą sprawę iście po ślizgońsku. – Draco przygryzł wargę, patrząc na niego z ogromnym pożądaniem. – Jesteś wężem wśród lwów.