Śmierć, Wojna i Waśń postanowili się wybrać pewnego dnia na „męski wypad". Oczywiście ja i Furia nie miałyśmy nic przeciwko ale trochę nas śmieszyło te całe ich przygotowywanie. Nie bardzo też potrafiłyśmy dojść do tego co będą robić po tym co pakowali do plecaków. Korzystając jednak z wolnej chaty Furia postanowiła zaprosić do domu swoje koleżanki z Koła Gospodyń Domowych. Tak, ja też była zdziwiona, że tutaj, w tym świecie też mają coś takiego jak Koło Gospodyń Domowych.

„Już dawno chciałam Cię zabrać ze sobą." mówiła do mnie Furia gdy szykowałyśmy salon do odwiedzin „Śmierć jednak nie lubi słyszeć o zabieraniu Cię gdzieś ze sobą bez jego osoby."

„Wiem o tym doskonale." odpowiadam jej i wygładzam obrus na stole „Po prostu się o mnie martwi."

„Mówisz o tym jakoś mało przekonująco..." zauważa Furia.

„Bo nie do końca mi to pasuje ale staram się go zrozumieć." odpowiadam jej z lekkim uśmiechem „Powiedz mi: czy Twoje koleżanki nie będą miały nic przeciwko, że kiedyś byłam człowiekiem?" zmieniam temat.

„A czemu miałyby mieć?" Furia patrzy na mnie zaskoczona.

„Zauważyłam, że różne istoty różnie na mnie reagują..."

„Chodzi Ci o incydent na targowisku? Nie masz o co się martwić. Istoty, które dzisiaj tutaj do nas przyjdą w większości są bardzo nisko jeśli chodzi o rangę ale są bardzo przyjazne. W dodatku już od dawna chciały Cię poznać."

„Naprawdę?"

„Jesteś w końcu żoną Śmierci. A Śmierć się liczy w całym wszechświecie. Tylko głupcy narażają się na jego gniew."

„Mówisz tak jakby to on był jedynym Jeźdźcem a przecież Ty też nim jesteś."

„Możemy być czterema Jeźdźcami ale to Śmierć ma największy autorytet."

„Rozumiem..."

Gdy kończymy ustawianie ciast i przekąsek, które przygotowałam z małą pomocą Furii, rozlega się dzwonek do drzwi. Furia z uśmiechem podchodzi do drzwi, otwiera je i do naszego domu wchodzi osiem istot płci damskiej.

„Drogie Panie, moja bratowa Grażyna." przedstawia mnie Furia.

Sześć istot z tej grupy kłaniają mi się nisko na te słowa.

„Nie, proszę, nie kłaniajcie się." mówię do nich zaskoczona takim powitaniem.

„Mówiłam, że nie musicie jej się kłaniać." karci ich przyjaźnie Furia.

„Musiałyśmy jednak sprawdzić czy nas nie okłamujesz." odpowiada jej jedna z istot.

Po chwili cała grupa podchodzi do mnie i się przedstawia. Staram się zapamiętać wszystkie imiona ale niektóre nawet trudno mi się wymawia a co dopiero tu mówić o ich pamiętaniu. Istoty reagują na to przyjaznym śmiechem i każą mi do siebie zwracać się zdrobnieniami. Po chwili siedzimy w pokoju i plotkujemy. Muszę przyznać, że jest to bardzo miła odmiana i ani przez chwilę nie czuję się gorsza w tym gronie. Nawet nie wiem kiedy mija kilka godzin i członkinie Koła zbierają się do domów.

„Przyjdź na następne spotkanie." zaprasza mnie Uriel „A jeśli mąż nie zechce Cię puścić to my go przekonamy." dodaje ze śmiechem.

„Postaram się." odpowiadam im.

Ja i Furia żegnamy się z nimi i zaczynamy sprzątanie. Akurat zmywamy naczynia kiedy słyszymy odgłos kopyt na podwórku. Wyglądam przez okno i dostrzegam Śmierć z braćmi i... z dużym workiem. Wychodzę razem z Furią przed dom i patrzę z zaciekawieniem na worek.

„Hej, co tam macie?" pytam podchodząc do Śmierci i czekając na jego pocałunek.

„Nie uwierzysz co kupiliśmy na pchlim targu." odpowiada mi Śmierć, ściąga swoją maskę i całuje mnie na powitanie.

„Byliście na pchlim targu?" pyta Furia stając niedaleko mnie.

„Waśń nas zabrał." odpowiada mi Wojna i kładzie worek na ziemi „Było tam niesamowicie."

Podchodzę do worka, zaglądam do środka i dostrzegam...

„Klocki Lego?" pytam zaskoczona.

„Tak!" odpowiada mi entuzjastycznie Waśń „Wiedziałaś, że z klocków Lego można zbudować samochód albo samolot?"

„Dostaliśmy w gratisie nawet książkę." dodaje Wojna i pokazuje mi książeczkę modeli.

„Chcecie z tego zbudować samolot?" pyta Furia.

„Między innymi." odpowiada mi Waśń „Zawsze chciałem polecieć samolotem."

„A potem możemy zbudować jakiś pojazd pancerny." dodaje Wojna.

„Albo nową kryptę." odzywa się Śmierć.

Patrzę na Furię zszokowana i widzę, że i ona zdaje sobie sprawę z tego, że z klocków Lego można zbudować tylko modele. Nie odzywamy się jednak w ogóle ponieważ Jeźdźcy biorą worek i przenoszą się z nim do pomieszczenia gospodarczego z zamiarem układania ich.

„Jak coś zbudują to się zorientują, że to tylko model." mówi do mnie Furia uspokajającym tonem.

„Mam nadzieję..." odpowiadam jej i wracam z nią do domu.

„Potrzebujemy więcej klocków." mówi do mnie Śmierć wchodząc do naszej sypialni gdy ja leżę już w łóżku.

„Jeszcze więcej?" pytam go zaskoczona.

„Ta ilość, którą mamy nie wystarczy na duży samolot."

„Rozumiem..." odpowiadam mu ledwo powstrzymując śmiech „I co z tym zrobicie?"

„Jutro pojedziemy ich poszukać. A Ty w ogóle jak spędziłaś dzień?"

„Dobrze. Furia zapoznała mnie ze swoimi koleżankami z Koła Gospodyń Domowych."

„Koło Gospodyń Domowych? Naprawdę chcesz uczestniczyć w czymś takim?"

„A dlaczego nie? Uważasz, że się nie nadaję?"

„To nie o to chodzi." odpowiada mi Śmierć „Tylko, że nie wiadomo kogo możesz tam spotkać a wiesz, że nie każdy akceptuje Twojej wysokiej rangi. Po prostu trochę się martwię."

„Wyglądają na miłe. Pozwól mi się z nimi parę razy spotkać."

„W porządku." odpuszcza mój małżonek i kładzie się do łóżka „Dobranoc." dodaje całując mnie w usta.

„Dobranoc." odpowiadam mu i po chwili też się kładę.

Śmierć, Waśń i Wojna faktycznie następnego dnia pojechali szukać więcej klocków i przyjechali późnym popołudniem z trzema nowymi workami. Od razu też zamknęli się w pomieszczeniu gospodarczym by dalej kontynuować budowę samolotu. Gdy Śmierć dołącza do mnie w nocy do łóżka słyszę w jego głosie ekscytację:

„Skończyliśmy i jutro będziemy go testować."

„Ale co będziecie testować?" pytam go zdziwiona.

„No samolot. Klocków starczyło nam na zbudowanie samolotu tylko dla jednej osoby ale będziemy się zmieniać."

„A jak chcecie go przetestować?"

„Jutro Ci opowiem." odpowiada mi Śmierć, całuje mnie na dobranoc i zasypia zostawiając mnie z mnóstwem pytań.

Następnego dnia męscy Jeźdźcy zabierają mnie i Furię na wzgórze niedaleko domu byśmy mogły być świadkami pierwszego testu ich pierwszego samolotu. Idąc już tam wiedziałam, że będzie ciekawie i nie myliłam się. Kiedy w końcu dochodzimy na miejsce dostrzegam Wojnę w samolocie z klocków oraz Waśń, który mu coś tłumaczy.

„Zrobisz koło i to będzie tyle." kończy Waśń swoją wypowiedź i zamyka samolot.

„Jaki jest plan?" pytam Śmierć patrząc niepewnie na całą sytuację.

„Ja i Waśń popchniemy samolot by nabrał rozpędu." odpowiada mi Śmierć „Po skończeniu się wzgórza Wojna powinien nabrać siły nośnej i się unieść. Zrobi koło i wyląduje."

„A co jeśli się nie uniesie?" pytam go ze strachem.

„I właśnie dlatego to nie ja tam siedzę."

„Jestem gotowy!" krzyczy Waśń do starszego brata.

„Oni są nienormalni, prawda?" pytam Furię patrząc niepewnie na całą sytuację gdy Śmierć idzie do Waśni.

„Prawda." odpowiada mi Furia ledwo wstrzymując śmiech.

Śmierć i Waśń ustawiają się z tyłu samolotu i na znak zaczynają go razem popychać. Po chwili go puszczają i maszyna jedzie w dół wzgórza. Gdy ląd się kończy samolot przez małą chwilę unosi się w powietrzu ale w ostateczności spada płasko w dół. Rozlega się gigantyczny huk i pojawia się dym. Wszyscy biegniemy na skraj wzgórza i patrzymy na dół. Widzimy jak Wojna leży u podnóża góry w wielkiej dziurze a dookoła niego walają się klocki Lego.

„Wszystko w porządku?!" krzyczę do niego.

„Nie lata!" odpowiada Wojna jakby nigdy nic.

„O rany Wojna, jak my teraz pozbieramy wszystkie klocki jak je rozwaliłeś na całą dolinę?!" krzyczy do niego Waśń.

„Ciebie klocki bardziej martwią niż własny brat." karcę Waśń.

„To Wojna. Zresztą jak widać jest cały w przeciwieństwie do naszej dwudniowej pracy!" ostatnie zdanie wykrzykuje do Wojny.

„To od samego początku nie miało sensu powodzenia..." odzywa się Furia.

„Co masz na myśli?" pyta Waśń siostrę.

„To klocki Lego. Na ziemi służą one do zabawy. Wy serio myśleliście, że zbudujecie z nich działający pojazd?"

„I dopiero teraz nam o tym mówisz?" pyta Śmierć.

„Nie pytaliście nas o zdanie."

„Wojna zostaw to!" Śmierć krzyczy do najmłodszego brata widząc jak on zaczyna zbierać klocki na jedną kupkę „To i tak nie poleci!"

„Że co?" odkrzykuje mu Wojna.

„To nie poleci!" powtarza Śmierć.

„Poleci!" odkrzykuje mu Wojna i kontynuuje zbieranie klocków.

„Później mu to wyjaśnimy..." mówi do mnie Śmierć wzruszając bezradnie ramionami.