13. Zaufaj „Gdzie on jest ?! Gdzie jest Naruto ?!" Iruka wpadł w poślizg do pokoju hotelowego, odsuwając zasłonę oddzielającą bok Naruto od boku Kakashiego. To tylko dlatego, że Sakura zastraszała urzędnika, którego umieszczono w tym samym pokoju. - Powiedzieli mi, że jest w szpitalu!

- Wszystko w porządku, sensei - powiedziała spokojnie Sakura, siedząc na stołku obok łóżka Naruto, obierając jabłko kunaiem. Jiraiya siedziała w oknie z podbitym okiem, podczas gdy Tsunade trzymała świecące dłonie nad głową Kakashiego.

Iruka podbiegł do blondyna, przyglądając mu się ze zmarszczonym brwi. Usiadł ostrożnie na skraju łóżka i powoli westchnął z ulgą. "Co się stało?" - zapytał Jiraiyę.

„Między innymi Orochimaru," skrzywił się Jiraiya, poprawiając worek z lodem.

Drzwi gwałtownie się otworzyły, uderzając w ścianę na tyle mocno, że można nimi potrząsnąć. Sasuke wpadł do środka, mając na sobie Wyraz Uchiha # 22. "Co się stało?" - powiedział, wskazując dziko na Naruto, jednocześnie patrząc na Jiraiyę.

Jiraiya odwzajemnił spojrzenie. „Dobiegałem do…"

Jęk zasygnalizował przebudzenie Kakashiego, jedno widoczne oko otworzyło się. - Tsunade-sama? - zapytał zmieszany, powoli obracając głowę. - Sasuke - przywitał się. Jego oko skierowało się na Naruto i rozszerzyło. "Co się stało?" - zapytał, machając głową w stronę Jiraiyi.

Sannin jęknął, uderzając dłonią w oczy.

Kiedy Naruto otworzył oczy, jego pierwszą myślą była pula zakładów.

Czy Lee zmienił któryś ze swoich zakładów, które były na Gai? Czy w końcu wciągnęli w to Nejiego? Tenten miała równowagę między Gaiem i Kakashim, a także Kakashim i Zabuzą. Sasuke został zmuszony do zrobienia przewijania ze wszystkimi zakładami, ponieważ mieli ich tak wiele na różne aspekty walki. Karin powiedziała, że przed obstawieniem zaczeka, aby zobaczyć, jak potężni są oboje.

- Hej Sasuke, co jest… och, hej, Iruka-sensei! Naruto rozpromienił się, zamierzając go przytulić, ale gdy zobaczył to, jego ramiona paliły się. „Ow."

Iruka potrząsnął głową i zmierzwił włosy, sapiąc. - Któregoś dnia dostanę zawału serca.

- To rzadkie u mężczyzn w twoim wieku.

- Dlatego to takie niesamowite, że sobie z tym poradzisz.

- Dobrze się czujesz, Naruto? - zapytał Kakashi z drugiego łóżka, trzymając książkę w dłoni, a jego oko podniosło się. Naruto pomachał.

- Nic mi nie jest. Co ci się stało?

„Itachi i jego partner Akatsuki pojawili się w wiosce. Kakashi, Kurenai i Asuma próbowali z nimi walczyć, ale ponieśli porażkę - powiedział Sasuke, przewracając oczami z dziwną mieszanką dumy i szyderstwa rodzeństwa w głosie. Niewypowiedziana Moja nii-chan jest wciąż lepsza od ciebie, ha-ha-ha była widoczna dla Sakury i Naruto.

- Co… skąd wiesz o Akatsuki? - zażądał Jiraiya.

„Wszyscy tak," odpowiedziała Sakura, mówiąc „jesteś z tyłu, prawda?" ton. „Naruto zna duchy, pamiętasz? Zna kilku, którzy zginęli z powodu Akatsuki."

- Zaczekaj, co to za Akatsuki? Iruka przerwał, pomagając Naruto usiąść i obejmując go ramieniem.

- W zasadzie to grupa terrorystyczna - powiedział sucho Naruto. "Ich celem jest zebranie Jinchuriki, wydobycie ich Bijuu i użycie ich do ożywienia Dziesięcioogoniastej Bestii."

"Co?!" Jiraiya wybuchnął.

-… och. Zapomniałem powiedzieć, że spotkałem Madarę, prawda?

„I tak syn Mędrca cały syknął i zaczął Klątwę Nienawiści po stronie Uchiha, a potomkowie ich wujka założyli klan Hyuuga. Madara tak naprawdę nie znał tej części, powiedział mi Kyuubi. Osoba będąca rośliną aloesu zmanipulowana Madara myślał, że zaprowadzi pokój na świecie, podczas gdy tak naprawdę miał być gospodarzem Kaguyi - ziewnął Naruto. To była zabawna rozmowa z Kuramą i braćmi Uchiha. Ze strony Kyuubiego było dużo śmiechu, a ze strony pozostałych dużo krzyków.

„Jestem prawie pewien, że Nagato i Konan poddaliby się, gdybym mógł znaleźć ducha Yahiko. Pracowałem nad jutsu, które pozwoli mi uczynić je widocznymi przez krótki czas," kontynuował Naruto. "To byłoby niesamowite, skoro jest Uzumakim." Podniósł swojemu sensei do góry kciuki.

Powieka Jiraiyi drgała. - I tylko dlaczego. Nie. Ty. Powiedz mi. COŚ z tego? - wrzasnął, zaciskając dłonie we włosach.

"Miałem zamiar!" - wykrzyknął Naruto, defensywnie. „Po tym, jak zabraliśmy Tsunade z powrotem do wioski! Myślałem, że to po prostu zestresuje wszystkich na drodze!" Głowa Jiraiyi opadła, gdy jęknął.

Ramię Iruki zesztywniało, gdy chwycił Naruto, ciemne linie przesłaniały jego oczy. - I tylko… jak daleko są w swoim planie?

„Myślę, że jak dotąd mają tylko jedną bestię. Może dwie. Jiji i ja wysłaliśmy list do Kumo z pytaniem o dwie, które mają. Byli ograniczeni do misji w wioskach i misjach w pobliżu ich wioski z oddziałami. Powiedziałem Gaarze i jego rodzeństwo, ale nie urzędnicy jego wioski. Po prostu próbowaliby go zabić ".

„Cóż, myślę, że to dobrze. Chociaż słyszałem, że Jinchuriki Ośmioogoniastego dostanie ataku czegoś takiego," zaśmiał się Kakashi.

- Czy możesz uzyskać informacje od duchów? Jakiego zaginionego ninja mają, ich umiejętności, lokalizacji? - zapytał Jiraiya, pochylając się do przodu z rękami splecionymi przed sobą.

- Jasne - powiedział Naruto, wzruszając ramionami. „Chciałbym zaznaczyć, że nie byłem z tego powodu całkowicie nieodpowiedzialny, ponieważ powiedziałem Jiji, obecnemu Hokage, a on pomaga mi postawić Jinchuriki w stan pogotowia". Jiraiya tylko westchnął.

- Czy to naprawdę dobry pomysł, żeby w ogóle opuszczać wioskę? Iruka zmartwił się, mimowolnie zacieśniając uścisk, aż Naruto opadł na jego klatkę piersiową, żeby uniknąć zgniecenia.

- Będzie dobrze, sensei - powiedział Naruto głosem stłumionym przez kamizelkę. "Zobaczysz."

- Ale poważnie, sensei, twoja walka była żałosna.

"Zamknij się, Sasuke."

Minął tydzień, zanim zwolniono go ze szpitala. Naruto obserwował inaugurację Tsunade ze swojego okna i zaczął robić plany, jak pomalować jej część pomnika, gdy został ukończony, gdy był rzeźbiony.

Minęły trzy dni, zanim sam chodził. Na szczęście, chociaż przeszedł przez wyżymaczkę, jego ciało nie wydawało się być tak zestresowane, jak zwykle, kiedy próbował transformacji. Jego Rasenshuriken prawie zniszczył mu ramię, ale pomyślał, że w końcu stracił technikę.

Poczuł déjà vu, gdy szedł ulicą i słyszał, jak Ino woła jego imię. „Oi! Naruto!"

Jęcząc, zatrzymał się, odwrócił się i czekał, aż Drużyna Asuma dotrze do niego z mdłym powietrzem wokół niego. Ino zatrzymała się, dysząc. - Widziałeś Sasuke-kun? - zapytała z nadzieją.

„Nie," odpowiedział Naruto.

Wydymała się. "Aw! Jesteś w tym samym składzie, myślisz, że wiesz, gdzie on jest!"

„Yo," powiedział bez wyrazu Shikamaru, gdy podszedł z rękami w kieszeniach. Za nim podążył Choji i jego zwykła torba na wióry.

"Co chcesz?" Naruto westchnął.

Ino zmarszczyła brwi. - Jesteś zmęczony czy coś?

"Nie."

- Więc dlaczego jesteś… taki? Machnęła do niego rękami.

"Jak co?" Patrzył tępo.

„Jak… jak… Shikamaru czy coś! Nie wiem! Zawsze jesteś taki radosny i głośny!"

Patrzył, patrzył i patrzył, aż pomyślał, że jego oczy mogą wypaść. - Jesteś… taki… ślepy - powiedział niemal z niedowierzaniem. Spotkała go kilka razy od ukończenia szkoły i nadal nie widziała jego prawdziwej osobowości?

"Co to było?!" - krzyknęła, a kleszcz wyrósł jej na czole. Wyglądała dokładnie tak, jak kiedyś zachowywała się Sakura.

Walnęła go w głowę, tak jak Sakura udawała.

Na nieszczęście dla nich obojga, chociaż wyglądał zupełnie normalnie, prawie nie był w stanie obejść się i zostać uderzony w głowę. Sycząc, Naruto zgiął się, cały hałas został zablokowany przez dzwonienie w uszach. Święta krowa, to było zupełnie jak wtedy, gdy przypadkowo wysłał dzwonek i gong tuż obok swoich pięcioletnich uszu.

„Żartujesz sobie ze mnie ?! Nie mogę nawet wyjść na badania przez pięć minut bez kogoś, kto zdecyduje się cię uderzyć? On już miał wstrząs mózgu, kretynie!" Jiraiya ryknął, szybując z prędkością dźwięku znikąd. To było niesamowicie podobne do zwyczajów Iruki. „Właśnie wyszedł ze szpitala!"

- H-był w szpitalu? Ino wyjąkała.

- Orochimaru już go wystarczająco zranił, a potem jakiś gówniany mały genin myśli, że może walnąć ludzi dookoła. Zamienię słowo z twoim sensei - powiedział ponuro, biorąc w ramiona oszołomionego Naruto.

Ino przełknęła ślinę i zbladła. Shikamaru i Choji patrzyli z otwartymi ustami, widząc w tym momencie Jiraiyę wystarczająco dużo, by wiedzieć, kim on jest. "Jak on ma na imię?" Jiraiya zmarszczył brwi.

- C-co? jąkała się.

- Jego imię. Twój jounin sensei.

„S-Sarutobi Asuma," powiedziała, wyglądając na przerażoną.

- Wow. Nie spodziewałem się, że syn sensei pozwoli swoim uczniom być tak gównianymi - wymamrotał Jiraiya odchodząc, nie rejestrując urażonych min, które mieli na sobie.

„… Niezła robota, Ino".

„Powiedziałem, że nic mi nie jest," narzekał Naruto, wpatrując się zrzędliwie w sufit, gdy Tsunade trzymała jedną świecącą dłoń nad jego głową.

„Tak, tak. To może być drobiazg, ale ludzie tacy jak ty pozwalają gromadzić się drobiazgom, aż stanie się to jedna wielka," odpowiedziała Tsunade, jej brwi drgnęły. Prychnął.

Cofnęła rękę. - Tylko uważaj, żeby już nie odrywać kobiet, dobrze? zachichotała, machając do Jiraiyi, kiedy wyszła przez drzwi szpitala. Naruto nie wyszedł nawet na tyle długo, by pokój został przydzielony komukolwiek innemu.

Naruto uniósł brew, widząc niezręczne powietrze, które nastąpiło, zerkając na Jiraiyę tylko po to, by zobaczyć, jak patrzy na niego z zmarszczonym brwi. - Musimy o czymś porozmawiać - powiedział dziwnie poważnie.

Brwi Naruto napotkały linię jego włosów. Jiraiya wstał i podszedł do łóżka, ciągnąc szpitalne krzesło, by usiąść. - Czy są tu jakieś duchy? Jeśli tak, powiedz im, żeby wyszły.

Jego wzrok spoczął na starszej pielęgniarce podlewającej wyimaginowane rośliny na parapecie. - Oi, babciu - zawołał. Przerwała pracę i spojrzała na niego, wyglądając na trochę pustą. „Czy możesz iść podlać rośliny w 4B?"

Uśmiechnęła się, kiwając głową, unosząc się przez sufit. Wzdychając, Naruto odwrócił się do Jiraiyi, który wpatrywał się tam, gdzie patrzył z zaciekawieniem. - O co chodzi, ero-sennin?

Jiraiya przyjrzał mu się uważnie. Naruto zmarszczył brwi, gdy zdał sobie sprawę, że mężczyzna nawet się nie złościł z powodu swojego przezwiska, jak zwykle. - Wygląda na to, że trochę się rozłączyliśmy - powiedział Jiraiya surowym głosem.

Pomimo jego typowej postawy, Naruto poczuł kulkę zdenerwowania w żołądku. „Naruto, nie możesz po prostu odejść i ćwiczyć niebezpiecznych technik, które mogą rozerwać ci ramię i samemu przećwiczyć transformację Bijuu wszystkich rzeczy. Czy zdajesz sobie sprawę, jak niebezpieczne jest Akatsuki? Ich jedynym przywilejem jest twoja śmierć. Nie możesz po prostu trzymaj takie informacje przede mną. Musisz być ze mną szczery. Kiedy do tego dojdzie, nie musisz mnie lubić, ale nadal jestem twoim sensei. "

- Myślisz, że cię nie lubię? Naruto ostrożnie wyostrzył wyraz twarzy. - Cóż… miałbyś rację! - powiedział wesoło, wskazując na czoło Jiraiyi. Mężczyzna szarpnął się jak głaz, który spadł mu na głowę, ale szybko doszedł do siebie, dźgając go palcem w twarz.

- I to jest dokładnie to, o czym mówię! Za każdym razem, gdy próbuję z tobą porozmawiać, żartujesz mi albo obrażasz mnie! Nie urodziłem się wczoraj, dzieciaku - wycedził Jiraiya, krzywiąc się. "Wiem, że unik, kiedy go widzę."

- To dobrze - warknął Naruto, a wyraz jego twarzy odzwierciedlał jego kwaśny nastrój. "Czy już skończyliśmy?"

- Nie przez długi czas - warknął Jiraiya, chwytając go za ramię, kiedy próbował wstać. Naruto rzucił mu zirytowane spojrzenie. „Oświetl, ile chcesz, prowadzimy tę dyskusję".

Naruto usiadł z powrotem i skrzyżował ramiona, twarz stała się bez wyrazu. - Dlaczego nie możesz mi zaufać? - zapytał Jiraiya z grymasem. „Jedyny raz, kiedy jesteś w stanie to zrobić, to półżywy".

Naruto zmarszczył brwi. - Gamakichi powiedział mi, że naśladujesz nawyki większości paranoicznych jouninów i ANBU i nie śpisz w drodze - powiedział stanowczo Jiraiya.

- Głupi zdrajca - mruknął Naruto.

„I między innymi, spytałeś, czy miałem w przeszłości przemoc," kontynuował Jiraiya.

"Więc?"

„Więc-więc? Co do diabła, dzieciaku? Nic w tobie nie ma sensu. Nie mam pojęcia, jaki poziom zaufania do mnie masz, z czym przyjdziesz do mnie po pomoc, do diabła, jeśli w ogóle przyjdziesz do mnie o pomoc ".

- Nie wiem, co ci powiedzieć - powiedział bez ogródek Naruto.

Westchnął. - W takim razie w porządku. Może to było od początku przesądzone. Naruto zmrużył oczy, wstając. - W takim razie pójdę.

Naruto zajęło chwilę, zanim zrozumiał. Nie mógł powstrzymać przemiany jego twarzy, choćby na chwilę, w ponury przerażenie.

Jiraiya spojrzał na niego. „… To wszystko, prawda? Boisz się, że wyjdę?"

Blefy były przydatne do ujawniania informacji.

- Nie - warknął Naruto, psychicznie spanikowany.

On się złości. A więc bliżej.

„Naprawdę? Więc o co chodzi? Twoja pokerowa twarz to as, dzieciaku, ale zasady shinobi są do niczego. Jeśli nie zaczniesz mówić mi prawdy, to nigdy nie zadziała."

Naruto spojrzał gniewnie. - W takim razie możesz odejść.

Wyzwanie.

- Nie, myślę, że będę cię dręczyć, dopóki nie powiesz mi prawdy.

„Ero-sennin-" Zniewaga. Unik.

- Co? Czy ja cię irytuję? Jiraiya wycedził, jaskrawymi sztyletami. „Żadne z nas nie opuści tego pokoju, a jeśli odejdziesz Hiraishin, wyśledzę cię".

Policzek Naruto drgnął. "Czego odemnie chcesz?" - syknął, pochylając się bliżej, a jego oczy się zwęziły.

Jiraiya się skrzywił. "Właśnie Ci powiedziałem-"

"Nie!" Naruto uniósł ręce. "Czego odemnie chcesz?"

"Co?" Jiraiya nie rozumiał.

Użyj swoich słów, Naruto, głos Sakury odbił się echem w jego umyśle.

- Wiem, wiem. Chciałeś mnie wyszkolić. Ale dlaczego? Naruto wskazał na jego twarz. - Dlaczego po tak długim czasie? Po co mi najpierw pomagać, skoro mogłeś zabrać Orochimaru z babcią? Dlaczego chcesz, żebym się tu kręcił? Na jego twarzy pojawił się kwaśny wyraz i podniósł rękę, żeby odliczyć. - Ludzie robią rzeczy tylko z trzech powodów. Po pierwsze, chcą czegoś lub coś z tego wyciągają. Po drugie, nienawidzą cię. Po trzecie, lubią cię. Co z tego masz?

-… wow. Jesteś zblazowany. Naruto wyglądał na gotowego do rzucenia krzesłem. - Czy kiedykolwiek rozważałeś, że będzie to trzecia opcja?

„Ledwo mnie znałeś," odpowiedział Naruto. - Ledwo cię znałam. Więc tak, dowiedziałem się o tobie wszystkiego, co mogłem od ropuch. I do cholery Kami, ty głupi głupku, tak bardzo cię nienawidzę. Jiraiya był chwilowo zbity z tropu, ale Naruto już wstał, żeby móc na niego spojrzeć. „Ponieważ sprawiłeś, że cię lubię! Jesteś… jesteś… jesteś całkowicie głupkowaty i zabawny i jesteś wściekłym zboczeńcem, który pisze głupie, perwersyjne książki, ale nigdy mnie nie zawiodłeś, odkąd zaczęliśmy i wszystko, czego chcę to sprawić, że będziesz ze mnie dumny i nienawidzę tego. Ilekroć lubiłem kogoś spoza Iruka-sensei, nieuchronnie próbowali mnie oszukać i nic, co kiedykolwiek zrobiłem, nigdy nie wystarczało. Nienawidzę, że chcę cię zadowolić, ponieważ ja Boję się, że jakoś schrzanię i sprawię, że mnie nienawidzisz, a ja nie organizuję imprez z litością. Boję się, że uciekniesz - nie przez kilka tygodni lub miesięcy, wiem, jak działają sieci szpiegowskie i Wiem, co oznacza ukrywanie się, ale mam na myśli kolejne dwanaście lat. Ani razu nie przyszło mi do głowy, że ktoś spoza Sasuke i Sakury mógłby zostać moją rodziną, ale wtedy po prostu się pojawiasz i ty - ty - wszystko psujesz. Stoję tutaj z moim pieprzonym ojcem wciąż w pobliżu - wrzasnął Naruto.

Jiraiya gapił się na niego z zamkniętymi ustami, ale oczami tak szerokimi jak bliźniacze Rasengany. „A więc… tak, nie powiedziałem ci, że wiem o różnych rzeczach, ponieważ jestem dziwakiem, który widzi duchy i zawsze byłem po prostu„ tym ", więc nie mam doświadczenia w byciu otwartym i szczerym wobec ludzi którego nie znałam odkąd skończyłam sześć lat. I denerwuje mnie, że wciąż ci ufałem prawie od samego początku, mimo że każda komórka w moim ciele mówi mi, że to głupota i to mnie zabije. ufam ci we wszystkim i to mnie przeraża. "

W pokoju zapadła cisza. Naruto wziął kilka oddechów, powoli wypuszczając powietrze z nosa. -… czasami naprawdę doprowadzasz mnie do szału, ero-sennin.

„… Przepraszam," powiedział Jiraiya, wyraz twarzy się nie zmienił. - Wiem, że znasz moje wymówki, ale… Powinienem był być w pobliżu. Nie zamierzam znowu odejść.

Patrzyli na siebie. - Nigdy nie mógłbyś mnie zawieść - powiedział w końcu Jiraiya. - A ty nie jesteś rzeczą.

Po kilku długich chwilach Naruto wybuchnął płaczem.

Tsunade wpadła wesoło do pokoju, trzymając podkładkę do pisania. „Cóż, Nar- co do cholery, Jiraiya ?!"

- N-to nie tak to wygląda! Jiraiya pisnął, gorączkowo próbując uspokoić ucznia. "Przysięgam!"

„Jiraiya," warknęła, unosząc pięść.

"Ack!" Zerwał się z krzesła w swoich wybrykach.

Naruto zapanował, wycierając twarz szpitalną poduszką. „T-w porządku, babciu, on nic nie zrobił," wyjąkał.

"Jesteś pewny?" - spytała ze zmrużonymi oczami, wciąż trzymając pięść w powietrzu.

- Tak - zakaszlał niezgrabnie w rękę, zawstydzony.

- Słyszałeś to? Huh? Hę? - zapytał Jiraiya, wskazując dziko na Naruto.

„Bardzo dobrze," powiedziała, opuszczając pięść z podejrzaną aurą. - Możesz teraz wyjść, ale bądź ostrożny. Wyszła z pokoju, spoglądając przez ramię.

Siedzieli przez chwilę w ciszy, Naruto na łóżku i Jiraiya na podłodze, zanim Jiraiya odchrząknął. - Więc… chcesz rzucić to jointa i zrobić grilla?

Naruto dosłownie ślinił się, kiedy oglądał jedzenie, które kelnerka postawiła na stole. Rozchylił pałeczki, unosząc brew, gdy Jiraiya wyśliznął się ze swojej strony z boksu.

„Idź naprzód," powiedział sannin, z oczami skierowanymi w górę jak oczy Kakashiego. „Muszę tylko z kimś iść porozmawiać". Wskazał kciukiem na budkę z kilkoma jouninami.

Naruto wzruszył ramionami i okopał się. Miał tendencję do doświadczania emocji w krótkich, intensywnych wybuchach i dość szybko odzyskiwał siły. Podniósł kawałek kurczaka i zaczął jeść.

Jiraiya klepnął Kurenai w ramię, zmuszając ją do zatrzymania się z pałeczkami w połowie drogi do ust i spojrzenia w górę. - Jiraiya-sama! zawołała.

- Masz coś przeciwko, jeśli się wślizgnę? - zapytał, wskazując na jej stronę boksu.

- Oczywiście - odpowiedziała, zsuwając się do ściany, żeby mógł usiąść.

Asuma i Gai rzucili mu zaciekawione spojrzenie z drugiej strony budki. Jiraiya przylgnął do uśmiechu, przez chwilę bębniąc palcami po blacie stołu. - Właściwie mam z tobą interesy, Sarutobi.

"Ze mną?" Asuma zamrugał i odłożył pałeczki. "Czego potrzebujesz?"

„Wcześniej, dzisiaj," zaczął Jiraiya, „mój słodki mały uczeń szedł ulicą, kiedy twój blondyn zawołał go, szukając Sasuke." Jounin spiął się, a Kurenai wyglądała na odrobinę zawstydzoną. „Nie byłoby tak źle, gdyby nie uderzyła go w głowę na tyle mocno, by powalić go na ziemię, kiedy właśnie wyszedł ze szpitala i doznał wstrząsu mózgu, zmuszając mnie w ten sposób do zabrania go z powrotem do powiedział szpital niecałe pół godziny po tym, jak został zwolniony, aby wyleczyć nową, aczkolwiek niewielką ranę. Teraz, jak jestem pewien, wszyscy rozumieją, że gdyby był w najlepszej formie, nie zaszkodziłoby mu to. my wszyscy, walcząc z moim krnąbrnym kolegą z drużyny i zamieniając swoją rękę w ogromny lisich pazurów trzy razy naprawdę wyczerpuje jeden. Zostałem rzetelnie poinformowany, że to trwa od lat. Teraz jest różnica między Tsunade, która dała mi dobrą talię ich różowowłosy kolega z drużyny wysłał jednego z nich w powietrze, ponieważ zrobili coś głupiego, a twój uczeń postanowił zaczepić mnie. Byli ze sobą od lat, jestem pewien, że to nie był punkt podziału z nimi . Rzecz w tym, że dzieciak Uchiha nawet jej groził, a ona wciąż się nie nauczyła. Jeśli to się powtórzy, nikt z nas naprawdę spodoba mi się to, co robię - powiedział z pogodnym uśmiechem. Powietrze było napięte, żaden z nich nie poruszał mięśniem. Nawet Gai zamarzł z częścią makaronu w połowie jego rozwartych ust. „Radzę panować nad nią, bo nie daję drugiej szansy. Teraz oczywiście jestem gotów dać ci tutaj miejsce - jesteś synem sensei, więc daję ci ostrzeżenie zamiast wnosząc przeciwko niej nakaz, by udzieliła jej lekcji. Widzisz mojego słodkiego małego ucznia? " Ugryzł kawałek wołowiny na ich stole i zrobił talerz, którego nie zauważyli, i użył pary pałeczek, które zdobył, aby wskazać Naruto po drugiej stronie restauracji. Wszyscy posłusznie podążyli za jego wzrokiem, wpatrując się przez chwilę.

Po drugiej stronie restauracji Naruto poczuł na sobie czyjeś spojrzenie i rozejrzał się podejrzliwie. Pewnie ludzie się na mnie gapią, bo jestem „dziwakiem", pomyślał, przewracając oczami. Mucha wylądowała na jego kurczaku, a on rzucił się w jej kierunku pałeczkami. Wyskoczył z jego uścisku, wylądował na jego nosie, a on bez namysłu ruszył do niego, ściskając patyki wokół wspomnianego wyrostka.

Ał! Klnąc w głowie, upuścił naczynia i złapał nos, wpatrując się w muchę.

„… Naprawdę nieszkodliwe," kontynuował Jiraiya. Wszyscy odwrócili się do niego, wciąż oniemiali. "To wszystko, co mam z tobą, Asuma." Wstał i wytarł usta jedną z ich serwetek, upuścił ją za ledwo dotykany talerz i poklepał Sarutobiego po ramieniu. - Och, tak, Gai. Słyszałem, że jeden z twoich uczniów próbował zrzucić swojego kuzyna.

„Eee…"

- Cóż, słyszałem, jak Naruto go wyprostował, ale jeśli jego głowa nie jest skierowana do końca… upewnij się, że tak - powiedział Jiraiya, wysyłając Zielonej Bestii puste spojrzenie.

-… oczywiście, Jiraiya-sama - odparł Gai, pocąc się i przybierając mu słabszą niż zwykle pozę miłego faceta.

- Dobrze. Dobra rozmowa. Jiraiya otrzepał ręce i przeszedł przez restaurację do Naruto, wślizgując się do boksu. „Oi! Zjadłeś mojego kurczaka!"

"Ha-ha, drzemki to przegrani ero-sennin!"

- Woo - zagwizdała Anko, przelatując nad tyłem kabiny z tej za Kurenai. - Jesteście podwójnie. Mówię wszystkim.