16. Dziwne zajęcia Było już ciemno, kiedy Naruto wpadł do Ichiraku, ulicy oświetlonej światłami ze straganów i sprzedawców. Kilka świetlików krążyło za nim; czasami podążali za nim z lasu, zwabieni jego ciepłą czakrą.

„Ej, Gaara," przywitał się z uśmiechem, klepiąc innych Jinchuriki po ramieniu, gdy wślizgiwał się na stołek obok niego.

„Naruto," powitał Gaara małym skinieniem głowy. "Gratulacje dla twojego kolegi z drużyny."

„Tak, jego prośba może teraz nie mieć sensu, ale będzie," zaśmiał się Naruto. - Chociaż cała moja drużyna zebrała razem kryształy. Po prostu oddałem mu je przed końcem. Uniesiony brwi Gaary rozwinął się. - Ech… Nie chciałem rezygnować z szansy, że natknę się na kogoś, kto mnie nie lubi. Z powodu, wiesz co.

Gaara zmarszczył brwi, najwyraźniej niezadowolony z takiej odpowiedzi, ale skinął głową. "Widzę." Ayame postawiła przed nim szklankę wody.

- Dlaczego miałbyś się martwić, że ktoś zachowuje się wobec ciebie w uprzedzeniach? Czy to nie problem, który powinieneś zgłosić do Hokage? - zapytał Neji zza niego. Naruto podskoczył i obrócił się, żeby spojrzeć na genina.

- Rany, Neji, mówiłem ci, żebyś przestał się do mnie podkradać.

Neji spojrzał na Gaarę, lekko przechylając głowę. „Och, racja, to jest Gaara, a to Neji," powiedział Naruto, wskazując jednocześnie z jego wprowadzeniem. „Gaara to przyjaciel z Suny".

"Miło mi cię poznać." Neji uprzejmie skłonił głowę, rozglądając się sztywno po boksie.

"Również."

„… Możesz usiąść, wiesz," powiedział Naruto z krzywym uśmiechem.

Neji usiadł, wyglądając na równie opanowanego i wyrwanego z żywiołu. - Och, hej - powiedziała radośnie Ayame, wychodząc z zaplecza. - Jeszcze dwie i będziemy mieć full. Czego chcecie?

„Miso," odpowiedział natychmiast Naruto, prawie zanim skończyła mówić, sprawiając, że jego dwaj towarzysze usiedli z małymi kroplami potu. - Trzy miski - powiedział z uśmiechem, unosząc trzy palce.

„Nadchodzą trzy miski miso," zawołał Teuchi z tyłu, w pełni słysząc je, ponieważ znajdowała się zaledwie kilka stóp dalej i przedzielona zasłoną.

"A co z twoimi przyjaciółmi?" Szeroki uśmiech rozciągnął usta Ayame. Rzadko przyprowadzał kogokolwiek na stoisko i była zadowolona, widząc, jak zaprzyjaźnił się z innymi niż Sasuke i Sakura.

Gaara wpatrywał się w jednostronicowe menu, które mu dała. - Wyznaję, że nigdy wcześniej nie próbowałem tego rodzaju potraw. Co sugerujesz? Było oczywiste, że pyta Naruto, kiedy odwrócił się, by na niego spojrzeć.

„Echh," Naruto pochylił się i wskazał na menu. Nigdy nie miał pojęcia „przestrzeni osobistej". - Podaj mu miso z wołowiną, co?

- Miso i wołowina - krzyknął Teuchi z tyłu.

„Uzu- Naruto," poprawił się Neji, z oczami przyklejonymi do menu w dłoni. „Czy powinienem zamówić to samo?"

- Nie, masz kurczaka. To twój ulubiony, co?

Neji skinął głową. - Jedną, poproszę - zapytał Ayame, po czym przerwał. "Naruto."

"Tak?"

- Skąd wiedziałeś, że kurczak był moim ulubionym?

Naruto zatrzymał się, kierując na niego trzy pary oczu. „Uh…" Twój wujek powiedział mi, kiedy rozmawialiśmy o tobie, kiedy byłem w twojej siedzibie klanu, pisząc nowe prawo i przeprowadzając ankiety na temat członków Oddziału i Głównych na rozprawy sądowe. Cóż, technicznie rzecz biorąc, nie mógł mówić o tej drugiej części. Wrócił do swoich zwykłych przyzwyczajeń, machając rękami i słabo się uśmiechając. "Maaagic."

Neji zmrużył oczy, ale nic nie powiedział.

Jesteś idiotą, odezwał się głos Kuramy w jego głowie. Lis pojawił się za nim, siedząc jak pies, czekając, aż jego pan rzuci mu kawałek jedzenia, podczas gdy w rzeczywistości Naruto zawsze dawał mu kawałki wieprzowiny z drugiej i trzeciej miski.

Gaara odwrócił się i spojrzał. "Czy to?"

Kurama spojrzał na niego, uniósł brew i jęknął. „Tak," odpowiedział Naruto.

- Czy to twoje wezwanie? - zapytał ciekawie Neji, odchylając się do tyłu, by spojrzeć na bestię. - Albo partnerem takim jak Akamaru?

„Partner bardziej się podoba," Naruto wyszczerzył zęby i podrapał się po policzku. „On tak naprawdę nie jest zwierzakiem ani kimkolwiek, chociaż nie pomaga mi zbytnio, kiedy walczymy z innymi shinobi." Rzucił lisowi spojrzenie, wydając z gardła dźwięk dziwnie przypominający chichot. Podczas gdy Kyuubi z pewnością pomógł mu, pożyczając mu czakrę, kiedy był w formie lisa, pozwalał Naruto wykonać większość pracy, starając się siedzieć na jego ramieniu i udzielać sarkastycznych, zwykle nieprzydatnych rad.

„Wiesz co, naprawdę zaczynasz mnie tym irytować," dobiegł głos z zewnątrz. Chwilę później Kankuro odrzucił klapy i wszedł do środka, a irytacja rozprzestrzeniła się na jego twarzy. - Och. Hej, Gaara.

„Kankuro".

- Ty też, Naruto.

"Siema."

Shino zdawał się wślizgiwać za nim z rękami w kieszeniach. "Uzumaki-san."

„Hej, Shino!" Naruto machał pałeczkami, rzucając kawałek wieprzowiny przez ramię. Kurama wyskoczył w powietrze i złapał go do połowy na ziemię, wydając warczący dźwięk satysfakcji.

"Pełen dom!" Ayame huknęła, klaszcząc w dłonie. „Usiądź, usiądź!" Wskazała na dwa otwarte siedzenia, nie pozostawiając miejsca na dyskusję.

„Jedno proste, proszę," było wszystkim, co powiedział Shino.

„Ech, cokolwiek on ma," rozkazał Kankuro, wskazując na Gaarę.

"Hej, didja wygrał?" - zapytał Naruto, kładąc pięty na krawędzi stołka i jedną ręką na ramieniu Nejiego, aby mógł wstać i spojrzeć ponad głowami jego i Kankuro, aby zwrócić się do Shino.

- Dlaczego zakładasz, że wygra? - zapytał zrzędliwie Kankuro, z grymasem na ustach, zanim Shino zdążył odpowiedzieć.

„To był remis," odpowiedział gładko Shino, ignorując Kankuro.

- Tak, cóż, następnym razem będziesz upadał.

„Zapewniam cię, że nie będę tym, który 'następnym razem' zasmakuje porażki".

Ayame obszedł bar i odstawił małą miskę na podłogę, chichocząc, gdy Kurama skoczył na nią i zaczął pożerać jej zawartość.

"Chcesz się założyć?" - wyszeptał Naruto, wycofując się na swoje miejsce z figlarnym uśmiechem.

Neji uniósł brew. „Dwieście ryo na Shino," kontynuował Naruto śpiewnym głosem, machając przed sobą kilkoma rachunkami.

Neji przewrócił oczami, ale pozwolił, by na jego ustach pojawił się mały uśmieszek. „Trzy na użytkowniku lalek w klimacie piaskowym, trzy na użytkowniku robaka w klimacie leśnym lub skalnym".

Naruto wyszczerzył zęby i wyjął długopis, pisząc na swojej serwetce. - A co z tobą, Gaara?

Gaara spojrzał na pióro w dłoni Naruto, po czym jego oczy powędrowały do blondyna, patrząc, jak jego uśmiech rozszerza się wyczekująco. "Przypuszczam, że trzysta na mojego brata w klimacie naszej rodzinnej wioski i tyle samo na twoich shinobi w klimacie tej wioski."

"Niesamowite."

Naruto musiał przyznać, że Squad Seven miał mały problem z hazardem. Już czuł dezaprobatę, jaką rzuciłby mu Tobirama, kiedy dowiedział się, ile Naruto postawił w puli zakładów.

- Hej, stawiasz na mnie? Kankuro zapiszczał.

„Stawiając na 'nas'," poprawił Naruto.

Shino pochylił się przez ramię, żeby spojrzeć na serwetkę. Naruto spłynął. Powinienem poświęcić więcej uwagi. Zwykle nie mogą tak łatwo się do mnie podkraść.

„Rozumiem," było wszystkim, co powiedział Shino, idąc z powrotem do końca kolejki na swoje miejsce. Gdyby Naruto nie wiedział lepiej, powiedziałby, że Shino brzmiał na zadowolonego. Ale wątpił, że Aburame dbał o hazard.

Cóż, dostał się na basen…

"-cholera, Senju, odwal się!"

O nie.

Naruto zaczął się pocić, odchylił się do tyłu i wyjrzał przez klapy. Izuna pogalopował ulicą, Hashirama deptał mu po piętach i gorączkowo machał rękami. - Czekaj, Izuna! Przysięgam, że nie chcę walczyć! Po prostu powiedz mi, gdzie on jest!

"Eff you!"

"Oboje wyglądacie na głupców."

„Pieprz się, Tobirama! Nie wchodź w to!"

- Nie rozkazuj mi, Uchiha.

- Co zamierzasz zrobić, znowu mnie zabić?

„Tobirama! Izuna! Proszę!"

- Nie ma słów na to, jak lekceważący jesteś…

Izuna wykonał niegrzeczny gest, sprawiając, że czoło Tobiramy zaczęło drgać. "Ty dziecinna mała-"

- Proszę, powiedz mi, gdzie jest Madara? Hashirama błagał, odcinając Izunę na skrzyżowaniu. Uchiha po prostu przeleciał przez niego, sprawiając, że Shodaime podskoczył z zaskoczenia.

"Robię to dłużej niż ty!" - zawołał Izuna, znikając za rogiem. Dwóch Senju ruszyło w pościg.

"Naruto?" Naruto przestraszył się, odwracając się z powrotem, by spojrzeć na lekko zaniepokojonego Gaarę, wpatrując się w niego z zmarszczonym brwi

„Ach, przepraszam, przepraszam, tylko niektóre duchy przechodzą, nie przejmuj się mną," wypalił, śmiejąc się, machając jedną ręką tam iz powrotem.

„… Duchy?" - zapytał Neji, a na jego twarzy pojawił się wyraz niedowierzania.

„Och, tak. Naruto-kun widzi ich cały czas," wtrąciła się Ayame. Jej zachowanie sugerowało, że nie znalazła w tym stwierdzeniu nic dziwnego, ani też nie była zaskoczona, że istniało coś nadprzyrodzonego.

„… Widzisz duchy," powtórzył stanowczo Kankuro.

Zastanawiam się, dlaczego mi nie wierzą, pomyślał Naruto.

- Rozumiem - powiedział Gaara, przechylając głowę. "Znasz kogoś z nich?"

„Nigdy nie spotkałem ducha, którego znałem, zanim umarli, ale z wieloma z nich się przyjaźnię".

- Wierzysz mu? Kankuro zapiszczał.

"Dlaczego miałbym nie?" - zapytał Gaara, mając puste spojrzenie zabarwione odrobiną lekkiego zmieszania. Zarówno Shino, jak i Neji spojrzeli z zainteresowaniem na Naruto, zastanawiając się, czy mówi prawdę, czy nie.

ANBU przedarł się przez klapy, rozglądając się wokół, po czym siadł na Naruto. „Uzumaki-san," powiedziała, wyciągając zwój. "Wiadomość od Tsunade-sama."

- Dzięki, Borsuk - powiedział Naruto, machając do niej, zanim uciekła. Otworzył wiadomość, zachowując pusty wyraz twarzy.

"Czy masz misję?" - zapytał Shino, jakimś cudem zjadł swój posiłek, nie ujawniając ani razu swojej twarzy reszcie kabiny. Naruto zanotował sobie w pamięci, żeby jakoś zdemaskować go, zanim oboje umrą.

"Nie." Oczy Naruto poruszały się w górę iw dół, zanim zwinął go z powrotem i włożył do kieszeni. - Tylko pomagam w czymś Baa-chan. „Coś" to było to, że musiał stawić się przed radą następnego ranka i złożyć raport o Pieczęci Ptaka w Klatce.

Naruto chrząknął, gdy Kurama bez ostrzeżenia wskoczył na jego kolana, odwracając się kilka razy, po czym usiadł i usiadł z trollowym uśmiechem. Ayame pisnęła i pochyliła się nad ladą, żeby go pogłaskać, a on posłał Naruto zadowolone spojrzenie.

Ty fałszywy, pomyślał.

"…czy mogę?"

Naruto zamrugał zdziwiony, patrząc na Gaarę. Rudowłosy patrzył z ukosa na Kyuubiego, wyglądając na niepewnego, czy powinien być ostrożny, czy nie.

- Możesz mieć przywilej dotykania mnie - odparł Kurama wzniośle, unosząc brodę i zamykając oczy. Gaara lekko podniósł głowę, zaskoczony głosem w jego umyśle, powoli kładąc jedną rękę na czubku głowy lisa, kontynuując. Oi, Shukaku, jesteś tam? Wpuść mojego gospodarza, draniu.

Z głębi umysłu Gaary dobiegł jęk. Ugh, odejdź, Kyuubi.

Naruto zastanawiał się nad wyrazem twarzy Gaary, po czym uśmiechnął się i przechylił głowę, jakby chciał powiedzieć Nie tak straszne, co?

Uszy Kuramy szybko poruszały się w przód iw tył, kiedy kłócił się z bratem. Gaara odpowiedział z lekkim uśmiechem, kiwając głową.

W porządku! Tylko nie przeszkadzajcie mi w śnie, głupi ludzie!

Rozległo się przepychanie, gdy Naruto złapał koniec zdania w swojej głowie. Nie wiedziałem, że możemy porozmawiać z innymi gospodarzami.

W każdej chwili mogę porozmawiać z rodzeństwem - wrócił wyniośle Kurama. … Po prostu włączyłem Cię do rozmowy.

Wydaje się, że dobrze się dogadujecie, powiedział Gaara, sprawiając, że Naruto podskoczył, zapomniawszy, że go słyszy. Wydawał się nazbyt uprzejmy, bo dopiero niedawno nauczył się, jak z kimś rozmawiać, nie zabijając go. Jednak Naruto mógł wykryć coś takiego…

Tak, mamy. Nie całkiem… na początku to nie pasowało, przyznał Naruto z grymasem i zakłopotanym uśmiechem. Kurama uderzył go ogonem w bok. Ale to nie są potwory. Jeśli już, był jedynym, który rozumiał, co to znaczy być traktowanym tak, jak ja.

A jednak i tak mi przeszkadzasz, powiedział lekko szaleńczy głos Shukaku z udawanym zaskoczeniem. Gaara przestraszył się, a Naruto zauważył dziwny wyraz twarzy. Powinienem ... Poszedł w niespójną wędrówkę.

Nie można się do tego przyzwyczajać, co?

Zwykle po prostu kazał mi zabijać ludzi, odparł Gaara. Zawsze niespokojny, kręci się i miota we mnie. Jednak od czasu twojej… „rozmowy" był dziwnie cichy.

To nie moja wina, że lis to bękart! - ryknął Shukaku, sprawiając, że Gaara się skrzywił.

Kurama wydał długie mentalne westchnienie. Powinieneś po prostu współpracować ze swoim gospodarzem zamiast przeciwko niemu, szopie baka. Na dłuższą metę to zadziała znacznie lepiej.

Och, co, pomóż małemu człowiekowi i bądź jego niewolnikiem? A kogo nazywasz kretynem? Shukaku rzucił się na niego z pejzażu umysłu Gaary. Kurama rzucił mu szydercze spojrzenie ze strony Naruto, wskazując punkt, w którym się połączyli, aby mogli porozmawiać z jednym z jego ogonów.

To ja siedzę w dolinie, a nie w więzieniu, pociągnął nosem, udając, że Shukaku spojrzał na trawę pod swoimi stopami. Albo możesz nadal być uparty i sprawić, by Akatsuki wyrwały cię z niego, aby ponownie stać się częścią Juubi.

Co? Shukaku zapiszczał, prawie się przewracając.

Tak, uważaj na ludzi w czarnych płaszczach z czerwonymi chmurami, dodał Naruto.

Czy ksiądz niczego cię nie nauczył? Szczerze, co ten chłopak ci zrobił? Kurama westchnął, badając swoje pazury w znudzony sposób.

Och, nie potrzebuję, żebyś mnie pouczał, szalony kundlu.

Powodzenia, powiedział Naruto współczującym tonem, poklepując Gaarę po ramieniu.

Kankuro wyłączył wszystkich, pochylając głowę, by pożreć swój ramen jak wygłodniały człowiek, przypisując ich dziwny konkurs gapienia się do Jinchuriki. Ostatnich dwóch klientów zostało jednak pominiętych, Neji spoglądał z ukosa na Naruto, podczas gdy Shino najwyraźniej był skupiony na swojej misce.

Naruto zaśmiał się, a Gaara w końcu wycofał rękę z głowy Kuramy.

Hyuuga i Aburame spojrzeli na siebie ponad głową Kankuro. Z pewnością działo się tam coś dziwnego.

Naruto bał się wejść do pokoju misji. Hashirama i Tobirama nie byli na spotkaniu rady - bez wątpienia Tobirama ścigał Hashiramę, gdy wyruszył w pogoń za gęsią po wiosce - ale musieli kręcić się u boku Tsunade dwa dni później. Udało mu się ich uniknąć, ale przypuszczał, że jego czas się skończył.

No cóż. Pieprzyć to. Tak bardzo wrzucał Madarę pod autobus.

Oddział Siódmy, bez Kakashiego, przefiltrował wokół zespołu geninów, którzy rwali się do zdobycia pierwszego stopnia C, a ich jounin sensei wzdychał ze zmęczeniem.

Naruto pomachał do Iruki, siedzącego w długim szeregu chuuninów przydzielających misje.

I, oczywiście, dwaj martwi Hokage unosili się po obu stronach obecnego Hokage, a oczy płonęły, gdy go zobaczyli z zupełnie innych powodów.

"Naruto-kun!" Hashirama huknął, przelatując nad głową Tsunade i biurkiem, by wylądować u jego boku. - Nie widziałem cię! To prawie tak, jakbyś nas unikał…

- Och, tak, prawie - powiedział Tobirama, przewracając oczami.

„Ach, Oddział Siódmy. Mam dla ciebie idealną misję," ciągnęła Tsunade z uśmiechem. Przygnębiona chmura pojawiła się nad głową Hashiramy, gdy Naruto całkowicie go zignorował, z rękami skrzyżowanymi za głową i zamkniętymi oczami. - Misja eskortowa rangi B. To byłaby twoja piąta ranga B, prawda? Całkiem imponujące jak na kogoś w twoim wieku.

Sasuke wziął zwój, który zaoferowała i przejrzał. „Może rozwinąć się do rangi A, jeśli napotkasz trudności" - kontynuowała. - Pozwolę wam zdecydować między sobą, kto kapitan drużyny będzie b-

- Sasuke - powiedziała Sakura.

„Sasuke," ziewnął Naruto.

"Kogo eskortujemy?" - zapytał Sasuke, ignorując ich.

Tsunade uniosła brew z zaskoczenia, spodziewając się, że Naruto będzie chciał prowadzić. - Nie wiem - powiedziała, wzruszając ramionami. „Co cztery lata nasz sąsiad, Kraj Herbaty, odbywa ceremonię poświęcenia w świątyni Todoroki. Za każdym razem jesteśmy proszeni o eskortowanie biegacza od początku do końca, ale w tym roku posłańcy przynoszący prośbę zostali zaatakowani na sposób."

- Kto ich zaatakował? - zapytała Sakura.

Tsunade ponownie wzruszyła ramionami. "Kiedy spotkasz Bossa Jirocho, on cię wprowadzi."

- Szefie Jirocho? Ach, ten gość, któremu byłaś dłużna! - powiedział wesoło Naruto.

Tsunade skrzywiła się. - Nie podnoś moich długów, mały bachorze!

- Jasne, jasne, baa-chan, nieważne.

- I nie nazywaj mnie tak!

Naruto otworzył jedno oko i spojrzał na Hashiramę. - Będziesz mnie śledził, prawda?

Zdeterminowany wyraz przemknął po twarzy Shodaime. "…Tak."

"Kto będzie za tobą podążał?" - zapytała zmieszana Tsunade.

"Twój dziadek."

"Przepraszam?"

„Widzi duchy," dodała usłużnie Sakura.

„… Duchy," powtórzyła Shizune. Niedowierzanie było wyraźne w jej minie, oczy migotały w przestrzeni wokół Naruto.

-… i spodziewasz się, że w to uwierzę? - zapytała Tsunade, nie niegrzecznie, raczej z prawdziwym zmieszaniem.

„Nie," było wszystkim, co powiedział Naruto.

Dziecko nagle wystawiło głowę zza pleców Shizune, wyglądając na pełne nadziei. "Widzisz mnie?" - zapytał podekscytowany.

"Tak."

„Niesamowite! Powiedz Tsuna-chan, że zawsze jestem z nią, a ona nie musi już za mną tęsknić!"

"Cześć Nawaki-chan!" Hashirama przywitał się radośnie.

„Cześć jii-chan!"

Naruto zastanawiał się, dlaczego nie widział dziecka wcześniej. Może to miało coś wspólnego z powrotem baa-chana do wioski, pomyślał. Jej aura, zanim przestała urządzać litościwe przyjęcie, była na tyle depresyjna, że odstraszała pomocne duchy.

- O, hej - powiedział, unosząc rękę do wskazania - twój brat jest…

- Czy możemy już wyjść? - zapytał Sasuke z irytacją w jego głosie, gdy wyciągał Naruto i Sakurę za łokcie.

-… czy powiedział, że mój brat? - zapytała Tsunade po chwili ciszy.

- W porządku, teraz możesz mi powiedzieć? - zapytał z nadzieją Hashirama. On i jego brat unosili się po obu jego stronach, podczas gdy Naruto tylko wpatrywał się w niebo, a Kurama śpi z jego małym ciałem owiniętym wokół jego szyi.

Westchnął. - Dobrze - powiedział, wyciągając „i". - Poznałem go jakiś czas po egzaminach na chuunin. Sasuke i Sakura zignorowali jego paplaninę, spoglądając na mapę.

Tobirama uniósł brwi. "Tak długo?" - zapytał z dezaprobatą.

Naruto wzruszył ramionami. - Utknął w jaskini. Bez obrazy, wujku Tobi, ale nie chciałem, żebyś przyszedł i zrujnował jego… odwyk…

Spojrzeli na niego podobnie. "Odwyk?" - zapytał ostrożnie Hashirama.

- Cóż. Spędził kilka lat wysysając z drzewa, żeby przeżyć…

- Co? Ale umarł w… - zaczął Hashirama ze zmieszaniem.

„Tak, nie… naprawdę nie… udawał, że umiera," powiedział Naruto, jakby wyjaśniał to dziecku, gestykulując rękami.

- Sfałszował swoją śmierć? Twarz Tobiramy opadła w szoku. - Co on robił później? Coś niebezpiecznego? Skrzywił się.

- Cóż, to dłuższa rozmowa, ale wszystko, co naprawdę musisz wiedzieć w tej chwili, to że był szalony i chciał użyć księżyca, by przejąć władzę nad światem. Zatrzymali się, patrząc na niego. - Nie żartuję. Księżyc - zaśmiał się. - Ale Izuna namówił go na to i był… - Przechylił głowę, wsuwając ręce do kieszeni. "Robi lepiej."

"Lepszy?" - zapytał Hashirama z pełnym nadziei wyrazem twarzy, jaki miał na sobie chwilę przed powrotem.

"Lepszy?" - zapytał Tobirama, mrużąc oczy z podejrzliwości.

- Dobra, słuchaj. Mam zamiar być tu szczerze szczery i mam nadzieję, że się nie obrazisz. Zmieszanie szarpało ich rysami. Wskazał na Tobiramę, mówiącego wokół kawałka pszenicy, który żuł. „Byłeś wobec niego zbyt podejrzliwy w czasach, kiedy nie był psem i nie chciał przejąć władzy nad światem, a to nie pomogło. Zrobił teraz dużo złego, a ja nie bronię że w czasach twojej młodości nie był taki zły. Typ faceta, który pomagał małym dzieciom, kiedy upadały. Facet miał Wieczne Mangekyo i wiem, że wszyscy jesteście z rozdartego wojną dziecka żołnierza w trudnej epoce, ale zdobycie jednego z nich naprawdę wpływa na twoją psychikę. Stracił wszystkich swoich braci, a jego klan też nie zachowywał się z nim dobrze, więc kto był dosłownie jedyną osobą, którą miał do wsparcia? powiedział, wskazując na Hashiramę. Poczucie winy przemknęło przez jego twarz, ale Naruto to zignorował. - Czy wiedziałeś, że podsłuchał jakąś rozmowę BS, którą oboje odbyliście w klasie, albo coś o tym, że wypadł z torów i słyszał, jak, no cóż, niewiele mówisz w jego obronie? Oboje zamarli, jak dzieci przyłapane na kradzieży ciastek. - Nie mówię, że mogłeś go powstrzymać przed dokonywaniem wyborów, których dokonał, ponieważ tylko on mógł to zrobić, ale hej. Rozłożył ręce. - Może gdybyście oboje próbowali poprawić sytuację, zamiast wszystko napinać i gówno, wszystko skończyłoby się inaczej. Nie wiem. Ale przez cały czas był manipulowany przez jakąś roślinną istotę, którą twój przodek sprawił, że chciał by przygotować go na gospodarza, którego mogłaby posiąść. Więc schrzanił rzeczy i to ja muszę się z tym uporać, bo hej, wszyscy jesteście martwi! Bardziej niż gwoździe do drzwi. Czy wiesz, że założył najemnika grupa, tak przy okazji? " - spytał nie na temat, rzucając je na pętlę, zanim poszedł dalej. - Ale w każdym razie poważnie stracił swój rocker i spędził jakieś piętnaście lat w tej jaskini, zanim Izuna go znalazł. To było naprawdę zabawne, ale nie śmiałem się, bo myślałem, że może mnie opętać. zrzęda, ale poważnie, nie wspominaj o planie księżycowym. To delikatny temat. Ciągle pytam go o to, o co mu chodziło, kiedy to wymyślił, ale mi nie powie.

Bracia patrzyli na niego w milczeniu. „Trochę się bałem, że zmieni się w poltergeista, który jest naprawdę niebezpieczny i może zabijać ludzi, a właściwie myślisz, że Madara kiedykolwiek coś brał? Ponieważ żartowałem, ale to może wyjaśnić kilka rzeczy," powiedział Naruto wypełnić ciszę.

„Naruto, zatrzymujemy się w herbaciarni!" Sakura zawołała z przodu.

"Zapisz mi stolik!" Naruto oddzwonił.

„To wszystko moja wina," Hashirama jęknął do stołu, włosy rozrzucone wokół niego. Naruto gapił się, gdy właściciel domu odstawił w nim filiżankę herbaty. Hashirama tego nie zauważył.

Naruto postanowił na chwilę zrezygnować z herbaty. „To nie była twoja wina, tylko Kaguyi", powiedział, poklepując mężczyznę po głowie, zanim zdał sobie sprawę, że to się nie połączy.

- Ten Kaguya - powiedział Tobirama, siedząc ze skrzyżowanymi rękami i zwężonymi oczami, wpatrując się prosto w niego - naprawdę trochę niepokojące. „Spożył owoc Boskiego Drzewa".

- I wydobyłem z tego czakrę. I zamieniłem się w gigantycznego potwora.

„Jej dzieci, Mędrzec Sześciu Ścieżek i jego brat…"

„Rozłam go na dziewięć części i zapieczętował jego łuskę w księżycu. Zetsu-roślina-rzecz, w każdym razie według jednego z widmowych wnuków Indry, zmanipulowała Madarę, aby zdobył Rinnegana, aby mógł ożywić Kaguyę. biegaj z oboma swoimi klanami od zawsze. Ktoś powiedział mi, że Aloe Vera biegnie z Akatsuki. "

"To dotyczy." Tobirama zmarszczył brwi i spojrzał na las. - Czy jest jakiś sposób, aby mieć pewność, że Kaguya zostanie zamknięty?

Naruto wzruszył ramionami. - Chyba zabij Zetsu.

- Cóż, jeśli „zabij Zetsu" to nazwa gry - odezwał się Sasuke obok niego, ignorując większość rozmowy, gdy podniósł głowę z uśmiechem. „Mamy wewnętrznego człowieka".

Oczy Naruto rozjaśniły się. - Potencjalnie czterech mężczyzn… i kobiet - dodał, z radością zacierając ręce.

- Masz informatorów? - zapytał Tobirama.

- Nie… jeszcze - odparł Naruto. "Ale brat Sasuke jest członkiem."

Hashirama podniósł głowę, wyglądając na przerażonego. - Brat Sasuke-kun jest częścią grupy, która próbuje cię zabić?

„Jest pod przykrywką," powiedział od niechcenia Naruto, biorąc łyk herbaty teraz, kiedy włosy Hashiramy były już z niego usunięte.

- W porządku, posłuchaj. Nie mówię, że złamię ci ramiona, nie mówię, że nie złamię twoich ramion. Naruto zatrzymał się i spojrzał na koniec stołu, na którym siedziała Sakura, rzucając odpychający uśmiech na nowo przybyłego, którego Naruto nie zauważył. - Ale mam mężczyznę, którego zamierzam poślubić, więc uciekaj, zanim złamię ci ramiona.

Chłopiec odchylił się do tyłu, wyglądając na odrobinę urażonego. "Rany, nie mogę żartować."

„Czy jest jakiś powód, dla którego to się nadal dzieje? Czuję, że musi być jakiś powód," zaczął Sasuke z irytacją. - Odwal się, kretynie. Zaczął odczuwać ból głowy, na wpół słuchając rozmowy Naruto z lekkim powietrzem, a na pół słuchając idiotycznego flirtowania.

"Idiota?" Brwi chłopca drgnęły. - Psz. Tak jak ty, shinobi. Myślisz, że jesteś lepszy niż wszyscy inni, prawda? Wydawał się dość poruszony czymś. Naruto wyczuł zazdrość, ale głównie irytację.

Sakura westchnęła długo. „Dzieci są teraz takie aroganckie…" - mruknął Tobirama w stronę stołu.

„Spójrz," powiedziała Sakura nieżyczliwie, przylepiając fałszywy uśmiech. - Dlaczego nie wrócisz do swojego stołu? Właśnie robimy sobie przerwę od naszej misji.

„Jakbym potrzebowała bandy geninów, która mną kierowała…"

„Chuunin," Naruto ziewnął nieświadomie, opierając brodę na ramionach i zamykając oczy.

Jego korekta wyłączyła Idate, drżenie stawało się coraz gorsze, a jego ton bardziej rozgniewany. - Cóż, pozwól mi tylko wrócić do twojej misji.

- Dziękuję - powiedział Sasuke, odprężając się, myśląc, że mówi poważnie.

Idate spojrzał gniewnie. Pomyślał, że albo udaje, albo jest głupi.

„On nie odchodzi," narzekał Naruto. - Sasuke, zrób to.

Sasuke spokojnie odwrócił się do niego. „Naruto, pomimo tego, co mówią ci Madara i Izuna, poddawanie cywilów genjutsu nie jest ani zabawne, ani legalne."

- Cywil… - przerwał sobie Idate, zaciskając zęby. W końcu się nie mylili.

Tobirama spojrzał na niego z dezaprobatą. - Mówiłem ci, że ci dwaj mieli zły wpływ - powiedział do swojego brata.

„To nie są złe wpływy," argumentował Naruto. „Tylko inne". Czoło Hashiramy zmarszczyło się na jego bezpodstawne wyróżnienie.

"Kto ty mówisz ?!" Idate wrzasnęła.

- Czy zostawiłbyś nas w spokoju? - powtórzyła Sakura, zaciskając zęby z irytacji, gdy oparła się pokusie przebicia go przez sufit.

„Cholerny shinobi, zawsze taki…"

Zarówno Idate, jak i koledzy z drużyny Sasuke podskoczyli, kiedy uderzył rękami w stół, wstając i odwracając się twarzą do biegacza z aktywnym Sharinganem. - Wyjdź - syknął.

Efekt został przerwany, gdy Naruto zaczął klaskać. - Doskonale - powiedział. "Tak jak robi to Izu."

- J-w porządku - wyjąkał Idate, obracając się na pięcie i szybko odchodząc. Ten dzieciak… jest w nim coś nie tak. Krwistoczerwone oczy Sasuke zwróciły się w jego głowie, sprawiając, że zadrżał.

- Powinniśmy wracać na drogę - westchnął Sasuke, wyciągając portfel, by zapłacić rachunek.

Właściciel podszedł do ich stolika z promiennym uśmiechem. - To takie miłe z waszej trójki, że płacicie za niego rachunek tego chłopca.

Stół pękł pod uściskiem Sakury.

Jak się okazało, ich mały oszust był szybszy, niż na to wyglądał. Squad Seven patrzył, jak szarżuje w oddali z gałęzi drzewa.

- Chcesz, żebym go złapał, szefie? - wycedził Naruto. Był najszybszy z nich wszystkich i mógł to łatwo zrobić.

Sasuke westchnął. - To nie jest nasza misja. Po prostu pozwól mu być. Powinniśmy jechać do Krainy Herbaty.

„Tak, kapitanie". Naruto zasalutował mu żwawo.

„Powinienem był pozwolić mi go zjeść," mruknął Kurama.

Kilka godzin później Naruto i Sakura zauważyli Idate w domu Jirocho i wydali z siebie pasujące krzyki. "Znowu ty?!"