Interludium: Siódmy list Wyzwolicielki
17 lutego 1997
Drogi ministrze Scrimgeourze,
Proszę mi wybaczyć, że tak długo nie pisałam. Spędziłam cały ten czas na próbach ustalenia, co właściwie mi się przytrafiło i w jakie to w ogóle ująć słowa. Dlatego teraz mam zamiar przelać je na papier, bo moja rodzina zajęta jest ustalaniem nowych, politycznych możliwości dla Światła i nie zwracają na mnie większej uwagi.
W niedługo po wysłaniu poprzedniego listu, zaczęłam miewać osobliwe sny o Falco. Początkowo uważałam je za zwykłe koszmary, a potem za efekt niepokoju i lęku. Wkrótce jednak zaczęłam śnić o sprawach, których nigdy wcześniej nie zobaczyłam i nigdy nie zobaczę, ponieważ jestem czarownicą o zaledwie przeciętnej mocy. Wędrował ścieżkami Mroku i Światła i uczył się od nich dyscypliny związanej z nekromancją, od czego czułam się koszmarnie niekomfortowo. Nie wygląda, jakby chciał się poświęcić ścieżce nekromancji, ale i tak uczy się o śmierci. Bada, czego Lord Voldemort dokonał w czasie swojego pierwszego powstania i uciętego drugiego.
Obawiam się, że stara się zostać Mrocznym Panem. Czemu tak nagle zdecydował się na tak ogromną zmianę – nie wiem, pozostaje mi tylko spekulować. Mówi w moich snach i jestem w stanie go usłyszeć, ale przecież nie odczytam mu umysłu.
Początkowo nie pojmowałam, czemu w ogóle widzę coś takiego. A potem znalazłam na dłoni bliznę, której w ogóle nie pamiętałam. W pierwszej chwili nie zwracałam na nią większej uwagi, bo często na moim ciele pojawiają się blizny, których przyczyn nie pamiętam po obudzeniu, ale ta jedna tętniła, ilekroć śniłam o Falco.
Zapytałam o to matkę. Odwróciła ode mnie wzrok, ale ostatecznie przyznała, że w pewnej chwili spróbowałam pochwycić szklanicę i to ona mnie zraniła.
Szklanica! Wygląda na to, że jednak jakoś zadziałał na mnie cały ten czas, jaki spędziłam przed nią, wypatrując aktywności Falco. W jaki sposób, dlaczego – kto to wie? Zarówno rodzice, jak i rodzeństwo są ode mnie potężniejsi. Być może szklanica powiązała się ze mną, bo jestem najsłabsza z rodziny. Być może wyczuła moje intensywne zainteresowanie Falco i podzieliła ze mną swoją mocą. Być może ukarała mnie za moje nieidealne oddanie Światłu, jakie czasem w sobie czuję.
Bez względu na przyczynę, jestem teraz w stanie połączyć się z Falco poprzez sny.
I z tych snów mogę powiedzieć panu tyle:
Bada blisko taktyki Lorda Voldemorta, ponieważ chce się na nich wzorować. Błagam, ministrze, proszę uważnie wypatrywać powstawania nowego rodzaju śmierciożerców, nawet jeśli początkowo tego rodzaju raporty będą wydawały się nieprawdziwe i sprzeczne ze sobą.
Już nie wydaje się równie zafascynowany magią, co kiedyś. Teraz bardziej interesuje go magia śmierci. Zdołał poznać tajemnice, które zwykle znane są wyłącznie wytrenowanym nekromantom, włącznie ze wiedzą, w jaki sposób przywołać dusze zmarłych i posłać ich, by kogoś opętały.
Często odwiedza brytyjskie nabrzeża i rzeki.
Nie rozumie dzikiego Mroku. Zwykle komunikuje się z nim, jakby to było zwierzątko, albo jakieś wyjątkowo tępe dziecko. Nie jestem pewna, jak można to wykorzystać przeciw niemu, skoro i tak ma zamiar zadeklarować się wobec Mroku, ale może zdoła pan to jakoś wykorzystać.
Kolejne informacje przekażę, jak tylko się co do nich upewnię, ministrze. Oby cienie pana chroniły.
Pańska,
Wyzwolicielka
