Rozdział 90: Znowu jesteś na diecie

Pewnego wieczoru, kiedy wyszli na kolację, Greg w końcu poruszył temat, o którym myślał od jakiegoś czasu. Był spostrzegawczym człowiekiem. Musiał być i był w tym cholernie dobry, niezależnie od tego, co powiedział Sherlock. Dlatego zauważenie, że Mycroft jadł nie więcej niż połowę porcji jedzenia, czy to podczas obiadu na mieście czy domowych posiłków, było trochę zagmatwane i niepokojące. Mycroft miał dobry, zdrowy apetyt, a jednak… Greg nigdy nie widział, żeby naprawdę to okazywał.

— Hej, Myc — powiedział mniej więcej w połowie ich posiłku.

Młodszy mężczyzna podniósł głowę i uniósł brwi.

— Tak, Gregory? — zapytał cicho, odkładając widelec. Ignorując makaron, który ledwo napoczął.

— Prawie nic nie jesz — zwrócił mu uwagę.

Zauważył to w szczególnie w ciągu ostatnich kilku tygodni i obserwował swojego partnera z niepokojem. Mycroft podniósł rękę i lekko nią pomachał, kręcąc przy tym głową.

— Zanim mnie zapytasz, nic mi nie jest — zaczął Mycroft. — Gregory, właśnie jestem na diecie, więc ograniczam rozmiar mojej porcji.

Dieta. Miało to sens, bo młodszy mężczyzna często ją stosował. To była mała niespodzianka. Z biegiem czasu, gdy ich dwójka zbliżała się do siebie, Greg odkrył, że w drugim mężczyźnie było wiele zaskakujących rzeczy. Jednak tego po prostu nie rozumiał. Mycroft był zdrowy, więc nie chodziło tutaj o choroby. Nie miał problemów z nadwagą, więc to też nie było to. Po prostu… nie miało to żadnego sensu.

— Kochanie, dlaczego musisz cały czas być na diecie? — zapytał cicho, nie chcąc żeby pytanie zabrzmiało obraźliwie. Nie o to mu chodziło. Był po prostu naprawdę zaciekawiony powodem. — Od czego to wszystko się zaczęło?

W tym momencie Mycroft zamarł. Greg był zaniepokojony, że go zdenerwował. Otworzył usta, żeby powiedzieć coś, co poprawiłoby sytuację. Patrzył, jak Mycroft podnosi serwetkę i wyciera nią usta, zanim położył ją na stole przed sobą. Przeszywające spojrzenie niebieskich oczu przesunęło się w górę, by spotkać się z jego wzrokiem. Mycroft przybrał poważny wyraz twarzy.

— Zaczęło się od ciebie — powiedział cicho Mycroft.

Nie było wątpliwości, że słowa które właśnie wypowiedział niosły w sobie prawdę. Greg otworzył szeroko oczy i zamrugał.

— Ode mnie? – zapytał, szukając potwierdzenie, że się nie przesłyszał. Mycroft skinął głową.

— Tak, Gregory. Od ciebie. — Mycroft skinął głową, mówiąc spokojnie. — Kiedy stało się dla mnie jasne, że jesteś kimś więcej niż zwykłym detektywem, kiedy stałeś się kimś więcej niż współpracownikiem mojego brata… stwierdziłem, że chcę być dla ciebie odpowiedni. Nie, żebym kiedykolwiek uważał się za osobę z nadwagą, ale bycie grubym i nie posiadanie żadnej formy to dwie zupełnie różne rzeczy. Postanowiłem więc utrzymać ścisły rygor i utknąłem z tym.

Było w tym coś więcej, niż to co usłyszał. Greg nie wiedział, że Mycroft nie chciał porzucić rygoru w jedzeniu, ponieważ był przekonany, że jeśli zacznie przybierać na wadze, Greg uzna go za nieatrakcyjnego. Była to myśl, która przerażała starszego Holmesa do tego stopnia, że nie był w stanie powiedzieć jej głośno. Logiczna część jego umysłu była niespokojna, ponieważ Grega oczywiście nie obchodziło, czy przybrał odrobinę na wadze. Oczywiście nadal chciał zaciągnąć go do łóżka i rozebrać. Ostrożnie i pośpiesznie. Jednak, podczas ich czasu spędzonego wspólnie, Mycroft nauczył się, że miłość nie zawsze oznaczała logikę.

— Wiesz, że cię kocham? — zapytał cicho Greg po kilku minutach.

Mycroft zamrugał, wyglądając na zaskoczonego tym stwierdzeniem.

— Oczywiście. — Przytaknął, lekko przechylając głowę.

— Po prostu… nie obchodzi mnie, ile ważysz. Jesteś moim partnerem, kochankiem i jestem z tego dumny. Nieważne, jak wyglądasz. Jesteś cholernie przystojny.

Policzki Mycrofta przybrały lekki odcień różu. Spojrzał w dół i z powrotem podniósł widelec i zaczął przesuwać makaron po talerzu.

— Dziękuję, Gregory — wymamrotał.

Uśmiechnął się lekko. Greg pochylił się nad stołem i delikatnie uniósł jego głowę.

Zawsze będziesz najseksowniejszym mężczyzną, jakiego kiedykolwiek znałem i zawsze będziesz doprowadzał mnie do szaleństwa z pożądania.

Pochylił się, całując Mycrofta szybko, ale z uczuciem. Następnie przesunął palcami po policzku i szczęce partnera, zanim usadowił się z powrotem na swoim miejscu, aby dokończyć posiłek. Planował później pokazać swojemu kochankowi, jak bardzo był uparty w tym stwierdzeniu.