Rozdział 110: Ich bieżnia

Mycroft nie mógł sobie przypomnieć, jak długo był właścicielem bieżni, która znajdowała się w jego domu.

Używał jej dość często. Jeszcze bardziej w okresach, gdy czuł, że jego dieta nie skutkowała (co zwykle zbiegało się z przemądrzałymi komentarzami jego drogiego młodszego brata). Kiedy zaczął trzymać dietę i schudł, oczywiście przy wsparciu Gregory'ego Lestrade'a, zaczął często biegać na bieżni. Oczywiście trzeba było zachować pozory. Chociaż absolutnie nigdy nie przyznałby się do tego na głos, ale tkwiła w nim obawa, że jeśli odpuści sobie, odzyska wagę, którą stracił, powstrzymując apetyt, a Greg może przestać uważać go za atrakcyjnego.

Oczywiście martwienie się na zapas nigdy nie było zaletą, ale kiedy raz już to zrobił, nie mógł przestać. Myśl o utracie Grega nieprzyjemnie go odrętwiała.

Kiedy zamieszkali razem, starszy mężczyzna sam zaczął trochę korzystać z bieżni. Żartował, że tak naprawdę nigdy nie musiał ćwiczyć, bo był zmuszony do ścigania Sherlocka po Londynie częściej, niż chciałby przyznać, ale były dni, kiedy Greg przebierał się w zwykły T-shirt i szorty i szedł na bieżnię.

Przez większość czasu, gdy Greg korzystał z sali ćwiczeń, biegając na bieżni lub sporadycznie podnosząc ciężary, Mycroft albo wciąż był w biurze, albo w swoim gabinecie pracując nad czymś. Zdarzały się jednak sytuacje, gdy dołączał do swojego partnera w pokoju. Nie mogli ćwiczyć razem, ponieważ było to trochę trudne z tylko jednym zestawem każdego elementu wyposażenia, ale dotrzymywał Gregowi towarzystwa. Czasami omawiali sprawę, nad którą pracował lub opowiadali o swoich dniach (przynajmniej tyle ile mogli ujawnić). Bywały dni, gdy spędzali ten czas w wygodnej ciszy, gdy Mycroft czytał gazetę lub delektował się szklaneczką szkockiej.

To był jeden z tych wieczorów. Mycroft odpoczywał na krześle z luźno skrzyżowanymi nogami, trzymając już drugą szklankę szkockiej. Miał przymknięte oczy i słuchał odgłosów swojego ukochanego Gregory'ego biegnącego na bieżni. Odgłos maszyny, uderzenie stóp inspektora o pas, jego dyszenie…

Dyszenie Grega było w tej chwili bardzo rozpraszające. Może to była szkocka. Albo to ich harmonogramy pracy, które powstrzymywały ich od intymności przez ostatni tydzień. Bez względu na to, jaka była pierwotna przyczyna, było to bardzo rozpraszające. Sposób, w jaki dyszał i jego chrząknięcie od czasu do czasu, które wydawał, kiedy się wysilał… To brzmiało bardzo podobnie do tego, jak brzmiał Greg, kiedy się kochali.

Mycroft był dobry w dystansowaniu się od swoich cielesnych pragnień, kiedy było to wymagane. Przynajmniej przez większość czasu. Był w tym lepszy, zanim zaczął spotykać się z Gregiem. Jednak w niektóre dni mógł myśleć tylko o tym. Nie mógł zignorować sposobu, w jaki Greg go dotykał, rzeczy, które powiedział i zrobił, i tego, jak to wszystko sprawiało, że czuł się tak, a nie inaczej.

Na pewno dzisiejszy dzień wydawał się jednym z tych dni. Poza tym nie miał obecnie żadnych pilnych spraw do załatwienia, co oznaczało, że nic nie motywowało go do ignorowania tych wspaniałych obrazów. Poruszył się na swoim miejscu, czując, jak ciepło gromadzi się w jego wnętrzu. Wzdychając przez nos, dopił swoją szkocką i poddał się. Odwrócił się i spojrzał na drugiego mężczyznę.

Czoło Grega lśniło od potu. Jego srebrzyste włosy były lekko pociemniałe od wilgoci. Oczy miał zamknięte, a usta rozchylone, gdy wzdychał miękko w trakcie biegu. Jego dłonie były luźno zaciśnięte, a koszulka, którą miał na sobie, również pociemniała od potu przy jego bokach i wokół szyi. Mycroft wpatrywał się w niego. Wiedział, że się gapił i naprawdę go to nie obchodziło. Patrzył, jak jego mięśnie twardnieją i napinają się podczas biegu.

Mycroft oblizał usta i lekko zadrżał. Sposób, w jaki go to podniecało, był trochę śmieszny. Trudno było mu zignorować erekcję, którą ewidentnie miał teraz. Przełykając, wyprostował się, po czym wstał odchrząkując.

— Gregory, najdroższy, idę wziąć prysznic – powiedział zaskakująco opanowanym głosem.

Odwrócił się na pięcie i wyszedł z pokoju, zanim jego partner zdążył odpowiedzieć. Nie wykluczało to możliwości zrobienia czegoś przed snem, ale nie chciał przerywać sesji treningowej Grega i zdecydowanie musiał się czymś zająć.