Rozdział 120: Pierwsze pocałunki
Uwagi: AU: Nastolatki
Greg pamiętał swój pierwszy pocałunek z Mycroftem, jakby to było wczoraj. Nigdy nie przypuszczał, że zakocha się w eleganckim chłopcu, takim jak Mycroft Holmes, a jeszcze mniej, że z kolei taki chłopak zakocha się w nim, ale oto byli: buntownik, szorstki w obyciu dzieciak, który palił i jeździł na motocyklu, i najmądrzejszy chłopak w szkole, który posiadał ludzi, którzy zawozili i odwozili go samochodem. Byli całkowitymi przeciwieństwami, które nigdy nie miały powodu, by wypowiedzieć do siebie więcej niż trzy słowa, ale tak było. Było to coś znacznie więcej.
Współpraca w ramach szkolnego projektu przyniosła większe korzyści, niż sądzili. Greg początkowo sądził, że oszalał, gdy poczuł pociąg do drugiego chłopca. Wkrótce przestali się spotykać ze względu na projekt, było to bardziej… spędzanie czasu. Początkowo spotykali się w szkolnej bibliotece, ale wkrótce przenieśli się do ich domów. Przynamniej Greg wolał chodzić do domu Mycrofta, ponieważ jego w porównaniu z domem drugiego chłopaka był nieco zawstydzający.
Pewnej nocy u Mycrofta, kiedy pochylali się i dopracowywali ostatnie szczegóły projektu, stało się to. Greg sięgnął, żeby coś nabazgrać na jednym z marginesów, zbliżając się. Ich ramiona otarły się o siebie. Obaj zamarli, a kiedy Greg odwrócił się, by spojrzeć na Mycrofta, zdał sobie sprawę, jak blisko siebie się znajdowali. Niemal stykali się nosami.
Normalnie niewzruszona, prawie pozbawiona emocji twarz Mycrofta była teraz tak pełna różnych odczuć. Greg chciał to upamiętnić na zdjęciu. Jego jasnoniebieskie oczy były szeroko otwarte z wyraźnego zdziwienia, a usta lekko rozchylone. Serce Grega zamarło, a on sam nie mógł oddychać.
— Um… — zaczął, oblizując wargi, nie przegapiając sposobu, w jaki spojrzenie Mycrofta skierowało się w dół, aby obserwować ten ruch.
To spowodowało, że Greg poczuł gorąco i podjął decyzję. Teraz albo nigdy. Poza tym był znany ze swoich odważnych ruchów.
— Gregory? — zapytał cicho Mycroft, jakby łapiąc jego tok myśli.
Wydawał się zdenerwowany, ale nie próbował się wycofać.
To wtedy Greg wykonał ruch. Obserwując Mycrofta w poszukiwaniu oznak sprzeciwu i dyskomfortu, pochylił się powoli i przechylił głowę. Oczy Mycrofta otworzyły się jeszcze szerzej i wydawało się, że drugi chłopak przestał oddychać, ale… Wtedy to się stało. Greg zmniejszył dystans i przycisnął ich usta do siebie w delikatnym pocałunku.
Żaden z nich na początku się nie poruszył. Po prostu siedzieli, przyciskając swoje wargi w jednym z najprostszych pocałunków, w jakich Greg kiedykolwiek uczestniczył. W końcu Lestrade odsunął się z uśmiechem.
— Przepraszam, myślałem… — zaczął, chcąc potrzeć kark w zakłopotanym geście, kiedy nadeszła kolej Mycrofta, by podjąć działania.
Młodszy chłopiec zmniejszył dzielący ich dystans i zainicjował to, co szybko przeistoczyło się w znacznie bardziej intymny pocałunek. Ich usta zaczęły się poruszać, a Greg naciskał, pogłębiając akt, chwytając tył głowy Mycrofta i przesuwając palcami po miękkich, lekko rudych włosach.
Grega najbardziej zaskoczyło to, jak cholernie dobrze całował Mycroft. Zawsze miał wrażenie, że młodszy chłopak był trochę nieświadomy tych spraw i być może niedoświadczony, ale… Odpowiadał żarliwie na każdy pocałunek Grega, jęcząc cicho i ściskając mocno przód koszuli Lestrade'a. Greg odważył się przesunął językiem po dolnej wardze Mycrofta, który zareagował tak, jak miał nadzieję. Rozchylił usta, a Greg skorzystał z okazji, by wsunąć język do jego ust, znajdując jego i łącząc je razem. Mycroft znów jęknął, napierając na niego mocniej.
Rozstali się z cichym westchnieniem. Obaj zdyszani. Cała twarz Mycrofta była zarumieniona. Greg spojrzał na niego, muskając wierzchem palców jego policzek.
— Myc… — szepnął.
Mycroft oblizał swoją, lekko opuchnięta od pocałunków, wargę i odetchnął drżąco.
— Gregory, ja… zwykle nie…
— Ale to było w porządku? — zapytał.
Mycroft zawahał się, ale potem skinął głową.
— Tak. Przypuszczam, że tak. To było… coś o czym właściwie myślałem — wymamrotał Mycroft, spoglądając na swoje kolana, gdy jego rumieniec się pogłębił.
Greg zaśmiał się i kładąc palec pod jego brodę, podniósł jego głowę.
— Czy mogę? — zapytał, ponownie zerkając na usta Mycrofta.
Po tym, jak młodszy chłopak przytaknął, Greg pochylił się, by rozpocząć kolejny namiętny pocałunek.
Oficjalnie zaczęli się spotkać trzy dni później, ku zaskoczeniu wszystkich. Greg przypuszczał, że on sam był tym zdziwiony. Ale to nie miało znaczenia. Byli ze sobą, a Greg miał to szczęście, że codziennie mógł całować Mycrofta i być całowanym przez niego i Chryste, Mycroft był w tym niesamowity.
