Rozdział 123: Rozchmurz się
Kiedy Mycroft wrócił tego wieczoru do domu, było jasne, że był w takim nastroju, że bez kija nie podchodź. Greg pomyślał, że było to trochę zabawne, jak łatwo mógł to teraz stwierdzić, nawet z tak strzeżonymi emocjami, jak u jego partnera. Sposób, w jaki trzymał głowę lub miał wyprostowane plecy, zdradzały niektóre z najważniejszych rzeczy bez konieczności mówienia przez Mycrofta choćby jednego słowa.
— Hej, kochanie — powiedział delikatnie z uśmiechem Greg, mając nadzieję, że poprawi nastrój partnera.
Wyciągnął rękę i ścisnął biceps Mycrofta, który w zamian posłał mu znużony uśmiech.
— Dobry wieczór, Gregory — mruknął Mycroft, pochylając się i składając szybki pocałunek na policzku drugiego mężczyzny, po czym przeszedł obok i skierował się do kuchni, gdzie nastawił czajnik, żeby zaparzyć herbaty.
Greg poszedł za nim, w milczeniu, czekając cierpliwie.
— Powiesz mi, co się stało? — zapytał cicho starszy mężczyzna, opierając się o framugę drzwi.
Mycroft zamarł i westchnął przez nos, po czym potrząsnął głową.
— Nic się nie stało. Nie musisz się przejmować.
Czasami Mycroft był taki beznadziejny w kłamaniu. To był jeden z tym momentów, gdy Greg mógł go przejrzeć. Potrząsając głową i uśmiechając się delikatnie, odepchnął się od framugi i wszedł do kuchni. Podszedł do wyższego mężczyzny i owinął ramiona wokół jego talii, pochylając się, by pocierać nosem o jego plecy.
— Gregory… — zaczął Mycroft.
W jego głosie było słychać spokojny ton, który był ostrzeżeniem, które Greg łatwo zignorował.
— Powiedz mi — szepnął zamiast tego.
Mycroft westchnął ponownie.
— Sherlock — powiedział Mycroft.
Cóż, to właściwie wszystko wyjaśniało. Bez wątpienia młodszy z braci Holmes był irytujący, jak zawsze, i ponad wszystko wyczerpujący. Greg delikatnie uścisnął kochanka.
— Nie przejmuj się nim — powiedział.
W końcu Mycroft odwrócił się tak, że teraz stali do siebie przodem.
— To wyczerpujące, Gregor'y. Rozmawianie z nim i jego granie na tych śmiesznych skrzypcach za każdym razem, gdy mówię jest wyczerpujące. Jest cholernym dzieckiem, zawsze był dzieckiem i absolutnie nie można do niego dotrzeć.
Kiedy Mycroft w końcu zaczął narzekać, jego głos stał się nieco głośniejszy, nieco bardziej zirytowany i namiętny. Greg milczał, słuchając i przyswajając wszystko, co mówił. Następnie przechylił się na bok i wyłączył palnik w kuchence.
— Co robisz… — zaczął mówić Mycroft, najwyraźniej poirytowany, że Greg przerwał jego przygotowanie herbaty.
Greg chwycił jego smukłą dłoń i pociągnął go w stronę salonu.
— Chodź — powiedział Greg, ciągnął go przez pokój do kanapy. — Usiądź.
Mycroft nadal stał, unosząc z wyczerpania brew. Inspektor westchnął.
— Usiądź, Myc — powtórzył, wskazując na kanapę. W końcu młodszy mężczyzna skinął głową i zrobił to. Greg podszedł bliżej i wspiął się na kolana swojego partnera, siadając na nim okrakiem i pochylając się blisko, aby otrzeć ich nosy o siebie. — Nie ruszymy się z miejsca, dopóki nie sprawię, że się rozchmurzysz.
— Gregory, to nie jest konieczne — powiedział Mycroft, wpatrując się w niego.
— Tak, zdecydowanie jest to konieczne. Dlatego siedź spokojnie i pozwól, że się tobą zajmę. — Greg uśmiechnął się, a Mycroft ponownie uniósł brew.
— Jesteś śmieszny — powiedział polityk, przewracając oczami.
Powstrzymując się od komentarza, Greg zaczął powoli całować całą twarz Mycrofta. Jego dłonie spoczywały lekko na piersi partnera, bawiąc się nieco jego krawatem, gdy nimi poruszał. W końcu Mycroft zamknął oczy i Greg poczuł, jak jego ciało rozluźnia się.
— Ilekroć twój brat cię irytuje — zaczął Greg, kontynuując pocałunki. — Po prostu zamknij oczy i pomyśl o mnie. O tym. O wszystkim, do czego wracasz, gdy idziesz do domu.
— Jeśli zacznę o tobie myśleć, będzie wiedział o tym od razu — wymamrotał Mycroft, ale ten komentarz nie zawierał w sobie żadnej siły. Greg uznał to za dobry znak. Uśmiechnął się, przesuwając powoli swoje pocałunki w dół długiej, bladej szyi.
— W takim razie powinieneś uczynić te myśli tak brudnymi, jak to tylko możliwe — skomentował. — Spraw, żeby się wiercił z dyskomfortu i chciał wypalić sobie mózg.
Nastąpiła chwila ciszy, a potem Mycroft roześmiał się. Zwycięstwo. Po zakończeniu pocałunków Greg wyprostował się, aby znów mogli na siebie spojrzeć. Na jego twarzy widniał szeroki uśmiech i na jego widok Mycroft również uśmiechnął się szczerze.
— Naprawdę jesteś wyjątkowy — powiedział z uczuciem Mycroft. Nawet w jego jasnoniebieskich oczach widniała radość.
— Wiem. I teraz czujesz się lepiej. Jestem najlepszym chłopakiem na świecie — pysznił się Greg.
Mycroft przytaknął i pochylił się, by go delikatnie pocałować.
— Naprawdę jesteś — zgodził się z lekkim skinieniem głowy.
