Tytuł: Ukochany sensei

Oryginalny tytuł: Beloved Sensei

Autor: Shouutakun

Zgoda na tłumaczenie: Jest

Ostrzeżenia: Po prostu porno

Tłumaczenie: Lampira7

Beta: Tazkiel

Link: /works/28002948/chapters/68592630

Ukochany sensei

Rozdział 1: Midoriya Izuku

Izuku był pierwszy. Oczywiście, że tak. Wydawało się właściwe, że spośród wszystkich uczniów Shouty to on zburzył mury mężczyzny i wszedł w jego pilnie strzeżone życie. Ukochane, problematyczne dziecko Shoty, zawsze obecne w jego myślach, nigdy daleko. Chłopak, dla którego przeszedł przez piekło i robił to od nowa, w kółko. Stanowiący problem na wiele sposobów, problem, którego Shouta nie mógł, nie chciał, rozwiązać.

Shouta pamiętał ich pierwszy pocałunek, sposób w jaki przyciągnął do siebie Izuku, usta chłopca przyciśnięte do swoich, głodny język Shouty w jego ustach. Pamiętał jęk o słodkim smaku, przez który Shouta prawie stracił zmysły. To było w klasie po tym, jak Izuku zrobił coś lekkomyślnego. Co dokładnie? Shouta nawet tego nie pamiętał. Mogło to być wiele rzeczy…

(Rzucanie się w środek bitwy? Gadanie o walce ze złoczyńcą po zmroku? Bycie strażnikiem? Walka wykraczająca poza to, na co pozwalała jego tymczasowa licencja?)

… ale było coś w tej chwili, właśnie wtedy i tam, w klasie, w twarzy Shouty lekko zaczerwienionej ze wstydu, z frustracji, z ledwo powstrzymywanego pożądania i pragnienia, co go załamało. Może częściowo odpowiedzialny był cały rok, rok, który minął, gdy walczył o tego chłopca, ze wszystkim co dało im życie, chcąc aby był bezpieczny, szczęśliwy i żywy. Może to był sposób, w jaki Izuku spojrzał na niego tymi wielkimi zielonymi oczami, w sposób, który przemawiał głośniej niż jego słowa. Mówił mu: Tak, sensei, pomyliłem się i przepraszam. Bardzo przepraszam, ale zrobiłbym to ponownie, ponieważ taki był Izuku, z sercem zrobionym z czystego, nieskażonego złota.

A Shouta właśnie stracił zdrowy rozsądek. Zatrzymał się w połowie zdania, w środku głośnego besztania Izuku. Rzucił spojrzenie na drzwi do klasy, zobaczył, że były otwarte i od razu zdecydował, że to nie miało znaczenia. Nic nie miało znaczenia. Jedyną rzeczą, która się liczyła, był chłopak stojący przed nim, wpatrzony w niego z gwiazdami w oczach, jakby Shouta był w jakiś sposób lepszy niż All Might.

Chwycił Izuku za kołnierz. Chłopak wrzasnął, bez wątpienia myśląc, że zostanie ukarany, ale Shouta nigdy nie chciał szarpać chłopca, chyba że miało to zbliżyć ich do siebie, że miał go przytulić. Właśnie to wtedy zrobił Shouta, zaciskając usta w totalnym akcie desperacji, całując Izuku mocniej niż kiedykolwiek wcześniej, próbując wyszeptać Izuku milion różnych rzeczy jednym prostym gestem.

Pragnę cię. Potrzebuję cię. Proszę, nie uciekaj. Nie skrzywdzę cię. Proszę, ty też mnie chciej.

Izuku odwzajemnił pocałunek, owijając ramiona wokół szyi Shouty, trzymając go blisko, a mężczyzna chciał krzyknąć z ulgi, że jego błagania zostały wysłuchane. Twarz chłopca była czerwona jak burak, zdradzając uczucia, których Shouta wcześniej nie był pewien. Łapał oddech, zanim nieśmiało uniósł się na czubkach palców i niezgrabnie przycisnął usta do twarzy Shouty, jakby nie wiedział, co zrobić. Jakby to był jego pierwszy pocałunek w życiu. Później Shouta dowiedział się, że tak było. Wziął pierwszy pocałunek Izuku. Zabrał mu również dziewictwo, ale to zrobił celowo.

Teraz Izuku był z nim znacznie mniej nieśmiały. Wiedział co robił i był z tego dumny. Całował go, jakby całował się z chłopcami i mężczyznami przez całe swoje życie. Jęczał jak zdzira, ujeżdżając kutasa Shouty, jakby to była jego praca, podczas gdy Shouta obmacywał jego klatkę piersiową. Wkładał ręce pod koszulę, szczypiąc jego sutki, gdy chłopak podskakiwał na jego kutasie.

Bycie w Izuku było zawsze tak cholernie dobre. Pierwszy uczeń Shouty. Jego ukochane dziecko z problemami. Nic nie było problemem, kiedy był w Izuku. Tyłek chłopca brał go w całości jednym szybkim ruchem, gdy siadał na penisie Shouty, jego ściany zaciskały się wokół niego, gdy przybierał komfortową pozycję na nauczycielu.

— Po prostu się połóż, sensei — mówił mu zawsze Izuku z miękkim uśmiechem, wyciągając ręce nad głową, jakby ujeżdżanie kutasa Shouty było leniwą akcją. Jakby to było relaksujące. — Zaopiekuję się tobą.

I robił to.

Nie było nic lepszego niż uczucie, gdy pulchny tyłek Izuku zsuwał się po jego kutasie. Niektórzy inni nastolatkowie ujeżdżali kutasy, ale nie tak jak Izuku, nie tak zmysłowo i niewinnie. Zawsze gryząc kciuk lub wargę, zawsze jęcząc i wzdychając, jakby penis Shouty to była najlepsza rzecz, jaką kiedykolwiek miał. Trudno było mu zobaczyć erekcję Shouty, ale mężczyzna mógł przysiądz, że chłopiec ślinił się na jego widok. To było trochę ujmujące, jak zawsze Izuku był podekscytowany tym, że zostanie zerżnięty, często nie troszcząc się wystarczająco o grę wstępną i po prostu chcąc mieć w sobie kutasa Shouty.

Shouta nigdy by nie pomyślał, że Izuku będzie tak głodny penisów, ale tak było. W jakiś sposób jednak nadal był niewinny. Zawsze uśmiechał się i patrzył na Shoutę tymi swoimi wielkimi oczami, jakby próbował go przekonać, że to była najbardziej niewinna rzecz na całym świecie. Oczy łani mrugające do niego, rzęsy uderzające o jego policzek, gdy śmiał się. Tak niewinny, mówiła mężczyźnie jego twarz. A Shouta prawie w to wierzył. Prawie. Wiedział lepiej. Wiedział, w co zmienił tego chłopca.

Zmienił go? Może Izuku był taki przez cały czas. Może Shouta właśnie odblokował ten prawdziwy potencjał. Nazywał Izuku różnie – dziwka, szmata, kurwa – ale to była tylko zabawa, jedynie sprośna gadka. Ponieważ w rzeczywistości Izuku nadal był chłopcem, którego Shouta kochał. Chłopcem, którego potrzebował, pierwszym, który zburzył jego mury i zobaczył, co było pod spodem. Jego problematyczne dziecko. Wszystko jego, jak przypominał mu Izuku za każdym razem, gdy ujeżdżał kutasa, uśmiechając się do Shouty, gdy mężczyzna próbował, chociaż mu się to nie udawało, nadążyć za popędem seksualnym Izuku.

Izuku nigdy nie lubił bezpiecznego seksu i bez względu na to, jak bardzo Shouta udawał, że próbował go przekonać do używania prezerwatyw, Izuku nigdy nie wyglądał lepiej niż wtedy, gdy sperma Shouty kapała z jego tyłka, przynajmniej tak uważał bohater. Było w tym coś tak erotycznego – coś, co sprawiało, że Shouta ponownie chwytał Izuku i po raz kolejny zanurzał swojego twardego penisa w tym pięknym, pulchnym tyłku, zawsze ze zwierzęcym warczeniem, zawsze przypominając Izuku, do kogo należał.

A Izuku uwielbiał każdą cholerną sekundę. Nic nie było do końca ustalone. Uwielbiał, gdy Shouta był czuły, całował go i dotykał jego klatki piersiowej, muskając każdy centymetr jego skóry. Uwielbiał, gdy Shouta był szorstki i twardy, kiedy przewracał go na brzuch i wsuwał swojego kutasa z powrotem do jego dziury na kolejną niechlujną rundę. Izuku kochał każdą chwilę z Shoutą i jedno było jasne:

Izuku kochał Shoutę tak samo, jak nauczyciel kochał jego.