Rozdział 2: Yaoyorozu Momo

Była również Yaoyorozu Momo.

Och, Momo. Cudowna, doskonała Momo.

Shouta spędził zbyt wiele nocy, by móc je zliczyć, z ręką owinięta wokół swojego penisa, drżąc na myśl o byciu między jej cyckami. To tam jego umysł zawsze wędrował, późną nocą, kiedy myślał o swoich uczniach. Bez wątpienia zawsze musiał wepchnąć dłoń w swoje spodnie dresowe, gryząc rękaw, by milczeć i nie jęczeć jej imienia, kiedy przesuwał dłonią po swoim penisie, myśląc o jej cyckach, uśmiechu, gdy trzymałaby je razem, pozwalając mu pieprzyć przestrzeń między jej piersiami. Och, gdyby tylko to mogła być rzeczywistość.

Shouta wiedział, że było to złe, ale fantazjował o niej, zanim jeszcze zrobił to z Izuku. To miało sens, że była następna. Myśl o niej sprawiała, że stawał się twardy, że widział gwizdy podczas orgazmu.

W pewnym momencie Shouta sądził, że może miał trochę oralnej fiksacji, ponieważ przez tydzień leżąc w łóżku, jedynym o czym mógł myśleć, było ssanie jej sutków, które widział przelotnie za każdym razem, gdy mundurek Momo poruszał się razem z nią. Pudrowe i opuchnięte, czasem nawet przebijające się przez jej ubranie. Doprowadzała go do szału myśl o tym, że nie nosiła stanika pod tym kostiumem. Myślał o tym, że jej cycki były zawsze kilka centymetrów od niego. Była pupilkiem nauczyciela, nigdy nie była daleko. Shouta żałował, że nie mógł mieć jej jako ulubieńca nauczyciela na wiele sposobów.

Shouta spędził długie godziny lekcyjne, patrząc na nią, wpatrując się w rozpięte guziki jej bluzki, na jej idealne usta i lśniące oczy. Były perfekcyjne. Wszystko w niej było idealne.

Shouta uwielbiał jej mundurek szkolny.

To było dziwne, ponieważ Shouta nigdy tak naprawdę nie czuł się w podobnie , jeśli chodziło o mundurki swoich uczniów. U niej jednak wyglądało to inaczej. Było coś w tym ubiorze, co odróżniało go od innych, gdy Momo go nosiła. Spódnica była tylko trochę za krótka na jej długich nogach, nogach które ciągnęły się kilometrami. Bluzka była tylko odrobinę za ciasna na jej piersiach, prawdopodobnie potrzebowała większego rozmiaru, ale kurwa, Shouta nie zamierzał o tym wspominać. Nawet za milion lat. Czerwony krawat podkreślał lśniącą szarość jej oczu. Te podkolanówki były tylko na pokaz i sprawiały, że stawały się materiałem do marzeń w parze z mlecznymi udami wystającymi spod spódnicy.

A wyobraźnia Shouty szalała na jej punkcie.

Pewnego dnia Momo założyła na zajęcia czarny stanik, a Shouta wymknął się do łazienki, myśląc o tych idealnych piersiach ściśniętych wokół jego penisa, kiedy dotykał się w łazience dla personelu. Dzięki stanikowi widział krzywiznę jej piersi. Biała bluzka na czarnym działała równie dobrze jak prześwitujący materiał. Nawet ten stanik był dla niej trochę za mały - czy naprawdę tak trudno było znaleźć taki, który pasowałby do jej biustu? Nie mógł sobie wyobrazić, że było to łatwe zadanie - i Shouta widział pudrowy róż jej sutków przez bluzkę.

Jego penis stwardniał w momencie, gdy je zobaczył. Nie mógł się skupić, nie mógł nauczać. Dlatego usprawiedliwiał się, mając nadzieję, że workowaty kombinezon ukryje jego pulsującą erekcję. Miał szczęście, że łazienka dla personelu była tuż obok, ponieważ nie mógł wyrzucić Momo z głowy. Rozpiął zamek błyskawiczny w momencie, gdy drzwi się zamknęły, nie zadając sobie nawet trudu, aby je zamknąć na zamek. Jego dłoń objęła jego grubego kutasa, szarpiąc go szybko i mocno, aż doszedł, ledwo docierając do toalety, gdy obraz Momo utknął mu w głowie. Te piękne, idealne cycki ledwo trzymające się w tym zbyt małym czarnym staniku.

Potem myślał tylko, że to wszystko było…

Złe? Zdecydowanie. Obrzydliwe? Może.

Ale Shouta nie był do końca pewien, czy go to obchodziło. Mury jego moralności zostały już zburzone przez jednego ucznia - dlaczego inny miałby znaczenie? Liczyło się tylko to, czego ona chciała. To wszystko, na czym zależało Shoucie. I, jak się okazało, chciała go równie mocno, a Shouta w jakiś sposób chciał jej bardziej, gdy odwzajemniała jego uczucia. Na tyle mocniej, że prawie zdarł z niej mundurek szkolny, gdy próbował rozebrać ich do naga.

Momo często szła razem z nim do domu. Przytulała się z nim na kanapie. Uczyła go, jak robić małe gwiazdki z papieru origami, gdy jeden z przyjaciół Shouty był w szpitalu. Shouta gotował dla niej, pytał, czy odrobiła pracę domową, słuchał jak opowiadała o swoim dniu. Wszystko, co powinien robić dobry partner, ignorując fakt, że Shouta był wychowawcą Momo w liceum. A potem, kiedy wchodzili do sypialni, rozbierała się z nieśmiałym uśmiechem - który, jak Shouta teraz wiedział, nie był taki nieśmiały - zapierając za każdym razem dech w piersiach Shouty. Sprawiając, że oniemiał.

Idealna.

Wszystko w Momo było idealne. Jej cycki były wszystkim, o czym marzył Shouta, a nawet więcej, z idealnymi jędrnymi sutkami, które twardniały w momencie, gdy usta Shouty na nie spływały. Podsycała lekko jego lekką fiksację oralną, kierując go do swoich sutków i gładząc jego długie włosy, gdy je ssał, cicho jęcząc i ściskając nogi, gdy miękkie palce Shouty wędrowały w dół, by zająć się jej cipką. Lubiła jego usta, uwielbiała kiedy ssał jej piersi, kiedy je lizał, a nawet kiedy je podgryzał. Szeptała do niego, gdy ją ssał, upewniając się, że będzie wiedział, jak bardzo go kochała, zawsze delikatnie głaszcząc przy tym jego włosy.

Gdyby mógł umrzeć między jej cyckami, Aizawa Shouta umarłby jako szczęśliwy, bardzo szczęśliwy mężczyzna. Tego właśnie chcę – myślał. Być uduszony przez jej piersi. To byłoby idealne.

Nigdy nie omieszał jej powiedzieć, jaka była cudowna, ponieważ rumieniła się od cipki po same policzki. Całe jej ciało robiło się czerwone. Rumieniec pojawiał się na niej w momencie, gdy Shouta jej dotykał, niezależnie od tego, czy głaskał jej wargi sromowe, czy unosił jej brodę, by móc ją pocałować. Była taka wrażliwa, kwiliła, gdy dotykał jej łechtaczki, stawała się mokra, gdy Shouta wsuwał język do jej ust.

Shouta całował ją i naciskał, by uklękła, aż uśmiechnęła się rozumiejąc, czego chciał.

Jej miękkie cycki owinęły się wokół twardego kutasa Shouty. Przycisnęła je do siebie, pozwalając, by Shouta pieprzył przestrzeń między jej piersiami, tak jak zawsze o tym marzył. Przestrzeń między nimi była gorąca i śliska od potu, wkrótce również od jego preejakulatu. Za każdym razem głośno jęczał, sycząc jej imię, a Momo z radością pozwalała mu wcisnąć się między swoje piersi.

Czasami robiła to mając na sobie bluzkę, podciągając ją zapiętą tylko na tyle, aby wsunąć penisa Shouty pod spód, zakrywając jego penisa swoimi piersiami i mundurkiem. Uśmiechała się, czasami śmiała się z jego powodu. Poruszała się w górę i w dół, obciągając penisa Shouty, wciśniętego między jej ogromne piersi. W górę i w dół, poruszając się wokół jego erekcji. Shouta obserwował, jak dyszała i uśmiechała się. Jego penis poruszał się tuż pod powierzchnią jej białej bluzki. Materiał stawał się coraz bardziej mokry i ujawniał coraz więcej z każdym pchnięciem.

Dopóki Shouta nie doszedł mocno, strzelając spermą wszędzie, od idealnej twarzy po sutki. Nasienie przesiąkało przez tkaninę bluzki od szkolnego mundurka, dostając się na jej twarz i usta, gdy doprowadzała go do końca, dojąc z niego każdą kroplę spermy. Przestawała dopiero wtedy, gdy był miękki.

Wtedy nadchodziła jej kolej. Czyścił ją za pomocą swoich usta, a potem zabierał się do pracy, liżąc jej cipkę godzinami, aż błagała go, żeby przestał, będąc nadmiernie pobudzona. Smakowała tak słodko, tak cudownie, tak idealnie, a Shouta uwielbiał mieć te uda wokół głowy praktycznie tak samo, jak uwielbiał przebywać między jej idealnymi cyckami. Niemal.

Momo była doskonała pod każdym względem. Shouta wiedział, jakie miał szczęście, że może mieć ją w taki sposób.

Kochał ją, tak jak kochał swoich innych uczniów.