Rozdział 4: Ashido Mina

Była też Mina. Jeden z kochających zabawę dzieciaków. Jedna z tych, którzy chcieli być z Shoutą, ponieważ był nowy, fajny, wyjątkowy. Przebywanie z nauczycielem nie było czymś, czym większość dzieci mogła się pochwalić – chyba, że ten dzieciak był w klasie Shouty. Shouta nie mógł spierać się z jej konkretną propozycją. Nie ze sposobem, w jaki go „poprosiła". Nie była taka jak inni. Nie pytała. Nawet nie zaproponowała. Nie, zrobiła coś, z czym Shouta nie mógł się kłócić.

Nie wtedy, gdy podniosła spódnicę i pokazała mu swoją idealnie różową cipkę w majtkach bez krocza.

Zapierała dech w piersiach. O ile ostatnio nie zmienił się drastycznie kodeks szkolny, to był prawie pewien, że to nie była standardowa bielizna w mundurku szkolnym. Ale z tym również nie zamierzał się spierać, bo Boże, jej cipka wyglądała w nich niesamowicie, otoczona czarną koronką, jak obraz otoczony najbardziej ozdobną ramą. Jej wargi błyszczały na tyle, że Shouta zaważył światło lamp odbijające się od jej różowej skóry. Natychmiast zauważył, jak bardzo była mokra.

Nie odbyli żadnej rozmowy na ten temat. Żadnej dyskusji o tym, jak to się potoczy. Mina zaśmiała się, bo wiedziała – absolutnie wiedziała. Dokładnie wiedziała, co zrobi Shouta i jak ma z tym pracować. Wiedziała, że nie mógł się jej oprzeć. Nie oprze się jej. Nawet nie będzie próbował.

Shouta wyciągnął rękę, delikatnie przesuwając palcami po wargach jej cipki, otoczonych tą ładną, czarną koronką. Nie będzie musiał nawet zdejmować jej majtek, żeby ją przelecieć. Jak wygodnie. Nie wiedział, dlaczego kiedykolwiek spodziewał się po niej czegoś innego. To wszystko było takie typowe dla Miny, że nie miałoby sensu, żeby zrobiła to w inny sposób. Poczekać, aż inni uczniowie wyjdą, a następnie podnieść spódnicę, aby pokazać mu majtki. Oczywiście w ten sposób poprosiła go, żeby ją przeleciał.

Poprosić. To było śmieszne. Jakby miał wybór, kiedy miał tę idealną różową cipkę, która patrzyła na niego spomiędzy tej koronki. Musiałby być jakimś bogiem, żeby się temu oprzeć, a nawet wtedy mogło to być niemożliwe.

— Cóż, sensei… — powiedziała śpiewnym głosem, jakby bawiła się nim. Podniosła spódnicę nieco wyżej, rozkładając nogi. Soki z jej cipki przyklejały się do ud, spływając po zakolanówkach. Znowu zaśmiała się. — Co zrobisz?

Część niego chciała ją za to skarcić. Grać niedostępnego, zachowywać się tak, jakby mógł i będzie się jej opierać. Ale nawet to w tej chwili było za dużo. Nie, penis Shouty był boleśnie twardy, a jej ociekająca różowa cipka wpatrywała się w niego z bliska, gotowa na mocne ruchanie. I to było wszystko, co chciał teraz zrobić. Ledwo mógł myśleć o czymkolwiek innym i, szczerze, był po prostu zadowolony, że Mina była przezorna i zamknęła drzwi klasy – nie to, że wcześniej nie pieprzył ucznia przy szeroko otwartych drzwiach – ponieważ nie miał nawet siły, by oderwać od niej wzrok na wystarczająco długo, by je zablokować.

Z jego gardła wydobył się cichy warkot. Dokładnie wiedział, co chciał zrobić.

Podniósł ją i położył na biurku, popychając ją tak, że leżała na plecach. Podciągnął w górę jej różowe uda, a ona zaśmiała się, łapiąc go za ramiona, aż schwytała górę jego kombinezonu. Dał sobą łatwo kierować, nie mówiąc ani słowa, nie protestując nawet przez sekundę, pozwolił się wciągnąć w mocny pocałunek, gdy rozpinał zamek błyskawiczny i wyciągał swojego penisa. Był cholernie zdesperowany, czując się tak, jakby nie przeżywał orgazmu z rok, jakby potrzebował jej i tej pięknej cipki znajdującej się tuż przed nim. Gotowej do ostrego pieprzenia.

Nie było gry wstępnej, poza tym, że Shouta wyciągnął trzęsącą się dłoń przed siebie i zanurzył dwa palce w jej ociekającej cipce tylko po to, aby sprawdzić, czy była gotowa. Zdecydowanie tak było. Musiała już być gotowa na jego zajęciach, biorąc pod uwagę to, jak bardzo była wilgotna. Będzie musiał ją później za to skarcić. Zasłużyła na to.

Jęknęła, kiedy wyczuwał jej wnętrze palcami. Była ciepła i ociekała tak mocno że Shouta uznał, że prawdopodobnie będzie musiał sprawdzić później to biurko, aby upewnić się, że nie zostawiła mokrego śladu. Wyglądało na to, że było to możliwe. Ale w tej chwili nie miał czasu, by o tym pomyśleć. Wyciągnął z niej palce, a gdy Mina jęknęła z poczucia straty, uniósł jej biodra z blatu. Shouta chciał jej powiedzieć, że spieszył się, że posuwał się tak szybko, jak tylko mógł, ale jedynym co wydobyło się z jego gardła był kolejny warkot. Jęknęła w odpowiedzi. Stawała się uległa.

Dopasował swojego kutasa do różowej cipki, nie kłopocząc się nawet zdejmowaniem jej koronkowych majtek bez kroku. Główka jego penisa spoczywała między jej wargami, siedząc przy wejściu do cipki. Zamarł w miejscu, tylko na chwilę, tak długo, jak pozwoliło mu na to jego ciało. Mina uśmiechnęła się do niego szerokim, zębatym uśmiechem i ponownie uniosła biodra, a czubek jego erekcji wsunął się w nią.

Wcisnął się w nią, a ona jęczała i wzdychała, mówiąc jaki był duży. Jej różowa cipka rozciągnęła się na jego grubym kutasie. Czuł to poprzez sposób, w jaki jej wargi rozchodziły się szeroko. Na wzgórku znajdowała się kępka kręconych, różowych włosów, tego samego koloru co włosy na jej głowie. Jej łechtaczka pulsowała, gdy wpychał się w nią, niebezpiecznie bliski orgazmu, nawet gdy ją pieprzył.

Shouta nie tracił czasu z Miną, pieprząc ją mocno i szybko, tak brutalnie, że biurko skrzypiało i trzęsło się. Jedynym dźwiękiem, które rozbrzmiewało w pokoju, był odgłos uderzeń skóry o skórę, uderzeń bioder Shouty i jej. Mina popiskiwała radośnie i jęczała jak profesjonalistka, wyginając plecy w łuk, gdy jej cipka pulsowała wokół penisa Shouty.

Shouta ledwo zdążył wyciągnąć penisa, zbliżając go do jej warg sromowych, pokrywając je i łechtaczkę spermą.

A potem Shouta opadł na krzesło przy biurku, wpatrując się w nią. Mina ponownie zaśmiała się, mrugając do niego.

— Nie mogę się doczekać następnego razu, sensei — powiedziała ze śmiechem. — Założę coś jeszcze lepszego.

To może być po prostu jego śmierć, jeśli miał tym razem coś do powiedzenia.