Rozdział 7: Shouji Mezou

Był jeszcze jeden uczeń, któremu pozwolił się przelecieć. Shouji był pierwszym. Jak nie mógł pozwolić temu chłopcu go nie wypieprzyć? Rozpieszczał Shoutę , tworząc więcej kopii swojego kutasa, którymi mógł wypieprzyć swojego nauczyciela. A Shouta nigdy nie był tak dobrze wyruchany. Nie przez ucznia i nie przez dorosłego. Wcześniej miał dwa, ale nigdy większej ilości i nigdy tak głęboko. Nigdy nie było to takie dobre.

W końcu Shouta nigdy nie myślał, że możliwe będzie potrójne połączenie z jedną osobą, ale oto istniał Shouji, udowadniając mu, że się mylił.

Miał trzy wyrostki, z których dwa były głęboko osadzone w tyłku Shouty. Plus jego prawdziwy kutas, czyli w sumie trzy. Shouta leżał na łóżku, nagi, jęczący, z wygiętym grzbietem, z oczami wywracającymi się prawie w drugą stronę. Kurwa. To była takie dobre. Tak głęboko, rozciągał go tak bardzo, jakby nigdy wcześniej nie był rozluźniony. To była stymulacja, o której zwykle mógł tylko pomarzyć, w nocy w łóżku z ręką na swoim penisie i niemożliwie szerokim dildo w tyłku.

— W ten sposób, sensei? — zapytał go Shouji swoim głębokim głosem, który wydawał się dudnić w małym pokoju, który był przydzielony Shoucie w nauczycielskim akademiku.

Shouta prawie nie pamiętał, jak mówić, więc jedynie co zrobił, to wydanie z siebie głośnego jęknięcia, które rozeszło się echem i skinięcie głową.

Kurwa — syknął Shouta, kiedy Shouji poruszył się lekko.

Przyprawiło go to o dreszcze wzdłuż kręgosłupa. Shouta ledwo czuł swoje nogi i wiedział, że stanie w tej chwili byłoby niemożliwe. Na pewno jutro będzie utykał. To było tego warte, warte tego, co otrzymywał w zamian.

Shouji cofnął się, po czym pchnął biodrami do przodu, wpychając się z powrotem do środka. Wszystkie trzy jego penisy uderzyły w prostatę Shouty, który nie mógł już dłużej wytrzymać. Chwycił prześcieradło i kołdrę. Jego plecy wygięły się pod niemożliwym kątem, a kutas drgnął raz, zanim stał się niemożliwie twardy, strzelając spermą zarówno na siebie, jak i na swojego ucznia. Shouta prawie krzyczał czując to wszystko. Trzy kutasy Shoujiego zmieniły go w krzyczącego uległego.

Mały uśmiech wkradł się na twarz Shoujiego. Uśmiech, który zwykle ukrywał pod maską, którego Shouta prawie nigdy nie widział. To było oczywiste. Chłopiec lubił sprawiać, że jego nauczyciel czuł się dobrze. Lubił rozciągać swojego nauczyciela swoimi penisami. Lubił to robić, sprawiając, że mężczyzna wejdzie jutro do klasy utykając.

— Nie przestawaj — szepnął Shouta, gdy jego penis drgnął i zaczął ponownie twardnieć. — Nie przestawaj, kurwa.

Shouji wepchnął ostatniego penisa do ust Shouty, uciszając jego prośby. Shouta chętnie go wziął, ssąc go i słuchając jęku swojego ucznia, gdy ten jednocześnie odczuwał wrażenia z pieprzenia mężczyzny jak i z bycia przez niego obciąganym. Shouta uśmiechnął się złośliwie z jego erekcją w ustach.

Shouji chrząknął i uderzył biodrami do przodu jeszcze kilka razy. Jego rytm był niechlujny, prawdopodobnie nie był w stanie przyjąć całej tej stymulacji. Shouta nie mógł go za to winić. Nie mógł też powstrzymać się od myśli, że nigdy nie widział Shoujiego tak dobrze bawiącego się. Może trochę za bardzo lubił mieć swojego nauczyciela leżącego na plecach.

Ale Shouta nie miał nic przeciwko temu.

Uczucie, że trzy kutasy wchodzą w niego w tym samym czasie, a także jeden w ustach, wystarczyło, by ponownie doprowadzić Shoutę do orgazmu. Nigdy w życiu nie czuł się tak pełny. Shouta nigdy nie zmieniłby tego uczucia na nic w świecie.