Rozdział 10: Iida Tenya

Iida był jednym z nerwowych.

Mimo to Shouta oczekiwał, że w końcu do niego przyjdzie. I miał rację.

Problem w tym, że z Tenyą rzecz miała się inaczej. Shouta znał go, odkąd był mały, a to dlatego, że Shouta chodził do szkoły z Tenseiem, bratem chłopca. Podczas sporadycznych wizyt na przestrzeni lat, Shouta obserwował, jak ten dorastał, stawał się wyższy i większy, aż przybył do klasy Shouty.

Shouta nigdy nie spodziewał się, że stanie się taki duży. Tak wysoki. Tak dobrze zbudowany. Teraz górował nad Shoutą, większy niż kiedykolwiek mężczyzna będzie i wciąż rósł. Shouta czuł podniecenie za każdym razem, gdy na niego patrzył. Dzieciak był ogromny i Shouta go chciał. Tak bardzo go pragnął.

Ale Shouta czekał na niego. Tak, jak sądził, Tenya podszedł do niego, tańczyli wokół tematu, aż w końcu zapytał, czy Shouta zrobi mu to, co robił innym uczniom. A Shouta był zbyt szczęśliwy, by móc wydusić coś więcej niż proste "tak". Chłopiec był tak nieśmiały. Shouta nie śmiał go skarcić za to, że nie przyszedł od razu i nie powiedział tego wprost. Jak by mógł. Tenya już był tak zdenerwowany. Nie było sensu sprawiać, by stał się jeszcze bardziej niespokojny. Biedne dziecko. Shouta nie mógł jednak zaprzeczyć, że nie mógł się tego doczekać.

Fantazjowanie to jedno, odgrywanie tych fantazji to kolejna rzecz. Shouta powiedział Tenyi dokładnie, czego chciał, a chłopiec zrobił się prawie całkowicie czerwony i prawie się udławił. Nieśmiały, tak bardzo nieśmiały. Nerwowy. Shouta wiedział, co zrobić, aby pomóc mu się uspokoić.

Zdenerwowanie zniknęło, gdy Shouta położył się na plecach i rozłożył nogi dla młodszego brata kolegi z klasy z lat jego dzieciństwa.

Część niego zastanawiała się, co pomyślałby Tensei, gdyby się dowiedział. Czy byłby wściekły? Czy byłby wdzięczny, że to Shouta odebrał dziewictwo jego młodszemu bratu, zamiast jakiegoś licealisty? Shouta przynajmniej wiedział, co robił. Ale nie miało znaczenia, co pomyślałby Tensei. Przed nim Tenya trząsł się z nerwów i podniecenia.

— W ten sposób — szepnął, kiedy Tenya umieścił główkę swojego niemożliwe dużego penisa przed czekającym wejściem Shouty, gdy chłopiec patrzył na niego z głębokim niepokojem.

Shouta pogłaskał włosy ucznia i czekał, zagrzebując swoje palce w gęstych lokach, głaszcząc go w geście otuchy. Robił wszystko, co w jego mocy, aby powiedzieć Tenyi, że dobrze sobie radził. Shouta wiedział, że Tenya potrzebował teraz cierpliwości.

— Jesteś pewny? — Tenya zapytał go o to, prawdopodobnie już dziesiąty raz dzisiaj.

Shouta rozłożył nogi odrobinę szerzej, pokazując uczniowi swoją dziurę, ociekającą lubrykantem i czekającą, aż zacznie działać. Shouta został rozciągnięty i był na niego gotowy. Uśmiechnął się lekko do chłopca, unosząc brew, jakby prowokował go do rzucenia mu wyzwania.

— Jestem pewien.

Tym razem Tenya się nie kłócił. Nie zapytał ponownie. Nie potrzebował więcej zapewnienia. Wreszcie, w końcu się poruszył, główka jego penisa prześlizgnęła się przez wejście do tyłka Shouty.

Kiedy Tenya wszedł w niego, Shouta ujrzał gwiazdy. Jego plecy wygięły się mocno, w prawie niemożliwy łuk i musiał zasłonić usta dłonią, aby powstrzymać krzyk, który groził, że wydostanie się z niego. Mimo to zza jego dłoni wydobył się jęk. Podciągnął nogi i położył je na szerokich ramionach Tenyi, pozwalając mu mieć całkowitą kontrolę.

Shouta rzadko pozwalał swoim uczniom pieprzyć go, ale kiedy dany uczeń był większy od niego, silniejszy, Shouta tego chciał. Lubił być pieprzony tak samo, jak lubił pieprzyć innych. Bycie na górze czy na dole, dawanie czy otrzymywanie, nic z tego nie miało dla niego znaczenia. Liczyło się tylko to, że jego uczniowie czuli się dobrze, zadowoleni i kochani. Na drugim miejscu była przyjemność samego Shouty. Tak było zawsze.

Liczyło się tylko to, że jego uczniowie odchodzili czując się kochani.

Shouta wsunął ręce w krótkie włosy Tenyi, posyłając mu ospały, zachęcający uśmiech. Biodra chłopca podskoczyły do przodu, zagłębiając się w swoim nauczycielu. Och. Lubił to. Musiało tak być, więc Shouta spróbował czegoś innego - spróbował go pochwalić.

— W ten sposób. — zachęcił go Shouta swoim szorstkim głosem. Jego ramiona owinęły się wokół szyi ucznia, przyciągając go blisko swojego ciała, aby mógł szepnąć mu do ucha. — Właśnie tak. Bardzo dobrze.

Biodra Tenyi odskoczyły do tyłu, a następnie pchnęły do przodu, raz za razem wypełniając Shoutę. Mężczyzna jęczał, będąc tak otwartym, bezwładnie leżąc i poddając się dotykowi ucznia. Zrezygnował z kontroli, pozwolił Tenyi odebrać mu ją, ufając, że wciąż i wciąż ten wielki kutas będzie wypełniał w kółko jego tyłek. Shouta jęczał, przypominając Tenyi, jakim był dobrym chłopcem i z każdą uncją pochwał tempo nastolatka przyspieszało coraz bardziej, aż pieprzył swojego nauczyciela z całą mocą.

To nie trwało zbyt długo.

Shouta nie zmuszał Tenyi do noszenia prezerwatywy. O dziwo, chłopiec nie argumentował z nim. Shouta spodziewał się, że to zrobi, a nawet po prostu powie coś na ten temat, ale coś go powstrzymało od tego, niezależnie czy było to zdenerwowanie, czy podekscytowanie, a teraz Tenya posuwał go bez żadnych barier. Odgłos jego skóry uderzającej o Shoutę, gdy wbijał w niego swój gruby penis, wypełniał mały pokój.

Wkrótce pieprzył się niechlujnie z Shoutą. Jego tempo było nierówne i zdesperowane, a Aizawa przymknął oczy, czując każde pchnięcie, każde pulsowanie tego wielkiego penisa w nim. Nie przypominało to niczego, co czuł wcześniej, w przeciwieństwie do innych uczniów. Tenya, prawiczek do tej pory, miał swój własny sposób na rżnięcie go. Gonił za przyjemnością i zatracał się w uczuciu ciasnego tyłka nauczyciela wokół swojej erekcji.

Nie było prawie żadnego ostrzeżenia. Jedynie dyszenie i jęczenie, niemal krzyki Tenyi, gdy zbliżał się do orgazmu. A potem, nagle dochodził wewnątrz Shouty, wypełniając go spermą. Było to brudne, niechlujne, nawet obrzydliwe, ale Shouta to uwielbiał. Zablokował nogi wokół Tenyi, trzymając go przy sobie, gdy wyciągał każdą kroplę spermy ze swojego ucznia.

Shouta nie był daleko w tyle, szczerzył się do Tenyi ku jego zgubie, kiedy ubrudził ich oboje swoim orgazmem.