Rozdział 11: Sero Hanta

Sero Hanta.

Chłopiec po którym Shouta spodziewał się nieśmiałości, ale tak nie było. Przyszedł do niego z propozycją, a Shouta nawet nie śnił o tym, by mu odmówić. Nie był nieśmiały, jak dowiedział się Shouta. Był odważny, wiedział, czego chciał, nawet jeśli nie wiedział dokładnie w co się pakował.

— Pieprz mnie, sensei. Pozwolę ci robić ze mną, co tylko zechcesz.

Nie mógł odmówić czemuś takiemu. Czemuś tak podniecającemu. Milion obrazów przepłynęło przez umysł Shouty na te absurdalne słowa, miliard różnych scenariuszy. Sero w różnych pozycjach, z różnymi zabawkami, w różnych miejscach. Nagi i błagający. Pieprz mnie, sensei. Pozwolę ci robić ze mną, co tylko zechcesz. Czy ten chłopak miał pojęcie, w co się pakował? Czy rozumiał, co takie słowa znaczą dla Shouty?

Shouta oblizał wargi, słysząc tę propozycję i zgodził się. Ponieważ w żaden sposób nie mógł odmówić.

Musiał przyznać - chłopak z pewnością wyglądał uroczo, zawieszony na broni Shouty, nieruchomy, uniesiony na idealną wysokość. Shouta uśmiechnął się jedynie wtedy, gdy skończył go wiązać, patrząc na swoje dzieło. Węzły były umieszczone w doskonałych miejscach, otaczając jego sylwetkę, ocierając się o chłopca na wszystkie właściwe sposoby, torturując i nie pozwalając mu się ruszyć. Shouta prawie czuł żal z jego powodu, patrząc na węzły wokół jego przeciekającego penisa. Sero był blisko, chciał dojść, ale Shouta mu na to nie pozwalał.

— Nie wiedziałem, że to potrafisz, sensei — powiedział bez tchu Sero.

Jego penis był ujawniony w całej krasie i dziko drgał. Chłopak wisiał na rampie znajdującej się na jednym z boisk treningowych, która była przeznaczona do ćwiczeń wiązania węzłów, a nie do unieruchamiania i zawieszania na niej ludzi. Shouta był jednak nauczycielem. Potrafił dopasować sprzęt do wszystkiego, czego chciał, nawet jeśli było to pieprzenie ucznia. To nie był pierwszy raz i na pewno nie będzie ostatnim.

— Oczywiste było, że będę to wiedział — powiedział z zaskoczeniem Shouta, pociągając za węzeł, żeby go sprawdzić . Sero westchnął, a Shouta uśmiechnął się. Znowu szarpnął za węzeł, patrząc, jak penis Sero podskoczył, gdy liny pociągnęły za węzeł otaczający jego trzon. — Moja broń chwytająca nie służy tylko do pracy. Przydałyby ci się również ćwiczenia praktyczne na temat wiązania.

Ręka Shouty opadła w dół, gdy pocierał się przez spodnie, patrząc na związanego chłopca, tak pięknie wystawionego na pokaz. Jest doskonały - zdecydował Shouta. Tak spokojny, tak pobudzony. Zawieszony i niezdolny do ruchu. Tak ufny, bez chwili namysłu pozwalający Shoucie to zrobić. Gdyby tylko znał wszystkie paskudne rzeczy, które nauczyciel chciał mu zrobić, wszystkie rzeczy, o których myślał, kiedy Sero wymówił po raz pierwszy swoją propozycję.

Miał z nim swój słodki czas, zawsze wiążąc go na wszelkie sposoby, nigdy go nie pieprząc, aż do właściwego momentu, dopóki Sero nie będzie go o to błagał, a jego desperacja zawsze tak rozkosznie spływała mu z ust. Shouta nigdy nie był dla niego łagodny, nigdy nie pozwolił mu odejść bez kilku znaków. Otarcia od liny i ślady ugryzień były normą, a Shouta zawsze dbał o to, aby przynajmniej para była widoczna na jego nadgarstkach lub szyi, dokładnie tam, gdzie leży kołnierz jego mundurka szkolnego. Aby wszyscy inni mogli je zobaczyć.

Sero to kochał. Cenił bycie związanym i zawieszonym nad ziemią, niezdolny do poruszania się. Niezdolnym nawet do dotknięcia się. Pragnął mieć na sobie ślady Shouty. Kochał pokazywać je w klasie następnego dnia i kolejnego.

A Shouta uwielbiał je oglądać.