Rozdział 13: Kouda Kouji
Kouda był trochę jak Aoyama.
Nieśmiały. Cichy. Bardzo cichy, w rzeczywistości Shouta nie był pewien, czy odezwał się przez kilka pierwszych miesięcy zajęć. Mógł jednak mówić, o czym Shouta dowiedział się po egzaminach końcowych, kiedy połączył go z Jirou i usłyszał, jak chłopak wypowiadał swoje pierwsze słowa podczas treningu. Wydawało się, że to wydobyło go trochę z jego skorupy, tylko na tyle, by ludzie wokół niego mogli go zauważyć i poznać. I Shouta go dostrzegł. Och, widział go teraz bardzo dobrze.
Lubił głos Koudy. Był nieśmiały, zawsze niezdecydowany i cichy, jakby Kouda nigdy nie był do końca pewien, co chciał powiedzieć, ale wtedy zaśmiał się, zachichotał cicho do siebie, a uwaga Shouty kierowała się prosto na niego. Zatrzymywał się w swoich wypowiedziach, a wszystko po to, aby posłuchać cichego śmiechu chłopca.
Shouta prawie się tego spodziewał, gdy Kouda do niego przyszedł. Po części dlatego, że był tak nieśmiały i pewna część Shouty spodziewała się, że nigdy nie zdobędzie się na odwagę, ale druga zaczynała widzieć, że wszyscy w jego klasie w końcu do niego przyjdą - łącznie z Koudą. Dlatego kiedy chłopiec nawiązał z nim kontakt, była to zarówno niespodzianka, jak coś spodziewanego, a Shouta był zadowolony, słuchając prośby nastolatka.
— Proszę, pocałuj mnie.
To wszystko, co powiedział, pocierając tył swojej bezwłosej głowy, odwracając wzrok od Shouty. Jego skóra była różowa, aż do kołnierza i coś zacisnęło się w Shoucie, gdy zdał sobie sprawę, jak bardzo mu się to podobało.
Całowanie go było dziwne, ale jego kamienista skóra była zaskakująco miękka, niespodziewanie giętka. To było dobre uczucie, gdy jego usta przylegały do tych warg, sprawiając, że Shouta miał ochotę całować całą resztę jego miękkiej skóry. Sprawić, by poczuł się kochany, aby usłyszeć jego głos raz po raz. Kouda całował go tak, jak miał ochotę, a Shouta zgodził się na to.
Zrobi wszystko, co jego uczniom się podoba.
Jednak pewnego dnia ręce Shouty zawędrowały odrobinę dalej. W dół, nad klatką piersiową Koudy, nad jego brzuchem, aż do miejsca, w którym mógł poczuć przez spodnie jego półtwardy penis. Kouda jęknął, a dźwięk jego głosu był słodki niczym miód w uszach Shouty. Sięgnął do guzika w spodniach swojego ucznia, dając mu mnóstwo czasu na odmowę. Rozpiął je, całując Koudę w głowę, gdy odsunął się nieznacznie, by lekko ściągnąć spodnie chłopca.
Jego penis jest mały, ale słodki - pomyślał Shouta. Pochylił się, ponownie całując chłopca, obejmując dłonią całą jego męskość. Potarł główkę jego małego penisa, rozsmarowując na niej preejakulat. Rozkoszował się każdym jękiem ucznia, każdym drgnięciem bioder wyczuwanych przez dłoń Shouty, kiedy przeżywał swój pierwszy raz. Trzymał wielkie dłonie na ramionach Shouty, chwytając swojego nauczyciela, a Shouta po prostu go pocałował i powiedział mu:
— Cii, w porządku.
A potem Kouda rozpadał się w jego dłoniach, przegryzając wargę i wydając z siebie słodki, przemiły jęk, gdy okrywał dłoń Shouty spermą.
Shouta powiedział mu, że nie było potrzeby żeby robił cokolwiek w zamian, ale następnego dnia Kouda przyniósł mu bezdomnego kota, aby się nim zaopiekował i nakarmił, a Shouta nie mógł odmówić. To sprawiło, że chłopiec uśmiechnął się słodko, kiedy nauczyciel pocałował go w głowę, dziękując mu i zapraszając do swojego mieszkania razem z kotem.
