Rozdział 14: Sato Rikido
Satou robił coś podobnego do Koudy, który przynosił Shoutcie bezpańskie koty. Piekł ciasta nauczycielowi i przynosił mu jedzenie oraz słodycze. To był miły gest i Shouta mógł stwierdzić, że chciał czegoś więcej, dlatego pewnej nocy zaprosił ucznia do środka, siadając z nim na łóżku i przejmując pałeczkę, tak jak zawsze. Przynajmniej robił to przez kilka pierwszych minut.
— Chcę patrzeć — powiedział Sato, kiedy wszedł do środka, nie owijając niczego w bawełnę. Shouta tylko uniósł brew.
— Na co?
Nie udawał głupiego, naprawdę nie wiedział. Był pewien, że było to coś seksualnego, ale czy Sato chciał patrzeć, jak dochodził? Obserwować, jak się dotykał. Jak się masturbuje? Czego chciał? Shouta nie wiedział i nie miał żadnego pomysłu, gdy wpatrywał się w chłopca.
Sato powiedział coś, co całkowicie go zaskoczyło.
— Chcę patrzeć, jak jesz.
A Shouta, który od miesięcy spał ze swoimi uczniami, który robił z nimi najróżniejsze rzeczy, który miał kontrolę i ją oddawał, nie wiedział, co powiedzieć. Bo to trochę dziwne – pomyślał – i nadal jest to zdecydowanie seksualne, sądząc po wybrzuszeniu w spodniach Sato. To po prostu nie był fetysz, który kiedykolwiek Shouta rozważał w swoim życiu, ale też nie było to takie dziwne, jak mogłoby się wydawać. Podejrzewał, że dla Sato było podniecające coś znacznie dziwniejsze, tak jak to było w przypadku Shouty. Trudno sobie wyobrazić, że patrzenie, jak osoba, która darzy się szacunkiem je, było takie złe.
Dlatego Shouta powiedział:
— W porządku.
Po raz pierwszy Shouta nie za bardzo wiedział, co zrobić. Ponieważ to samo w sobie nie było dla niego podniecające, chociaż najwyraźniej było takie dla Sato. Siedział przy kotatsu w swoim pokoju, a Sato posłusznie usiadł naprzeciwko niego, obserwując go wielkimi, ciemnymi oczami. Nagle Shouta czuł się, że stracił kontrolę znacznie bardziej niż zwykle, a było tak, ponieważ nie był pewien, jak miał się zachować.
Z wahaniem wziął kawałek ciasta, które przyniósł mu uczeń, nie zawracając sobie głowy wstaniem i znalezieniem widelca. Shouta nie przejmował się wystarczająco, aby to zrobić. Sato pochylił się trochę bardziej, kiedy zdał sobie sprawę, że jego nauczyciel będzie używał swoich rąk. Shouta wsunął kęs ciasta do ust. Jego ręce lekko umazały się ciastem i lukrem, zauważając trochę za późno, że Sato narysował za jego pomocą kota na wierzchu wypieku. Ciasto było dobre, na tyle słodkie, że Shouta był pewien, że zgniją mu zęby od tego nadmiaru, a jednocześnie łagodząc w nim ten swędzący głód na słodycze, który tak często miał.
— Jesteś taki chudy, sensei — westchnął Sato, a jego oddech był przyśpieszony i ciężki.
Shouta był pewien, że słyszał bicie serca chłopca z drugiej strony stołu. Ręka Sato opadła, rozpinając dżinsy i uwalniając penisa, który był twardy i ociekający. Shouta oblizał wargi na ten widok. Jego własne ciało reagowało na to, że jego uczeń był podniecony tym, co robił.
Zrobił mały pokaz podczas następnych kilku kęsów, powoli wpychając ciasto do ust i oblizując wargi przed przełknięciem. Sato wydawał się jęczeć i drgać przy każdym ruchu, a jego penis ociekał preejakulatem na całą podłogę Shouty. Mężczyźnie to nie przeszkadzało, ale Sato nie odważył się chwycić swojej erekcji, dopóki Shouta nie skończył jednej czwartej ciasta i nie uśmiechnął się do niego, wiedząc, że sumiennie czekał.
— Możesz się dotknąć — powiedział niemal nonszalancko, wycierając lukier z twarzy i wkładając palec do ust, ssąc go, gdy patrzył na ucznia.
Shouta patrzył, jak Sato westchnął z ulgą, dotykając swojej erekcji, głaszcząc penisa od nasady do czubka, gdy obserwował nauczyciela. Shouta kontynuował wkładając do ust więcej ciasta, nawet gdy jego żołądek zaczynał się wypełniać. Zrobi wszystko dla swoich uczniów.
Sato trzymał się. W jakiś sposób powstrzymał się przed orgazmem, chociaż musiał przestać się dotykać i usiąść na rękach, by obserwować, jak Shouta zjadał resztę ciasta. Zajęło to godzinę, a Shouta zaczynał zwalniać, zarówno dlatego, że szybko poczuł się pełny - nikt nie zjadał samodzielnie całego ciasta tylko dlatego, że był głodny – i dlatego, że chciał to przeciągnąć, patrząc, jak jego uczeń nie spuszcza z niego wzroku, patrząc jak jadł.
— Czy muszę zacząć odseparowywać cię od innych w czasie lunchu? — zapytał Shouta, kiedy zjadł już niemal wszystko, przerywając ciszę po raz pierwszy, odkąd powiedział Sato, że mógł się dotknąć.
Powiedział to faktycznie jako żart, mając nadzieję, że przełamię część niezręczności między nimi, ale Sato nie śmiał się. Nie, zamiast tego zarumienił się i mocno sapiąc, prawie chwycił swojego penisa, jakby próbował zapobiec orgazmowi.
— Nie, proszę pana — odpowiedział Sato.
Był zdyszany, jakby ledwo mógł mówić z powodu swojego podniecenia. Jego męskość drgnęła, nawet jeśli jej nie stymulował, kapiąc, powiększając kałużę na podłodze.
— O? — Shouta uniósł brew, słysząc reakcję chłopca. Doskonale zdawał sobie sprawę, że wyglądał w tym momencie śmiesznie. Z okruchami ciasta i lukrem na twarzy, jak dziecko jedzące tort urodzinowy, ale nie przejmował się tym. — Podoba ci się to. Bardzo się denerwujesz, gdy widzisz, jak ktoś je. Czy nielogiczne jest myślenie, że w porze lunchu musiałbym oddzielić cię od wszystkich innych? Nie chciałbym, żeby twoje brudne myśli przeszkadzały im w czasie posiłku.
Sato jęknął. Głośno. Wystarczająco głośno, aby Shouta był pewien, że słyszał jak odbijał się echem od ścian jego mieszkania. Rękami brudnymi od wypieku i pokrytymi lukrem, Shouta wziął kolejny kawałek ciasta, wsunął kolejny kawałek słodkości do ust, ignorując błaganie swojego żołądka, żeby przestał jeść. Nic mu nie będzie. Upokorzenie wyraźnie miało wpływ na Sato, biorąc pod uwagę, jak mocno siedział na rękach, skomląc i starając się ze wszystkich sił, by nie dojść na podłogę Shouty.
Shouta zjadł kilka ostatnich kęsów w bardzo wolnym tempie. Jego żołądek wciąż protestował, krzycząc na niego, żeby przestał jeść, ale Shouta kontynuował. Wszystko dla dobra swojego ucznia, aż w końcu talerz był pusty, a Shouta czuł się jednocześnie chory i zadowolony w najdziwniejszy sposób.
Ponownie uniósł brew i wskazał na twardego penisa Sato.
— Myślę, że chcę więcej.
Rozbolał go brzuch w proteście, jakby Shouta mówił o prawdziwym jedzeniu, a nie o kutasie ucznia. Źrenice Sato rozszerzyły się. Przesunął się i wstał. Teraz jego penis był na poziomie oczu mężczyzny. Shouta uśmiechnął się do niego i oblizał usta, pochylając się, by polizać jego czubek.
Smakował słodko. Jak cukier. Jak ciasto.
Shouta wziął go w całości, liżąc główkę i schodząc coraz dalej, aż miał całą długość w ustach. Nie musiał go długo ssać – w ciągu zaledwie kilku chwil Sato chwycił swojego nauczyciela za włosy i wsuwając mu się do gardła, jęcząc głośno, gdy spuszczał się. Jego sperma smakowała jeszcze słodziej, nawet bardziej niż ciasto, więc Shouta radośnie ją przyjął, zlizując ją z penisa, dojąc go do sucha.
Pocałunkami zmierzał w górę jego ciała, aż dotarł do równie słodkich w smaku ust. Shouta szybko dowiedział się, że reszta jego ucznia również była słodka, począwszy od smaku jego ust aż do spermy. Shouta nie miał tego dość.
