Rozdział 18: Kirishima Eijiro
Kirishima. Chłopiec miał obsesję na punkcie męskości i mięśni. A co było – zastanawiał się Shouta – bardziej męskie niż bycie pieprzonym przez swojego nauczyciela każdego dnia? Może to nie była normalna definicja męskości, ale z pewnością wydawało się, że według Kirishimy właśnie taka była, sądząc po tym, jak często przychodził do Shouty. Niemal każdego dnia, na tyle często, że Shouta musiał czasami odmawiać mając tylko nadzieję, że wykona jakąś pracę.
Kirishima ślinił się nad Shoutą. Absolutnie, dosłownie się nad nim ślinił.
Było w nim coś, co powodowało, że chłopiec był niczym kocur w marcu. Shouta wiedział o tym od pierwszej chwili, kiedy się spotkali, kiedy zobaczył szeroko otwarte usta chłopca, jakby Shouta był obiektem wszystkich jego uczuć, jakby potrzebował, żeby Shouta zainteresował się nim bardziej niż czegokolwiek innego.
Widział to za każdym razem, gdy kazał Kirishimie zostać po zajęciach, kiedy chłopiec desperacko próbował ukryć swoją erekcję, gdy Shouta go pouczał. Szczerze mówiąc Shouta czasami pouczał go dłużej niż było to koniecznie, wszystko po to, by zobaczyć, jak wił się i próbował to ukryć. Był jednym z pierwszych uczniów, którymi Shouta zajął się w ten wyjątkowy sposób, a to dlatego, że nie mógł powstrzymać chłopca przed fascynacją swoją osobą. Gdyby Kirishima był bardziej oczywisty, inny uczeń lub nauczyciel mógłby coś zauważyć.
Kirishima prawie wielbił ziemię, po której chodził Shouta. Zrobiłby wszystko, żeby tylko nauczyciel poświęcił mu czas. Dlatego też czasami Shouta drażnił go, pieszcząc go godzinami, przez długi, długi czas, aż chłopiec niemal płakał i błagał, by Shouta pozwolił mu dojść.
— Błaganie nie jest męskie — powiedział Shouta z sadystycznym uśmiechem, kiedy przesuwał dłonią po ciele Kirishimy, obok jego obolałego penisa, aż do zaróżowionych sutków, szczypiąc je na tyle mocno, że aż posiniały. Następnie do ust, w które wbił palce, nie pozwalając mu odpowiedzieć.
— Proszę. — Kirishima wciąż błagał wokół palców Shouty.
Jego czerwone oczy błagały mężczyznę, jakby jego życie zależało od tego, czy pozwolono by mu dość tutaj i teraz. Może tak jest – pomyślał Shouta. Może Kirishima wybuchnie lub coś w tym stylu, jeśli Shouta nie zapewni mu orgazmu, którego potrzebował. Ze sposobu, w jaki Kirishima się zachowywał, jak zdesperowany i potrzebujący był, ze łzami w oczach, Shouta pomyślałby, jeśli nie wiedział lepiej, że życie ucznia tak naprawdę zależy od tego.
— Proszę, sensei. Zrobię wszystko.
— Wszystko? — Shouta powtórzył rozbawiony.
Uśmiechając się surowym, sadystycznym uśmiechem, wsunął palec głębiej w usta Kirishimy.
Jakby kiedykolwiek poprosił o coś swojego ucznia. Jakby chciał czegokolwiek w zamian. Nie, Shouta nie był kimś takim. To nie była relacja quid pro quo. Nie robił tego, aby skłonić swoich uczniów do zrobienia czegoś dla niego w zamian. Robił to, ponieważ chciał pomóc. Ponieważ chciał, aby jego uczniowie czuli się dobrze.
Robił to, ponieważ też się tym cieszył. Ponieważ kochał swoich uczniów bardziej niż cokolwiek na świecie i chciał, aby o tym wiedzieli.
Ale Kirishima nie chciał tego wszystkiego usłyszeć.
— Bądź więc dobrym chłopcem i rozłóż dla mnie nogi — powiedział Shouta.
Kirishima zrobił to. Zrobił wszystko, o co go poproszono. Ale zrobiłby to, nawet gdyby Shouta o to nie poprosił. Rozłożył nogi i pozwolił Shoucie pieprzyć się tak mocno, jak tylko to było możliwe. Shouta zawsze był dla niego szorstki, bo tego właśnie chciał Kirishima. Tego właśnie potrzebował.
Kirishima pozwalał mu wypełnić swój tyłek spermą. Pozwalał mu na uderzanie w tyłek i pozostawienie na nim śladów. Pozwalał Shoucie policzkować się, ile chciał. Musiał być kontrolowany i postawiony na swoim miejscu. Dla niego to najbardziej okrutna rzecz, jaką Shouta mógł zrobić, a mężczyzna był bardziej niż szczęśliwy mogąc to zrobić.
