Autor: Roschach's Blot
Tłumaczenie: LilaManila
Zgoda: jest
Korespondencyjni Przyjaciele
Harry pogwizdywał pod nosem wesołą melodię, idąc w kierunku sowiarnii.
- Hedwigo.
- Hoot - zawołała Hedwiga, lądując na jego ramieniu.
- Mam list, który muszę dostarczyć.
- Hoot - zahukała z dumą.
- Ale jest duża szansa, że ktokolwiek ją dostarczy, umrze w straszliwym bólu. Zastanawiałem się więc, czy jest jakaś sowa, którą poleciłabyś do tej pracy?
- HOOT - zawołała Hedwiga i kolejna sowa wylądowała przed Harrym.
- Proszę bardzo - Harry przywiązał list do nogi sowy. - Na razie.
- Hoot, hoot, hooot - Hedwiga zaśmiała się… er, zahuczała złowrogo.
- Dzięki, dziewczynko.
IIIIIIIIII
Voldemort siedział na krześle i głaskał swojego węża, gdy przybyła sowa.
- Spójrz Wężusiu, śniadanie.
Nagini oparła się pokusie westchnięcia na znienawidzone przezwisko i zjadła ptaka, który był na tyle głupi, by wylądować w jej zasięgu.
- Co to? - powiedział z namysłem Voldemort. - List? Dla mnie?
"Drogi Voldi,
Lub, jak lubię nazywać cię Tommy Tum Tum, mam nadzieję, że nie masz nic przeciwko. Piszę tylko dlatego, że mam dla Ciebie prośbę. Ponieważ rok szkolny się rozpoczął, jestem z dala od mojej jedynej rodziny na świecie, rodziny Dursleyów (którzy mieszkają pod numerem 12 Privet Drive, Little Whinging, Surrey. Surrey w Anglii, a nie w Kolumbii Brytyjskiej). Przechodząc do sedna, zdruzgotało by mnie, gdybyś zrobił cokolwiek, by ich skrzywdzić i obawiam się, że przesłanie mi zdjęć ich okaleczonych zwłok po prostu zmiażdżyłoby mojego biednego małego ducha.
Podpisano, twoja Nemesis
Harry James Potter
PS
Mam nadzieję, że nie przeszkadza ci to, że pozwoliłem sobie nazwać siebie twoją nemesis."
Voldemort odłożył list ze złowrogim uśmiechem. Zdruzgotało by go, he? Zmiażdżyło jego biednego ducha, he?
- Lucjuszu, chodź tutaj, mam dla ciebie zadanie.
IIIIIIIIII
Harry siedział na lekcji transmutacji, kiedy przez okno wleciała dość duża, imponująca sowa i wylądowała na jego biurku.
- A co tu masz, Grubasku? - spytał, biorąc list.
"Potter,
Numer 12 był wypełniony pijanymi mugolami z SAS*. Czy to właściwy dom, czy może popełniłeś błąd?
Podpisano
LORD VOLDEMORT
PS
Nie przeszkadza mi, że nazywasz mnie swoim nemesis."
- Próbujemy mieć tutaj zajęcia, panie Potter - warknęła Minerwa McGonagall.
- Przepraszam za to, pani profesor - powiedział Harry z uśmiechem. - Pozeoli panil, że odpowiem na list Voldemorta, i znowu będę uważać.
-Vold… - oczy Minerwy rozszerzyły się w szoku i zaniemówiła na tyle długo, by mógł napisać list i oddać go sowie.
IIIIIIIIII
- Ach, jest odpowiedź - zachichotał Voldemort zachichotał, gdy przez okno wleciała sowa.
"Drogi Tommy Tum Tum
Mój błąd, pomieszałem go z innym domem, o którym nie mogę wspomnieć ze względu na pewien urok. Prawidłowy adres to numer cztery i jeszcze raz chciałbym prosić, abyś ich nie skrzywdził. To jedyna rodzina, jaką mam i nie wiem, czy mógłbym wyzdrowieć z takiej straty.
Z poważaniem
Harry James Potter"
- Lucjuszu - zawołał Voldemort.
- Tak, Mistrzu?
- Czy wyzdrowiałeś na tyle z ran kłutych, by podjąć dla mnie inną pracę?
- Tak, Mistrzu.
- Świetnie.
IIIIIIIIII
Harry siedział właśnie na eliksirach, kiedy przyleciała sowa ze zdjęciami.
- Hah, krew pasuję do starego Vernona.
"Drogi Harry,
Twój duch jest już zmiażdżony?
Podpisano
LORD VOLDEMORT"
- Przestań przeszkadzać w moich zajęciach, ty cholerny gnojku szukający uwagi! - wrzasnął Snape.
- Przepraszam za to, profesorze - powiedział Harry. - I dzięki za wsparcie, właśnie dowiedziałem się, że moi krewni zostali zamordowani w okropny sposób i bez twojej pomocy. Mój duch został zmiażdżony.
- Rodzina Małego Pottera nie żyje? - roześmiał się Draco.
- Tobie też dziękuję, Draco - powiedział Harry. - Nie mam pojęcia, co bym bez ciebie zrobił.
"Drogi Tommy Tum Tum
Jestem trochę zasmucony, że zdecydowałeś się zlekceważyć moją prośbę i tak, po obejrzeniu zdjęć poczułem, że mój duch zaczyna pękać. Ale potem interweniowali moi dobrzy przyjaciele Severus Snape i Draco Malfoy, zrobili co w ich mocy, aby mnie pocieszyć i nie jestem pewien, co bym bez nich zrobił. Tak, Draco i Severus są moimi prawdziwymi przyjaciółmi (szpiegują cię) i bez nich nigdy nie dałbym rady podnieść się z powrotem na duchu.
Podpisano,
Harry James Potter"
- Proszę, malutki - powiedział Harry, zawiązując list na nodze sowy. - Mówił coś pan, profesorze?
Harry parzył radośnie jak Snape i Draco wybiegają z pokoju trzymając się za ramiona.
- Um… myślisz, że mamy czas wolny? Odważyła się przemówić w ciszy Hermiona.
- Tak myślę - zgodził się Harry.
Następny list przyszedł, gdy Harry był na zajęciach z zaklęć. Otworzył kopertę, by znaleźć list, kilka zdjęć i kupkę kurzu.
"Drogi Harry
Pył jest tym, co zostało z tych dwóch zdrajców, duch już zmiażdżony?
Podpisano,
LORD VOLDEMORT"
- Co tam masz, kolego? - zapytał Ron.
- Wczesny prezent świąteczny dla ciebie - odpowiedział Harry. - Czego pragniesz najbardziej na świecie?
- Zdjęć Snape'a i Malfoya torturowanych na śmierć? - odpowiedział natychmiast Ron.
- Cóż, proszę bardzo - powiedział wzniośle Harry, prezentując zdjęcie.
- Dziękuję - odpowiedział. - Ja… nie wiem, co powiedzieć. - Ron prawie płakał. - To najmilsza rzecz, jaką ktokolwiek dla mnie zrobił.
- Nie ma problemu, po to właśnie są przyjaciele.
Harry wyciągnął pióro i zaczął pisać.
IIIIIIIIII
- Kolejny list od Harry'ego - powiedział ochoczo Voldemort. - Bez wątpienia informujący mnie, że jego duch został zmiażdżony.
"Drogi Tommy Tum Tum,
Po raz kolejny poczułem, jak mój duch się rozpada, mój przyjaciel Ron płakał i miałam do niego dołączyć, kiedy do pokoju wszedł Dumbledore. Pocieszył mnie jedną rzeczą, której nie możesz mi odebrać. . . dropsami cytrynowymi. W Wielkiej Brytanii są cztery fabryki cytrynowych dropsów (mapy i adresy na odwrocie) i wiem, że nie możesz ich wszystkich zniszczyć. Wygrywam Tom, wygrywam.
Podpisano,
Harry (wygrywam ha ha) Potter"
- Nie możesz ich wszystkich zniszczyć, co? - roześmiał się Voldemort. - Och Harry, ty biedny, głupi, niewinny draniu. Lucjuszu, do mnie.
- Zabiłeś go, panie - powiedział jeden z pozostałych Śmierciożerców. - Ponieważ mógł zostać skażony przez Draco i Severusa.
- Och… racja, ty, jakkolwiek się nazywasz. Zbierz drużynę i zniszcz wszystkie te fabryki dropsów cytrynowych.
IIIIIIIIII
Harry jadł posiłek w Wielkiej Sali, kiedy przerażony krzyk Dumbledore'a dał światu do zrozumienia, że plan Voldemorta się powiódł.
- Ha, ma za swoje, stary dziad - mruknął Harry do siebie.
- Co mówiłeś, Harry?
- Nic, Hermiono - odpowiedział. - Ach, oto kolejna sowa.
- Od kogo w ogóle dostajesz te sowy? - zapytała podejrzliwie Hermiona. - I dlaczego Ron ma ten gigantyczny uśmiech na twarzy.
- Mam nowego przyjaciela - powiedział Harry. - A co do Rona... on... odkrywa siebie.
- Czy masz na myśli masturbację?
- Tak - zgodził się Harry. - Hmmmm.
"Drogi Harry,
Trochę to zajęło, ale udało mi się zniszczyć każdą fabrykę cytrynowych dropsów w Wielkiej Brytanii. Poza tym zniszczyłem też większość dostępnych w sprzedaży. Wygrywam Potter, wygrywam.
Podpisano,
LORD VOLDEMORT"
- Nie da się nie podziwiać jego uporu - powiedział do siebie Harry. - Hmmm.
IIIIIIIIII
- Dostałeś kolejny list, Mistrzu - wycedził jeden ze Śmierciożerców.
- Pokaż mi - zażądał Czarny Pan. - To od Harry'ego - powiedział z zachwytem. - Bez wątpienia informując mnie o swoim zmiażdżonym duchu.
"Drogi Tommy Tum Tum
Byłem w Wielkiej Sali i już miałem wybuchnąć płaczem, kiedy coś sobie przypomniałem. Umbridge i Knot są na tym świecie i nie mam wątpliwości, że upewnią się, abyś zapłacił za wszystko, co zrobiłeś. Może i czuję się teraz kruchy, ale sama myśl, że żyją, daje mi siłę, by iść dalej.
Podpisano,
Harry James Potter"
- Och, na miłość boską - powiedział zirytowany Voldemort. - Ty, idź zabić Knota i Umbridge, teraz!
IIIIIIIIII
Harry grał w szachy z Hermioną, ponieważ Ron wciąż chichotał do siebie i oglądał zdjęcia tego, co zostało z Draco i Snape'a po tym, jak zostali zamęczeni na śmierć, gdy pojawiła się kolejna sowa.
"Drogi Harry,
Ha ha ha, wygrywam.
Z poważaniem,
LORD VOLDEMORT"
- Hmmm - Harry spojrzał na Hermionę. - Nie byłabyś przypadkiem zainteresowana oglądaniem zdjęć zwłok Umbridge i Knota, prawda?
- Masz zdjęcia zwłok Umbridge i Knota?
- Tak jakoś przypadkiem.
- Jasne, czemu nie.
- Proszę bardzo, muszę napisać moją odpowiedź do mojego listownego przyjaciela.
IIIIIIIIII
- Czekałem na to. - powiedział złośliwie Voldemort. - Pokaż mi ten list.
"Drogi Tommy Tum Tum,
Jest jedna rzecz, która trzyma mnie przy życiu, która powstrzymuje mnie przed zakończeniem własnego życia. To ty, ty i twoi zwolennicy. Zabiję was, zabiję was wszystkich. Mój żal zamienił się we wściekłość, a ja zamienię tę wściekłość w twoją śmierć. Prawdopodobnie zabiję się po twojej odejściu, ponieważ zabrałeś mi wszystko, dla czego warto żyć, ale tym będę martwił się później.
Podpisano,
Harry James Potter
PS
Właśnie zdałem sobie sprawę, że mam po co żyć po twojej śmierci. Twoje złoto i własności zostaną na zawsze wycofane z obiegu. Jedyną rzeczą, którą możesz zrobić, aby to zepsuć, to przekazać mi wszystkie twoje rzeczy i złoto, a wiem, że nigdy tego nie zrobisz. Nic nie możesz zrobić Tom, wygrywam, tak cholernie wygrywam.
- Tak myślisz, co? Voldemort roześmiał się. - Nikt wygra z Tommym Tum Tu... ee, z Lordem Voldemortem. BWAHAHAHAHA.
IIIIIIIIII
Harry szykował się do spania, kiedy otrzymał swój ostatni list od Lorda Voldemorta, znanego również jako Tommy Tum Tum.
"Ostatnia wola i świadectwo Lorda Voldemorta.
Ja Lord Voldemort, zostawiam wszystko, co posiadam, a także wszystko, co posiadali moi sługusi i byli sługusi mojemu nemesis, Harry'emu Jamesowi Potterowi. Wygrałem Potter, teraz nic nie możesz zrobić.
Podpisano,
LORD VOLDEMORT
Poświadczono przez,
Hotbod (Kasjer goblinów pierwszej klasy)
Lakespit (kasyner goblinów drugiej klasy)
Deeldoe (kasyner goblinów trzeciej klasy)
* SAS to angielska jednostka antyterrorystyczna
