Zjednoczenie Bohaterów

Saga Zjednoczenia Bohaterów

Prolog: Wplątani w między wymiarową intrygę.

A: Ziemia Kim Kolwiek, Jake Longa oraz Lilo i Sticha.

a. Kim i Ross w trudnej sytuacji.

Występują: Kim Kolwiek, Ross Rabiaka, Wade, Jim Kolwiek, Tim Kolwiek, Monique.

Gościnnie: Plikley, Jumba, Lilo, Strzyga, Hugo, Igor, Bliźniaki Zyg i Zag.

Złoczyńcy: Nieznany Potwór.

Wszystko zaczyna się gdy Kim z Rossem lecą autem po imprezie na plaży z ostatniego odcinka serialu. Nagle z zachodu nadeszła czarna chmura. Przykryła całe niebo i szła dalej.

Ross: Co się dzieje?

Kim: Nie wiem. Chyba dowiemy się niedługo.

Kim zamknęła dach samochodu i lecieli dalej. Po paru minutach lotu w oddali zobaczyli statek kosmiczny.

Ross: O nie! Znowu kosmici? Zawracaj!

Kim: Ok Ross.

Jednak statek zagrodził im drogę. Na boku statku pojawił się ekran, na którym była dobrze im znana trochę starsza Lilo.

Ross: To Lilo!

Lilo: Kim! Ross! Wlećcie na pokład statku. Musicie porozmawiać z nimi.

Kim: Ok.

Wlecieli na statek przez hangar z tyłu i wysiedli z pojazdu. Czekali na nich Plikley, Jumba i Hologram Lilo.

Kim: Co się tu dzieje? Czemu Ciebie tu nie ma Lilo?
Plikley: Przykro mi, ale mamy złe wieści Kim.

Jumba: Bardzo złe wieści Kolwiekowa Kim.

Lilo: Jumba i Plikley przechwycili sygnał SOS ze statku Lorwardian

Jumba: Niestety. Sygnał leci już na ich planetę oddaloną o 5500 lat świetlnych od Ziemi.

Kim: O nie. Co teraz będzie?

Plikley: Lorwardianie słyną z nieustępliwego polowania na wrogów. Jeżeli ktoś zabił ich ziomków nie tylko chcą zabić winowajcę, ale także chcą zniszczyć planetę z której on pochodzi.

Ross: Pięknie. Niech będą przeklęci Warmonga i Warhock.

Jumba: Co im zrobiliście że tych dwoje tu przyleciało i napadło na planetę?

Kim: Okłamaliśmy Warmongę na temat Wielkiego Błękitu, którego ona szukała. A Draken przywłaszczył sobie to miano.

Ross: Nie wiem czy to ma związek, ale gdy włączyłem swoją Małpią aurę stałem się niebieski.

Kim: Kiedy sygnał dotrze do nich?

Plikley: Za 10 dni a za 13 dotrą tu i zaczną niszczenie.

Kim: Niewiele czasu.

Lilo: Kim. Kiedyś na mistrzostwach w skateparku spotkałam chłopaka, który potrafił zmienić się w smoka. Może on mógłby pomóc.

Kim: W smoka? Niewiarygodne. Pamiętasz jak się nazywa?

Lilo: Niech pomyślę… Chyba… Jake Long. Miał czarne włosy z zielonymi końcówkami.

Kim: Dzięki. Wade raz dwa znajdzie go w bazie danych. Ale nie wiem czy my podołamy całej armii.

Jumba: Niestety my wylatujemy. Nie chcemy by zaatakowali nasze planety jak nas tu zobaczą. Przykro nam z tego powodu. Pozostali kosmici, którzy przebywali na planecie też już odlecieli.

Kim: Dzięki za ostrzeżenie.

Ross: Moglibyście nam zostawić jakąś broń, która by ich pokonała?

Jumba: Mamy na stanie parę broni laserowych i zimnej fuzji.

Kim: Zimnej fuzji?

Jumba: Mały wybuch jądrowy. Nie zostanie po tym promieniowanie.

Kim: Aha. Dzięki za pomoc. Chociaż tyle.

Po tym jak dali im parę broni, Kim i Ross pożegnali się z nimi, wsiedli do auta i wylecieli ze statku.

Kim zadzwoniła do Wade'a by poinformować go o sytuacji.

Wade: Co jest Kim?

Kim: Wade, lepiej odejdź z Monike i moimi braćmi z dala od ludzi.

Wade: Rozumiem. Monike, Jim i Tim chodźcie tam.

Po chwili odeszli od tłumu.

Jim: Co jest siostra?

Kim: Mamy bardzo złe wieści. Kosmici wysłali sygnał SOS. Niewiele czasu zostało do ponownej inwazji, tym razem przez całą rasę Lorwardian. Nie mówcie tego nikomu.

Monike: O mój Boże. Co teraz?

Kim: Wade, znajdź Jake Longa, czarne włosy z zielonymi końcówkami.

Wade: Po co chcesz go znaleźć?

Kim: Może nam pomóc.

Ross: Wieziemy trochę sprzętu od przyjaciół z kosmosu.

Wade: Co takiego?

Kim: Pamiętasz jak opowiadaliśmy o misji dla Lilo?

Wade: A już pamiętam.

Ross: Oni odlecieli a Lilo została na Hawajach.

Tim: A co z tym jej… eeee… kosmicznym psem?

Kim: Nie wiem. Nie pytaliśmy.

Wade: Dobrze. A właśnie. Ta czarna chmura według informacji objęła całą Planetę.

Kim: Co takiego? Z czego się to zrobiło?

Wade: Nie wiadomo. Rozłączę się i poszukam tego chłopaka.

Po chwili Wade zadzwonił ponownie.

Kim: Ale szybko. Co masz?

Wade: Kim, nie o to chodzi. Coś skradło hełm Złowrogomat.

Ross: Znowu to ustrojstwo? Przecież był dobrze zabezpieczony.

Kim: Coś Wade?

Wade: Puszczę wam nagranie. Ostrzegam. Drastyczne.

Na nagraniu zobaczyli mrocznego potwora, który szedł w stronę policjantów z jednostki specjalnej. Strzelali do niego a on nic sobie z tego nie robił. Zamienił rękę w kosę i z łatwością ściął nią wszystkich policjantów. Miał płonące brwi, zielone usta i wystające z nich kły. Śmiał się złowrogo i zabrał hełm. W ręce miał dolną część posążku Tempus Simia. Wszedł on w cień zabitego policjanta i znikł.

Kim: O mój Boże. To straszne. Zabił tych policjantów.

Ross: P...potwór!

Kim: Jasny gwint. Jeszcze tego by nam brakowało. Co on trzymał?

Wade: To posążek Tempus Simia. Jego dolna połowa.

Ross: Skądś znam tą nazwę.

Kim: Po łacinie to Czas Małpy?

Wade: Zgadłaś Kim. Według legendy dzięki temu posążkowi połączonemu razem można przenosić się w czasie.

Kim: Niedobrze. Wiadomo gdzie druga połowa?

Wade: Nie… Dolna połowa była w Muzeum Narodowym. Na nagraniu widać że wyszedł z cienia i z powrotem wszedł w cień.

Ross: Tak się przemieszcza.

Kim: Dlaczego teraz o tym wiadomo?

Wade: Strażnik parę minut temu zrobił obchód muzeum. A nagranie z tego strzeżonego miejsca niedawno mi wysłali.

Ross: Ych, moja głowa.

Kim: Co się dzieje Ross?
Ross: Czuję się jakbym już o tym słyszał, ale jednocześnie pierwszy raz o tym słyszę. Ych...

Ross chwycił się za głowę. Kim i Rufus zaczęli się martwić.

Kim: Wracamy na plażę.

Ross: Nie. Zaraz mi przejdzie.

Nagle przed nimi pojawił się portal czasu posążku.

Ross: Kim Stój!

Kim momentalnie zahamowała w powietrzu. Z portalu wyszedł ten potwór.

Wade: Kim, co się tam dzieje? Kim?! Ross?!

Ross: Aaaaaaaaaaaa! Kim uciekajmy!

Potwór: Zatrzymajcie się natychmiast a nic się wam nie staniee!

Kim: Ross. Proszę uspokój się i przywołaj swoje małpie moce.

Ross: Nie mogę Kim! Co będzie gdy strzeli we mnie promieniem z hełmu?!

Kim: Masz rację. Co zrobimy?

Ross: Uciekajmy! Zawracaj!

Zawróciła auto w miejscu i odlecieli. Bardzo szybko potwór zagrodził im drogę. W miejscu znowu zawróciła i włączyła dopalacz, który miał przypiec potwora, lecz nic mu się nie stało. Potwór ich dogonił, osiadł na dachu i wyrwał go. Rufus schował się w kieszeni Rossa.

Ross: AAAAAAAA!

Podniósł Rossa za koszulę i przyciągnął go przed siebie. Ross był bardzo przestraszony i zamknął oczy by nie patrzyć na to monstrum. Kim chwyciła broń laserową leżącą na tylnym siedzeniu i wycelowała mu w głowę. Dostał, wypuścił Rossa na tylne siedzenia i gdy spadał wystrzelił promień w tył pojazdu. Nastąpiła potężna eksplozja, która ich zabiła. Eksplozję słychać było w Nowym Jorku a nawet w Los Angeles. Na plaży, gdzie trwała impreza widać było coraz jaśniejsze światło a potem fala uderzeniowa uderzyła w plażę. Wszyscy zostali odrzuceni przez pęd energii. Natychmiast po tym wybuch atomowy dotarł do plaży i zabił wszystkich. Bardzo szybko wyparowali. Zasięg wybuchu miał 1000 kilometrów średnicy. Potwór, który wpadł do oceanu przeklął szpetnie i użył mocy posążku by cofnąć się w czasie o kilka chwil. Gdy do niego strzeliła ten zasłonił ręką głowę. Swoją mocą zdezintegrował broń, którą trzymała Kim.

Ross: Co my zrobimy?!

Kim: Nie wiem Ross!

Lecieli dalej i byli już blisko plaży gdy potwór wystrzelił znacznie słabszy promień w napęd latający przez co zaczęli spadać i zaryli samochód w piasek na plaży. Ludzie uciekali w panice. Monike i Wade podbiegli do samochodu. Tim i Jim wypróbowali swoją nową broń i wystrzelili w to monstrum. Zasłonił się lewą ręką, przez co promień rozerwał mu dłoń. Posążek spadł w dół. Spojrzał na nich groźnie i już chciał w nich strzelić ale Chłopcy byli pierwsi i dostał promieniem w głowę. Wybuch rozerwał go i hełm na strzępy. Czarne plamy spadały na plażę.

Ross: Ajjj….

Monike: Kim, Ross nic Wam nie jest?

Kim: Mnie nic, ale z Rossem coś nie tak.

Ross: Chyba mam złamaną rękę.

Maź potwora zaczęła płynąć do jednego miejsca.

Wade: O nie! Ten potwór chyba wraca!

Kim wyszła z auta i zobaczyła jak maź uformowała się w to monstrum. Był bardzo wściekły i wystrzelił promień dezintegrujący w broń chłopców. Nim zniknęła na dobre nastąpił wybuch, który zranił Jima. Chmura ognia i dymu natychmiast po tym zniknęła. Jim miał spaloną lewą stronę twarzy i ciała.

Kim: JIM! NIE!

Potwór: Mówiłem że macie nie uciekać.

Monike: To coś mówi?

Kim: Czego chcesz?!

Potwór: Rossa. Oddaj go a uzdrowię twojego przyjaciela.

Kim popatrzyła na Rossa i Jima. Nie mogła uwierzyć że to się dzieje naprawdę. Ross wyszedł z auta z pomocą Wade'a i Monike.

Ross: Zostawcie mnie. Pójdę z nim.

Potwór się uśmiechnął i strzelił w jego rękę jakiś promień. Nagle była cała i zdrowa. Zrobił to samo z Jimem i także był cały i zdrowy.

Ross: Nie ma już hełmu. Kim. Kocham Cię.

Kim: Ja ciebie też kocham. Bądź ostrożny Ross.

Ross: Będę. Uciekajcie stąd! Rufus ty też! W NOGI!

Rufus wyszedł z jego kieszeni. Kim, Wade, Monike i Rufus uciekli. Ross wziął oddech i zaczął się unosić. Jego ciało stało się niebieskie i przybrał niebieską aurę w kształcie Małpy. Zleciał na piasek i podbiegł do niego. Z całej siły uderzył go oboma dłońmi. Potwór odleciał ogłuszony. Po chwili zatrzymał się w miejscu. Teleportował się za Rossa i prawą pięścią próbował uderzyć go w głowę, ale zatrzymał cios. Ross zaczął nim kręcić i wystrzelił w górę. Ross bardzo szybko znalazł się wyżej i gdy potwór był przy nim złożył ręce i z całej siły uderzył go tak że z impetem wpadł w plażę. Chmura dymu przysłoniła większość terenu. Potwór bardzo szybko znalazł się nad Rossem i z całej siły kopnął go w głowę. Teraz on wbił się z impetem w plażę. Było po walce. Ross leżał w leju nieprzytomny.

Kim: Ross! NIE!

Kim podbiegła do niego i sprawdziła czy żyje.

Kim: Ross. Ocknij się! Proszę!

Ross: … Uch… Co się stało? Moja głowa. Uch...

Kim: Pokonał Cię z włączoną małpią mocą.

Ross: Jest za silny. Jedno silne uderzenie i po mnie.

Rufus wszedł mu do kieszeni. Kim dała mu nadajnik by umieścił go w kieszeni Rossa. Potwór zszedł na piasek i podszedł do leju. W ręce pojawiło mu się jakieś berło z zegarem na główce. Po chwili miał na głowie hełm, a berło zniknęło.

Kim: Nie! Nie rób tego! Jest lepszym złoczyńcą niż moi wrogowie.

Potwór: Odsuń się, chyba że wolisz przekonać się jaką ty byś była.

Ross: Kim, wiem że chcesz walczyć w kombinezonie. Nie wygrasz z nim.

Kim: Przepraszam Ross.

Ross: Nie. To ja przepraszam. Zawiodłem.

Przytuliła go i pocałowała w usta. Popłakała się i odsunęła. Potwór strzelił w niego promieniem z Hełmu Złowrogomat i zamienił go w złego Zorpoxa.

Potwór: Mój pan chętnie powita ciebie w naszych szeregach.

Chwycił go telekinezą i poszedł po posążek. Jednak Jim i Tim uprzedzili go i weszli w portal.

Potwór: NIEEE!

Znaleźli się na plaży tuż przed odlotem Kim i Rossa.

Jim i Tim: Stójcie!

Czas się zatrzymał. Oni także zostali zatrzymani w czasie. Coś cofnęło ich aż do momentu podniesienia posążka.

Tim: Co się stało?

Jim: Nie wiem. Byliśmy ich ostrzec ale coś się stało i wróciliśmy tu.

Potwór: HAHAHA. Głupcy. Nie można cofać się do momentu, który był pokazany... („w serialu drodzy czytelnicy") i coś zmienić.

Telekinezą chwycił posążek. Wystartował bardzo szybko i poleciał na południowy zachód razem z Rossem, posążkiem i hełmem.

Kim: Nieeee!

Upadła na kolana i zaczęła płakać zasłaniając twarz rękoma. Jim i Tim usiedli przy niej i się przytulili.

Jim: Kim. Chcieliśmy cofnąć się w czasie do momentu gdy odlatywaliście z plaży ale coś nas cofnęło.

Tim: Powiedział że ten moment został gdzieś pokazany. Co to oznacza?

Kim: Nie wiem. Muszę uratować Rossa.

Jim: Nie dasz mu rady. Z łatwością pokonał Rossa z jego małpią mocą. Nawet z kombinezonem jest to samobójstwo.

Wade i Monike podeszli do nich. Kim spojrzała na GPS i zobaczyła że lecą w stronę Nowego Jorku.

Wade: Kim. Pracowałem nad czymś od czasu planu Drakena dotyczącego tych robotycznych figurek.

Kim: Co to takiego?

Wade: Zbroja, która znacznie bardziej pozwala na walkę z przeciwnikiem. Ma wszystko co kombinezon i kilka ulepszeń pancerza.

Jim: To i tak nam nie pomoże.

Tim: Musimy wezwać Strzygę i jej braci.

Kim: Nie wiem czy ona zechce pomóc.

Monike: Dzwoń. Ale nie mów im o inwazji. Nie będą chcieli pomóc, szykując się do inwazji.

Kim: Rozumiem.

Kim zadzwoniła do Hugo i Strzygi.

Strzyga: Kim? Czego chcesz?

Hugo: Siostro bądź miła.

Strzyga: No ok.

Kim: Hugo, Strzygo. Bardzo potrzebuję waszej pomocy. Całej waszej drużyny.

Igor: Co się dzieje? Jesteś tak dziwnie smutna.

Kim: Niedawno zaatakował nas potwór, który pokonał Rossa z jego mocą. Następnie go porwał i odleciał na południowy zachód.

Igor: Potwór?

Kim: Tak. Bardzo mroczny z płonącymi brwiami i bródką. Przemieszcza się wchodząc w cień i wychodząc gdzie indziej. Umieściłam na Rossie nadajnik zanim go porwał. Pomożecie mi?
Hugo: Nie wiem czy damy radę, jak pokonał Rossa, który z nas wszystkich jest najsilniejszy.

Igor: Potrzebujemy wszystkich z super mocami. Ross z tego co wiemy pokonał tych kosmitów podczas gdy wy dwie nie dałyście rady pokonać Warmongi.

Strzyga: Nie przypominaj mi tego Igor.

Igor: Ok Siostra.

Hugo: Dobra. Zabierzemy Cię z tej plaży.

Strzyga: Także idę.

Kim: Najpierw muszę coś załatwić. Spotkajmy się przy zniszczonym Bueno Nacho w Middletown.

Zespół G: Ok.

Kim: Dzięki wam bardzo.

Rozłączyli się i Kim wstała poważniejąc.

Kim: Dobra. Czas się uzbroić.

Pojechali do Wade'a i zeszli do jego piwnicy. Miał tam schowek na panel dotykowy. Uruchomił go i ich oczom ukazała się zbroja. Hełm miał panel zamiast otworów na oczy. Założyła go i widziała na ekranie różne funkcje.

Kim: Niesamowite. Zrobiłeś niezły hełm.

Wade: Jest jedna funkcja, która pozwoli na ocenę zagrożenia. Głosowo wybierz: „Oceń przeciwnika".

Kim: Ok. „Oceń przeciwnika"

Otworzyła funkcję i hełm zaczął skanować Jima, Tima, Wade'a i Monike. Były tam informacje o ich słabościach, cechach charakteru i poziomie mocy.

Kim: Słabości, cechy charakteru i poziom mocy?

Wade: Tak. Oczywiście wprowadziłem to dla tych, których znam. W przypadku tego potwora będziesz widzieć tylko poziom mocy. Hełm może analizować przeciwnika i jego walkę, więc pomoże tobie na unikanie ataków i wyprowadzenie swoich.

Tim i Jim: Wow! Wade jesteś niesamowity.

Wade: Dzięki. Zbroja to jak mówiłem ulepszony kombinezon ale z lekkim stopem twardych metali przez co trudniej zniszczyć zbroję. Jednak ten potwór z łatwością przebije się przez pancerz.

Po ubraniu się wszyscy życzyli jej szczęścia. Poleciała pod zniszczone Bueno Nacho i po jakimś czasie przybył Zespół G wraz ze Strzygą. Kim skopiowała sygnał do komputera pokładowego.

Hugo: Sygnał zniknął gdzieś w Nowym Jorku.

Strzyga: Lecimy tam

Zadzwonił Wade. Miał wiadomość o Jake'u Longu.

Wade: Kim. Sprawdziłem gdzie jest ten Jake. Mieszka w Nowym Jorku.

Igor: Co za niezwykły przypadek. My tam zmierzamy za Rossem.

Kim: Rzeczywiście niezwykły.

Hugo: Mamy berło Aviariusa, to pozwoli komuś zdobyć wszystkie moce i będzie mógł stawić czoła temu potworowi. Kto jest gotów wchłonąć wszystkie moce?

Igor: Nie ja.

Strzyga: Nie ja

Zyg i Zag: Nie my.

Hugo: Ech. Okej. Wezmę na siebie ten ciężar i będę z nim walczył.

Kim: Skąd to macie? Przecież został zniszczony.

Igor: Aviarius zrobił ponownie berło i ponownie chciał ukraść nasze moce, ale szybko go pokonaliśmy i zabraliśmy mu to.

Kim: Gratulacje.

Wszyscy się zarumienili, oprócz Strzygi.

Hugo: Dobra załogo! Lecimy!

Ciąg dalszy nastąpi...