Od tłumacza: To opowiadanie jest tłumaczeniem „Inspected By No 13" autorstwa Clell65619, które można znaleźć w oryginale na stronie Wszelkie prawa do historii należą do niego, poza prawami do świata HP, które należą oczywiście do JKR.

Inspektor nr. 13

Turniej Trójmagiczny, pierwsze zadanie

Harry siedział w namiocie, czekając na swoją kolej, by stanąć twarzą w twarz ze smokiem. Trzymał w ręku ruchomą figurkę i zastanawiał się, czy ujdzie mu na sucho to, co zaplanował.

Pierwotny plan polegał na przywołaniu miotły i użyciu jej zwrotności, która oferowałaby odzyskanie jaja i ucieczkę. Hermiona była pewna, że to jego najlepsza szansa. Niestety, a może na szczęście, Harry natknął się na księgę wiedzy o smokach napisaną przez obecnego głównego opiekuna Rezerwatu Smoków Charliego Weasleya poprzedniego wieczoru po tym, jak Hermiona poszła spać. Według książki latanie na miotle w pobliżu smoka było receptą na samobójstwo.

Jego plan legł w gruzach i Harry spędził noc próbując coś wymyślić, cokolwiek, co mógł zrobić, by nie skończyło się to jego śmiercią. Dopiero o czwartej nad ranem wrócił do księgi wiedzy o smokach i znalazł dziwny fragment.

Czy to był żart? Zastanawiał się, czytając ten fragment po raz piąty.

Żart czy nie, wydawało się, że to jego największa szansa na przeżycie. Harry zgasił różdżkę, wstał z łóżka i podszedł do swojego kufra; poszukać pamiątek, które starsi Weasleyowie przywieźli mu po wyprawie do Charliego.

Znalazłszy to, czego szukał, Harry wrócił do swojego łóżka i spędził następne trzy godziny, starając się upewnić, że jego nowy plan się powiedzie.

Doszedł do wniosku, że skoro magiczny kontrakt wpędził go w ten bałagan to może magiczny kontrakt mógłby go wydostać. Albo kilka.

- Panie Potter - powiedział mężczyzna z Ministerstwa stojący przy wejściu do namiotu, wyrywając Harry'ego z jego przemyśleń. - Twoja kolej. -

- Dziękuję - powiedział Harry, wstając i poprawiając szaty. Sięgnął do kieszeni, wyciągnął dużą złotą odznakę i umieścił ją na lewej piersi. Wziął notes, skinął głową mężczyźnie z Ministerstwa i wyszedł z namiotu na arenę, ignorując jego protesty, że jedyną rzeczą, jaką mógł zabrać ze sobą, była różdżka.

- 13 -

Charlie Weasley czekał razem ze swoimi kolegami poskramiaczami na trybunach. Nie mógł uwierzyć, że najmłodszy z zawodników dostał Rogogona. Nie czuł nic prócz współczucia dla dzieciaka, ta konkretna smoczyca mógła być żelazną suką, kiedy się na to decydowała.

Jej nastrój nie był najlepszy, samemu Charliemu Weasley'owi, Bogu Poskramiaczy Smoków, zajęło aż 15 minut, by ją uspokoić.

Kiedy Harry wszedł na arenę, Charliemu opadła szczęka.

Co do jasnej cholery opętało Harry'ego Pottera, że to zrobił

- 13 -

Smoczyca ryknęła swoją wściekłością na czarodziejów kulących się za magicznymi barierami, obejrzała swoją uprzęż, zauważając dodatkowy dodatek, ale lekceważąc go jako nieistotny. Właśnie tupała gdy przerwał jej jeden z małych ludzi, odchrząkując przez swoje maleńkie gardło.

- Ekhem

Obróciła swoją długą szyję pyskiem do czarodzieja, a kiedy go zobaczyła, krew w jej żyłach zamarzła.

- Inspekcja Ministerialna - powiedział czarodziej neutralnym tonem, a światło odbijało się od jego odznaki, która głosiła, że pochodzi z Departamentu Inspekcji Magicznych i jest Inspektorem nr. 13. Czarodziej uniósł notes i kliknął chowanym piórem. - Zacznijmy, dobrze?

Smoczyca opadła zadem na ziemię z głuchym łoskotem.

- Oczy proszę - powiedział czarodziej.

Smoczyca natychmiast opuściła głowę na poziom łatwy do oglądania dla maleńkiego czarodzieja.

- Bardzo ładnie - powiedział, dotykając jej rogów. - Oczy czyste, łuski błyszczące, rogi odpowiednio ostre. Ogon proszę. -

Smoczyca obróciła się w miejscu, prezentując swój ogon i zad do zbadania.

- Znowu bardzo ładnie - kontynuował czarodziej. - Kończyny tylne czyste i właściwe pokrycie, ogon... hmm - czarodziej zanotował w notesie. - Obcy materiał wbił się w rogi ogona. Kontrola oblana -

Smoczyca zaskomlała, a jej głowa opadła.

- Wystarczy tego - warknął czarnoksiężnik. - Taki stan może być odpowiedni dla twojego rezerwatu, ale sądzę, że w Wielkiej Brytanii mamy bardziej rygorystyczne normy. Kontynuujmy, tylne szpony. -

Obracając zad tak, że w połowie leżała na podłodze areny, smoczyca pokazała swoje tylne stopy.

- Wystarczające - warknął czarodziej. - Przednie szpony -

Wracając do tradycyjnej pozycji siedzącej, obróciła przednie łapy tak, że jej ostre jak brzytwa szpony skierowane były w górę.

- Naprawdę? - zapytał czarodziej, wskazując z niesmakiem na pęknięty paznokieć na jej prawym palcu. - W ten sposób prezentujesz się, gdy reprezentujesz Wielką Brytanię? Czy chcesz być zdegradowana do dużej salamandry? Alternatywnie, być może twoim celem jest reklasyfikacja aż do „dużej, ziejącej ogniem jaszczurki"? Jeśli twoim celem jest zmiana statusu, to mogę się tym zająć już teraz. Możesz zacząć pracę w poniedziałek jako element grzewczy w kotłowni ministerstwa.

Smoczyca zakwiliła żałośnie, błagając czarodzieja o litość oczami. Jedyną reakcją człowieka było potrząsanie głową w sposób sugerujący skrajne zmęczenie, zanim przeniósł się do jej jaj.

- Inspekcja jajek - oznajmił maleńki człowieczek, gdy zaczął przyglądać się jajkom, zanim zmarszczył brwi i sięgnął do gniazda, wyciągając złote jajko. - A co to jest? Czy twoj rezerwat pozwala na tego rodzaju kontrregulację, niepotrzebną frywolność? -

Smoczyca znowu zaskomlała z rozpaczy, próbując wymyślić, jak przekazać czarodziejowi, że złote jajo było częścią Turnieju, a nie jej pomysłem.

- To byłby twój trzeci oblany test i automatycznie spowodowałby zmianę statusu na salamandrę, czy tego chcesz? -

Kolejny jęk był jedyną odpowiedzią smoczycy.

- W porządku, jestem dzisiaj w nastroju do litości. To - powiedział czarodziej, podnosząc jajko - zostało skonfiskowane.

Mały czarodziej odwrócił się na pięcie i odszedł. Smoczyca upadła na ziemię z całkowitą ulgą.

- 13 -

Harry wszedł do namiotu medycznego na wymaganą kontrolę po zadaniu, aby znaleźć wszystkich trzech pozostałych mistrzów wpatrujących się w niego z otwartymi ustami zdumienia.

- Czarownice i Czarodzieje, Harry Potter wykonał swoje zadanie… jakimś cudem… - głos Ludo Bagmana rozbrzmiał na całej arenie - w dwie minuty i czterdzieści dziewięć sekund, pokonując najbliższego konkurenta o ponad dziesięć minut. Nastąpiła krótka pauza, zanim Bagman kontynuował. - To już ostatnie zadanie. Proszę czekać na oficjalne orzeczenia Sędziów.

Fleur siedziała na jednym z łóżek, a jej lewy bok był wysmarowany najlepszym balsamem na oparzenia Madame Pomfrey. - Co zrobiłeś?

- To co musiałem zrobić, żeby przeżyć - odpowiedział Harry bez wyjaśnienia.

- Harry - zaczął Cedric, zanim przerwała mu profesor McGonagall, wsadziwszy głowę do namiotu medycznego.

- Panie Potter - powiedziała - ma pan zgłosić się do trybunału sędziów. Teraz.

Harry skinął głową. Spodziewał się tego.

- 13 -

- Harry! Dyrektor przywitał czwartoklasistę, gdy ten przybył na stanowiska sędziów.

- Momencik, dyrektorze, najpierwej muszę zająć się ministerstwem. Harry odwrócił się do Barty'ego Croucha Seniora i pokazał swój notes i chowane pióro. - Raport z mojej inspekcji Smoka, panie Crouch, jako starszy przedstawiciel Ministerstwa, czy mógłby pan potwierdzić mój raport z inspekcji? Proszę podpisać tutaj, tutaj i tutaj i jeszcze tutaj.

Z wyćwiczoną łatwością starszego urzędnika Crouch zrobił to, o co go poproszono.

- A więc Harry... - zaczął znowu Dumbledore.

- Jeszcze chwila, dyrektorze, muszę dostarczyć moje raporty do wszystkich dyrektorów uczestniczących szkół, ponieważ jestem pewien, że wszyscy wiecie, że praca nie jest skończona, dopóki robota papierkowa nie zostanie skończona.

Harry pokazał Karkarowowi swój notes z nowym formularzem - Dyrektorze, twoja kopia mojego raportu, czy mógłby pan podpisać pokwitowanie?

Karkarow spojrzał na chłopca podejrzliwie. Dziecko mogło być oszustem, ale z pewnością rozumiał sposoby biurokracji. Nabazgrał swoje imię w odpowiednim miejscu i zabierajac swoją kopię zwrócił notes Potterowi.

- Dziękuję, sir, madame Maxime? Proszę się tutaj podpisać -

Półolbrzymka poszła za przykładem kolegi z Durmstrangu. To było oczywiście dziwne, ale jej kontakty z biurokracją sprawiły, że podpisała formularz na autopilocie.

- Dziękuję, pani dyrektor - powiedział Harry, wręczając ogromnej kobiecie kopię swojego raportu i podchodząc do Dumbledore'a. - I ty, dyrektorze?

Dumbledore również podpisał, nie czytając potwierdzenia, przyjął raport i zwrócił notes Harry'emu.

- Czy jesteśmy teraz gotowi, Harry?

- Oczywiście, dyrektorze - powiedział z szacunkiem chłopiec.

- Niestety Harry, będziemy musieli zdyskwalifikować twoją metodę odzyskania złotego jajka.

- Ale dlaczego, sir? Harry zapytał z niewinnością w głosie.

- Zasady wyraźnie mówią, że na arenę można było wejść tylko z różdżką, panie Potter - wyjaśniła Madam Maxime.

Brwi Harry'ego zmarszczyły się. - Mieliśmy być nadzy?

- Oczywiście, że nie chłopcze - warknął Crouch.

- Och, co za ulga - uśmiechnął się Harry. - To znaczy, jasne, Fleur mogłaby to zrobić, ale nie sądzę, żebym chciał być porównywany do Cedrika i Wiktora.

Dumbledore zakrztusił się odpowiedzią Harry'ego, zanim doszedł do siebie. - Twoja odznaka urzędu, Harry, i twój notes, to zabronione przedmioty, które cię dyskwalifikują.

- Ale dostałem specjalne pozwolenie, by używać ich jako części magicznego kontraktu - poskarżył się Harry.

- A kto udzielił tego wyimaginowanego pozwolenia, chłopcze? Karkarow zadrwił.

- Cóż, przed chwilą wszyscy to zrobiliście - wyjaśnił Harry. - Nie czytałeś tego, co podpisywałeś?

Jak jeden mąż czterej dorośli podnieśli podpisane przez siebie formularze i zaczęli czytać. Nie tylko uzgodnili z mocą wsteczną, że Potter ma pełne pozwolenie na używanie swojej odznaki, formularzy, notesu oraz wszelkich innych narzędzi, z których może korzystać teraz lub w przyszłości, ale zgodzili się na uczciwe ocenianie go wyłącznie w oparciu o jego technikę i czas przez cały turniej.

Krótko mówiąc, czterech sędziów zgodziło się przyznać chłopcu co najmniej doskonałą ocenę za pierwsze zadanie.

- Ty mały draniu - warknął Karkarow.

- Potter - warknął Crouch. - Zwolnisz nas z tego kontraktu i to już.

- Oczywiście, panie Crouch - zgodził się Harry. - Bardzo bym chciał. Jak tylko zwolnisz mnie od udziału w tym Turnieju.

- Harry - powiedział smutno Dumbledore - nie możemy tego zrobić.

- Szkoda - zgodził się Harry - ponieważ zawarłem inny magiczny kontrakt ze stronami, które prosiły o nieujawnianie imienia, nie zwalniania cię z twojego, dopóki nie zwolnisz mnie z mojego.

Wyrazy twarzy zgromadzonych dorosłych wzbudziły w Harrym niemal niekontrolowaną potrzebę zatańczenia limbo. Sam nie rozumiał dlaczego.

- 13 -

Harry przybył do pokoju wspólnego i zastał trwające przyjęcie. To było dezorientujące. Wczoraj wszyscy mówili, że był oszustem, a teraz z jakiegoś powodu był bohaterem.

- HARRY! - krzyk rozbrzmiał echem w całym pokoju wspólnym, zagłuszając nawet muzykę. Harry znalazł się w uścisku, ze stopami w powietrzu i został obrócony po pokoju. Kto do diabła?

- Och, Harry - powiedział przytulacz, gdy Harry wrócił na ziemie. Jego oczy rozszerzyły się ze zdziwienia. Percy?

- Byłem na twoim zadaniu jako asystent pana Croucha i muszę ci powiedzieć, że nigdy nie byłem tak dumny. Poradziłeś sobie z tym smokiem we właściwy sposób - bełkotał Percy. - Nigdy nie śniło mi się, że jakikolwiek Gryfon może pokazać taki błysk do ważnych rzeczy w życiu. Musisz mi pomóc w moich badaniach nad dnem kociołków!

- Uch, Percy - powiedział Ron, pojawiając się u boku starszego brata. - Harry jest potrzebny w naszym dormitorium.

- Interesy - wyjaśnił Fred, pojawiając się po lewej stronie Harry'ego.

- Turniejowe interesy - podkreślił George z prawej strony Harry'ego.

Nie czekając, aż Percy odpowie, bliźniacy podnieśli Harry'ego za ramiona i pospieszyli po schodach do akademika dla czwartego roku, podążając za Ronem.

- Co jest do cholery? - spytał Harry, gdy bliźniacy pozwolili jego stopom ponownie dotknąć podłogi, w jego dormitorium.

- Harry - zaczął George.

- Co ty zrobiłeś? - Fred skończył.

- Co? - Harry odpowiedział. - Zrobiłem to, co musiałem zrobić. -

- Harry - wtrąciła się Hermiona, ostrzegając go o swojej obecności - Dlaczego nie wezwałeś swojej miotły?

- Po tym, jak poszedłeś do łóżka, przeglądałem tę książkę o smokach, którą państwo Weasley dali mi po tym, jak odwiedzili Charliego - powiedział Harry, nie rozumiejąc obaw, jakie okazywali wszyscy. - Przeczytałem, że nawet myślenie o lataniu wokół smoka jest samobójstwem. Potem znalazłem fragment o tym, jak smoki są szkolone, by reagować na inspekcje. -

- Och, Merlinie - powiedział Fred siadając na łóżku Rona.

- Tak więc - kontynuował Harry - wyciągnąłem odznakę inspektora i notes, który twoi rodzice dali mi z razem książką i postanowiłem przejść przez blef. Doszedłem do wniosku, dlaczego nie? Nigdy tak naprawdę nie sądziłem, że to zadziała, ale to była najlepsza opcja, jaką miałem. -

- Harry - powiedział Fred, kręcąc głową. Ta odznaka i notes to nie pamiątki…

- No cóż, dano ci je na pamiątkę - wtrącił George.

- Racja - zgodził się Fred - ale odznaka i notes są prawdziwe. Myślałem, że tata to wyjaśnił.

- Nie rozumiem.

- Dobra, spójrz - powiedział George - odznaka i notes należały do prawdziwego inspektora Ministerstwa, który zginął, gdy zmienił status smoka na „dużą, ziejącą ogniem jaszczurkę", a smok źle zareagował. Jest zaczarowany, żeby produkować wymagane formularze na żądanie. A Odznaka jest zaczarowana, by zawsze pozwalać ci mówić biurokratyczne gadki potrzebne do wykonania pracy.

- Po śmierci starego inspektora 13 - wyjaśnił Fred - nikt nie chciał odznaki; wszyscy myśleli, że jest przeklęta, ponieważ był dwunastym inspektorem 13, który zginął podczas inspekcji. Ponieważ nikt jej nie chciał, a te cholerne rzeczy są niezniszczalne, -

- Odznaka przeszła przez przewód pokarmowy 'Wielkiej Jaszczurki Ziejącej Ogniem' - podpowiedział pomocnie Ron.

- Tak - przytaknął George. - Niezniszczalna, w chwili gdy założyłeś odznakę i użyłeś jej podczas inspekcji, stałeś się Inspektorem 13. -

- Trzynasty inspektor trzynasty - zauważyła Hermiona.

- Więc możesz być przeklęty - zasugerował Ron - i możesz być skazany na zagładę, nie dlatego, że bycie skazanym na zagładę jest dla ciebie czymś niezwykłym, ale, co jest ważne, dostajesz zapłatę.

- Och, cholera! - powiedział Harry, patrząc w sufit.

- Więc musimy wiedzieć - powiedział George.

- Co to za formularz, który kazałeś nam podpisać dziś rano? - zapytał Fred.

- Och, nic ważnego - westchnął Harry. - Tylko magiczna umowa między nami, która nie pozwala mi zwolnić żadnego z sędziów z jakichkolwiek magicznych umów, które możemy w przyszłości zawrzeć ze sobą, aż do czasu, gdy zwolnią mnie z magicznej umowy, która wymusza mój udział w Turnieju Trójmagicznym. -

Przejrzał formularze w swoim notesie. - Najwyraźniej to formularz Ministerstwa 792-B - westchnął. - Powiedziałeś, że otrzymuję wynagrodzenie?

- Och, tak - zgodził się Ron. - Naprawdę dobrą pensję, dwukrotnie wyższą niż tata jako kierownik działu. -

- To nie ma sensu - powiedziała Hermiona. - Jeśli płaca jest tak wysoka, dlaczego pan Weasley nie jest inspektorem?

- Cóż, to skomplikowane - powiedział Ron.

- Nie, nie jest - nie zgodził się Fred.

- Nikt nie lubi inspektorów - wyjaśnił George. - Cały Departament Inspekcji Magicznych jest oczerniany przez wszystkich myślących ludzi. Jedynym departamentem bardziej znienawidzonym jest Departament Audycji Magicznych. -

- Brr. - powiedział Ron, trzęsąc się fizycznie na wspomnienie tego imienia. - Audytorzy, wiesz, kto z Ministerstwa. -

- Cholerne piekło! - wykrzyknął Harry, opadając na łóżko.

- Język, Harry - upomniała go Hermiona. - Nie jest tak źle, przynajmniej masz karierę.

- 13 -

Od tłumacza: w oryginale na miejscu słowa notes jest clipboard, czyli taka podkładka pod dokumenty z klipsem. Niestety nie ma dobrego polskiego odpowiednika, a pisanie za każdym razem podkładka pod dokumenty z klipsem byłoby trochę słabe. Zatem kiedy czytasz, że Harry trzyma notes, wyobraź sobie Harrego z podkładką pod dokumenty i klikajacym długopisem.