PROLOG
Rok 2018 czasu ziemskiego, tysięcznej wersji galaktyki
Przyszłość spoglądała na obraz malujący się przed jej oczami. Ciemność otaczała całą galaktykę, powoli ją pochłaniając. Ciemność, której stwórcą był Thanos. Od momentu, gdy się narodził, widziała jego przyszłość i konsekwencje niesione przez jego narodziny. W każdym czasie, przed każdym Ragnarokiem te same wydarzenie powtarzały się niezmiennie. Porażka Avengerów i zwycięstwo Thanosa. Ten sam potok zdarzeń, niezmienny w każdej wersji czasu. I w żadnej dotychczasowej wersji czasu nie było cienia szansy na powstrzymanie tych zdarzeń.
Spojrzała na swoje siostry, Przeszłość i Teraźniejszość, które spoglądały na złote nici przeznaczenia każdej istoty we wszechświecie, tworzone przez ich matkę. Niektóre z nich były już poszarpane, a niektóre zbyt mocne by je złamać.
- Moje najdroższe, już pora by rozpocząć nowy Czas – Matka przemówiła swym spokojnym głosem. W następnej chwili jej dwie siostry, Życie i Śmierć, zajęły stosowne miejsca obok niej. - Niech kolejny Czas się rozpocznie.
Matka chwyciła złote nici w dłoń i umieściła je na dnie naczynia na środku Yggdrasillu. Jasne światło rozbłysło z każdej gałęzi Drzewa Światów i oświetliło przestrzeń milionem małych punkcików. Życie, Śmierć i Przeznaczenie chwyciły się za ręce i rozpoczęły pradawny rytuał rozpoczęcia świata na nowo, gdy pojedyncze złote nici uniosły się z naczynia i wirowały między nimi.
Wtem, Przyszłość dostrzegła coś niespodziewanego na środku Yggdrasillu. Wewnątrz złotego naczynia leżały dwie pojedyncze nici. Jedna z nich otoczona była zieloną poświatą, zaś druga błyszczała czerwonym blaskiem. Przyszłość sięgnęła po obie nici i mocno chwyciła je w obie dłonie. Wtem zobaczyła wizję. Obrazy przewijały się szybko za jej zamglonymi białymi oczyma. Zielona poświata pierwszej nici połączyła się z czerwonym blaskiem drugiej, tworząc idealny związek.
Nowa wizja pojawiła się przed jej oczami. Wizja, której się nie spodziewała.
Przyszłość nie mogła powstrzymać się od delikatnego uśmiechu, który powoli wstępował na jej dotąd bez emocjonalne oblicze. Ta wizja była piękna i jednocześnie idealna dla całej Galaktyki. Jedyne co musiała zrobić, to nagiąć swoje własne moce, by wizja się ziściła.
Wizja nadziei dla całej Galaktyki.
A/N: I jak wrażenia?
Ostatnimi czasy dużo czytam prac w języku ojczystym dla tego fandomu, toteż postanowiłam powrócić do pisania w naszym pięknym języku. Początki to tłumaczenie tej pracy z języka angielskiego, natomiast później planuję ruszyć z kopyta i pisać już tylko po polsku, ewentualnie tłumaczyć swoje bazgroły na angielski.
PS. Nie mam bety, a przecinki to moja zmora od podstawówki i za cholerę nie poprawiłam się od tych xxx lat, pomimo posiadania wykształcenia humanistycznego. No, ale cóż, nie można mieć wszystkiego ;) Także wytykanie błędów językowych i gramatycznych jak najbardziej na tak - przyjmę wszystko na klatę :D
Mam nadzieję, że wam się spodoba. Pierwsze części są bardziej dialogowe, natomiast więcej opisów pojawi się w dalszych częściach.
Do następnego!
