15:00 – wróciłem do domu, wierząc że mogę wszystko. Przede mną długi weekend! Pomyślałem.
Pamiętając o tym że jestem na nogach od 10 godzin dziwie się że nie czuje żadnych oznak zmęczenia, tym bardziej dziwie się ponieważ nadgoniłem harmonogram pracy o całe 2 dni. Myślę że po weekendzie pójdę do szefa zapytać o dawno obiecaną podwyżkę płacy. Nie myśl o pracy w weekend! Zganiłem się od razu. To prawda, nie powinienem się rozpraszać myślami o pracy w domu. Postanowiłem zrobić sobie coś prostego do zjedzenia i cały piątek z racji że był wolny miałem poświęcić na medytacje i rozmyślanie nad moimi nowymi umiejętnościami.
Miałem tak dobry humor że podczas gotowania dosłownie tańczyłem i przypadkowo pociągnąłem nogą za kabel wywracając szklankę która właśnie spadła z blatu i była w powietrzu, wtedy czas się zatrzymał, a dokładniej zwolnił tak że zdążyłem ją podnieść. Taaak, myślałem że zdążyłem ją złapać. Po chwili okazało się że zawisła w powietrzu, a ja zdziwiony patrzyłem na nią nie dowierzając. 'Czytanie w umyśle wydało się niemożliwe, ale TO? To nie może być prawda.' Ale oczy mnie nie oszukiwały szklanka wisiała w powietrzu po czym gdy się odwróciłem szklanka upadła i się rozbiła. 'To nieźle, teraz będę musiał to posprzątać' pomyślałem. Gdy posprzątałem szklankę a raczej jej pozostałości zastanawiałem się co spowodowało to że szklanka upadła po chwili, czy mam jakiś limit czasu moich zdolności? Dopiero później pomyślałem że się rozproszyłem. To tak jak moje pierwsze podejście do wyczuwania istot w pewnej odległości, na początku musiałem przeznaczyć całe to skupienie, a teraz ciągle ich wyczuwam. 'Może tak samo będzie z lewitowaniem przedmiotów' pomyślałem.
Chyba nie muszę wspominać co chciałem robić przez cały weekend... Tak, chciałem nauczyć się telekinezy.
Więc zaczynałem od małych przedmiotów i szło mi całkiem nieźle, na początku mały plastikowy kubek lekko unosił się nad ziemią, a następnie podniosłem go na wysokość swojej głowy. Przyszła pora na coś większego. Moim następnym obiektem do podnoszenia siłą umysłu był taboret. Był to lekki taboret wykonany z taniego drewna. Ten również udało mi się podnieść, tak samo było z małym stołem do kawy.
'Pora na coś znacznie trudniejszego' pomyślałem. To dziwne, ale tak, moim następnym obiektem był samochód. Zdecydowanie jest dużo cięższy od stolika na kawę, ale nie szkodziło spróbować. Zacząłem próbować podnieść samochód ale on ani drgnął. Próbowałem wszystkiego! Próbowałem inaczej sięgać do mocy i nic się nie stało. Samochód tylko lekko drgnął i tyle, nic więcej nie mogłem zrobić. Byłem zdenerwowany bo co innego móc podnieść stolik do kawy a co innego to podniesienie samochodu. Nie wiem dlaczego ale byłem naprawdę wkurzony, nie pomagał fakt że podczas prób podnoszenia stoliku do kawy podniosłem go trochę za wysoko i trochę za szybko go opuściłem. 'Naprawdę lubiłem ten stolik!' pomyślałem zrezygnowany i wyczerpany. Spędziłem ostatnie kilka godzin na próbie podnoszeniu samochodu i czułem że moja energia się wyczerpuje, ale nie chciałem poprzestać na dzisiaj, i nagle w chwili przerwy otrzymałem powiadomienie że Lockdown w moim kraju został przedłużony. Bardzo zrezygnowany pomyślałem 'Super, kolejny miesiąc chodzenia w maseczkach'.
Byłem bardzo zdenerwowany i postanowiłem ostatni raz podnieść samochód, tym razem tak jak podczas mojej drugiej medytacji użyłem swojego gniewu oraz frustracji sięgając do mocy by spełniła moje życzenie, to było trochę dziwne bo niejako rozkazywałem tej energii a nie współpracowałem z nią, ale rezultat był tego wart. Mogłem podnieść samochód i nim manipulować czego nie chciałem za bardzo robić w obawie przed uszkodzeniem mojego samochodu. Nie chciałem go zniszczyć tak jak mój ulubiony stolik do kawy.
Następnie postanowiłem medytować, i tak o to zakończyłem dzień rozmyślając nad moimi działaniami. Teraz już wiem jak zmusić energię do posłuszeństwa, a to da mi większe możliwości w przyszłości. Tak jak rano podczas dojazdu do pracy zadałem sobie pytanie 'Co jeszcze potrafię?' i zasnąłem.
Z góry przepraszam za tak krótkie rozdziały, ale przed właściwą opowieścią chcę zrobić krótkie rozdziały które powiedzą trochę o życiu naszego bohatera oraz o tym jak dowiadywał się o tych zdolnościach. Dziękuje za uwagę!
