Wysłużony egzemplarz „Wielkiej polityki, wielkiej erotyki" znów wędrował z rąk do rąk – średnio dwa razy na miesiąc ktoś wyciągał książkę z torby, by rozerwać się lekturą w przerwie w konferencji, co natychmiast wywoływało zainteresowanie większości zgromadzonych.
– To na pewno było w czasie któregoś Euro, ale nie wiem, w czyim rozdziale, musiałbyś sprawdzić w indeksie...
– To arcydzieło literatury ma indeks? – zdziwił się Feliks, odbierając opasłe tomiszcze od siedzącego obok Słowacji. Z większym niż zwykle zainteresowaniem przekartkował ostatnie strony. – Ej, faktycznie. Edynburg, Egipt, ego... – mruczał do siebie, przesuwając palcem po indeksie haseł i osób. – Estonia? – Feliks zmarszczył lekko brwi i przerzucił kilkaset stron do przodu. – Ooo, wow!
– Zamiast rozdziału mam specjalną wklejkę z grafiką – Estonia uśmiechnął się nieco zmieszany, wychylając się ponad stołem. – To było bardzo miłe z twojej strony, Francjo – dodał w kierunku dumnego jak paw autora książki. Ten uśmiechnął się promiennie, ale nic nie powiedział.
– Ale zajebista – Polska przyjrzał się utrzymanemu w czarno-szaro-fioletowej kolorystyce obrazkowi przedstawiającemu zarys twarzy Eduarda. Kontur okularów podkreślono białą barwą. W przeciwieństwie do pozostałych, raczej pokracznych anatomicznie ilustracji w książce, ten wyglądał na tyle dobrze, że Feliks musiał upewnić się, że na pewno robiła je ta sama osoba. – Nie wiedziałem, że Prusaka tak ciągnie do pop-artu... Dobra, ale szukałem Euro... – znów wrócił do indeksu. – estrada, etanol, Euro dwa tysiące dwanaście, Euro dwa tysiące szesnaście...
– Szesnaście! – ożywił się Słowacja, zerkając Polsce przez ramię. – To na pewno było po meczu Niemcy-Włochy w ćwierćfinale, teraz pamiętam!
– Okay – Feliks otworzył książkę nad odpowiedniej stronie. Oczy mu zalśniły, zupełnie jak dziecku, które otrzymało wymarzony prezent gwiazdkowy wcześniej. – To się w końcu dowiem, co się wydarzyło w tej szatni i będę mieć materiał do szantażowania Niemca!
