Miłego czytania!
Faustii: Dobrze wiem co czujesz. Ja również chciałbym już opublikować wam wszystkie rozdziały, mam ich napisane całkiem sporą ilość. Trzymam je jednak na czarną godzinę, a do końca opowieści minie jeszcze dużo czasu. Rozdziały są długie, ale zawsze mam wrażenie, że napisałem za mało. Ten niedosyt jest obustronny xD Cieszę się, że moja historia ci się podoba i mam nadzieję, że na następnych również się nie zawiedziesz. Pozdrawiam!
Myst.M: Twój komentarz jest całkiem inspirujący i sprawił, że musiałem jeszcze raz dokładniej przeanalizować to co napisałem. Mam nadzieję, że w przyszłych rozdziałach znajdziesz odpowiedzi na swoje przemyślenia. Choć nie wiem jak mógłbym wyjaśnić szybkie ozdrowienie Harrego. Eliksiry mają to do siebie, że działają szybko i są skuteczne, a jeśli brać pod uwagę to, że Harry był w stanie wcześniej sprawnie funkcjonować nawet bez eliksirów oraz to, że dostał lekarstwa właśnie od Severusa, mówi samo za siebie. Dla mnie na przykład to nic zaskakującego i nie wymaga to dokładniejszego opisywania. Co do reszty to zobaczymy, może co nieco napiszę. ;)
Zaczarowana: Sam widzę, że wszystko dzieję się tak nagle, ale z drugiej strony, w czterech rozdziałach opisuję wydarzenia z jednego dnia (niedługo pojawi się rozdział 5). To też jest trochę dezorientujące. Mógłbym to jakoś napisać zwięźlej, krócej, dodać więcej szczegółów, których tak niecierpliwie oczekujecie. Jednak mam to do siebie, że lubię zagłębiać się w psychikę i uczucia bohaterów, dodawać nowe niewiadome. Kiedy zacznę choć jedno zdanie, nagle pojawia się ich dziesiątki i nie wiem nawet skąd pojawiło się tyle tekstu. Musicie więc mi to wybaczyć, ale odpowiadać na wasze rozterki będę powoli.
Za wszystkie miłe słowa oczywiście dziękuję i mam nadzieję, że nie zawiedziecie się na kolejnych rozdziałach. Pozdrawiam! xD
Betowała: Elen12 (Pantera Mglista)
Severus uświadomił sobie nagle, że od bardzo dawna nie nawiązał z kimś bliskich kontaktów. Nie był zwolennikiem seksu z byłe kim. Na uwadze zawsze miał to, aby osoba, z którą chce spędzić przyjemny wieczór, była zadbana, chętna i potrafiła docenić jego ironiczne żarty. Mało było takich osób. Dlatego Snape nigdy nie wybrzydzał w kwestii płci. A jak się okazuje kilka przygód z mężczyznami pozwoliło mu zdobyć doświadczenie, które może teraz wykorzystać na Potterze.
Młode ciało coraz bardziej reagowało na jego dotyk, pocałunki, kąsania. Jęki chłopaka tylko go nakręcały. Nie śpieszył się jednak. Chciał się nim nasycić. W końcu nie wiedział czy podczas całej tej więzi, nastolatek będzie wciąż na niego chętny. Kiedyś na pewno. Jako młody, zdrowy mężczyzna będzie odczuwał pociąg do seksu, a małżeństwo pozwoli mu na kontakty wyłącznie z Severusem. Dlatego jeśli będzie pragnął spełnienia, mężczyzna mu je da bez oporów.
Jednak nie wiedział czy będą się do siebie zbliżać tylko w takich momentach, czy może raczej chłopak zechce trwać z nim w prawdziwym związku. Nie mógł tego wykluczyć, w końcu to Gryfon. Ludzie jego pokroju mają tendencję do idealizowania wszystkiego co tylko usłyszą. Nastolatek zapewne nasłuchał się opowieści jakoby to jego rodzice byli idealną parą, więc i on sam postara się o dobre relacje między nimi.
Nie żeby Snape miał coś przeciwko. Ich rozmowa przebiegała całkiem znośnie. Bez żadnych obelg i wyzwisk. Był spokojny cały dzień, nawet nie miał zbytnio ochoty dręczyć chłopaka. Oprócz kilku ironicznych uwag, mógłby powiedzieć, że ich spotkanie było niebywale kulturalne. I chyba mógłby się do tego przyzwyczaić. Zawsze po utarczkach słownych z Potterem był nabuzowany negatywnymi emocjami, przez co szybko się męczył. Ta dzisiejsza odmiana, była… przyjemniejsza.
Nie wiedział co wyniknie z jego decyzji. Mógł jednak powiedzieć, że była ona przemyślana. Może nie we wszystkich wymaganych wariantach, ale przynajmniej tych podstawowych. Dlatego jeśli coś spieprzy, nie będzie się obwiniał o samą zgodę na tę absurdalną prośbę. Docenił to, że chłopak uszanował jego zdanie. Dał mu wybór, którego poskąpili mu, jego dwaj pracodawcy. Zapamięta to.
Przemknęła mu przez głowę też myśl, że może na tej więzi trochę zyskać. Przede wszystkim chłopak był młody i w jakiś sposób urodziwy. Ludzie więc będą mu zazdrościć. Pochodził z dobrej świetlistej rodziny, w dodatku to waleczny i sprawiedliwy Gryfon. Nie mówiąc już o tym, że jako bohater czarodziejskiego świata, ma znaczący głos w ich społeczeństwie. Dlatego jego opinia byłego Śmierciożercy stanie się bardziej wiarygodna. Bo przecież Chłopiec, Który Przeżył nie związałby się ze sługą swojego wroga. Może ludzie wreszcie przestaną nim tak szykanować i pogardzać.
Zawsze utrzymywał maskę obojętnego, ale prawda jest taka, że raniło go to, gdy ludzie mijali go szerokim łukiem. Nawet sława, którą zyskał jako Mistrz Eliksirów, niewiele pomagała, gdy chciał kupić jakiś znaczący składnik. Zazwyczaj oferowano mu jedynie to, co według wielu jest gorszej jakości. Czasem mieli rację, ale to on miał wielki talent do ważenia. Nawet pomimo słabszej jakości składników, potrafił tworzyć lepsze eliksiry od wszystkich. Nikt nie mógł mu dorównać.
Mimo to, postanowił też, że w zamian za to zaufanie, on również zrobi coś dobrego dla chłopaka. Przede wszystkim będzie pierwszą osobą, która się nim porządnie zaopiekuje. Zapewni mu nie tylko potrzeby materialne, typu ubranie lub własne łóżko. Będzie musiał się dowiedzieć, czy ten w ogóle je chce. Ale też postara się uzupełnić wiedzę Pottera. Dopilnuje by dowiedział się trochę więcej o czarodziejskich tradycjach i zwyczajach. Pozwoli mu się rozwijać w jakimkolwiek zechce kierunku.
Chłopak potrzebował tego. Nie był tylko pewny, czy da radę zapewnić mu wystarczająco wsparcia moralnego. Severus był ze sobą szczery, nie należał do wylewnych i miłych osób. Był raczej powściągliwy i wredny. W szczególności na Pottera nigdy nie szczędził złośliwych uwag. Dlatego może mieć problem w zamianie tego na coś bardziej… przystępnego.
Choć gdyby się okazało, że i nastolatek postara się go nie drażnić, będzie miał ułatwione zadanie. Tego dowie się raczej z czasem. Zmiana którą zaobserwował dzisiaj, mogła wynikać z sytuacji jakiej doświadczał Harry. Niewykluczone, że następnego ranka, powróci do swojej wkurzającej wersji. Wtedy miałby przechlapane.
Miał jednak nadzieję, że zmiana chłopaka była stała. Nie był pewien, ile by wytrzymał z bachorem. Jego sytuacje wynagradzałby pewnie jedynie wygląd nastolatka. Nie da się ukryć, że przy odpowiednich i regularnych posiłkach, jego ciało zdecydowanie się polepszy. Potter posiadał nieźle wyrobione mięśnie, ale na jego chudych ramionach i udach, nie wyglądało to zbyt efektownie. Ujawniały się wtedy jedne z wielu zaniedbań jakich doświadczył chłopak.
Był w takim wieku, że dało się to jeszcze poprawić. I Severus zamierzał się o to postarać. Musiał mieć czym oczy nacieszyć. No i swoje potrzeby również. Nie narzekał na aktualny stan ciała nastolatka, ale wiedział, że może być jeszcze lepiej. A skoro miał okazję zyskać coś tak unikatowego, zamierzał się tym cieszyć. Podejrzewał jednak, że najwięcej przyjemności dadzą mu zazdrosne spojrzenia innych. Ludzie będą zgrzytać zębami w bezsilności, ponieważ nie zmienią tego, że Złoty Chłopiec należy wyłącznie do niego.
Mój. To brzmiało tak obco. Od wielu lat starał się zachować umiar w gromadzeniu prywatnych rzeczy. Jego sytuacja nie pozwalała mu na swobodne życie w dostatku. Był zagrożony jako szpieg. W każdym momencie coś mogło pójść nie tak i musiałby się pogodzić ze stratą ważnych dla siebie przedmiotów. Dlatego unikał zbierania symbolicznych pamiątek, nie okazywał większych emocji względem ważnych dla niego osób. W ten sposób nie dawał ludziom okazji do zranienia go. Wciąż był przygotowany na doznanie uczucia straty. Dziwnie więc się czuł za każdym razem, gdy musiał przyznać, że coś faktycznie należy tylko i wyłącznie do niego. Teraz będzie musiał się oswoić z myślą, że Potter jako jego mąż, będzie czymś stałym i wartościowym w jego życiu. I wszyscy będą o tym wiedzieć.
Starał się odganiać wszystkie podobne myśli. Musiał się na razie skupić na tym co dzieje się aktualnie. Podobało mu się to, jak chłopak się pod nim wił, jak jęczał, jak wymawiał jego imię. Było w tym coś, co pogłębiało jego ego. Sprawił, że każdy mięsień Złotego Chłopca drżał z rozkoszy, oddech był urwany, a serce biło w szaleńczym tempie. To on, Severus, doprowadził nastolatka na skraj.
Nie był to może najlepszy seks w życiu mężczyzny, ale i tak sprawił mu niezwykłą przyjemność. Potter okazał się bardzo żywiołowy. Reagował na każdy jego najdrobniejszy gest, przez co sam bez przerwy mruczał z satysfakcji. Brak doświadczenia u chłopaka rekompensowało mu to, jak bardzo był on ciasny. Nie dziwił się, ponieważ był to jego pierwszy stosunek, ale i tak to, jak się na nim zaciskał, odbierało mu zdolność myślenia. Przy rozwijaniu normalnej intymnej relacji, nie posunąłby się od razu do penetracji, szczególnie, że chłopak był prawiczkiem. Jednak magia wymagała pełnego zbliżenia.
Nie trzeba było dużo czasu i wysiłku, by Harry doszedł. On sam wolałby pociągnąć to jeszcze dłużej, ale rozumiał też potrzeby nastolatka. Pozwolił więc sobie osiągnąć spełnienie wcześniej. Wystarczyło to, by opuściło go napięcie z przed kilku dni. Nie zdawał sobie nawet sprawy, jak bardzo tego potrzebował.
Leżąc na młodym ciele, starał się ułożyć tak, by go za bardzo nie przygnieść. Wsłuchał się w jego przyspieszony oddech, pozwalając aby wkradł mu się na usta uśmieszek zadowolenia. I co teraz powiesz Potter? Stary Nietoperz nie jest znowu taki stary, co? Po chwili, chłopak spojrzał na niego tymi swoimi przerażająco zielonymi oczami. Bił od nich spokój, spełnienie i zadowolenie. Pierwszy raz zobaczył u niego takie spojrzenie. Przebijało się w nim coś na kształt dziecięcej radości, ekscytacji poznaniem czegoś nowego.
Do Severusa jakby dotarło, że nie będzie mógł już o nim mówić „bachor". Nie tak naprawdę. Wiedział od kilku dni, że chłopak przeszedł całkiem sporo w swoim krótkim życiu, ale w umyśle wciąż miał jakąś barierę, która nie pozwoliła mu tego zrozumieć, zaakceptować. To, że w takiej chwili nastolatek wyglądał tak niewinnie było wstrząsające.
Mówił o nim dziecko, gdy widział go śmiejącego się razem z Granger i Weasley`em, kiedy nakrywał go na spiskującego z rudymi bliźniakami, podczas oglądania jego niebezpiecznych manewrów na miotle. Nie był w stanie zliczyć tych wszystkich momentów, gdzie wydawało mu się, że patrzy na rozkapryszonego i bezmyślnego bachora. Oceniał go po wyglądzie, ale zawsze omijał wzrokiem te zielone oczy. Gdyby to zrobił może zauważyłby dorosłą mentalnie osobę.
Potter potrafił się cieszyć, śmiać, czuć zadowolenie, jak każdy inny człowiek. Mimo to nigdy nie przestaje być czujny, skupiony, gotowy do działania w razie niebezpieczeństwa. Wyczekuje zagrożenia niemal w każdej sytuacji. Patrząc jednak teraz w to dziecięce spojrzenie, miał wrażenie, że chłopak pozwolił sobie czuć taką beztroskę po raz pierwszy od wielu lat. Jakby zapomniał o całym otaczającym go świecie, wszelkich zmartwieniach i problemach. Przez chwilę był nieświadomy i niewinny niczym dziecko.
Nie trwało to jednak długo, ponieważ zdecydował się na wypowiedzenie magicznej przysięgi.
- Ja, Harry James Potter… - mówił cicho lecz pewnie, pomiędzy gwałtownymi oddechami. - …biorę sobie ciebie, Severusie Snape, za męża. Oddaję ci we władanie moje ciało i magię, a poprzez dziedzictwo krwi, ofiaruję ci oczyszczenie. Twoja wola stanie się twoją własną, ciało będzie trwać bez skazy, a dusza pozostanie wolna na wieki. Niech te dary pomogą ci trwać przy moim boku po kres życia. W świetle prawa i magii, ślubuję ci. – zakończył melodyjnie.
Severus nie rozumiał do końca znaczenia tej przysięgi. Nigdy wcześniej jej nie słyszał. Obawiał się trochę co z tego wyniknie, ale postanowił ją przyjąć. Dopiero teraz też zauważył, że sam powinien przygotować jakieś słowa. Nie pomyślał o tym wcześniej, co było okropnym zaniedbaniem z jego strony. Wystarczyło by, żeby przemyślał co sam zechce mu ofiarować w zamian. Nie brał pod uwagę oczywiście czegoś takiego jak miłość, ale przecież było wiele innych wartości w życiu. Zajęłoby mu to tylko chwilę.
- Ja, Severus Snape, biorę sobie ciebie, Haroldzie Potter, za męża. – zaczął lekko, próbując w między czasie wymyślić odpowiednią odpowiedź. – Przyjmuję wszystkie twoje ofiary. Przysięgam natomiast być ci lojalny oraz obiecuję, że zawsze znajdziesz we mnie swoją podporę. – miał nadzieję, że na tą chwilę to wystarczy. Postanowił, że kiedyś uzupełni tą przysięgę. – Niech te dary pomogą ci trwać przy moim boku po kres życia. W świetle prawa i magii, ślubuję ci. – dokończył tymi samymi słowami co Harry, choć nie znał ich znaczenia. Wydawały się jednak odpowiednie, wypowiadało mu się je bardzo lekko.
Przez chwilę nic się nie działo. Mężczyzna już się zaczął obawiać, że się nie udało. Czyżby ich intencje były nieszczere, przez co ich magia nie zaakceptowała przysiąg? Napiął mięśnie spoglądając na nastolatka i czekając na jego reakcję. Przecież wydawał się taki zdecydowany, kiedy opowiadał o swoim wyborze. Zapewniał, że chciał tylko jego, Severusa. Był taki chętny podczas seksu. Czy to mogło być kłamstwo?
Wystarczył ułamek sekundy, by ogarnęła go złość. Zamknął oczy. Czuł się wykorzystany, oszukany i … brudny. Czyli jednak uprawiał seks wbrew woli chłopaka. Jego zaufanie było fałszywe, tak jak i cała ich rozmowa. To wszystko to miał być jakiś głupi żart. A on dał się nabrać. Zacisnął dłonie na pościeli. Jak mógł tak po prostu uwierzyć w słowa Pottera? I dlaczego czuł z tego powodu taki smutek? Większy niż gniew. Przecież to niemożliwe, by zaczęło mu zależeć tak szybko. Prawda…?
Poczuł na policzku delikatny dotyk palców chłopaka. Nie chciał na niego spoglądać, bo wtedy ten by zauważył, jak bardzo był zraniony. Nie mógł tego po sobie pokazać. Był przecież jego wrogiem, wrednym nietoperzem, postrachem Hogwartu. A jednak tak łatwo można było go pokonać.
- Za dużo myślisz. Spójrz i poczuj tą magię. – wymruczał pełnym przyjemności głosem.
Severus nie ukrywał, że trochę go to zaintrygowało. Chłopak nie brzmiał jak na kogoś kto właśnie wykonał swój kawał stulecia. Choć dało się wyczuć w jego słowach nutę tryumfu. Otworzył oczy, spoglądając ostrożnie na uśmiechającego się szczęśliwie nastolatka. Potter promieniował zadowoleniem.
Z opóźnieniem Severus zrozumiał, co powiedział do niego chłopak. Ukrył w swoim umyśle, wszystkie te gwałtowne emocje i skupił się na otoczeniu. Zaskoczony wyczuł jak wokół nich szaleje huragan zrobiony z magii. Moc jego i Harry`ego mieszała się. Towarzyszące temu uczucie, jakby po jego ciele przechodził prąd, było niezwykle pobudzające. Miał wrażenie, że za chwilę znów stanie się twardy.
Mimowolnie z jego ust, wyrwało się lekkie westchnienie przyjemności. Potter wydawał się też przez to przechodzić, ponieważ jego wzrok był zamglony i skierowany prosto na niego. Kiedy zobaczył jak ten oblizuje wargi, Snape poczuł ogromną chęć znów go pocałować. Wyglądał zjawiskowo. Chłopak zauważył jego zawahanie i sam postanowił działać. Złapał Severusa za szyję i przyciągnął do swoich ust.
Żar między nimi rozpalił się na nowo, jakby był wywołany zaklęciem. Tym razem w ich ruchach była dzikość. Oboje niewyobrażalnie szybko stali się twardzi i równie szybko pragnęli spełnienia. Każdy gest był agresywny i zaborczy. Nie kontrolowali się. Mężczyzna mocno trzymał biodra chłopaka, no których zapewne później pojawią się siniaki. Potter natomiast bezlitośnie drapał partnera po plecach. Szramy były mocno czerwone, a miejscami nawet krwawiły.
Nie zwracali jednak na to uwagi. Otoczeni wirem magii, odczuwali wszystko dużo, dużo intensywniej niż za pierwszym razem. Zagłębiając się w młodym ciele, Severus stwierdził, że może jednak to był najlepszy seks w jego życiu. Zapomnieli o całym otaczającym ich świecie. Liczył się tylko ten akt. Ta chwila.
Z każdą chwilą napór magii był silniejszy. Zacieśniała się wokół nich, aż w końcu wniknęła w ich ciała. Wtedy na ich skórze zaczęły pojawiać się znaki. Zaczynając od serca, czarne linie przesuwały się w górę do lewego ramienia. Wiły się niczym pnącza, znacząc ich ciała. Swoją wędrówkę zakończyły na nadgarstku, skąd wypuściły ostatni, tym razem złoty pas, który owinął się wokół serdecznego palca na lewej dłoni. A kiedy zaczął piec niczym rozżarzone węgle, oboje doznali spełnienia.
Magia uspokoiła się. Dalej mogli ją wyczuć, ale tym razem była kojąca. Unosiła się w pomieszczeniu, dając im do zrozumienia, że więź została nawiązana.
Z potężnym westchnieniem, Severus złapał nastolatka okręcając ich tak, że teraz to on leżał na plecach. Potter w pierwszej chwili pisnął zaskoczony, a później rozluźnił się i wygodnie rozłożył się na klatce piersiowej mężczyzny. Ich oddechy wciąż były przyspieszone, a emocje kotłowały się w głowach. Snape nie był jeszcze w stanie zdecydować, co dokładnie czuje. To wszystko bardzo go przytłoczyło.
Jednak na początek poczuł ulgę. Jego poprzednie myśli i uczucia okazały się głupie i pochopne. Chłopak był z nim szczery, a teraz został jego mężem. Wszystkie jego poprzednie obawy znikły. To wszystko dzisiaj stało się naprawdę. Czy powinien jakoś przeprosić chłopaka, za swoje wątpliwości? Ten zauważył je na pewno, ale czy miał mu to za złe? Czy może faktycznie rozumiał jego uczucia i lęki? Chłopak twierdził, że byli do siebie bardzo podobni. Ale w jakim stopniu?
- Jak myślisz, te symbole kiedyś zniknął, czy raczej już tak zostaną. Nie żebym miał coś przeciwko. Wyglądają całkiem spoko. – z zamyślenia wyrwał go głos nastolatka. Dopiero wtedy dostrzegł te wszystkie linie wyrysowane na ich ciałach.
- Kiedyś mnie zabijesz, Potter. – westchnął lekko i zamknął oczy. Potrzebował chwili by zebrać myśli. – Nie mam pojęcia co oznaczają, ani czy są stałe. Niezbyt wiele wiem o magicznych małżeństwach. Dodatkowo ta twoja przysięga… - pokręcił głową zrezygnowany. – Skąd ją wytrzasnąłeś?
- Była opisana w jednaj z ksiąg, które dostałem od mamy. Sugerowali jej użycie w takich przypadkach jak mój, czyli kiedy nie posiadało się wcześniej żadnych więzi. – wyjaśnił dalej oglądając swoją rękę.
- Ciężko mi zrozumieć tą całą potrzebę więzi, kiedy niczego mi nie wyjaśniłeś. Jednak nie będę naciskał. Pamiętam co mówiłeś i uszanuję to. – powiedział poważnie, samemu śledząc wzrokiem rękę nastolatka.
- Dziękuję. – chłopak spojrzał na niego wdzięcznie. – Obiecuję, że niedługo wszystkiego się dowiesz. Na razie jednak zastanawia mnie, od kiedy jesteś taki wyrozumiały, Severusie? Spodziewałem się raczej, że zarządzasz odpowiedzi już teraz. – zapytał zaczepnie.
- Nie przeginaj, Potter. – wysyczał mrużąc gniewnie oczy. – Masz mi jeszcze sporo do wyjaśnienia, akurat to może poczekać.
- Dobrze, już dobrze, przepraszam. Postaram się cię nie drażnić. – powiedział posłusznie, po czym lekko zadrżał. Tym razem jednak z zimna, więc sięgnął po krawędź pościeli i naciągnął ją na ich ciała. Severus poczuł lekką satysfakcję, że nastolatek wciąż się od niego nie odsunął. Spodziewał się raczej, że gdy będzie po wszystkim, chłopak ucieknie od niego na drugi koniec domu. Rzeczywistość jednak okazała się całkiem przyjemna.
- Dopiąłeś swego, bachorze. Co zamierzasz teraz zrobić? – zapytał ze swoim zwyczajowym chłodem w głosie.
- Muszę jak najwięcej dowiedzieć się o moim dziedzictwie. Od wczoraj zdążyłem przestudiować zaledwie dwie książki i to pobieżnie. W tym właśnie jedną na temat zawierania więzi małżeńskiej. – skrzywił się odrobinę. – Mama też nie wyjaśniła mi zbyt wiele. Wymieniła mi tylko kilka moich zdolności. Głównie pisała mi o tym, jak ważne jest abym nawiązał szybko z kimś więź. – spojrzał na niego znacząco.
- Co to za zdolności? Pytam o dziedzinę, ale nie odpowiadaj jeśli nie chcesz. – dodał pamiętając, że miał nie naciskać.
- Medyczne. – chłopak westchnął lekko, dłonią jeżdżąc mu po klatce piersiowej. – Mama twierdzi, że z moim dziedzictwem, będę w stanie uleczyć każdą istniejącą chorobę. – przyznał zamyślony.
- Miałbyś zostać uzdrowicielem? – zapytał ironicznie. – Nie obraź się Potter, ale nie widzę cię w tym.
- Wiem, ja sam mam wątpliwości. Dlatego powinienem dowiedzieć się o tym jak najwięcej. – przyznał. – Poza tym, dzięki za wsparcie, Severusie. Jesteś naprawdę świetnym motywatorem. – takiego sarkazmu u nastolatka jeszcze nie słyszał.
- Potter! – wysyczał, na co chłopak się zaśmiał.
- Możemy tak poleżeć jeszcze trochę? – zapytał wtulając się w jego bok, po czym zamknął oczy i ziewnął lekko. – Wydarzyło się dzisiaj naprawdę dużo i jestem padnięty. Poza tym, wymęczyłeś mnie porządnie. Nie żebym narzekał. – uśmiechnął się błogo. – Było cudownie, Severusie. – powiedział cicho i zasnął.
Mężczyzna aż podniósł brwi w zdziwieniu na te słowa. Chłopak był bezpośredni, co dobrze wróżyło. Będzie mógł z nim później porozmawiać, bez obaw, że się nie dogadają. Nie lubił kiedy jego partnerzy są niezdecydowani i zbyt nieśmiali do rozmów na poważne tematy. Po raz kolejny Snape mógł stwierdzić, że taka odsłona nastolatka, bardziej przypadła mu do gustu.
Poczuł też sporą satysfakcję na komplement Harry`ego. Zawsze dbał o swoich kochanków i kochanki, ale dobrze było usłyszeć, że faktycznie chłopakowi się podobało. Nie chciał się zbytnio zagłębiać w ponowne rozmyślania na temat słuszności tego co zrobił. Stało się i już.
Znalazł Pottera. Rozdziewiczył Pottera. Został mężem Pottera.
Merlinie trzymaj go w swej opiece.
Nie chcąc kolejny raz utonąć w przemyśleniach, podążył za chłopakiem i zdecydował się przespać. Potrzebował snu.
*.*.*.*.*.*.*.*.*.*
Harry obudził się pierwszy. Patrząc przez okno, które znajdowało się na przeciw niego po prawej stronie łóżka, wciąż było jasno. To znaczy, że nie spał zbyt długo. Czuł się jednak wypoczęty. Prawdę mówiąc, od bardzo dawna nie było z nim tak dobrze. Zawdzięczał to oczywiście Severusowi, który trzymał go teraz w ramionach. Zawiązanie z nim więzi zniwelowało wcześniejsze dolegliwości, które były już dość uciążliwe. Pamiętał jak tuż po ich wspólnym posiłku, efekt tych wszystkich eliksirów, które zażył, zaczął słabnąć. Działo się to trochę szybciej niż normalnie, co tylko powodowało, że musiał jeszcze bardziej się spieszyć. Wszystko jednak zakończyło się dobrze, z czego był zadowolony.
Nie poruszał się, aby nie zbudzić mężczyzny. Należał mu się odpoczynek, był mu winien choć tyle. Cała ta sprawa z dziedzictwem bardzo go przytłoczyła. Nie spodziewał się czegoś podobnego kompletnie. Nie brakowało mu problemów i zmartwień. Już po nowym roku, jego życie zaczynało się komplikować, przez co bardzo się zmienił.
Pamiętał jak coraz trudniej było mu znosić te wszystkie okrutne komentarze w proroku. Niby nie zwracał uwagi na samą treść, obelgi czy oskarżanie go o szaleństwo. Smuciło go raczej to, że nie było nikogo kto chciałby w nim zobaczyć Harry`ego, a nie Chłopca, Który Przeżył. Wciąż był nieletni, uczył się, był „dzieckiem", chciał, aby ludzie przestali mówić o nim, jakby był inny, lepszy. Nie rozumieli, że swoimi słowami zwiększają ciężar noszony przez niego na ramionach.
Miał już dość tego, jak czarodzieje go traktowali. Oskarżali go o kłamstwo, gdy on mówił szczerą prawdę. Gdyby wiedział w jaki sposób zostanie potraktowany, milczałby. Nie obchodziło go, że naraziłby w ten sposób wielu ludzi w czarodziejskim świecie. Zmienił swój sposób myślenia. Nie otrzymał od nich nic co by go przekonywało do dalszej walki. Traktowali go równie źle, co i jego mugolscy krewni.
Nie należał jednak do tych, co lubią się mścić, nie planował odwetu za te wszystkie cierpienia. Mimo to, gdy sytuacja obróci się na jego korzyść, zaśmieje się tym ludziom w twarz. Jeszcze będą go błagać o wybaczenie. Ale Harry`ego to nie interesowało, nie był im nic winien. Znalazł grono najbliższych sobie osób i ich zamierzał się trzymać. Reszta była tylko tłem.
Jego sytuacji w tamtym czasie, nie poprawiała nauczycielka Obrony Przed Czarną Magią. Nadesłana przez Ministerstwo, Dolores Umbridge, robiła wszystko, aby uprzykrzyć mu życie. Torturowała go na różne sposoby, psychicznie i fizycznie. W dodatku była fatalnym pedagogiem. Nie wynosili z jej lekcji żadnej wiedzy. Musieli ratować się dodatkowymi zajęciami, które były zakazane. I to on je prowadził.
Pamiętał swoje wahanie co do pomysłu Hermiony. Rozumiał jej zamiłowanie do nauki oraz wagę tych ćwiczeń. To nie podlegało dyskusji, że potrzebowali dodatkowych zajęć, ale to w tamtym czasie, jego magia po raz pierwszy się buntowała. Miał kłopoty z ustabilizowaniem siły zaklęć, co tłumaczył stresem. Zbyt częste używanie czarów, powodowało u niego bóle mięśni i ogólne zmęczenie, a przy dodatkowych skutkach wizji od Czarnego Pana i nauki oklumencji, był po prostu wrakiem człowieka.
To była kwestia czasu, aż wybuchnie. Na jego nieszczęście zdarzyło się to wtedy, gdy Voldemort postanowił go zwabić do Ministerstwa. Postąpił pochopnie i wszedł w pułapkę. Nie myślał o niczym innym, jak o pragnieniu uratowania chrzestnego. To było głupie. Powinien zastanowić się nad niebezpieczeństwem jakie sprowadzi na przyjaciół i siebie. Po tylu miesiącach nauki oklumencji, jego obowiązkiem było domyśleć się, że to podstęp.
Wtedy cały ten stres i zmęczenie, dały o sobie znać. Stracił ojca chrzestnego i naraził na niebezpieczeństwo bardzo wiele bliskich mu osób. Nawet to jak jego magia zareagowała na niewybaczalne, było wstrząsające. Nigdy nie sądził, że jest w stanie użyć klątwy torturującej. Ale jak widać jego magia, w tamtym momencie całkowicie zgadzała się z jego uczuciami. Nie wiedział jednak czy uczucie pustki, które po tym incydencie doświadczył było tego warte.
Cudem było też to, że oparł się opętaniu Czarnego Pana. Był w rozsypce, emocjonalnej i fizycznej. Mimo to, w jakiś sposób pozbył się czarnoksiężnika ze swojego umysłu. Wciąż się zastanawiał jak to się stało.
Jedyną dobrą rzeczą z tamtego dnia, było ujawnienie prawdy o odrodzeniu Voldemorta. Nikt już nie mógł zarzucić mu kłamstwa. Nagle wszyscy zaczęli go przepraszać, czuli się głupio po tym jak go traktowali. Ale Harry nie chciał tego słuchać. Ten rok zranił go bardzo głęboko, nie zapomni tego na długi czas. Dlatego milczał, gdy ludzie do niego podchodzili. Nie chciał z nikim rozmawiać, nawet z przyjaciółmi.
Odsunął się od bliskich, co było w jego mniemaniu karygodne, ale nie potrafił inaczej. Nikt nie był w stanie zrozumieć jak się czuje, więc spędzał czas sam. Tłumaczył się żałobą i choć naprawdę ją przechodził, to nie była jedynym powodem jego separacji od przyjaciół. W tamtym momencie musiał znaleźć w sobie coś, co wciąż sprowadza na niego kłopoty. Potrzebował się tego pozbyć, zmienić się, aby nikt więcej nie ucierpiał.
Zawsze uważał się bardziej za dorosłego niż dziecko, ale najwyraźniej wciąż za mało. To co się wydarzyło, było dziecinne i nieodpowiedzialne. Jeśli chciał by inni również patrzyli na niego inaczej, musiał coś z tym zrobić. Potrzebował z kimś o tym porozmawiać, ale nie miał pomysłu z kim. Syriusza stracił, więc najbliższą mu osobą był Remus. Jednak mężczyzna miał własne problemy, nawet poważniejsze niż on. Nie mógł mu się tak zwalić na głowę.
Swoich przyjaciół nawet nie brał pod uwagę. Byli dziećmi, a on potrzebował dorosłego. O Dumbledorze nawet nie chciał myśleć. Od jakiegoś czasu nie ufał dyrektorowi. Za każdym razem jak czuł na sobie jego wzrok, przechodziły go zimne dreszcze. Coś w tym spojrzeniu go niepokoiło. Nie wiedział jeszcze o co chodzi, ale nie podobało mu się to. Dlatego rozmowa z nim odpadała.
Później pomyślał nad McGonagall. Ale i tym razem kręcił głową na nie. Głęboko w sercu wciąż miał do niej żal, że zlekceważyła ich słowa na temat zagrożenia kamienia filozoficznego. Może i byli dziećmi w wieku jedenastu lat, ale zasługiwali chociaż na wysłuchanie. Skoro więc zostali spławieni, to i tym razem Harry się obawiał powtórki, albo posądzenia o to, że bagatelizuje sprawę. A tego nie chciał.
I jak na ironię, ostatnim dorosłym, z którym spędzał na tyle dużo czasu, żeby mieć do niego choć trochę zaufania, był Snape. Mógł nawet do niego pójść. Mimo tych wszystkich obelg, szykanowania i zimnych spojrzeń, nauczyciel eliksirów stanowił ważną część życia Harry`ego. Od pierwszego spotkania, mężczyzna traktował go jak normalnego nastolatka, no może poza tym, że dręczył go za błędy Jamesa Pottera. Ale w jego oczach nigdy nie był Chłopcem, Który Przeżył. Raczej uważał go za impertynenckie dziecko.
Tak powinno być. Ludzie powinni traktować go jak zwykłego nastolatka, a nie ikonę Jasnej strony. Harry chciał być w oczach ludzi normalny. Pragnął zapomnieć o mianie „dziwadła".
Snape mógł być jego ratunkiem, ale koniec końców nastolatek do niego nie poszedł. Za bardzo się wstydził. Ich lekcje oklumencji może nie były zbyt udane, ale starał się jak mógł. Rozumiał nawet to, że poprzez dręczenie i słowne utarczki, mężczyzna chce go zachęcić do lepszej pracy. Nie brał do siebie tych wszystkich krzywdzących uwag, tylko starał się poprawić. Wciąż, i wciąż.
Problem jednak znów pojawił się w postaci jego magii. O ile robił jakieś postępy na samym początku zajęć, tak z każdą następną jego chwiejna magia, płatała mu figle. Nie potrafił zrobić nic o czym mówił profesor, przez co cierpieli obaj. Byli zestresowani, ponieważ znali wagę tej umiejętności. Potter musiał się nauczyć bronić umysł przed Voldemortem. Brak postępu jednak utrudniał im komunikację.
Coraz częstsze krzyki i brutalniejsze porównania, spowodowały, że Harry zaatakował. Nie dość, że podczas ćwiczeń odważył się wejść do głowy profesora, to zniszczył też cienką nić zaufania, którą jeszcze posiadali. Gdy Snape`a nie było w jego własnym gabinecie, nastolatek zamiast poczekać cierpliwie, grzebał w jego rzeczach. Zobaczył jego prywatne wspomnienia w myślodsiewni.
Nie miał prawa tego robić. Zachował się karygodnie, ale mimo to, mała część jego cieszyła się. Zobaczył powód, dla którego Snape go tak nienawidził. I gdyby nie to, że nie był swoim ojcem, przyznałby mu rację. Jednak Harry był inny.
Jakim człowiekiem był James, skoro był zdolny do takiego okrucieństwa? Wręcz znęcał się fizycznie i psychicznie nad nastoletnim Snapem. Wszyscy zawsze powtarzali, że starszy Potter był dobry i miał wyjątkowe poczucie sprawiedliwości, a tu nagle dowiedział się czegoś takiego. Harry`ego zawsze zastanawiała ta niechęć mistrza eliksirów. Teraz mógł ją zrozumieć i nawet czuł wstyd za czyny swojego ojca.
Sam miał dużo złych wspomnień z Dudleyem. Nienawidził kuzyna za te wszystkie chwile, gdy go dręczył I używał jako worka treningowego. Nie chciał mieć już z nim nic wspólnego, ani nawet z jego przyszłymi dziećmi. Patrząc z tej perspektywy, rozumiał niechęć Snape`a do niego. Musiał żyć z dzieckiem swojego wroga, podczas gdy dawne emocje nie zginęły. Nawet jeśli Jamesa Pottera nie było. Szacunek Harry`ego do mistrza eliksirów wzrósł znacząco, ponieważ mimo ich relacji, to on zawsze przychodził mu na ratunek. Od pięciu lat dbał o niego jak żaden dorosły. Nawet Syriusz...
W tamtym czasie Harry tak bardzo obawiał się złości Snape`a, że postanowił znosić swoje problemy samodzielnie. Skoro jedyna osoba, z którą w ogóle mógłby porozmawiać, nie mogła mu pomóc, musiał sobie radzić na własną rękę. Tak jak dotychczas.
Pamiętał swoją złość, gdy Dumbledore kolejny raz postanowił go wysłać do Dursleyów. Zdradził mu powody swojej niechęci, ale ten i tak postawił na swoim. Dodatkowo zarzucił mu kłamstwo, że niby jest niesprawiedliwy wobec swoich uroczych krewnych, którzy wspaniałomyślnie zgodzili się nim zająć. To był koszmar.
Nigdy nie lubił kłótni, ani krzyków. Wywoływały w nim chęć ucieczki. Może to była kwestia jego wychowania, więc przez to nie protestował zbyt długo przed naleganiami dyrektora. Koniec końców wylądował u wujostwa.
Nie był to dla niego dobry czas. Można powiedzieć, że to były najgorsze wakacje u krewnych jakie przeżył. Nie chciał znów przypominać sobie tych chwil, ani uczuć z nimi związanych. To nigdy nie powinno się stać. Nie rozumiał, dlaczego akurat on musi to znosić, aż odruchowo pokręcił głową, przez co Severus poruszył się we śnie. Zmienił odrobinę swoją pozycję i przesunął rękę bardziej na biodro Harry`ego. Nastolatek poczuł lekki dreszcz na ten dotyk. Jeszcze nie tak dawno sprawiał mu tak wiele przyjemności. Uśmiechnął się z zadowoleniem.
Postanowił jednak, że wystarczy mu już odpoczynku. W porównaniu do rana, czuł się jak nowo narodzony. Dlatego zamierzał jakoś spożytkować tą energię. Bardzo ostrożnie wydostał się z łóżka, tak aby nie obudzić mężczyzny, po czym rozejrzał się za swoim ubraniem. Czuł dość spory dyskomfort w dolnych częściach ciała, ale nie zamierzał narzekać. Nie żałował tego co się stało, nawet jeśli w pewnym momencie ich stosunek był brutalny.
Może to dziwnie zabrzmi, ale miał przeczucie, że będzie z Severusem szczęśliwy. Bardziej niż dotychczas. Mężczyzna jest stanowczy, wie czego chce, umie postawić na swoim. Jest niezwykle inteligentny i posiada szeroką wiedzę nie tylko z eliksirów. Jego poczucie humoru jest unikatowe i mimo tej otoczki zimnego drania, mężczyzna nie jest tak sztywny jak mu się dotychczas wydawało. Nawet polubił ten jego cięty język. Dołączyć do tego jeszcze jego charyzmę i chłodny styl bycia, groźny wygląd oraz sposób poruszania się. Dziwna, ale pociągająca mieszanka.
Dla rówieśników Harry`ego może i nie było nic niezwykłego w mistrzu eliksirów. Jednak Potter zawsze był inny. Za każdym razem gdy z chłopakami z dormitorium rozmawiali o dziewczynach, czuł się niekomfortowo. Próbował się dostosować tak jak zawsze, ale mimo wysiłków nie był w stanie myśleć tak jak oni. Teraz wiedział już dlaczego.
Nie interesowała go młodzieńcza miłość, ani przygody. Pragnął czegoś stałego, co ustabilizowałoby jego życie. Musiała być to osoba z doświadczeniem, która nauczy go jak czerpać radość z najmniejszych gestów. No i powinien to być mężczyzna.
To jak trafił poprzedniego dnia na Severusa było niezwykłe, niczym objawienie, ponieważ to on zajmował myśli Harry`ego przez ostatnie tygodnie. Zauważył go przypadkiem, ale to tylko potęgowało jego uczucie zadowolenia. Biorąc pod uwagę charakter mężczyzny i ich relacje, mógł mieć jedynie nadzieję, że ten go szuka. Nie czekał więc ani chwili i próbował zwabić do siebie Mistrza Eliksirów kiedy tylko nadarzyła się okazja. Intuicja jego nauczyciela była wyjątkowa i Harry wiedział, że wystarczy mu jedna, mała wskazówka. Musiał jedynie dać mu znać, że jest w pobliżu, dlatego podrzucił na boisko do koszykówki swój zepsuty zegarek. Później jedynie czekał na dalsze kroki Severusa.
Coś go do tego mężczyzny ciągnęło i mimo wszystko nastolatek nie za bardzo się temu uczuciu opierał. Wiedział już, że Snape cokolwiek by o nim nie powiedział, jak bardzo by nim gardził, zawsze o niego dbał. W ten swój dziwny, mroczny sposób. I Harry doceniał to.
Nie miał żadnego doświadczenia jeśli chodzi o seks. Mimo to nie wstydził się nagości i swojego ciała, jakie by ono nie było. Często dzięki swojej smukłości i niskiemu wzrostowi, wychodził cało z opresji. Nie ważne czy zagrożenie pochodziło ze świata czarodziei, czy mugoli. Był zadowolony z tego jak wygląda. Był też młody i miał jeszcze czas się poprawić. Nie bez powodu wypowiedział też taką, a nie inną przysięgę. Postanowił, że jeśli miałby podziękować mężczyźnie w jakiś sposób, za poświęcenie jakiego dokonał, zrobi to oddając mu się całkowicie.
Nie sądził mimo to, że on sam będzie czerpał z tego taką przyjemność.
To jak obchodził się z nim mężczyzna było niesamowite. Na samo wspomnienie tych przyjemnych dreszczy, pocałunków, uczucie wypełnienia i sam orgazm, wzdychał z tęsknotą. Chciał to powtórzyć. Ubóstwiał te delikatne, ale silne dłonie, wąskie usta i gorący język. Wybór Severusa na męża to chyba jego najlepsza decyzja jaką podjął w życiu. Biorąc pod uwagę oczywiście seks.
Więcej trudności będzie miał z nim na co dzień. Harry obawiał się trochę tego jak mężczyzna przyjmie jego obecność w domu lub ogólnie przy swoim boku. Przynajmniej z początku będą mieć problemy, ale jeśli tylko zdołają jakoś w spokoju porozmawiać, wypracują dogodne im kompromisy. Harry był otwarty na wiele opcji ugody, aby tylko jakoś mogli razem żyć. Był gotów poświęcić bardzo wiele.
Kiedy sprawdził godzinę, okazało się, że spał trzy godziny. Zbliżała się siedemnasta. Było jeszcze za wcześnie na kolacje, więc postanowił zajrzeć na chwilę do ksiąg od mamy. Ciekawiły go bardzo te symbole na rękach, ich znaczenie i trwałość. Nie żeby mu się nie podobały, choć na jego oko mogłyby mniej się rzucać w oczy. Mimo to, było to też świadectwo jego więzi z Severusem, co miał ochotę pokazać całemu światu.
Nie wstydził się swojego wyboru. Raczej czuł dumę, ponieważ wreszcie miał wrażenie, że zrobił coś tak jak trzeba.
Był usatysfakcjonowany.
