Ten rozdział jest dość krótki, ale jest to spowodowane tym, że wciąż nie wiem czy dalsza część historii będzie taka jak planowałam na początku. Problemem jest ro że nadal myślę nad ewentualną zmianą kilku kwestii. Mam nadzieje że się spodoba.

Uwaga spoiler; to nie jest koniec tajemniczej historii Illi


Pov Illi

- co ci się stało– zapytała mnie mistrzyni Nadia po czym klękła przy mnie po czym delikatnie złapała moją dłoń, jej ręka była taka chłodna czułam że pewnie mam gorączkę. Do końca wiem co się dzieję ale przy mistrzyni Nadii mam to dziwne uczucie że czuję że będzie lepiej że nawet jeśli pozna moja tajemnicę to ją zaakceptuje nie wiem dlaczego bo po tym wszystkim nie powinnam ufać na tyle już nikomu.

-źle się czujnie wiem do końca dlaczego - powiedziałam

- masz gorączkę choć wezmę cię do mojego laboratorium i zbadam ci krew może wtedy czegoś się dowiemy – powiedziała a jak pokiwałam głową po czym zwróciła się do moich przyjaciół – Dzieci idźcie już do domu dobrze- pokiwali głowami – Dasz radę iść –zapytała mnie kobieta

-nie wiem mam skręconą kostkę- odpowiedziałam

- Mistrzyni Nadio kiedy się czegoś dowiesz powiedz mi- powiedział mistrz Brightmor

- dobrze- powiedziała mistrzyni Nadia a potem pomogła mi wstać i zaprowadziła mnie do swojego laboratorium - co się dzieje zawsze byłaś zamknięta w sobie ale to co się stało dzisiaj o co tu chodzi -zapytała mnie kiedy usiadłyśmy wiedziałam, że ta rozmowa nie będzie prosta. Być może to będzie najtrudniejsza rozmowa w moim życiu ale widziałam że i tak nie będą w stanie już tego ukrywać .

- widzisz mistrzyni Nadio ja nie wiem od czego zacząć- powiedziałam nie śmiało-Mój ojciec pracuję dla Czoten-a i oni obydwoje od lat mnie również zmuszają do pracy dla niego i pojedynkowania się z nimi. Czoten traktuje mnie jak swoją własność, więc założył mi też opaskę na rękę która razi mnie pondem jeśli go nie posłucham. Obydwoje wyżywają się na mnie a oprócz tego Czoten na mnie eksperymentuje tym razem znowu podał mi jakąś truciznę dlatego zemdlałam. Wszystkie siniaki zadrapania i oparzenia są dziełem sama rozumiesz – zawahałam widziałam że jej wyraz twarzy zmienił się na bardziej poważny- są dziełem mojego ojca i jego ulubionego stworzenia nie wiem jak to wytrzymałam. Zrozumiem jeżeli nie będziesz chciałam mnie po tym znać opuszczę zakon jeżeli chcesz ale proszę pozwól mi odzyskać siły oraz zadzwonić na policję i oddać nagrania na których widać co zrobił mi mój ojciec -powiedziałam po czym Nadia podeszła do mnie bałam się że na mnie nakrzycz ale ona o dziwo mnie przytuliła na początku się przestraszyłam ale potem poczułam się dziwnie bezpiecznie.

- spokojnie Illa nie jestem zła, nie martw się wierzę ci, nie pozwolę cię skrzywdzić już nigdy więcej –powiedziała do mnie i uśmiechnęła się. Ja natomiast nie wiem dlaczego rozpłakałam się. Mistrzyni Nadia tylko usiadła koło mnie i podała mi chusteczką nic nie mówiła tylko złapałam mnie za rękę żebym mogła się uspokoić jakby dobrze wiedziała jak to jest. Kiedy już się uspokoiłam poprosiła żebym ściągnęła rękaw z ręki na której znajdowała się opaska i bardzo delikatnie rozpięła ją, pobrałam mi krew, podała mi jakiś lek na gorączkę ufam jej więc nawet nie zapytałam co to, a potem zaprowadziła do ambulatorium - odpocznij i napił się jak najwięcej wody musisz to z siebie wypłukać postaram dowiedzieć się co to za trucizna i sporządzić antidotum nie martw się inni mistrzowie cię zrozumieją zobaczysz będzie dobrze – powiedziała do mnie Nadia po czym wyszła

Pov Nadii

Na szczęście udało mi się opracować antidotum na truciznę Czoten-a ale nie mogłam jej go podać teraz bo leki które jej podałam i antidotum mogły by razem wywołać reakcje alergiczną i muszę poczekać aż ich działanie osłabnie. Obejrzałam również nagrania które, mi dała nie mogłam uwierzyć że Czoten jest zdolny do czegoś takiego to straszne przecież to jeszcze dziecko. Postanowiłam że muszę o tym porozmawiać z resztą zwołaliśmy obrady.

- co się stało mistrzyni Nadio – zapytał mnie Nigel

- mój osobisty uczeń dał mi dosyć dziwne nagrania na temat Czoten-a na których widać jak on i jego wspólnik ją biją na jednym z ujęć widać jak Czoten ją truję, i chciałam wam to pokazać.

- biedne dziecko –powiedziała Jaha

- co można z tym zrobić – zapytał mistrz Kimor-a

- nie mogę uwierzyć że ktokolwiek jest do tego zdolny ale powinniśmy zgłosić to na policję- powiedział Hektor

- więc dlatego zemdlała. Jak ona się czuje – zapytał Nigel

- jej stan był zły ale teraz powinna czuć się lepiej , Mistrz Chavez ma rację trzeba to zgłosić na policję ale najpierw należy wyciąć wszystkie sceny ze stworzeniami zostawię wam to i pójdę zobaczyć co u Illi mogę jej podać antidotum – powiedziałam a inni się ze mną zgodzili po zdradzie paluch już wszystko było dla mnie możliwe ale wiedziała że Illa by mnie nie okłamała przy czymś takim a Czoten aż tak by nie zaryzykował. Kiedy weszłam do ambulatorium zobaczyłam ją już w lepszym stanie choć widać było że bardzo się denerwuje

- jak się czujesz- zapytałam ją po czym usiadłam przy jej łóżku i dotknęłam lekko jej policzka nadal był ciepły ale widać że temperatura już jej spadła

- trochę lepiej nie kręci mi się już w głowie i jak inni mistrzowie zareagowali –zapytała

- są oburzeni, że Czoten zrobił coś takiego, pokazałam im nagrania nadal je jeszcze oglądają zamierzamy je pokazać policji ale najpierw trzeba z nich wyciąć fragmenty ze stworzeniami.- Powiedziałam do niej

- dziękuję –odpowiedziała po czym odwróciła i się usiadła pomogłam jej ściągnąć golf prawej ręki i podałam jej antidotum wiem że musi dużo wypoczywać więc zaraz po tym wyszłam.