Rin nie uważa poniedziałku za szczególnie udany dzień tygodnia. Nie chodzi o to, że musi rano wstawać, nie ma też szczególnego problemu z zajęciami, choć większości z nich nie lubi. Poniedziałek jest po prostu kolejnym przypomnieniem, że życie się zmienia, znowu zaczyna się nowy tydzień i poprzedni nie wróci. Ostatnimi czasy Rin ma większość kiepskich tygodni. To i tak poprawa odkąd poznał Kuro, ponieważ wcześniej były same okropne. Najważniejsze jest wstać rano z łózka, ponieważ czegokolwiek by człowiek nie robił, bezczynność tym bardziej niczego nie zmieni. Zanim podniósł kołdrę, chowa ogon, obwijając go wokoło nogi. Nie jest to najwygodniejsze rozwiązanie, ale o wiele trudniejsze do wykrycia niż okolica tułowia. Koszulka zawsze może się podwinąć, a spodnie same z siebie raczej nie zmieniają położenia.

Yukio już nie ma. Wyszedł bez śniadania, dlatego Rin przygotowuje dwie porcje i podrzuca mu jedną do torby na przerwie. Przecież do niego nie podejdzie i mu nie poda. Wyglądałoby to dziwnie nawet jak na normalne ludzkie standardy. Tak, byli braćmi, nie ukrywali tego, ale to nie znaczy, że razem spędzali czas. Yukio jest najlepszy, a więc dba o utrzymanie dobrych stopni i prawidłowego wizerunku w tym odpowiedniego grona znajomych. Nawet Rin doskonale rozumiał, że pokazywanie się z najsłabszym uczniem, co, do którego wszyscy się dziwią, że jeszcze nie wyleciał, było skrajnie nieodpowiednie. Nie biorąc nawet pod uwagę tego, że jest to szkoła prywatna, nie tak jak ich poprzednie, więc sprawa byłaby jeszcze bardziej poważna.

Na szczęście i jego wzmocnione zmysły, nikt go nie zauważył. Bycie niewidzialnym coraz lepiej wychodziło Rin'owi przyzwyczajonemu raczej do ciągłych bójek i afer. Obwiniał za to ciągły strach, który mroził mu kości, zawsze pozostając na granicy świadomości. Oczywiście nawet w prestiżowej szkole zdarzały się kłótnie, w których dochodziło do aspektów fizycznych. Te jednak były utrzymywane pod radarem zarówno przez agresorów, ofiary, jak i światków – nawet tych wśród kadry i pracowników.

Rin nie wpadał w kłopoty głównie, dlatego że nie chciał nikogo zranić. Dawny sposób pozbycia się nadmiaru energii byłby wysoce niepraktyczny. Zwłaszcza że przeciwnicy nawet nie umywali się do jego początkowego poziomu przed przemianą. Teraz po złamaniu pieczęci, treningu na egzorcystę i dodatkowemu szkoleniu nie stanowili wyzwania. A brak nawet podstawowych informacji o zwykłej obronie i ataku sprawiał, że nawet zwykły cios od Rin'a mógłby się skończyć niefortunnym wypadkiem. Kontrola fizyczna to także nie jego specjalność. Wcześniej działał na zasadzie wszystko albo nic, a ostatnio doszedł kolejny poziom mocy – demoniczny.


Tym razem nie spóźnia się na wykład z lecznictwa. Zdąża nawet odebrać wiadomość od psiej wersji dyrektora ,,po zajęciach na polanie trójkątnej''. Rin w pierwszym momencie zalała ulgą po rozszyfrowaniu treści. Dzisiaj czeka go jedynie krótka powtórka z poznanego do tej pory materiału. Tylko to robili w tym miejscu. Głównie, dlatego że była to lokalizacja bardzo oddalona i samo dotarcie tam jest nie najgorszym treningiem fizycznym.

Yukio nie zwraca się do niego bezpośrednio na zajęciach. Nie unika go też spojrzeniem. Rin wie, że nie ma powołania do zastania doktorem. Dlatego nosi ze sobą miecz, choć nadal zna jedynie podstawy lubi jego ciężar i zawarte zaklęcia, pozwalające nie skupiać się całkowicie na ciągłej kontroli. Jest typem rycerza pogromcy. Mimo że drugi aspekt musi być ściśle ograniczony do już zawartych kontraktów. W innym wypadku znowu przywoła bramę między światami. Oficjalnie w papierach ma przypisaną strefę czasu, ponieważ osobniki z tego rodzaju niemal nigdy nie pojawiają się za wezwanie i są bardzo kapryśne, jeżeli chodzi o pomoc egzorcystom i jakąkolwiek walkę.


Nie spotkał dzisiaj się z Kuro, mimo że ten zjadł przygotowane posiłki. Wiedział, że byłby w stanie go przyzwać, nie miał jednak takiego zamiaru. Co prawda ćwiczyli razem rytuał, mimo to chłopak był zdania, że kot zasługuje na pewną dozę prywatności i nie powinien być zobowiązany do spędzania z nim każdego dnia tylko, dlatego że sam miał małe wahania nastroju.

A tak naprawdę gdzie chodzą koty. Nie spędzają przecież całego dnia na śnie i jedzeniu, a mimo to znikają niezapowiedzianie i po jakimś czasie same wracają. Nawet bez słowa wyjaśnienia. Innym razem będą kółko chodzić za kimś przez cały dzień. Kuro to, szczególnie mądry kot, jednego razu zrobił sobie posłanie w jego torbie i przespał wszystkie zwykłe zajęcia. Od tego czasu kilka razy powtórzył ten numer. To było naprawdę super. W klasztorze zawsze było gwarno, a tu, mimo że mnóstwo ludzi to teren jest rozległy i w większości nieuczęszczany, pusty. Rin uwielbia mieć kogoś, z kim może spędzać czas. Czuł się wtedy normalnie jak zwykły dzieciak. Tak zwykły, jak tylko może spędzając czas ze swoim kocim przyjacielem na rozmowie i słyszeć jego dokładną odpowiedź.