Czy ma jakąś rodzinę? - Uzdrowiciel chodził tam i z powrotem po ciasnym korytarzu, wyraźnie zdenerwowany. Skupiając się na osłabianiu klątwy i warzeniu eliksiru transfuzji, nie pomyślał o problemie znalezienia dawcy.
- Nic mi o tym nie wiadomo. - Minerwa McGonagall zacisnęła wargi jakby przypomniała sobie coś nieprzyjemnego. - Nawet jeśli ma, nie utrzymuje z nimi kontaktu.
- Dlaczego nie możemy robić tego na zmianę? - spytał Ron marszcząc brwi.
- Mieszanka magii różnego typu jest wysoce nieprzewidywalna. - odpowiedział zmęczonym tonem uzdrowiciel. - W ostateczności, jeśli nikt nie będzie w stanie poświęcić tyle czasu... Lepsze to niż pewna śmierć...
- Może napiszemy ogłoszenie?
- 'Osobę chętną do spędzania kilkunastu godzin dziennie w towarzystwie starego nietoperza zatrudnimy na czas nieokreślony.' - mruknął George. - 'Całkowita głuchota mile widziana.'
- Ja mógłbym to zrobić. - powiedział cicho Harry. - Zawdzięczam mu... my wszyscy zresztą... Mieszkanie z nim nie może być zresztą gorsze niż z Dursleyami.
- Wykluczone. - uzdrowiciel podniósł rękę w stanowczym geście. - oddaje pan już magię swojej żonie.
- Zapotrzebowanie na magię zależy od wielu czynników i może wzrastać nieregularnie. - potwierdziła McGonagall. - Nie możesz zostać dawcą dla Ginny i Severusa - podniosła głos by przekrzyczeć protesty Harrego - NIE WAŻNE JAK ŚWIETNIE SIĘ CZUJESZ.
Nawet Harry, który zawsze czuł się świetnie kiedy chodziło o ratowanie innych, zamilkł pod miażdżącym spojrzeniem Minerwy McGonagall.
- W takim razie chyba wezmę urlop. - westchnęła Hermiona.
Widząc pytające spojrzenia dodała.
- Wytrzymałam z Harrym, Ronem i dwiema ósmymi Voldemorta pod jednym namiotem. Snape to dla mnie pestka.
Hermiona siedziała na małym, szpitalnym krześle, zastanawiając się, czy kiedykolwiek w życiu czuła się tak niezręcznie. Próbowała odwrócić swoje myśli od aktualnej sytuacji książką (L. Hayneas, Numerologia Zaawansowana - nie najlepsza pozycja do odwracania myśli); książką trzymaną niezgrabnie w prawej ręce, lewa była bowiem była przypięta pasami aż po łokieć do zimnej, bladej ręki Severusa Snape'a. Magia Hermiony płynęła równym, spokojnym tempem, trochę jak przy warzeniu silnego eliksiru lub utrzymywaniu działania zaklęcia przez długi czas. Sam proces był całkowicie bezbolesny, jedynie lekko nużący.
Snape wyglądał dziwnie bezbronnie z zamkniętymi oczami i lekko uchylonymi ustami. Posklejane pasma włosów zazwyczaj zasłaniające twarz, leżały teraz bezwładnie na poduszce.
Hermiona po raz kolejny przeklęła swój wybór literatury. 'Trzeba było wziąć kryminał. I tak nie mogę się skupić na numerologii, marnuję tylko czas gapiąc się na to. Co mnie, do diabła, obchodzi, co Snape sobie pomyśli, kiedy się obudzi...'
Drzwi otwarły się gwałtownie i do pokoju wtargnęły Luna z Lavender.
- Śpi? - szepnęła Lavender
- Tak, wciąż jest nieprzytomny.
Odetchnęły z ulgą.
- Jesteśmy twoją grupą wsparcia. - Lavender wyszczerzyła zęby. - to jest twój Zestaw Przetrwania ze Snape'm. - wcisnęła jej niewielką paczkę owiniętą w grobowo czarny papier. Szybko odwróciła wzrok od ich połączonych rąk i uśmiechnęła się sztucznie starając się ukryć obrzydzenie - to my się zmywamy do Gin, powodzenia!
- Yyy dziękuję?
- Pamiętaj o dodawaniu mu eliksiru uspokajającego do herbaty o ósmej i szesnastej i wszystko będzie dobrze. - Luna uśmiechnęła się łagodnie i wyszła za Lavender, zostawiając Hermionę z dziwnym wyrazem twarzy i najbardziej czarną paczką na świecie na kolanach.
Hermiona zajrzała do paczki pełna najgorszych obaw. W środku znajdował się zapas eliksirów uspokajających wystarczający by powalić słonia, kilka par zatyczek do uszu 'AntyKłótniowe: Pochłaniają dźwięki i odwrzaskują je do nadawcy!' , szampon do włosów 'dla niegrzecznych dzieci: nie pozwala dziecku wyjść z łazienki dopóki nie umyje włosów' oraz złożona kartka papieru. Zapisana mieszanką kilku rodzajów pisma, udekorowana trupimi czaszkami, głosiła:
"5 Zasad Przetrwania z Severusem Snapem:
1. Nie zadawaj zbędnych pytań. Niezbędnych tym bardziej.
2. Nie oddychaj kiedy nie musisz.
3. Każde zdanie kończ eksklamacją wyrażającą zachwyt nad szlachetnym domem Salazara Slytherina.
4. Unikaj kontaktu wzrokowego. Kiedy patrzy Ci w oczy, myśl o kupie.
5. Jeśli widzisz, że jego humor jest gorszy niż zazwyczaj, aportuj się natychmiast do Nory i czekaj z powrotem, aż będzie nieprzytomny."
