Interludium: Ósmy list Wyzwolicielki
23 marca 1997
Drogi ministrze Scrimgeourze,
Prawdopodobnie już pan o tym słyszał, ale Falco Parkinson zadeklarował się wobec Mroku.
Nie sądzę, żeby miał jakiekolwiek pojęcie względem tego, co tak naprawdę zrobił. Moje sny robią się coraz bardziej przejrzyste i zrozumiałe i widzę w nich, jak patrzy z politowaniem, ilekroć Mrok wydaje mu jakieś instrukcje. (Wydaje mi się, że byłby znacznie szczęśliwszy jako Świetlisty Pan, ale raczej by mnie nie posłuchał). Wierzy, że nigdy nie przyjdzie mu za to zapłacić. Wydaje mu się, że jest od niego przebieglejszy, bo oszukiwał go już od ponad sześciuset lat. Nie dociera do niego, że zemsta–
Proszę o wybaczenie, ministrze, za tę linię pod koniec. Moja matka weszła i złapała mnie za nadgarstek, podrywając do góry, co mocno przybrudziło list. Na szczęście nawet nie sprawdziła, co pisałam. Ostatnio tworzyłam całe stosy złej poezji, przez co moim rodzicom wydaje się, że tylko tym się teraz zajmuję.
Nazwała mnie głupią, syczała mi prosto do ucha. Dygotałam ze strachu, bo nie wiedziałam, czym takim im zawiniłam. Okazało się, że była przede wszystkim zła o coś, co zrobiła moja starsza siostra... a może nawet Harry. Przeróżne źródła furii płonęły i mieszały się w niej, póki nie byłam już w stanie znaleźć ich źródła. Wiem tylko, że jestem jej ulubionym celem.
Prawie złamała mi nadgarstek, ale wreszcie mnie puściła.
Naprawdę muszę uciec z tego domu.
Wciąż nie (do końca) śmiem wyjawić panu, gdzie i kim jestem, ministrze. Ojciec wie, kiedy listy z jego imieniem, nawet samym anagramem, opuszczają dom, albo do niego wlatują. A ja wciąż... być może to mnie niegodne, biorąc pod uwagę wszystko co mi zrobili, ale wolałabym opuścić rodzinę, nie naruszając im przy tym reputacji. Bardzo dużo rozmawiają o pomaganiu Falco Parkinsonowi, ale tak w gruncie rzeczy niczego nie dokonali. Są nieszkodliwi.
Jestem ich jedynym wyjątkiem.
Ale chcę jeszcze dokończyć to, co chciałam powiedzieć o Falco Parkinsonie. Nie dociera do niego, że zemsta Mroku może przyjść z opóźnieniem. Faktycznie ma zamiar zaatakować w czasie Walpurgi, kiedy moc dzikiego Mroku przybierze swoje wyżyny. Nie wiem, jak ta walka się skończy, bo jest naprawdę inteligentny.
Ale nie sądzę, żeby miał szansę wygrać. Ale jeśli moje ostrzeżenia mogą jakoś ułatwić życie Harry'emu, albo uratować kogoś, to wolę je wysłać.
Mój rozwój jest tu strasznie przytłoczony i zastraszony. Stałam się zaledwie skorupą po człowieku, którym mogłabym być, którym powinnam była się stać. Wizje wolności Harry'ego mocno mnie zainspirowały. Wydaje mi się, że jednak przyjdzie mi podjąć się ryzyka i opuścić ten dom, mimo że w świecie poza nim nie mam żadnych przyjaciół, ani schronienia–
Aż nie wierzę, że zawarłam coś tak osobistego w liście do ministra. Proszę o wybaczenie.
Z uszanowaniem,
Wyzwolicielka
