Cześć!

Za mną już czwarty epizod tego opowiadania, więc uważam, że to dobry moment, żeby się odezwać i jakoś się przywitać. Wszystkich zupełnie nowych Czytelników na moim profilu witam i zachęcam do odwiedzenia moich pozostałych prac; Osoby, które już wcześniej coś mojego przeczytały - witam ponownie 😊. Co do samego opowiadania, mam nadzieję, że czyta się przyjemnie i ciekawie. Wiem, że w temacie tak zgwałconym przez fanów i twórców fanfiction, jakim jest Harry Potter i cały jego świat, ciężko wymyślić coś oryginalnego, jednak nawet nie zależy mi na tym jakoś szczególnie. Nie spodziewajcie się zatem dużych fajerwerków w dziedzinie magii (wszelkie nowe artefakty, jakieś niesamowite nowe "magie" - raczej nie tutaj), ale kto wie... Staram się skupiać bardziej na osobach, które są bohaterami opowiadania – na ich emocjach, przeżyciach, relacjach no i oczywiście - na głównym temacie tego opowiadania, czyli Rose i Scorpiusie.

Z góry uprzejmie przepraszam za wszelkie literówki, zjedzone ogonki czy nie do końca zrozumiałe wyrazy – ze względu na to, że nie posiadam komputera, piszę wszystkie rozdziały na smartfonie w usłudze OneDrive i smartfon, jak to smartfon, czasem zbyt nadgorliwie stosuje swoją autokorektę i wychodzą dziwolągi. Jeśli zauważycie jakiś błąd, proszę, dajcie mi znać w komentarzach, żebym mogła go odnaleźć i poprawić. Sama oczywiście staram się wyłapywać byczki i je naprawiać, jednak co dwie głowy, to nie jedna. Ogólnie, zachęcam Was do dzielenia się swoimi opiniami w komentarzach - może coś Wam nie pasuje lub może coś Wam się szczególnie podoba i chcielibyście, żebym to rozwinęła - dajcie mi znać, na pewno wezmę to pod uwagę i będzie mi miło, że ktoś w ogóle zwrócił uwagę na moją pracę. W tym miejscu pozdrawiam serdecznie moje dwie "ujawnione" Czytelniczki, Iluison oraz nika29924.

Jeśli chodzi o to, czego na pewno możecie się spodziewać po tym opowiadaniu (to nie spojler!), to to, że planuję od 10 do 15 epizodów - jeśli napiszę dwadzieścia (MAKS!), to chyba przejdę samą siebie 😉. Staram się, żeby opowiadanie było możliwie kanoniczne. Kwestią sporną mogłoby być zaliczenie w poczet kanonu "Harry'ego Pottera i Przeklętego Dziecka", dlatego na ten moment nie będę poruszać tej książki i faktów w niej zwartych – sama książka, chociaż czyta się dość przyjemnie, jest scenariuszem i najistotniejsze jest to, co dzieje się już na scenie – z samego tekstu naprawdę, nie da się wyczytać zbyt wiele; dopiero reżyser, scenograf, cała obsada i wszyscy pracujący nad sztuką nadają dziełu sens i drugie dno (wiem co mówię, przeżyłam na własnej skórze 😛). Uznaję zatem "Przeklęte Dziecko" za takie trochę poważniejsze fanfiction. Co do częstotliwości dodawania epizodów, będę się starała robić to jak najczęściej, jednak nie ukrywam, że przez pracę (pracuję na trzy zmiany i różnie się to układa w ciągu tygodnia, praca w znacznej mierze przy komputerze), jestem nieraz tak zmęczona, że mimo ogromnej chęci przelania swoich pomysłów na wirtualny papier, po prostu nie jestem w stanie nic pisać. Ale chyba nikomu nie zaszkodzi oczekiwanie 😉.

Pozdrawiam Was serdecznie i oczekujcie, proszę, na kolejny epizod. Buziaki!