Rozdział 3
Chwila relaksu
Świątynia Kanda
Było pogodne popołudnie. Trzy młode dziewczyny relaksowały się przy herbacie nad jeziorkiem świątynnym. - Spójrz Nozomi chan, jak dobrze mi poszło na testach – powiedziała żywo najmłodsza z dziewcząt, wręczając papiery fioletowowłosej kobiecie w stroju świątynnej kapłanki. Ta przyjęła je z zainteresowaniem, po czym przejrzawszy wyniki, zapytała z udawanym zaskoczeniem. - No proszę, Honoka chan. Któż by pomyślał, iż możesz zaliczyć testy tak dobrze. Gdzie tkwi sekret owego sukcesu?
Wspomniana dziewczyna bez namysłu odpowiedziała wskazując na trzecią z dziewczyn, która jak dotąd siedziała w ciszy, przyglądając się rozmowie towarzyszek - To dzięki Eri chan! W ubiegłym tygodniu udzielała mi korepetycji i dzięki nim, udało mi się wreszcie osiągnąć dobre wyniki -
- Erichi? - Odpowiedziała z udawanym niedowierzaniem miko, po czym dodała już ze złośliwym uśmieszkiem. - Sensei Ayase Erichika. Jak dokonałaś tego wyczynu? - Nie było wielką tajemnicą, że Kousaka nie jest najlepszym uczniem, a testy ma nieszczęście dość regularnie oblewać. - To nic takiego, Nozomi. Po prostu wykazałam się odrobiną cierpliwości w trakcie udzielania korepetycji – Odpowiedziała zbita z tropu blondynka. Ayase ciekawiło, dokąd zmierza jej psotna przyjaciółka.
- Ach tak – Stwierdziła fioletowowłosa kobieta, udając zamyślenie. - Jakoż to wciąż ciekawe. Umi chan zawsze miała problemy z przygotowaniem naszej liderki do egzaminów. - Miko pytająco przekrzywiła głowę, po czym spojrzała na rudzielca, który teraz nerwowo uśmiechał się, głaszcząc odruchowo tył głowy.
- Cóż. Gdy jestem z Eri chan, jestem bardziej zrelaksowana. Może tu tkwi przyczyna sukcesu? - Powiedziała Kousaka, po czym zapytała – Nozomi chan, czy zamierzasz pozostać miko na poważnie? - W czasie liceum, Toujou odnalazła wewnętrzny spokój w pomaganiu w świątyni i dla Kousaki wyglądało na to, że jej przyjaciółka mogła odnaleźć swoje powołanie.
- Prawdą jest, że dobrze się tu czuję, ale nie planuję pozostać w świątyni na zawsze. Obiecałam rodzicom, że w przyszłym roku zacznę się zajmować rodzinnym biznesem. - odrzekła zielonooka kapłanka.
- A więc zdecydowałaś się? - Wtrąciła lekko zaskoczona blondynka - Nie powiedziałaś mi o swojej decyzji, Nozomi –
- Podjęłam ją niedawno - Kapłanka znów uśmiechnęła się i dodała – Erichi, czyżbyś czuła się samotna? -
Ayase chwilę zastanawiała się nad odpowiedzią. Prawdą było, że Nozomi stała się dla niej bardzo ważna i świadomość rozstania lekko ją przygnębiała. Z drugiej strony, nie była sama. Blondynka odruchowo spojrzała w stronę rudzielca, który przysłuchiwał się rozmowie swoich senapai. I czując na sobie wzrok przyjaciółki, mimowolnie rzucił jej pytające spojrzenie. Ta otworzyła usta, ale nie wiedziała, co ma odpowiedzieć.
- Ach tak – Powiedziała tylko Toujou z łagodnym uśmiechem - Tak? - Jej dwie towarzyszki zapytały z niezrozumieniem enigmatycznej odpowiedzi. - Przyznam, iż brałam pod uwagę taki obrót spraw już na samym początku. Ale coś rozważać to jedno, a potwierdzić to, to coś zupełnie innego – Dokończyła zadowolona kapłanka.
Blondynka otwarła szeroko oczy ze zdumienia. Wiedziała, że jej bystra przyjaciółka odkryje jej postanowienie. Ale żeby zakładała, że tak to się skończy już na początku jej znajomości z Honoką? To wydawało się być historią z rodzaju sztampowego romansu...
- Nozomi chan... - Zaczął zdezorientowany rudzielec, ale adresatka pytania przerwała jej. - Co powiesz na wróżbę, Honoka chan? - Nozomi zadała jej pytanie, po czym widząc jak Kousaka kiwa głową potwierdzająco, wyjęła talię kart i zaczęła ją rozkładać - Och jak ciekawie - Zaczęła, a widząc zainteresowanie obu jej przyjaciółek, kontynuowała z szerokim uśmieszkiem. - Wygląda na to, że Bogowie będą ci sprzyjać, Honoka chan. Nie tylko w życiu zawodowym, a więc w szkole, szermierce, czy rodzinnym sklepie, ale również w życiu osobistym. - Nozomi rzuciła krótkie spojrzenie na Eri, po czym kontynuowała wróżbę - Wygląda na to, że w twoim towarzystwie jest kilka duszyczek, które pałają do ciebie głębszym uczuciem i wkrótce któraś z nich wyzna ci swą miłość! -
Finał przepowiedni wywołał oczekiwany przez miko efekt. O ile Kousaka zaczerwieniła się jak pomidor i powtarzała tylko – wwyzna mi miłość? Kkilka zakochanych?! - Obecna przewodnicząca rady szkoły najwyraźniej nie była przygotowana na taką wróżbę. Zresztą nie tylko ona. Blondynka również była skonsternowana. Nie tym, że ktoś był zakochany w Honoce. Ona sama w końcu była. Ale aż o kilku konkurentkach... Ayase uznała, że musi zacząć działać. Inaczej, któraś z dziewczyn może ją wyprzedzić...
Czas na miłych pogaduchach mijał szybko i popołudnie zmieniło się w wieczór. Odzyskawszy rachubę czasu, dwie dziewczyny pożegnały się z Nozomi i ruszyły w drogę powrotną do domu. Kontynuując rozmowę o wszystkim i o niczym, w końcu doszły do Homury i już miały się rozdzielić, kiedy nagle Honoka coś sobie przypomniała - OCH, Eri chan! Zapomniałabym o najważniejszym. Co robisz w przyszły piątek o 15:00? - Mówiąc to, rudzielec spojrzał na blondynkę z wyczekiwaniem.
Ayase przejrzała w myślach plan dnia, o który została zapytana. O ile spotkanie klubu baletowego o 16:00 mogła sobie odpuścić, tak o 14:30 miała dość ważny egzamin. Starsza dziewczyna spojrzała w zdeterminowane oczy swojej kouhai. To było ważne, więc nie mogła tego od tak odrzucić. - Mam egzamin na studiach. Czy... - Ayase zrobiło się ciepło na samą myśl o tym, co Kousaka mogła chcieć. - … chciałabyś iść na randkę? - Wreszcie, uznała. Powiedziała to, co chodziło jej po głowie już od dłuższego czasu. Tu jednak czekała ją pewna niespodzianka.
- Randkę? - Rudzielec przyjął pozę jakby się zastanawiał, o co blondynce dokładnie chodzi. - W przyszły piątek o 15:00 zaczynają się krajowe finały kendo w których biorę udział. Miałam nadzieję, że przyjdziesz mi kibicować - Dokończyła Kousaka z lekkim zakłopotaniem, uśmiechając się przepraszająco i odruchowo gładząc po policzku, który był oblany lekkim rumieńcem.
Blondynka otwarła oczy szerzej będąc lekko zaskoczoną. Rosjanka zapomniała wręcz o tym, że Honoka ma walczyć o mistrzostwo kraju juniorów i teraz było jej lekko wstyd z tego powodu. W końcu dla jej przyjaciółki to było bardzo ważne.
Eri szybko sobie przemyślała całą sytuację, po czym już z łagodnym uśmiechem odpowiedziała. - Honoka, choć z powodu egzaminu nie będę cię wspierać od samego początku, to obiecuję, że zjawię się tak szybko, jak to możliwe -
Reakcja rudzielca była natychmiastowa. - Eri chan, tak się cieszę! - Po czym rozentuzjazmowana Honoka wpadła w objęcia Eri, która wiedziała już, że gdy rudzielec wpadnie w euforię, najlepiej po prostu przyjąć pieszczotę. - Jasne, jasne. - Odpowiedziała tylko uśmiechając się i tuląc Kousakę. - Trzymam kciuki za twój sukces, Honoka – Wyszeptała łagodnie do ucha swej kouhai, po czym się rozdzieliła.
Chwilę później dziewczyny finalnie pożegnały się, a blondynka rozpoczęła samotny powrót do domu. Myślała nad zbliżającym się wydarzeniem. Jeśli Honoka wygra, to czy nie byłoby w dobrym tonie dać jej nagrodę? Chwilę później rumieńce oblały policzki Eri. Potencjalne scenariusze, które rozważała, były jak żywcem wyjęte z romansu.
Oczywiście, to nie było problemem samym w sobie. Kłopot w tym, że niemal na pewno Honokę w tym dniu będą wspierać Kotori i Umi. Dwie najlepsze przyjaciółki Honoki z dzieciństwa. Teraz dodatkowo zmotywowane faktem, że ich miejsce w pewnym sensie zajęła Maki. To zaś oznaczało, że nie będzie miała czasu na sam na sam z rudzielcem ... Blondynka westchnęła tylko. - Czemu miłość jest taka skomplikowana? - zapytała samą siebie spoglądając w niebo.
