Pomimo próśb Nathaniela, Elissa całkiem z rana zeszła na dół do służby i zwróciła im grzecznie uwagę, żeby w ramach możliwości robili wszystko czego Strażnicy sobie życzą. Służące przeprosiły i obiecały dołożyć wszelkich starań by Szarzy dobrze się czuli w Twierdzy. Po zjedzeniu szybkiego śniadania i przekazania listu do Alistaira odpowiednim ludziom, wyszła na plac przed Twierdzą i obserwowała szkolenie rekrutów. W ciągu ostatnich miesięcy udało im się pozyskać sporą liczbę osób. Na początku nie bardzo wiedziała w jaki sposób zorganizować sprawne przeszkolenia. Wtedy na pomoc przyszedł jej Seneszal Varel. To dzięki niemu ona mogła podróżować z małym oddziałem a po powrocie do Twierdzy jej ludzie z oddziału mieli zajęcie.

„Chcesz przeprowadzić inspekcję, Komendantko?" spytał Varel Elissę stając nagle obok niej.

„Nie miałam zamiaru Cię sprawdzać, Seneszalu." odpowiedziała mu uprzejmie.

„Dajesz mi duże pokłady zaufania, doceniam to. Czy masz czas wysłuchać najnowszych wieści?"

„Tak. Mów co się działo jak mnie nie było."

Seneszal przekazał Strażniczce wszystkie wieści oraz plotki dotyczące buntów, zapotrzebowania i ogólnego przeszkolenia Strażników. Przekazał jej też informację, które zwiadowcy zdołali zdobyć dotyczące mrocznych pomiotów.

„Nie wierzę, że one wciąż wychodzą z Głębokich Ścieżek." Elissa była zmartwiona.

„Nie są to siły, z którymi nie dalibyśmy sobie rady ale uważam, że powinnaś znaleźć źródło tego problemu. Wiem, że dopiero wczoraj wróciłaś ale im szybciej się przyjrzysz tej sprawie tym będzie lepiej."

„Rozumiem. Jutro z rana wyruszę. Niech Anders, Nathaniel i Oghren wypoczną przed kolejną podróżą. Powiadomisz ich, że chciałabym się z nimi widzieć dzisiaj wieczorem w głównej sali?"

„Oczywiście, Komendantko. Prawie bym zapomniał: Sigrun chciałaby z Tobą pomówić."

„Gdzie ją znajdę?"

Varel wskazał jej mały oddział na drugim końcu pola treningowego. Elissa podziękowała za wszelkie informacje i ruszyła przez plac. Nadal nie potrafiła się przyzwyczaić do tego, że wszyscy w Twierdzy jej się kłaniali. Próbowała się do każdego uśmiechnąć mijając każdy oddział po kolei. Najpierw minęła Andersa, który szkolił młodych magów. Gdy przechodziła obok niego, skinął do niej głową nie przerywając swojego wykładu. Niedaleko od nich było miejsce do odpoczynku, którego centrum był Oghren i jego niesamowite opowieści. Krasnolud widząc Strażniczkę pomachał do niej radośnie, co ona odwzajemniła uniesieniem dłoni. Następnie minęła mały oddział łuczników, który dzisiaj szkolił Nathaniel. Stał on plecami do niej i wydawał polecenia rekrutom. Był ciepły poranek więc mężczyzna stał w skórzanej zbroi bez ramion. Nawet nie zarejestrowała kiedy przystanęła na chwilę i przyjrzała się jak mięśnie Nathaniela pracowały gdy on prezentował w jaki sposób odpowiednie celować. Z zamyślenia wyrwała ją Sigrun.

„Dzień dobry, Komendantko." przywitała ją z należnym honorem.

W tym momencie słowa te dotarły do Nathaniela i jego uczniów, którzy chórem ją pozdrowili, sam ich nauczyciel uśmiechnął się do niej ciepło.

„Dzień dobry Sigrun." odpowiedziała Elissa kierując wzrok na krasnoluda „Seneszal mi przekazał, że chciałaś ze mną porozmawiać i prawdę mówiąc nawet szłam do Ciebie."

„Zauważyłam, dlatego też wyszłam Ci naprzeciw. Chodzi o to, że chciałabym Cię prosić bym mogła pójść na kolejny zwiad w Głębokich Ścieżkach."

„Myślę, że powinnaś porozmawiać z dowódcą zwiadowców na ten temat."

„W tym rzecz: nie wiem czemu ale jakoś mnie nie lubi i tym samym nie chce mnie zabrać. Gdybyś Ty, jako Komendantka, mu... wydała rozkaz, żeby mnie zabrał..."

„Myślę, że ma jakiś inny powód dlaczego nie chce Cię zabrać ze sobą. Sigrun wiem, że należałaś do Legionów Umarłych ale żeby na zaburzać całej hierarchii, nie mogę mu po prostu rozkazać zabranie Ciebie."

„No cóż... Szkoda." Sigrun się zaśmuciła.

„Ale mogę z nim porozmawiać." dodała Elissa po krótkim namyśle co spowodowało powrót uśmiechu krasnoludki „Niczego nie obiecuję ale może chociaż się dowiem o co chodzi, zgoda?"

„Wiedziałam, że mogę na Ciebie liczyć!"

Sigrun niemal podskokach odeszła a Komendantka postanowiła skierować się do dowódcy zwiadu. Po szybkim przywitaniu spytała go wprost o powody nie dopuszczenia krasnoluda do zwiadu.

„Nie jestem do końca pewien jej umiejętności. Nie chcę ryzykować życiem swoich ludzi." odpowiedział jej dowódca.

„Sigrun nie jest byle jakim rekrutem. Należała do Legionu Umarłych, w dodatku jej wkład był bardzo duży podczas obrony Twierdzy. Nie mógłbyś jej chociaż, no nie wiem, dać do jakiegoś lekkiego zwiadu? Jeśli się nie sprawdzi to odrzucisz ją już na stałe."

Dowódca chwilę się namyślał po czym odpowiedział:

„Nie przydzielę jej do zwiadu na Głębokich Ścieżkach. Mogę ją aktualnie wysłać do lasu. Jeśli się sprawdzi i moi ludzie stwierdzą, że się nadaje to zastanowię się nad Głęboki Ścieżkami. Czy takie rozwiązanie satysfakcjonowałoby Panią?"

„Oczywiście. Przekaż jej, że jeśli nie sprawdzi się lesie to nie wybierze się już nigdy więcej na żaden zwiad. Chcę by dokładnie wiedziała na czym stoi."

„Dobrze, Komendantko."

„Dziękuję Ci."

Elissa uśmiechnęła się ciepło do Dowódcy po czym skierowała swoje kroki do wnętrza Twierdzy.