Anders faktycznie nie odpuścił Nathanielowi. Gdy tylko miał okazję to ciągle wracał do tamtego wieczora. W końcu po dwóch dniach, wieczorem łucznik się złamał i odciągnął maga na bok.

„Dobra, co chcesz wiedzieć żeby się ode mnie odczepić?" warknął na niego cicho.

„Prawdę. Co się takiego stało, że nie ani Ty ani Elissa o tym nie rozmawiacie?"

Nathaniel rozejrzał się czy nikt im się nie przysłuchuje po czym cicho zaczął:

„Elissa rozstała się z Alistairem. To znaczy mam nadzieję, że to zrobiła. Ja na jej miejscu bym tak zrobił."

„Skąd to wiesz?"

„Okazuje się, że Alistair najpierw obiecał jej pomóc z całą tą pozycją Komendantki a potem się z tego wycofał. Dlatego miała taki kiepski humor i dlatego nie chciała z nikim rozmawiać. Musiała to wszystko po prostu przemyśleć."

„To już wiele wyjaśnia ale nadal nie wyjaśnia Twojej wizyty u niej. Nie było żadnego psa pod komnatą, prawda?"

„Nie było ale prawdą jest, że wracałem z patrolu. Zobaczyłem palące się światło przez uchylone drzwi. Gdy spojrzałem do środka zobaczyłem ją przy biurku siedzącą nad listem. Wszedłem, spytałem czy wszystko w porządku i..." tutaj nawet sam nie wiedział czemu przerwał.

„I co?" dopytał go Anders.

„I porozmawialiśmy. Posłuchaj, nie wiem czy powinienem w ogóle Ci to mówić."

„Przecież nic jej nie powiem. Ja też się o nią martwię."

„Ty w ogóle znasz tego Alistaira?"

„Nie ale Oghren go zna. A co?"

„Wydaje mi się taki... Nawet nie wiem jakiego słowa użyć... Jaki normalny mężczyzna najpierw obiecuje pomóc swojej ukochanej a potem ją zbywa?"

„Jak chcesz to zawołam Oghrena i spytamy go o niego."

„Nie wiem czy wplątywanie go w to jest dobrym pomysłem..."

„Możemy po prostu go ot tak o niego spytać. Zresztą on jak wypije to nie pamięta potem połowy rzeczy. O tej porze pewnie jest już nieźle wstawiony. Poszukajmy go i trochę go wypytajmy."

„Jak myślisz gdzie on może być?"

Anders tylko się uśmiechnął i zaczął prowadzić swojego kompana. Po paru minutach znaleźli krasnoluda, który właśnie opowiadał młodym strażnikom o swoich seksualnych podbojach.

„A wy nie powinniście już szykować się spać?" mag spytał młodziaków tonem nie znoszącym sprzeciwu gdy tylko zbliżyli się do Oghrena.

„Tak jest, już idziemy." jeden z młodych szybko mu odpowiedział i z wypisaną ulgą na twarzy zabrał swoich towarzyszy i wyszedł z komnaty.

„Anders i Nathaniel!" krasnolud dopiero zauważył swoich kompanów gdy usiedli obok niego „Moi przyjaciele! Postawić wam po kufelku wyśmienitego trunku?"

„Nie, dzięki stary." odpowiedział łucznik.

„Słuchaj, tak się z Nathanielem zastanawialiśmy nad jedną kwestią." Anders zaczął bardzo neutralnie „Elissa jest okrzyknięta Bohaterką Fereldenu ponieważ zabiła Arcydemona ale przecież nie była tam chyba jedynym Szarym Strażnikiem, prawda?"

„No w całym tym zamieszaniu był jeszcze Alistair." odpowiedział Oghren.

„Co się z nim po całej tej bitwie stało?"

„Z tego co wiem to po zabiciu Arcydemona przez pewien czas przebywał z Komendatką w okolicach Denerim. Byli ze sobą w końcu bardzo blisko."

„Denerim?" spytał Nathaniel.

„Tak." odpowiedział krasnolud i kontynuował „Prawdę mówiąc to zawsze się zastanawiałem co Komendantka widzi w takim chłoptasiu jak Alistair. Nie zrozumcie mnie źle, chłopak świetnie walczy ale brakuje mu trochę charakteru. Wiecie, że po bitwie pod Ostagarem, pomimo tego, że Alistair był dłużej Szarym Strażnikiem to przekazał on dowodzenie Elissie? Nie, żeby mi się to nie podobało. Pewnie gdyby on wtedy dowodził to losy świata potoczyłby się inaczej. W dodatku miał szansę objąć tron Fereldenu, a unikał tego jak ognia. Ale uważam, że na ludzką miarę to jest on nawet przystojny. W dodatku Komendantkę chyba kręciło te jego nierozgarnięcie."

„Co się stało potem?" dopytywał Anders.

„Tego to już nie wiem. Nie widziałem go od czasu zakończenia Plagi. Jest może jeszcze piwo?"

„Jest." Nathaniel podał mu butelkę „Wiesz, czeka mnie jeszcze parę spraw dlatego też już pójdę. Nie pij za dużo."

„Ja też lepiej już pójdę. To do jutra!" dodał Anders po czym wraz z Nathanielem szybko się zmył z widoku krasnoluda.

„I co o tym sądzisz?" spytał Nathaniel Apostatę gdy tylko wyszli na korytarz.

„Pasuje mi do niego obietnica, której nie potrafi spełnić." odpowiedział mu Anders.

„Biedna Elissa..." Nathaniel się zamyślił.

„Musi się zakochać po prostu w kimś bardziej rozgarniętym." Apostata znacząco się uśmiechnął.

„Trudno jej będzie znaleźć kogoś, kto będzie dla niej przede wszystkim oparciem."

„A może nie musi szukać bo już go znalazła?"

„Co masz na myśli?"

„Oj, nie udawaj głupiego. Widzę jak na nią patrzysz."

„Co? Ja?" Nathaniel był zszokowany wnioskami Andersa „Ja się nie nadaję."

„Dlaczego nie?"

„Szkoda mi czasu na Twoje dziwne pogawędki." odpowiedział mu Łucznik po dłuższym zastanowieniu.

„Przecież zależy Ci na niej." Mag nie chciał odpuścić.

„Tak jak reszcie Strażnikom. Jest w końcu naszą Komendantką."

„Wiesz o co mi chodzi."

„Nie wiem i nie chcę wiedzieć." Nathaniel szybko urwał temat „Naprawdę mam jeszcze do załatwienia kilka spraw. Jeśli zaspokoiłeś swoją ciekawość to ja już pójdę." po czym poszedł w stronę swojej komnaty zostawiając Andersa samego.