Gdy Howe wrócił do swojej komnaty był trochę wściekły na Andersa za jego dziwne podejrzenia. Kiedy jednak położył się na łóżku zdał sobie sprawę, że od czasu jego rozmowy z Elissą, dużo częściej o niej myślał. Co więcej nie myślał o niej jako o Komendantce. Wciąż w pamięci przywoływał wspomnienie jej zapachu oraz ciepła... Była bardzo piękną i waleczną kobietą ale przecież nie dawno zakończyła kilkuletni związek. Przynajmniej chyba zakończyła. Był bardzo ciekawy tego co postanowiła. Nie miał jednak pewności czy może ją o to spytać. W dodatku była z rodu Couslandów a on był Howem. Ich rodziny się teraz nienawidziły.

„Przeklęty Anders!" wyrzucił z siebie po czym obrócił się na bok i spróbował zasnąć.

-.-

W czasie kiedy Nathaniel bił się z myślami, Elissa siedziała nad papierem i pisała odpowiedź do Alistaira. Po wielu przemyśleniach, musiała podjąć decyzję o rozstaniu z nim. Na początku myślała, że decyzja ta będzie ją bardziej bolała ale prawdę mówiąc odczuwała coś w rodzaju ulgi. Długo myślała czy nie wysłać do niego także rozkazu wstawienia się w Amarancie ale nie chciała nadużywać swojej pozycji do osobistych celów. Zresztą co by to teraz jej dało? W ogóle nie chciała go teraz oglądać. Gdy skończyła cały list, zapieczętowała go i lżejsza o jeden problem mniej w końcu poszła spać.

-.-

Życie w Twierdzy toczyło się normalnym torem. Elissa starała się wszystkiego dopilnować i sprostać zadaniom, które wcześniej bardzo chętnie unikała. Pod kątem politycznym szło jej strasznie opornie i w końcu musiała pogodzić się z porażką i poprosiła Varela o przejęcie kontroli w sprawie polityki w jej imieniu. Seneszal niemal natychmiast się zgodził na jej prośbę więc Komendantka mogła się skupić na innych sprawach. Po paru tygodniach otrzymała kolejny list od Alistaira. Tak jak się spodziewała, mężczyzna był strasznie smutny z powodu ich rozstania ale mimo wszystko wciąż nie przybył do Amarantu. Zauważyła jednak jedną zależność u siebie. Zaczęła dużo chętniej przyglądać się treningom rekrutów. Zwłaszcza grupie Nathaniela. Sama nie wiedziała czemu ale uwielbiała stać niedaleko i słuchać jego nauk. Podczas jednego takiego przysłuchiwania zaczepiła ją Sigrun.

„Nathaniel jest strasznie przystojny jak na człowieka, prawda?" zagaiła ją uprzejmie.

Elissa skierowała wzrok na nią i zdziwiona jej pytaniem odpowiedziała:

„Nie wiedziałam, że lubujesz się w ludzkiej urodzie."

„No wiesz, nie to, żeby mnie Nathaniel nie wiadomo jak pociągał. Nie bardzo się znam na ludzkiej urodzie. Ale nie raz słyszałam zachwyt dziewczyn, które wychwalają jego kości policzkowe, jego oczy, jego umięśnione ciało i wiele innych części ciała. To raczej przemawia za tym, że jest przystojnym człowiekiem, prawda?"

Komendantka skierowała swoje spojrzenie na niego i zmierzyła go wzrokiem. Faktycznie był przystojnym mężczyzną. Był wysoki, miał nadzwyczajne oczy a jego klatka piersiowa miała wypracowane mięśnie. Najbardziej lubiła go podziwiać kiedy miał zbroję bez rękawów. Wtedy gdy strzelał z łuku, mogła podziwiać jak każdy mięsień pracuje.

„Prawda, Sigrun." odpowiedziała Elissa krasnoludce.

„Gdyby tylko znalazł się jakiś wolny, wojowniczy krasnolud dla mnie..."

„Znajdziesz go." pocieszyła ją Komendantka.

„Może..." odpowiedziała jej po czym zostawiła ją samą.

Elissa jeszcze raz zmierzyła wzrokiem swojego łucznika po czym ruszyła dalej uśmiechając się do siebie.

-.-

„Komendantko, zwiad doniósł mi o grupach bandytów na szlaku pielgrzyma." oświadczył Varel pewnego dnia Elissie.

„O grupach?" spytała zdziwiona kobieta.

„Tak. Już od dłuższego czasu dochodziły do nas plotki o napadach na karawany. Parę dni temu wysłałem zwiad by to sprawdził i przed chwilą właśnie wrócił."

„Mają jakieś podejrzenia, kto może za tym się kryć?"

„Nie ale zwiadowcy wyraźnie mówili o kilku, różnych grupach współpracujących ze sobą."

„Tego się obawiałam..." Strażniczka się zmartwiła „Zbierz Andersa, Oghrena i Nathaniela do sali narad. Ja zaraz do nich dołączę i wszystko im wyjaśnię. A i przyślij także dowódcę zwiadu.

„Tak jest, Komendantko."

Varel niezwłocznie poszedł na plac treningowy by wykonać rozkazy. Strażniczka za to ruszyła do swojej komnaty po mapy terenu. Gdy po kwadransie weszła do sali narad, byli w niej już wszyscy których oczekiwała.

„Komendantko." zasalutował jej dowódca zwiadu.

„Witajcie wszyscy." zwróciła się do nich i rozłożyła mapę okolicy na stole „Dowódco proszę wskazać gdzie został wysłany zwiad i co odkryli."

„Oczywiście." odpowiedział jej dowódca i pochylił się nad mapą „Ludzie, którym udało się przeżyć napady mówili o grupie bandytów w tej okolicy." wskazał dłonią obszar na mapie „Dlatego też tam wysłałem jedną grupę zwiadowców. Pierwsza grupa mi jednak doniosła o możliwości grasowania co najmniej dwóch, różnych grup na tym terenie. Dlatego też wysłałem dwa dodatkowe oddziały tutaj i tutaj." zwiadowca wskazał kolejne dwie lokalizację „To co udało im się ustalić to to, że na szlaku grasuje kilka grup i co więcej współpracują ze sobą. Nie znaleźliśmy jednak żadnych wspólnych aspektów."

„I to mnie martwi." powiedziała Elissa patrząc na mapę „Bandyci rzadko współpracują ze sobą. Zwłaszcza kilka grup..."

„Jaki jest plan?" spytał Anders.

„Ruszymy szlakiem pielgrzyma do Denerim. W taki sposób najszybciej znajdziemy te bandy. Któryś z nich musi nam wskazać jakiegoś wspólnego dowódcę bo ktoś musi w końcu tymi grupami sterować."

„A jeśli go nie odnajdziemy?" spytał Nathaniel.

„To musimy zlikwidować wszystkich. Nie może pozostać ani jedna grupa, która będzie stanowiła zagrożenie dla karawan." odpowiedziała Komendantka „W najgorszym razie dojdziemy do Denerim i może tam uda nam się czegoś dowiedzieć o ich dowódcy."

„To kawał drogi..." zauważył Anders.

„Wiem ale czy ktoś ma lepszy pomysł?" spytała Strażniczka.

Nikt się nie odezwał i nie zaproponował innego rozwiązania.

„W porządku." powiedziała Elissa „W takim razie idźcie się przyszykować. Spotkamy się przy głównej bramie za trzy godziny, ok?"

„Tak jest." potwierdził jej oddział.

„Komendantko?" odezwał się jeszcze dowódca zwiadu gdy kobieta zaczęła zwijać mapę.

„Tak?" odpowiedziała mu dając znać, że go słucha i dłonią zatrzymała jeszcze swoich towarzyszy podróży.

„Nie wiem czy jest to ważne a przede wszystkim czy jest to prawda ale jeden z moich ludzi doniósł mi o skrytobójcach w tej grupie." poinformował ją dowódca.

„Skrytobójcy?" zdziwił się Nathaniel.

„Tak jak mówiłem: nie udało nam się potwierdzić tej informacji. Po prostu jeden z moich ludzi twierdzi, że widział na drugim brzegu jeziora skrytobójcę. Ale było ciemno i był wtedy sam."

„Weźmiemy to jednak pod uwagę." stwierdziła Komendantka „Dziękuję Dowódco."

Dowódca oddał szacunek Elissie i cała grupa wyszła z sali narad.