Szara Strażniczka wraz ze swoim sprawdzonym oddziałem ruszyła zgodnie z planem Szlakiem Pielgrzyma w stronę Denerim. Rzeczywiście na swojej drodze spotkali mnóstwo bandytów i to z przeróżnych grup. Gdy byli w połowie drogi, Elissa zarządziła wcześniejsze rozbicie obozu w celu nabrania sił zanim ruszą dalej.

„To, że bandyci są na tym szlaku mnie kompletnie nie dziwi." powiedział Anders doglądając zupę i dodał „Dziwi mnie to, że spotkaliśmy tyle ludzi i żaden z nich ani słowem nie wspomniał o swoim szefie."

„Też na to zwróciłem uwagę." odpowiedział Nathaniel, siedząc niedaleko i strugając drewno „Myślicie, że ma to związek z jakimś magiem?"

„Kto wie?" zamyśliła się Elissa patrząc w ogień.

„Jak na las pełny bandytów jest za spokojnie." powiedział Oghren wychodząc z krzaków.

„Może zabiliśmy wszystkich w okolicy?" spytał Anders.

„Cała ta sprawa jest bardzo dziwna." zauważyła Elissa ściągając swoje rękawice.

„Wracam na swój posterunek." stwierdził Oghren i zniknął ponownie w krzakach.

Przez długą chwilę słychać było tylko trzask ognia i typowe nocne odgłosy natury leśnej. Elissa położyła swoje dłonie na ziemi by przesunąć się bliżej ogniska i w tym momencie powietrze przecięła strzała, która wbiła się w prawą dłoń Komendantki. Strażniczka wydała z siebie jęk bólu a Nathaniel i Anders od razu się podnieśli i zaczęli atakować wrogów. Słyszeli, że Oghren także został zaatakowany.

„Wszystko w porządku Komendantko?" spytał Nathaniel strzelając do wrogów.

„Tak." skłamała Elissa i chwyciła swoją tarczę w lewą dłoń by móc obronić się przed nadlatującymi strzałami.

Po chwili obok Strażniczki pojawił się Anders, który zauważył, że kobieta nie wstała z ziemi i broni się tylko tarczą. Szybko rzucił na nią okiem i zauważył ślady krwi i zielonej mazi na ziemi. Osłonił ją i siebie magiczną tarczą i czekał aż jego kompani wykończą napastników. Po chwili wszystko się uspokoiło a z krzaków wyszedł zakrwawiony ale szczęśliwy Oghren.

„Cholerni Bryłkojebcy." rzucił Oghren „Myśleli, że uda im się zaskoczyć starego Oghrena."

„Wszyscy są cali?" spytał Nathaniel opuszczając łuk i przeskanował obozowisko.

„Elissa oberwała." odpowiedział Anders i po chwili cała trójka siedziała wokół swojej Komendantki.

„Nic mi nie jest." powiedziała Strażniczka gdy Anders delikatnie wyciągał strzałę z jej ręki.

„Właśnie widzę." rzucił mag sarkastycznie i zaczął oglądać jej ranę „To nie wygląda to za dobrze."

„Co masz na myśli?" spytał go Łucznik.

„Strzała została przesiąknięta trucizną. Antivańską."

„Kruki?"

„Prawdopodobnie tak."

„Ale przecież potrafisz i takie rany wyleczyć, prawda?"

„Potrafię ale nie mam wszystkich składników potrzebnych do sporządzenia odtrutki."

„Powiedz, że brakuje Ci ziół, które można tutaj w okolicy znaleźć."

„Nie do końca. Brakujący składnik wytwarza się sztucznie. Potrafię to zrobić ale potrzebuję ziół, które rosną przy jeziorach."

„Jesteśmy w połowie drogi Szlaku Pielgrzyma. Parę dni temu minęliśmy ostatnie jezioro.

„Wiem o tym. Dwa dni stąd będzie kolejne. Możemy więc albo wrócić do tamtego albo iść przed siebie do tego, które jest przed nami. Jedyne co mogę aktualnie zrobić bez odtrutki to zatamować krwawienie."

„Zrób tak i ruszajmy przed siebie." powiedziała Elissa.

„Nie lepiej byłoby się wrócić?" spytał Nathaniel „Droga jest oczyszczona a tak nie wiemy co nas spotka po drodze."

„Musimy oczyścić szlak." przypomniała Komendantka „Zrób co możesz Andersie i ruszajmy."

„Dobrze ale to jest Twoja wiodąca ręka." zauważył Apostata „Nie będziesz umiała utrzymać miecza w ręku.

„Dam radę." zapewniła go kobieta „Rób co trzeba."

Mag zabandażował ranę swojemu przywódcy a reszta towarzyszy zebrała obóz i po nie całej godzinie ruszyli w dalszą drogę. Elissa robiła wszystko by tylko nie dać po sobie poznać, że wszystko zaczyna ją boleć. W końcu po długiej wędrówce rozbili obóz by złapać trochę snu i się posilić.

„Jak się czujesz?" spytał Anders Strażniczkę gdy tylko rozbijanie obozu się zakończyło.

„Jest w porządku." skłamała go bez mrugnięcia okiem.

„Skoro tak mówisz..." mag nie miał ochoty się wykłócać. „Pokaż dłoń, muszę Ci opatrunek zmienić."

I tutaj nastąpił pierwszy problem Komendantki. Nie potrafiła ściągnąć swojej rękawicy z rannej dłoni. Anders bez mrugnięcia okiem jej pomógł i zobaczył jej opuchniętą rękę.

„I mówisz, że nic Cię nie boli?" rzucił mag sarkastycznie.

„Taki ból to nie ból." odpowiedziała Elissa na co Anders położył swoją dłoń na jej czole.

„Masz gorączkę. Muszę jak najszybciej sporządzić odtrutkę. Nie spodziewałem się, że trucizna tak szybko będzie działać."

„Ale ja się doskonale czuję." zaprotestowała Strażniczka.

„Co z nią?" spytał Nathaniel podchodząc do Komendantki i Apostaty.

„Mogłoby być lepiej." odpowiedział Anders „Jej dłoń jest opuchnięta i ma gorączkę. Przy takim szybkim działaniu trucizny, jutro może stracić przytomność."

„Chyba lekko przesadzasz..." zaczęła Szara.

„Chciałbym ale myślałem, że zdążymy dojść do jeziora zanim gorączki dostaniesz." Mag spojrzał na nią smutno „A minęło pół dnia i już ją masz."

„Daj mi mapę." powiedział Nathaniel.

Anders podszedł do swojej torby i podał mu mapę. Łucznik rozłożył ją na ziemi i pochylił się nad nią razem ze swoim kompanem.

„Ok, jesteśmy mniej więcej tutaj." zaczął wskazując palcem obszar na mapie „Gdzie jest te jezioro?"

„Tutaj." wskazał Anders na mapie.

„Spójrzmy... Masz rację, to kawałek drogi ale popatrz, tutaj jest jakaś osada." Nathaniel wskazał miejsce na mapie mniej więcej trzy godziny drogi.

„Nie wiemy co to jest za osada. Nie wiemy nawet czy jest zamieszkała a jeśli tam pójdziemy to z Elissą zmarnujemy połowę dnia a czas jest tutaj najważniejszy."

„Dlatego tylko ja i Oghren do niej pójdziemy. We dwóch obrócimy maksymalnie w pięć godzin."

„No nie wiem czy to dobry pomysł..."

„Elissa potrzebuje wypoczynku. Ty ją przypilnujesz a my postaramy się dotrzeć do osady jak najszybciej. Napisz mi co potrzebujesz a przy odrobinie szczęścia kupimy to tam i Ci przyniesiemy."

„Zapominacie o tym, że ja jestem tuż obok?" spytała z urazą Komendantka.

„Wybacz mi Elisso ale nie możesz teraz dowodzić." odpowiedział jej Nathaniel kierując na nią swój wzrok „Przejmuję dowodzenie."

„Popieram Nathaniela." powiedział Anders także patrząc na nią -"Nie możesz się teraz przemęczać." dodał po czym skierował ponownie wzrok na swojego przyjaciela „Dobrze, zróbmy tak jak proponujesz. Jeśli jednak nie wrócicie w ciągu sześciu godzin ruszę z Komendantką dalej. Jest osłabiona więc myślę, że bez problemu nas dogonicie. Mam jednak nadzieję, że znajdziecie to czego potrzebuję i zdążycie wrócić. Proszę oto lista." mag przekazał mu listę składników.

„Wrócimy zanim się obejrzysz." Howe uśmiechnął się do niego pewnie „To do zobaczenia." po czym zniknął w lesie w miejscu gdzie patrolował Oghren.

Anders usiadł obok Elissy i zaczął magią zbijać gorączkę. Po długich namowach udało mu się nawet ją namówić do przespania się. Sam natomiast siedział blisko niej i czuwał by nikt nie przerwał jej wypoczynku.