Elissa przed dłuższą chwilę zastanawiała się co ubrać na spotkanie swojej przyszłej bratowej. W końcu zdecydowała się na wygodę i ubrała jedną ze swoich luźnych sukienek, w których chodziła po Twierdzy Czuwania gdy miała wolne. Przeczesała włosy, wyszła na korytarz i zapukała do drzwi swoich gwardzistów.
„Jesteście gotowi na obiad?" spytała ich.
Niemal natychmiast drzwi się otworzyły i trójka jej towarzyszy wyszła z komnaty ubrana w formalne mundury Szarej Straży. Elissa spojrzała na nich z uśmiechem i ruszyła z nimi znanymi korytarzami do jadalni. Gdy weszła zobaczyła, że obok Fergusa siedzi ładna kobieta. Była na pewno młodsza od jej brata ale wyglądała na sympatyczną. Włosy miała czarne, upięte wysoko w ładny kok, brązowe oczy skierowane miała na swojego wybranka a ubrana była dosyć skromnie jak na przyszłą żoną Teyrna. Obok niej siedziała starsza para, ubrana już dużo bardziej bogato. Po rysach twarzy Komendantka stwierdziła, że to muszą być jej rodzice. Fergus spojrzał na drzwi i zauważył jej przybycie. Od razu wstał a za nim pozostała trójka gości. Jej brat podszedł do niej, parę kroków za nim stanęła młoda kobieta a tuż za nią jej rodzice.
„Elisso, siostrzyczko, mam przyjemność przedstawić Ci swoją narzeczoną Liv." w tym momencie kobieta za nim zrobiła krok i ukłoniła się Elissie „Liv, poznaj moją siostrę oraz Komendantkę Szarej Straży Elissę."
„To wielki zaszczyt dla mnie poznać osobiście Bohaterkę Fereldenu." powiedziała Liv uprzejmie „Pozwól, że przedstawię Ci swoich rodziców: Annę i Huberta" rodzice Liv zrównali się z Fergusem i pokłonili się Elissie.
„Miło mi poznać." powiedziała Elissa „Was wszystkich." dodała z uśmiechem podając każdemu dłoń „I proszę, mówcie mi Elissa. Moja gwardia i najbardziej zaufani ludzie: Anders, Oghren i Nathaniel." Elissa wskazała każdego swojego towarzysza.
„Jestem Liv. Miło mi was poznać." młoda kobieta minęła śmiało swoją przyszłą szwagierkę i każdemu z jej towarzyszy podała rękę z uśmiechem „Bardzo się cieszę, że będziecie gościć na naszym przyjęciu zaręczynowym."
„To dla nas wielki zaszczyt." odpowiedział jej uprzejmie Nathaniel.
„Wystarczy już tych formalności." stwierdził Fergus „Siadajmy i jedzmy."
Wszyscy zajęli miejsca przy stole i po chwili służba podała obiad. Howe spojrzał na swój talerz i przypomniał sobie żart Andersa o otruciu. Spojrzał na Elissę a ona jakby instynktownie wyczuła na sobie jego wzrok, ponieważ skierowała na moment swoje oczy na niego i się uśmiechnęła.
„Mam sprawdzić czy nie jest zatrute?" zapytał go cicho Anders ledwo powstrzymując śmiech.
„Nie trzeba." odpowiedział mu Howe i zabrał się za swoją porcję.
Po obiedzie, który ciągnął się niesamowicie długo, Liv poprosiła Elissę na rozmowę w cztery oczy. Komendantka była zdziwiona jej prośbą ale się zgodziła.
„Czy potrzebujesz, żeby któryś z nas był w pobliżu?" spytał Nathaniel gdy ich Dowódca przekazywał im tą informację.
„Nie." odpowiedziała mu Komendantka „Ale gdyby było Wam ciężko wytrzymać z Fergusem to możecie udawać, że wydawałam wam taki rozkaz."
„Damy sobie radę." powiedział Oghren „Zresztą w większości przypadków nawet nas nie potrzebujesz."
Strażniczka uśmiechnęła się do nich i podążyła za Liv do jednych z komnat. Tam usiadła z nią i chwilę czekała na to co kobieta jej powie:
„Wiesz, chciałam z Tobą porozmawiać w cztery oczy ponieważ jest coś czego o mnie nie wiesz a moi rodzice zabraniali mi o tym wspominać. Ja chcę jednak być z Tobą szczera bo prędzej czy później i tak się o tym dowiesz."
„Trochę przerażający wstęp ale mów śmiało." zachęciła ją Elissa.
„Kiedy Fergus objął tron Wysokoża niemal od razu wszystkie szlachcianki postanowiły zostać jego żoną. On jednak każdą z nich zbywał po kolei co nie podobało się jego doradcom. Fergusowi jednak udało się postawić na swoim i oświadczył, że nie ożeni się z nikim z obowiązku. Podobno jego poprzednie małżeństwo zostało zaaranżowane."
„To prawda." odpowiedziała jej Elissa „Ale po pewnym czasie zakochali się w sobie."
„Wiem o tym. Ale Fergus nie chciał kolejny raz ryzykować niepewnego związku. I tak oto rządził Wysokożem przez te wszystkie miesiące sam i nawet nie myślał o ożenku."
„Do czasu aż poznał Ciebie."
„Tak ale... Ja nie jestem szlachcianką. Jestem zwykłą córka młynarza."
„A to niespodzianka." Komendantka była zaskoczona.
„Moi rodzice w towarzystwie wstydzą się swojego jak i mojego pochodzenia. Chcą, żebym kłamała wszystkim spoza Wysokoża, że jestem szlachcianką. Ja jednak tak nie potrafię. Przecież te kłamstwo w końcu wyjdzie na jaw."
„Więc Twoi rodzice stwierdzili, że masz i mnie okłamać?"
„Wiem jak to zabrzmi ale tak. Wiem że nie mam błękitnej krwi..."
„Poczekaj." przerwała jej Elissa „Zadam Ci tylko jedno pytanie i masz mi odpowiedzieć na nie szczerze. Czy kochasz Fergusa?"
„Tak. Bardzo go kocham." odpowiedziała jej Liv rumieniąc się lekko.
„I tylko tyle mnie obchodzi. Moja droga, nie obchodzi mnie Twoje pochodzenie. Prawdę mówiąc nie obchodzi mnie pochodzenie kogokolwiek. Widziałaś moją gwardię? Myślisz, że są szlachetnie urodzeni?" tutaj Elissa pomyślała o Nathanielu ale po chwili przypomniała sobie, że przecież odebrali jego rodzinie wszelkie tytuły.
„Naprawdę to nie jest dla Ciebie problem?" w oczach dziewczyny pojawiły się łzy „Nawet nie wiesz ile to dla mnie znaczy."
„Najważniejsze, że go kochasz. A skoro już rozmawiamy w cztery oczy to lepiej opowiedz mi jak poznałaś się z Fergusem."
Przyszła Pani Wysokoża uśmiechnęła się szeroko i zaczęła z wieloma szczegółami opowiadać Elissie historię swojej miłości z Fergusem.
-.-
Sporo czasu minęło zanim Elissa wyszła z Liv z bocznej komnaty. Fergus akurat był pogrążony w rozmowie ze swoimi przyszłymi teściami, Anders rozmawiał z Oghrenem, natomiast Nathaniel trzymał się sam z boku i czujnie każdego obserwował. Komendantka podeszła do swojego Konstabla i jakby nigdy nic spytała:
„Czemu stoisz tutaj taki samotny?"
„Dobrze mi tutaj samemu." odpowiedział jej Howe „Dość długo rozmawiałyście."
„To prawda." potwierdziła po czym dodała cicho „Posłuchaj Nathanielu, chciałam Cię przeprosić za Fergusa."
„Nie masz za co." odpowiedział jej równie cicho i zauważył, że kieruje się do nich reszta towarzyszy.
„Zauważyłam, że był dla Ciebie mniej miły niż dla reszty." dodała pośpiesznie a gdy pozostali podeszli do niej, normalnym tonem zwróciła się do nich „Zabieram Was do miasta."
„Chcesz iść do miasta?" Strażnicy usłyszeli Fergusa.
„Tak. A to jakiś problem?" spytała Elissa brata.
„Myślałem, że zostaniesz w rezydencji."
„Ty i Liv macie swoje sprawy. Ja i moi Strażnicy nie mamy nic do roboty. A tak pójdziemy do miasta, pokażę im te wszystkie miejsca, które pamiętam z dzieciństwa."
„Nie wolałabyś zostać i pokazać im ogrodu? Przywróciłem mu dawny urok."
„Wolę miasto."
„A jak coś Ci się stanie?" w tym momencie Nathaniel nie wytrzymał i parsknął śmiechem.
„Martwisz się bandytami, Wasza Wysokość?" spytał go Howe może bardziej bezczelnie niż planował.
„Elissa jest moją siostrą..."
„Oraz Komendantką Szarych Strażników oraz Bohaterką Fereldenu." przerwał mu „Takich tytułów nie otrzymuje się za nic."
„Nathaniel ma rację." potwierdziła łagodnie Strażniczka „Zabiłam więcej mrocznych pomiotów niż jest mieszkańców Wysokoża. Byle jacy bandyci nie stanowią dla mnie problemu. Dodatkowo po coś wzięłam ze sobą tych trzech." wskazała na swoich towarzyszy.
„Starszy brat nigdy nie przestanie się martwić o młodszą siostrę." powiedział Fergus zrezygnowany „Ale wiem, że masz rację. Nie jesteś zwykłą Arlessą. Idźcie, tylko nie wracajcie zbyt późno."
„Oczywiście." odpowiedziała Elissa i wyszła ze swoim oddziałem z rezydencji.
Gdy już znajdowali się poza murami Komendantka wydała z siebie odgłos ulgi.
„Dzięki Ci Stwórco." powiedziała Strażniczka patrząc w niebo.
„Nieźle nagadałeś Fergusowi." zwrócił się Oghren do Nathaniela.
„Wybaczcie ale już nie wytrzymałem." odpowiedział Łucznik z nutą skruchy w głosie.
„Rozumiem to doskonale." odezwała się Arlessa „Też sobie Fergus wymyślił..."
„No ale skoro jesteśmy już poza rezydencją to możesz nam powiedzieć gdzie idziemy?" spytał Anders.
„Jak to gdzie? Do tawerny. Spróbujecie trunków Wysokoża."
„Świetny pomysł, Komendantko." ucieszył się Oghren.
„To na pewno dobry pomysł?" spytał Nathaniel „Jutro czeka Cię przyjęcie zaręczynowe a tym samym mnóstwo sztucznych uśmiechów i komplementów."
„Wiem i tym bardziej muszę się napić." odpowiedziała Elissa „W dodatku powiedziałam o spróbowaniu trunków a nie o opiciu się do nieprzytomności. Zrozumiałeś Oghren?"
„Tak, zrozumiałem." odburknął Oghren.
Komendantka faktycznie poprowadziła ich do tawerny. Usiedli razem przy stoliku w kącie knajpy i wypili kilka kolejek. Następnie Elissa wzięła ich na mały spacer po mieście. Udało im się spotkać nawet kilku bandytów, których bez większego wysiłku przegonili. Gdy nastała noc ruszyli w drogę powrotną do rezydencji. Strażniczka wiedziała, że godzina jest późniejsza niż sobie życzył Fergus ale dzięki temu wyjściu czuła się o wiele lepiej z myślą o jutrzejszym dniu. Pożegnała się ze swoją gwardią na korytarzu po czym weszła do swojej komnaty wdzięczna losowi, że nie musi dzielić pokoju z Oghrenem. Nawet nie zdążyła się przebrać ponieważ zasnęła.
