[jedyna postać która na razie(bo nie wiem czy nie stworzę ich więcej) należy do mnie jest główny bohater]
Umiejętności
[głos świata]
[umiejętności wewnątrz takie jak Rafael]
Myśli
„Rozmowy"
2. Niebezpieczny lisek
Kiedy otworzyłem oczy pierwszą rzeczą jaką zauważyłem było to że jestem o wiele niższy i miałem łapy z pazurami a także ogon. Było to dość dziwne doświadczenie w porównaniu do tego do czego się przyzwyczaiłem w ciągu ostatnich szesnastu lat. Rozejrzałem się dokoła i zauważyłem wiele drzew otaczających małą polane na której się znajdowałem. Niebo było piękne i bezchmurne a w pewnej odległości było widać wielką górę. A więc trafiłem do lasu jury. Pomyślałem przydało by się znaleźć miejsce w którym mógłbym zobaczyć swój nowy wygląd. Rozejrzałem się jeszcze raz by sprawdzić czy nie ma w okolicy jakiejś kałuży lub potwora który chciałby mnie zabić. Było by niefajnie gdybym znowu zginął. Zauważyłem że po wschodniej stronie polany znajduje się kałuża mniej więcej mojego rozmiaru. Poszedłem w jej kierunku. To co mi się pokazało w odbiciu to lisek podobny z pyska do małego kuramy z czarnymi zakończeniami uszu. Miałem jeden ogon z też czarnym zakończeniem, cztery nogi z czarnymi łapami. Łał, ale jestem słodki pomyślałem skoro już wiem jak wyglądam przydało by się opanować umiejętności które mam. Najważniejsze jest żeby dowiedzieć się jak działa god of creation. Skupiłem się i spróbowałem wyobrazić sobie mnie który strzela czarną błyskawicą. [Potwierdzono stworzenie umiejętności czarna błyskawica] a więc jedynym ograniczeniem jest wyobraźnia pomyślałem w takim razie pora zrobić parę umiejętności żeby było łatwiej. Pierwszą umiejętnością o jakiej pomyślałem to manas podobny do Ciel rimuru. [Potwierdzono stworzenie manasa Salomon]
[witaj mistrzu jak mogę ci pomóc?] powiedział delikatny męski głos w mojej głowie mógł byś zbadać jak działa moje nowe ciało i jakie mam umiejętności? [już się robi mistrzu] podczas gdy Salomon analizował moje ciało stworzyłem kolejną umiejętność nazywała się adjustment i dzięki niej mogłem regulować ilość magikul w moim ciele. [raport, mistrz jest istotą duchową z ciałem, rozmiar ciała można regulować za pomocą magikul wypuszczanych z ciała.] Salamonzaczął zdawać raport [obecnie mistrz znajduje się w swojej zmniejszonej wersji która mierzy 85cm wzrostu] dlaczego jestem w zmniejszonej wersji? Zapytałem go [ponieważ mistrz dopiero się odrodził przez co dusza mistrza by nie wytrzymała tak dużej ilości magikul] odpowiedział a kiedy będę mógł osiągnąć swój prawdziwy rozmiar? [za jakiś tydzień od teraz] a jak wielka jest ta moja prawdziwa postać? [według moich obliczeń maksymalna wysokość jaką mistrz może osiągnąć wynosi 216m] odpowiedział Salomon C-co!? 216m! Przecież jest to wysokość 50 piętrowego budynku! pomyślałem zaskoczony Na szczęście można to regulować [po roku gdy dusza się już do końca przystosuje mistrz będzie dalej rósł do maksymalnego wzrostu 532m] C-co!? A wiesz co nieważne nie było tego. Jakie mam umiejętności? [mistrz obecnie posiada: umiejętność ostateczna god ofcreation, manas Salamon, magia czarnej błyskawicy, umiejętność rasową bomba ogoniastejbestii, odporność na magię, odporność na ataki fizyczne, niwelowanie bólu a także szybką regeneracja] nie jest tego dużo, będę musiał nad tym popracować żeby tak łatwo nie umrzeć [jeżeli mistrz nie chce umrzeć zalecane jest stworzenie umiejętności nieśmiertelność] to jest to, proszę stwórz tą umiejętność [przyjąłem] [Potwierdzono stworzenie umiejętności nieśmiertelność] a więc jak działa ta umiejętność? [sprawia ona że mistrz jest nieśmiertelny] odpowiedział Salomon z dumą w głosie co ty nie powiesz szerloku, tyle to sam się domyśliłem! [sprawia ona że dusza mistrza jest nieśmiertelna i nikt nie może w nią w żaden sposób ingerować a także zapewnia ona odporność na zmianę statusu i nadświetlną regenerację] wyjaśnił lekko urażony można było tak od razu powiedziałem przewracając oczami dobra robota.
Podczas gdy ja rozmawiałem z moją umiejętnością zrobiło się już ciemno i pewien niski hobgoblin w czarnym rozpiętym płaszczy podszytym białym futrem zakradał się do mnie wraz ze swoim wilkiem myśląc o tym jak będę smakował na patelni. Gdy się zbliżyli wystarczająco, szybko skoczyli w moim kierunku próbując mnie złapać. Na ich nieszczęście zauważyłem ich w odpowiednim momencie (tak dokładnie to salomon ich zauważył) dzięki czemu mogłem odskoczyć i nie dać się złapać. Obejrzałem się żeby zobaczyć kto postanowił mnie niepokoić i zobaczyłem znanego mi hobgoblina z tensury. Że też natknąłem się na gobtę pomyślałem zabić go nie mogę bo potem rimuru miałby pretensje westchnienie jakie upierdliwe gobta jeszcze raz skoczył w moim kierunku tym razem z kodachi(krótki miecz) w ręku a ja z łatwością go uniknąłem. Po krótkiej konsultacji z Salomonem wymyśliliśmy idealne wyjście z tej sytuacji. Taktyczny odwrót i ucieczka jak najdalej się da (a czego się spodziewałeś) odwróciłem się i zacząłem uciekać w kierunku lasu po zachodniej części polany. Gobta ruszył za mną w pogoń krzycząc coś o jedzeniu tak myślę, ale nie miał szans mnie dogonić, ponieważ byłem o wiele szybszy i zwinniejszy. Po jakiś 30 minutach ucieczki zobaczyłem czerwono-pomarańczową poświatę pomiędzy drzewami. Skręciłem w jej kierunku i gdy się zbliżyłem zauważyłem, że jest to ognisko. Ludzie muszą być w pobliżu i gdy o tym pomyślałem pojawiła się przede mną postać w długich srebrnych z odcieniem niebieskiego włosach. Miała ona maskę w zakręcone wzory i małym czerwonym klejnotem pośrodku. Gdy tylko zobaczyłem tą osobę już wiedziałem kim on jest. Że też tak wcześnie go spotkałem pomyślałem tylko co on tu robi. Spojrzał na mnie „co tu robisz lisku?" zapytał (zrozumiałem go dlatego że chwilę temu stworzyłem umiejętności Sense Soundwaves). Przechyliłem głowę lekko w lewo i spojrzałem na niego.
[kolejny rozdział już jutro]
