[jestem słaby w pisaniu dialogów. przepraszam]

Umiejętności

[głos świata]

[umiejętności wewnątrz takie jak Rafael]

Myśli

~telepatia~

„Rozmowy"

3. Spotkanie z śluzem

Rimuri pov:

Gdy zrobiło się ciemno rozbiliśmy obóz żeby odpocząć. Jesteśmy w drodze do Blumundu, A później jadę do królestwa Englesi żeby spełnić życzenie Shizu które polega na uratowaniu jej uczniów. Podróżuje ze mną trio poszukiwaczy przygód. „Biorę pierwszą wartę" oświadczyłem „a wy odpocznijcie" trio skinęło mi głową. Byli tak zmęczeni, że się ze mną nie spierali. Po jakiś 30 minutach wykryłem jakieś stworzenie które zbliżało się do naszego obozu. Poszedłem w kierunku tego stworzenia i zobaczyłem lisa wielkości dużego psa. Wyszedłem z pobliskich krzaków tak żeby wyglądało że się nagle pojawiłem. Przyjrzałem się lisowi i zauważyłem że ma czarne końcówki uszu i ogona a także dość spore czerwone oczy w których można było zauważyć inteligencję. Ale on jest słodki pomyślałem „co tu robisz lisku?" zapytałem. Lis przechylił głowę patrząc na usłyszałem z daleka wycie, na które lis się wzdrygnął i podbiegł żeby się za mną schować. Spojrzał na mnie błagalnymi oczami jakby prosił żebym go obronił. „spokojnie ze mną nic ci nie grozi" powiedziałem mu uspakajająco i spojrzałem w kierunku, z którego dochodziło wycie. Po mniej więcej minucie z krzaków wyskoczył gobta na swoim wilku. „gdzie uciekła moja kolacja" powiedziałem rozglądając się. Gdy w końcu mnie zobaczył i lisa który za mną się chowa „sir Rimuru ty też chcesz zjeść tego liska?" zapytał lekko zaskoczony „NIE, i ty też go nie zjesz gobta" powiedziałem lekko poddenerwowany „wracaj do tempest i wykonuj swoje obowiązki a nie będziesz lisa prześladował"

„ale co z tym lise" zapytał mnie

„jest on pod moją opieką więc nawet nie próbuj go dalej gonić" odpowiedział

„tak jest sir" powiedziałem gobta i wskoczył na wilku z powrotem w krzaki. Gdy gobta się oddalił lis pomału wyszedł zza mnie a ja wyciągnąłem rękę żeby go pogłaskać. Był on bardzo puszysty i miły w dotyku. „chciałbyś ze mną pojechać" zapytałem

Na co lis podszedł jeszcze bliżej i się przytulił. Widząc to lekko się uśmiechnąłem „musisz być zmęczony ucieczką przed tym hobgoblinie, choć trochę odpoczniesz" i poszedłem w kierunku obozu z nowym towarzyszem podróży.

Koniec pov.

Poszedłem za rimuru do ich obozu i zobaczyłem trzy osoby, dwóch mężczyzn i kobietę. Od razu rozpoznałem drużynę która jest magnesem na kłopoty. Składała się ona z Kavala, Elen i Gido. Cała trójka spała jak zabita. Odwróciłem głowę w kierunku rimuru, a on tylko wzruszył ramionami i usiadł pod drzewem. Podszedłem do niego i się położyłem obok, a on zaczął bawić się moim futrem. Położyłem głowę na jego kolanach i zasnąłem z poczuciem bezpieczeństwa.

Następnego ranka zbudził mnie jakiś nowy dotyk i głos rozmowy. Otworzyłem oczy i zobaczyłem jak pochyla się nade mną Elen z gwiazdkami w oczach. Szybko wstałem i odskoczyłem od niej. Rozejrzałem się w poszukiwaniu rimuru i zauważyłem go rozmawiającego z kavalem i Gido. Szybko do niego podbiegłem. Gdy zauważyli, że się zbliżam dwaj poszukiwacze przygód się wzdrygnęli i lekko odsunęli. Jak niemiło pomyślałem lekko urażony „dzień dobry lisku, jak się spało" zapytał mnie rimuru -~dobrze~ odpowiedziałem rimuru za pomocą telepatii. Rimuru wyglądał na mocno zaskoczonego. Zanim zdążył cokolwiek powiedzieć, powiedziałem do niego ~proszę nie mów innym o tym, nie ufam ludziom~ i zrobiłem błagalne oczka małego szczeniaczka. westchnienie ~dobrze~ odpowiedział ~ale będziesz musiał mi to później wytłumaczyć~ ~dobrze~ odpowiedziałem.

Rimuru z powrotem spojrzał na poszukiwaczy przygód i powiedział „będzie on z nami podróżował jak już wcześniej powiedziałem, spotkałem go wczoraj jak uciekał przed gobtą który chciał go zjeść"

„rozumiem szefie" powiedział Kaval „ja nie mam nic przeciwko" dodał Gido

Wtedy spojrzałem na Elen która wyglądała jak bym skopał jej szczeniaczka. O co ci chodzi pomyślałem to nie ja ciebie maltretowałem gdy spałaś. Zjedliśmy śniadanie mi oczywiście też coś się dostało ale przyjąłem jedzenie tylko od Rimuru. Na najbardziej urażoną tym faktem wyglądała Elen nie patrz znowu na mnie tak jakbym ci skopał szczeniaczka powiedziałem w myślach czując się nie swojo. Wyruszyliśmy w dalszą podróż, podczas przemierzania puszczy poprosiłem Salomona, żeby zrobił mi parę umiejętności dzięki którym mógł bym się bronić. [Potwierdzono stworzenie umiejętności nieskończona obrona] [Potwierdzono stworzenie umiejętności manipulacja żywiołami] dzięki Salomon pomyślałem [cała przyjemność po mojej stronie mistrzu] podróż dalej trwała aż w końcu wyszliśmy z lasy na przestronny teren pól z różnymi rodzajami roślin. Było widać także małą wioskę. Odwiedziliśmy ją żeby zjeść i odpocząć po podróży. Ludzie dziwnie na mnie spoglądali a ja im oddawałem wrogie spojrzenie. ~uspokój się~ powiedział do mnie rimuru ~czuć od ciebie rządzę krwi~

~przepraszam~ odpowiedziałem. Opanowałem się i udawałem słodkiego nie groźnego lisa. Nic ciekawego się w wiosce nie wydarzyło.

Po pewnym czasie wsiedliśmy do powozu i po trzech godzinach jazdy dotarliśmy do stolicy Blumundu. Szliśmy ulicą i widziałem wiele budynków w stylu średniowieczno-europejskim porównał bym je z innymi miastami ale w żadnym nie byłem. Po drodze rimuru kupił szaszłyk z jakimś mięsem i się ze mną podzielił. ~jesteś dobrą osobą rimuru~ przekazałem mu za pomocą telepatii ~tak myślisz?~ odpowiedział. W trakcie spaceru dotarliśmy do biura Wolnej Gildii w Blumundzie, poważnie wyglądającego kamiennego budynku. Miał pięć pięter wysokości, co jest rzadkością, biorąc pod uwagę, że najwyższa konstrukcja, jaką do tej pory widziałem w tym mieście, miała dwa. Trio poprowadziło nas dalej do komnaty, która wyglądała trochę jak frontowy hol ratusza. Była tam długa lada, podobna do zrzutu bagażu na lotnisku, z napisem SPRZEDAŻ. I nie, nie umiem czytać dowiedziałem się co tam pisze dzięki Salomonowi który jest bardzo użyteczny. Cieszę się że cię stworzyłem salomon pomyślałem [miło mi to słyszeć mistrzu] dostałem odpowiedź. Rimuru podszedł do jednego z okienek z grupą Kavala żeby się zarejestrować jako poszukiwacz przygód. Poszedłem za nimi i usiadłem obok nogi rimuru obserwując otoczenie. Po minucie oglądania tego samego postanowiłem zrobić parę umiejętności. A oto lista umiejętności, które stworzyłem podczas gdy nasz niebieski śluz wypełniał formularz : magic sens, ruch przestrzenny, krok cienia, magia przestrzenna, pierwotna magia, bezlitosny, odporność na truciznę, uniwersalny zmysł a także krajobraz umysłu. Krajobraz umysłu umożliwiał wciągnięcie kogoś do swojego umysłu i porozmawianie z nim w zawieszonym czasie.

Skończyłem tworzyć umiejętności akurat wtedy, kiedy rimuru miał zacząć zdawać test na poszukiwacza przygód. Poszedłem więc za nim i gościem z protezą nogi. Zanim jednak się zaczął test rimuru odwrócił się do mnie i powiedział „proszę nie mieszaj się w to" ~nie zamierzałem~ odpowiedziałem i poszedłem lekko w lewo, żeby lepiej widzieć. Pierwsze z czym musiał się zmierzyć rimuru był to jakiś pies, Salomon powiedział mi jego nazwę, ale zignorowałem tą mało ważną informację. Pieseł szybko został zabity. Dalej był mroczny goblin w pełnej zbroi. Został znowu zabity jednym ciosem. Dalej były trzy nietoperz i one też zostały szybko zgładzone przez katanę rimuru. Nagle thegis z tego co usłyszałem od innych widzów tak miał na imię gościu z protezą, zaczął się śmiać i powiedział coś o próbie na rangę B. Pan z protezą zaczął znowu przyzywać jakieś stworzenie. Tym razem był to pomniejszy demon z czterema wijącymi się ramionami. O magia przywołania demona pomyślałem Salomon mógłbyś... [zrobione mistrzu] o to było szybkie. Demon nagle spojrzał w moim kierunku, zaczął się trząść ze strachu i powoli wycofywał. Dlaczego on się mnie boi, czyżby to było coś związanego z moją rasą? Zastanawiałem się [jako że mistrz jest pierwotnym dziewięcioogoniastym demonicznym lisem inne demony o niższych lub czasem o tych samych rangach będą się ciebie obawiać] dzięki za wyjaśnienie Salomon Podczas gdy ja słuchałem wyjaśnień Salomona wszyscy obecni byli zaskoczeni zachowaniem demona. Podążyli oni za jego wzrokiem i zobaczyli lisa wielkości dużego psa, który spokojnie sobie siedział i obserwował zachowanie demona. „co to jest za lis" ktoś zapytał szeptem „nie wiem, ale jest duży jak na swój gatunek" ktoś odpowiedział „ten lis przyszedł z tym gościem w masce co zdaje egzamin" ktoś inny powiedział. Rimuru też był zdziwiony zachowaniem demona będę musiał porozmawiać z tym lisem o co chodzi i kim na prawdę jest pomyślał rimuru. Tymczasem ja niczego nie świadomy wysłuchałem Salomona i zobaczyłem, że każdy się na mnie patrzy. Żeby zachować jakiekolwiek pozory przechyliłem głowę jakbym pytał o co chodzi. Po tym małym zamieszaniu wszystko wróciło do normy. Rimuru zabił demona wszyscy znów byli zaskoczeni i wtedy jakiś gościu, który dopiero przyszedł krzyknął „Co tu się dzieje!" wszystkie rozmowy nagle ucichły. Ignorując tłum podszedł do rimuru i zaczął z nim rozmawiać. Co jakiś czas krzyczał na trio, że są idiotami lub niekompetentni. Po porządnym zbesztaniu trzech idiotów zaprowadził nas do swojego biura. Rimuru siedział na kanapie naprzeciwko gościa, który zbeształ trio. Był on mistrzem gildii i miał na imię fuze. Położyłem się na kanapie obok rimuru. Fuze na mnie spojrzał i rzucił rimuru pytające spojrzenie. „znalazłem go w lesie, gdy podróżowaliśmy do Blumund. I od tego czasu cały czas chodzi za mną i je tylko jedzenie, które mu dam lub sam zdobędzie" wyjaśnił rimuru fuzowi. „rozumiem" odpowiedział i zaczął mówić o tym jak złym pomysłem było przystąpienie rimuru do egzaminu na poszukiwacza przygód. Rozmawiali do późna i to co wyłapałem to to, że król chce się spotkać z rimuru i o czymś porozmawiać. ~rimuru, mogę spać w twoim cieniu~ zapytałem, gdy wyszliśmy z gabinetu fuzea ~dobrze, ale będziesz musiał mi w najbliższym czasie wyjaśnić kim naprawę jesteś~ odpowiedział. Wskoczyłem do jego cienia i poszedłem spać. Spałem przez trzy dni, podczas których rimuru załatwiał jakieś sprawy polityczne. I dnia czwartego wyruszyliśmy w drogę do Królestwa Englesi żeby spotkać się z Yuukim Kagurazaką.