[od tego rozdziału zaczynają się różne spojlery z light noveli]

Umiejętności

[głos świata]

[umiejętności wewnątrz takie jak Rafael]

Myśli

~telepatia~

„Rozmowy"

Rozdział 4. Englesia

Rimuru wyciągnął ze swojego żołądka powóz i zaprzągł w niego Rangę. Podróż trwała trzy dni i była dość spokojna. Przez cały czas spałem w cieniu rimuru. Trzeciego dnia, gdy wjechaliśmy na małe wzgórze ukazało nam się miasto. I w tym samym momencie co ukazało się miasto poczułem wielki napływ magikul do mojego ciała co się dzieje zapytałem Salomona lekko zaniepokojony [dusza mistrza się przystosowała wystarczająco by przyjąć całą moc jaką mistrz posiada] czyli mogę teraz zmienić rozmiar? [tak] gdy przeszliśmy przez bramę, wyskoczyłem z cienia rimuru. Trio, gdy zobaczyło, jak wyskakuję z cienia szybko odskoczyło. Byłem teraz wielkości dużego konia i miałem dwa ogony zamiast jednego. „czy ty nie jesteś przypadkiem większy niż ostatnio?" zapytał rimuru ~owszem, jeżeli to przeszkadza mogę się zmniejszyć~ odpowiedziałem telepatycznie „bym był wdzięczny".

Na prośbę rimuru zmniejszyłem się do wielkości psa. Ludzie przez chwilę patrzyli na mnie z obawą do puki nie użyłem najpotężniejszej magii uroku jaką znam. Nazywała się ona szczenięce oczka, po chwili wszyscy wrócili do tego co robili zanim się pojawiłem.

Przez pewien czas zwiedzaliśmy miasto. Widzieliśmy wiele zabytków a także dużą arenę i sąsiadujący z nią amfiteatr. Większość witryn sklepowych było zrobiona ze szkła z różnymi rodzajami wystawionych produktów. Gdy zwiedziliśmy miasto postanowiliśmy znaleźć gospodę, gdzie można by było coś zjeść i odpocząć. Gdy ją znaleźliśmy wskoczyłem z powrotem do cienia rimuru i poszedłem spać.

Następnego ranka poszliśmy w kierunku siedziby Wolnej Gildii. Po drodze zobaczyliśmy kościół, który wywołał we mnie nieprzyjemny dreszcz i zniesmaczenie. W poprzednim życiu byłem zmuszany do wiary w Boga przez co nie lubię kościołów i tym podobnych.

Siedziba Gildii znajdowała się zaraz obok. Przeszliśmy przez szklane rozsuwane drzwi, rimuru na ich widok był lekko zdziwiony. Powitała nas kobieta i zapytała w czym może pomóc „przyszedłem się spotkać z wielkim mistrzem, tu jest mój list polecający." Kobieta wzięła list i powiedziała, że zaraz wróci. Rimuru usiadł na sofie, gdy podszedł do nas jakiś mężczyzna drażniąc się z rimuru. Jak się okazało był to znajomy Kavala i ekipy. Po kilku minutach czekania wróciła kobieta i zaprosiła rimuru żeby za nią podążał. Oczywiście od samego rana nie opuściłem cienia rimuru więc poszedłem razem z nimi. Weszliśmy do jakiegoś kręgu teleportacyjnego który działał jako winda. Przenieśliśmy się do ala nieformalnej izby przyjęć. Kobieta już przyzwyczajona do tej procedury, ukłoniła się rimuru i teleportowała się z powrotem do recepcji. Gdy kobieta zniknęła wyskoczyłem z cienia rimuru i usiadłem obok niego na kanapie. Po kilku minutach drzwi otworzyły się i wszedł mężczyzna, który wyglądał na nastolatka. „witam jestem wielkim mistrzem gildii Yuuki Kagurazaka. Miło cię poznać, Rimuru" przywitał się z uśmiechem. „cześć jestem Rimuru Tempest i jestem przywódcą nowo utworzonego państwa potworów" przedstawił się rimuru. Yuuki spojrzał na mnie z znakiem zapytania na twarzy. Co się tak na mnie gapisz człowieczku, teraz gdybym chciał mógłbym cię zmiażdżyć jedną łapą pomyślałem i spojrzałem na rimuru. „ach, wybacz to jest mój towarzysz" przedstawił mnie rimuru „podróżuje ze mną od jakiegoś czasu" „rozumiem" powiedział Yuuki „mi jego towarzystwo nie przeszkadza" i tak zaczęła się rozmowa pomiędzy Rimuru a mistrzem gildii. Rozmawiali o jakiś pierdołach a ja nie zwracałem na to uwagi. Rimuru zdjął maskę, a gdy Yuuki zobaczył, że ma on wygląd jego dawnej nauczycielki, zdenerwował się i wymienił parę ciosów z rimuru. Podczas tej krótkiej wymiany spokojnie sobie siedziałem i ich obserwowałem. Ofiarą został niczemu niewinny stół. Gdy Yuuki się uspokoił na tyle by wysłuchać historii rimuru zrozumiał że był trochę pochopny. Po kolejnych kilku minutach opowiadania przez rimuru jak zginął i się odrodził w tym świecie temat zszedł na dzieci, które uczyła ostatnio shizu. Rozmawiali co zrobić i padła propozycja, żeby rimuru został ich nauczycielem. Ja do ostatniego momentu robiłem jako poduszka do głaskania. Osobiście mi to nie przeszkadzało, ponieważ było to całkiem przyjemne. Gdy skończyła się ich rozmowa Yuuki zwrócił do mnie swoje oczy i przez chwilę było widać w nich błysk. [uwaga jednostka Yuuki Kagurazaka próbował zawładnąć nad twoim umysłem] o ciekawe pomyślałem może by go tak lekko przestraszyć hehehe. Wciągnąłem go do mojego krajobrazu umysłu.

Yuuki pov:

Zanim wyjdą spróbuję przejąć kontrolę nad tym głupim lisem pomyślał Yuuki ze złośliwym uśmiech w myślach. Użył swojej umiejętności i jedyne na co się natknął to mentalna bariera, której nie da się sforsować. Zauważył, że lis się lekko do niego uśmiechnął przez co przebiegł mu po plecach dreszcz. Po chwili został on wciągnięty w jakąś czarną przestrzeń. Gdzie ja do cholery jestem pomyślał. „w moim krajobrazie umysłu" odpowiedział zza niego głęboki basowy głos. Szybko się odwrócił i zamarł ze strachu na widok wielkiego dziewięcioogoniastego lisa. Wydobywały się z niego niewyobrażalne pokłady magikul. „hoho już nie jesteś taki chętny do próbowania nade mną zapanować" powiedział lis z rozbawieniem widząc przestraszonego Yuukiego. „w-wybacz mi proszę już nigdy tego nie spróbuję" powiedział drżącym głosem Yuuki. „hyhyhy" zaśmiał się lekko lis „dobrze tym razem ci się upiekło, bo mam dobry dzień, ale następnym razem nie tylko zniszczę ciebie ale także wszystko co zbudowałeś" „z-zrozumiano" odpowiedział Yuuki. „a teraz już idź i pozdrów ode mnie kazareama" powiedział z rozbawieniem lis. „a-a od kogo mają być te pozdrowienia" zapytał Yuuki „wiem o co ci chodzi człowieku, ale i tak zdradzę Ci moje imię a brzmi ono kuruma" powiedział lis. Yuuki zanim zdążył odpowiedzieć z powrotem był w swoim gabinecie sekundę po tym jak postanowił przejąć kurumę. Odprowadził rimuru i lisa do drzwi. Jak zniknęli roztrzęsiony powiedział do elfki, która stała w koncie pokoju. „ten lis jest bardzo niebezpieczny" „czemu tak uważasz szefie" zapytała elfka

„znał twoją tożsamości i kazał cię pozdrowić" powiedział Yuuki „a także jego poziom magikul był nie z tej ziemi" na te słowa elfka albo dawny władca demonów kazaream był bardzo zdziwiony i powiedział do siebie „co za potwór"

Koniec pov.