ROZDZIAŁ SZESNASTY
ZAPACH JAŚMINU
Wilgotne kosmyki włosów przylepiły mu się do czoła. Góra od piżamy drapała go w bliznę po ranie zadanej przez Nagini, więc przesunął się niespokojnie na miękkim łóżku. Poczuł subtelny zapach jaśminu, unoszący się w jego sypialni. Starał się bezskutecznie rozdzielić sklejone od snu powieki i syknął, siadając w zgarbionej pozycji, gdy mocny skurcz chwycił go w łydkę. Światło w sypialni oślepiło go całkowicie i raniło wrażliwe na kontakt z jasnym pomieszczeniem źrenice. Rozejrzał się z bólem po pokoju i nie odnotował żadnych widocznych zmian, oprócz...
Oh.
Czarownica spała zwinięta w mały kłębek na fotelu obok jego łóżka. Spod szlafroka z gładkiej satyny w mlecznym odcieniu wystawało koronkowe wykończenie jej koszuli nocnej. Brązowe loki odbijały promyki wschodzącego słońca, a jej pełne usta rozchyliły się w cichym pochrapywaniu.
Piękno.
Przybliżył się chicho do śpiącej Hermiony, nie wydając nawet najmniejszego szelestu. Przyjrzał się małym piegom, które wydawały się wyraźniejsze, niż kiedykolwiek wcześniej. Wiosenne słońce musnęło gładką skórę jej twarzy, gdy przechadzała się po ogrodach Lucjusza.
Spędził spokojną niedzielę bez towarzystwa obserwowanej przez niego kobiety. Pałętał się w samotności po korytarzach, obserwując zmiany nastroju mieszkańców i zszokowała go pustka, którą odczuł na myśl o jej nieobecności. Onca nie była tym samym miejscem, gdy jej serce opuściło prawowite położenie.
Hermiona jest sercem Onca.
Skrzaty były niespokojnie, gdy jej magiczny podpis nie widniał w zasięgu osłon, zwierzęta błąkały się bez celu, nie wyczuwając zapachu sprzymierzeńca. Nawet Sofia zmarkotniała, odmawiając droczenia się z Severusem i poszukując bezpiecznego miejsca w koronach drzew, gdy Hermiony zabrakło na horyzoncie.
Siedział godzinami w puszczy rozważając możliwości na przyszły tydzień. Pozostawienie malowniczego krajobrazu Onca nie wchodziło w grę. Nie był w stanie nacieszyć się poczuciem spokoju w swojej bezpiecznej przystani, więc wysłał patronusa do Minerwy z prośbą o udzielenie tygodniowego urlopu wypoczynkowego.
Merlinie, nigdy w mojej karierze mistrza eliksirów nie wziąłem urlopu!
Czekanie na odpowiedź przełożonej była męczarnią. Uśmiechnął się chciwie na wieść o pozytywnym rozpatrzeniu prośby, gdy posłaniec Minerwy wrócił z odpowiedzią.
Pozostałą część wieczoru spędził na przekopywaniu sporej biblioteki, którą odnalazł na drugim piętrze obiektu. Cieszył się, jak małe dziecko widząc stos zwojów badań naukowych, sprowadzonych z Ameryki Południowej, razem z formułą zaklęcia przekładu na jego ojczysty język. Obżeranie się drugi dzień z rzędu genialną jagnięciną Melwina było dużym błędem.
Czy słuchałeś, gdy matka mówiła o nadchodzących koszmarach, gdy brzuch jest przepełniony?
Zarumienił się soczyście na przypomnienie obrzydliwego snu z Minerwą w roli głównej.
Powinienem udać się do uzdrowiciela. Pokręcone sny mogą być skutkiem rzuconej na mnie klątwy!
Czuł wdzięczność do Hermiony za wyrozumiałość oraz zachowanie powagi w jego niecodziennym napadzie paniki. Miewał koszmary, ale nigdy w życiu nie przypuszczał, że jego umysł będzie w stanie wytworzyć wspomnianą scenę.
Moja wyobraźnia nie jest na tyle rozwinięta!
Drobna wiedźma poruszyła się niespokojnie w pozycji embrionalnej, a on przeklnął pod nosem wytykając sobie znieczulicę na jej niewygodny sen. Wstał z łóżka, wstrzymując oddech. Nachylił się nad śpiąca kobietą i włożył lewe przedramię pod jej kolana, a prawe owinął wokół talii, odkrytej mleczną satyną. Jęknęła cicho, gdy podniósł ją z nieprzystosowanego do leżakowania mebla i prawie zachichotał, gdy chwyciła małą piąstką przód jego koszuli. W powolnym tempie przetransportował ją do łóżka, kładąc się obok niej ostrożnie. Nie chciał jej obudzić.
Hermiona przypominała dwudniowego, ślepego jeszcze szczeniaka, który na czuja poszukuje ciepła matki. Przekopała się przez pościel oddzielającą ją od ciepłego, męskiego ciała i wcisnęła noc w zgięcie jego szyi. Objął ją, odciągając na bok gęste loki i spojrzał na twarz zwierza, które zaatakowało jego przestrzeń.
Aparycja Hermiony wprowadzała w błąd. We śnie przypominała anielskie stworzenie. Aureola z loków otulających jej łagodną twarz, długie, ciemne, podkręcone rzęsy (których pozazdrościłby jej wielbłąd), ładna cera z widocznymi zmarszczkami mimicznymi od sennego uśmiechu. Obserwator jej cichych, wiśniowych ust, mógłby przygotować się na boską pieśń, zamiast seksownego uśmiechu w towarzystwie sprośnych komentarzy. Wiedział doskonale, że z obudzonym i analitycznym umysłem, Hermionie Granger bliżej jej do złośliwego diabła.
Myśli kotłowały się w jego głowie. Uważanie młodszej o dwadzieścia lat wiedźmy za kolejny cud świata, powinien być dla niego pierwszym alarmem do podjęcia nieuniknionej ucieczki. Pierwszy raz w życiu zaangażował się w dziwną przyjaźń z kobietą, która była całkowicie nieosiągalna. Mała iskierka nadziei zakiełkowała w podświadomych czeluściach umysłu.
Czy przyjaciel rozpływa się pod twoim językiem, Severusie? Czy przyjaźnią możesz nazwać relację z kobietą, która podczas namiętnego pocałunku wije się w twoich chętnych ramionach? A może przyjaźń zobowiązuje do tulenia twojego nagiego ciała w śliskiej od olejków wannie?
Pewny siebie głupiec. Nie jesteś jej pierwszym podopiecznym.
Poczuł zmianę w napięciu ciała, które ochoczo przylegało do jego własnego. Starał się nie oddychać i cicho błagał, żeby znów zasnęła i podarowała mu czas, potrzebny na pozbieranie myśli
— Przeprszam Severusie — wychrypiała ciężkim od snu głosem. — Musiałam przysnąć.
— Nie szkodzi. — Poczuł potrzebę wytłumaczenia swoich działań. — Zwinęłaś się, jak poczwarka na fotelu, więc pomyślałem o twojej skoliozie — burknął.
— Hej! — Podniosła się na łokciach, łypiąc groźnie na czarodzieja. — Mam proste plecy! Od trzech lat praktykuję jogę!
— Obrażasz mnie? — parsknął. — Nie znam takiego słowa!
Spojrzała mu w oczy z iskrą złośliwości i obietnicą rozkoszy, więc musiał zgiąć kolana i podeprzeć nogi na podeszwach stóp, żeby ukryć erekcję w uwidocznionym na pościeli namiocie.
— Być może kiedyś zaprezentuję ci użyteczność pozycji, których się nauczyłam — uniosła brwi w cichym wyzwaniu.
Nie bądź cipą, Severusie! Rozłożyła się na cholernym talerzu!
— Tak? — wycedził, nie przerywając kontaktu wzrokowego i odrobinę zmniejszając odległość między nimi. — Jakie to szczęście, że chętnie odkrywam niezbadane wcześniej zjawiska — wyszeptał żarliwie patrząc z oczywistym zamiarem na jej usta, rumieniąc się wściekłe na swoją nietypową śmiałość.
— Cóż za dziwny zbieg okoliczności... - zbliżyła się o kolejny cal. — ... że mam proporcjonalnie dużą potrzebę badawczą.
Ich usta złączyły się w zgodnej synchronizacji. Słodkie westchnienie dochodzące z ust Hermiony, rozgrzało krew w jego żyłach i nastroszyło małe włoski wzdłuż kręgosłupa. Nie czekając na dalsze wskazówki, otworzył głodne usta i przesunął językiem po jej własnym w desperackim tańcu.
Ona tego chce!
W tym momencie nie było miejsca na niezręczność obecną podczas ich pierwszego pocałunku. Pewność, że pragnęła tego równie mocno, spowodowała przypływ adrenaliny i wyłączenie umysłu na wszelkie wątpliwości. Powieki przymknęły się samoistnie, gdy jej język badał wnętrze jego stęsknionych ust. Zastanawiał się czy Hermiona i tym razem użyła na nim zaklęcia Paraesthesiae. Jego zmysły wyostrzyły się, a dotyk jej miękkich, pełnych warg i gładkiego języka, wydawał się bardziej namacalny. Błądzące po jej twarzy dłonie zaplątały się w bujne loki i przytrzymały w miejscu jej głowę, aby uzyskać lepszy dostęp. Jęknął mimowolnie, gdy jej ręka zaczęła gładzić jego kark, a szczupłe uda rozchyliły się, by zrobić mu miejsce potrzebne do upragnionego kontaktu. Zduszone pomruki czarownicy przypominały łaszącego się kota, wyginającego ciało z przyjemności od pieszczoty, a płonący dreszcz ogarnął jego ciało, gdy zbliżyła biodra do jego, przyciskając się do twardej erekcji.
Dziki z napływu pożądania Severus, obrócił wiedźmę i przygwoździł jej plastyczne ciało do sprężystego materaca. Zatopił miednicę w kołysce jej ud i warknął ochrypłe, gdy przygryzła jego dolną wargę. Obawiał się, że właśnie stracił resztki samokontroli i z największym trudem przerwał pocałunek, patrząc na obiekt jego szaleństwa z czułą desperacją.
— Hermiono obawiam się, że jeśli nie przestaniesz mnie kusić w ten sposób, to nie będę mógł się powstrzymać. — Podejrzewał, że ledwo mogła wyłapać słowa w jego przyspieszonej wypowiedzi. — Jeśli nie chcesz, żeby nasze działania zaszły za daleko, błagam nie kołysz się w ten sposób — jęknął boleśnie, gdy otarła kolanem o wyjątkowo wrażliwe miejsce.
— Więc nie rób tego — wykrzywiła wargi w najbardziej pociągającym uśmiechu, jaki miał zaszczyt u niej zaobserwować.
Jego zapał opadł i poczuł solidny kop odrzucenia w trzewiach.
— Czego mam nie robić? — jego głos był odrobinę zbyt zraniony i chłodny, jak na jego gust.
Nie ma mowy, że pozwolę jej odejść! Mogę przeciekać tym przeklętym nasieniem, ale nie wypuszczę jej z łóżka, choćbym miał iść w ślady Minerwy, przywiązując ją do wezgłowia!
— Nie powstrzymuj się — powiedziała krótko z pewnością w głosie i przyciągnęła jego usta do swoich w próbie kolejnego pocałunku. Był przekonany, że się przesłyszał.
— Ale... — Stracił wątek. Jego krew odpłynęła na południe od mózgu, więc mógł sobie wybaczyć chwilę zaćmienia. — Dobrze, w porządku... — Zachichotała na jego zmieszanie. — To znaczy, że chcesz mnie? Mam na myśli, teraz? — Rozszerzył oczy ze zdumieniem i westchnął z zaskoczenia, gdy chwyciła jego rękę i przyłożyła do swoich wilgotnych ud.
Bogowie! Nie ma na sobie majtek!
— Czy muszę być jeszcze mniej subtelna? — parsknęła. — Wyczuwalne i oczywiste, Severusie. Skoro się jednak upierasz, to tak, chcę cię teraz i w ogóle.
Westchnął głęboko, prowadząc rękę po jej gorących udach, aż do ociekającego centrum i delikatnie rozdzielił jej fałdy, sprawdzając co udało mu się osiągnąć.
Taka mokra...
— Chcesz, żebym znów... — Nie panował nad swoim ochrypłym głosem.
— Nie — zaprzeczyła z chytrym uśmiechem.
Zerknął na nią z urazą. Doskonale wiedziała, że sprawianie jej przyjemności ustami było dla niego równie satysfakcjonujące, co dla niej.
Złośliwa wiedźma.
Jej poszukujące ręce pełzły od jego łopatek, wzdłuż boków ciała, drapiąc wrażliwą na dotyk skórę paznokciami i zatrzymały się na jędrnych pośladkach, mocno ściskając i przyciągając jego sztywną długość okrytą materiałem do jej wilgotnych fałd. Sapnął na zwarcie w swoim mózgu, starając się skupić wzrok na jej twarzy. Uśmiechnęła się kusząco, zbliżając usta do jego twarzy, liżąc ścieżkę od szczęki, aż do nasłuchującego w skupieniu ucha. Z jego napiętej od podniecenia klatki piersiowej, wyrwało się głośne westchnienie, gdy przygryzła delikatny płatek.
— Chcę, żebyś był we mnie, Severusie — wyszeptała wprost do jego ucha, a całe jego ciało zatrzęsło się z nieoczekiwanej przyjemności na jej prośbę. — Ta pozycja będzie dobrym rozwiązaniem. Będziesz miał większą kontrolę nad tempem.
— Nie rozumiem, Hermiono — jęknął z udręki. — Skąd ten pośpiech? — zapytał poddenerwowany Severus, usiłując zasłonić twarz włosami przed jej badawczym spojrzeniem. — Myślałem, że moja cnota jest z tobą bezpieczna — próbował zażartować.
— Skoro takie jest twoje życzenie — wzruszyła bezsilnie ramionami. — Zapewniam, że nie mam zamiaru do niczego cię zmuszać.
Severus otulił ciaśniej jej drobne ciało w zaborczym geście i przyszpilił ją sceptycznym spojrzeniem.
— Chcesz mnie zniewolić, związać lub w jakikolwiek sposób krępować moje kończyny? — zapytał stanowczo, tracąc resztki pozorów.
— Nie, Serpens — parsknęła. — Chcę się z tobą pieprzyć.
Cóż, właściwie czemu nie? Przecież aktualnie nie mam nic innego do roboty, wziąłem urlop i tak dalej...
Skup się!
Widział, że Hermiona przyglądała mu się z uwagą, próbując wyłapać najmniejsze spięcie na jego twarzy.
Co mam jej teraz powiedzieć?
Skinął niepewnie głową, oczekując dalszych wskazówek i obserwując jak jej spuchnięte od pocałunków usta unoszą się w słodkim uśmiechu. Wróciła do całowania jego żuchwy, schodząc pełnymi wargami do szyi w miękkiej pieszczocie. Zawirowała śliskim mięśniem wokół jego wrażliwej blizny. Westchnął w szoku, gdy dotyk jej języka na zabliźnionej tkance okazał się cudownym doznaniem. Jego chętne na dodatkową stymulację ciało, mocniej przygwoździło złośliwą wiedźmę i poprowadził ręce wzdłuż ciała, chwytając jej jędrne uda. Rozchylił je, aby mógł się do niej maksymalnie zbliżyć i ugryzł mocno jej szyję. Zduszony krzyk wyrwał się z jej rozchylonych ust, gdy ścisnęła jego biodra przywodzicielami.
Teraz nie uciekniesz.
Podniósł jej koszulę nocną, ściągnął niepotrzebny kawałek materiału przez głowę, przy czym nie omieszkał dotknąć każdego centymetra jej ciała, który pojawił się w zasięgu jego rozgorączkowanych dłoni. Był kompletnie zafascynowany sposobem, w jaki jej ciało stopiło się z jego palcami, jak glina poddająca się rękom zdolnego garncarza. Nagie ciało wiedźmy płonęło od jego zabiegów, więc korzystając z okazji jej dość nieświadomego stanu, zniżył usta z jej szyi, przebiegając miękkimi pocałunkami, liźnięciami oraz szczypaniem zębów, aż do doliny jej piersi. Oczekując upragnionej reakcji, chwycił jej sterczący sutek wargami i zassał delikatnie, żeby nie sprawić jej bólu. Tak jak oczekiwał, Hermiona jęknęła i odchyliła tors, aby wepchnąć mu szczyt piersi do ust.
Genialna, pyszna, reagująca...
Idealna!
Obawiał się, że nie wytrzyma dłuższej stymulacji jej kołyszących się bioder, więc spojrzał na nią zdesperowany, łapiąc potrzebne powietrze w małych wdechach.
— Hermiono, ja...
— Zdejmij te bezużyteczne spodnie, Severusie i nie każ mi już dłużej czekać! — Nie rozpoznał jej głosu ciężkiego od pożądania. Potrzebował moralnego kopniaka, żeby nie krzyczeć z radości na jej wspaniały, podniecony stan.
Ja to zrobiłem!
Bez zastanowienia zsunął obraźliwe ubranie, a jego sterczący, zadowolony z atencji penis wyprężył się dumnie na powitanie. Hermiona oblizała napuchnięte wargi, patrząc wprost na jego pulsujący narząd, który drgał pod jej czujnym spojrzeniem, jak silnik na biegu jałowym. Uśmiechnęła się zachęcająco i uniosła brwi w oczywistym wyzwaniu. Mógłby umrzeć właśnie w tym momencie. Podpełzł do jej ciała, jak jadowity wąż, nie spuszczając oczu z jej bursztynowych tęczówek. Przycisnęła rękę do jego mięśnia prostego brzucha, zatrzymując jego ruch. Przeczesała palcami czarne owłosienie na pachwinach i owinęła dłoń wokół jego długości. Wzdrygnął się gwałtownie i mimowolnie wepchnął się w jej giętkie palce, usiłując uzyskać tarcie. Zaśmiała się cicho, dotykając drugą ręka swoich wilgotnych fałd i rozprowadzając soki po jego nabrzmiałej krwią erekcji. Myślenie i działanie w tym stanie było dla niego nieosiągalne, a Hermiona zdawała się rozumieć jego sytuację. Mrugnęła do niego słodko i przyciągnęła mocno do siebie, wprowadzając jego długość do jej ciepłego, ciasnego otworu.
Jeśli kiedykolwiek sądził, że mógłby do końca życia używać ręki do zaspokojenia swoich potrzeb był w infernalnym błędzie. Żaden dotyk, który był w stanie wykonać swoimi sprawnymi, precyzyjnymi dłońmi... nie był nawet w najmniejszym stopniu porównywalny do gładkiej pochwy kobiety, trzymającej go w mocnym uścisku. Jej jedwabiste ściany pulsowały i otulały jego penisa, jak rękawiczka. Wilgoć i ciepło emanujące ze środka, zjeżyły włosy na całym ciele, a praca jej mięśni kegla, wycisnęła z jego gardła zduszone warknięcie rozkoszy.
— Kurwa — jęknął bez namysłu.
— Severusie, nie chcę żebyś się powstrzymywał i skupiał na mojej przyjemności — powiedziała ostro, uspokajając jego myśli, bo był przekonany, że jedyne o czym obecnie może myśleć, to własna przyjemność. — Zależy mi, abyś całkowicie ściągnął tarcze i nie kontrolował emocji. Skup się na instynkcie.
— Powiedz mi co lubisz — wydukał pospiesznie, nie odważając się poruszać w jej środku, by nie skończyć przedwcześnie. — Mogę spróbować cię zadowolić — wydusił przez zaciśnięte gardło.
— Nie! — warknęła. — Po prostu zamknij oczy i poczuj.
Dobry pomysł wiedźmo, mogę dojść właśnie teraz, jeśli będziesz na mnie patrzeć w ten sposób! Jak na kawałek pysznego ciasta...
Oh kurwa, najświętsza Kirke!
Hermiona zakołysała biodrami ściskając go mocno. Sapnął głośno i całkowicie odpuścił udawanie silnego i wytrwałego. Zamknął oczy i z zaciśniętymi zębami wepchnął całą długość w jej ociekające sokami wnętrze, wzdrygając się na przyjemny dreszcz, który przeszedł go na dźwięk jej gardłowego jęku. Poruszał się nieskoordynowanymi ruchami, poszukując niewiadomo czego, byle szybciej, mocniej, ciaśniej ...
MERLINIE!
Hermiona ugryzła go w zgięcie szyi i zacisnęła umięśnione uda na jego talii. Pomruki jej jęków przyjemności dzwoniły mu w głowie, ale poczuł nagła potrzebę zrobienia czegoś więcej.
Otworzył szalone z pożądania oczy i chwycił jej piękną, wykrzywioną z przyjemności twarz w dłonie. Spojrzał na nią, poszukując jakiegoś znaku, wskazówki. Hermiona rozchyliła te pełne, napuchnięte usta w małym szoku, jakby doszła do jakiegoś zaskakującego wniosku i wbiła paznokcie w jego plecy, odchylając szyję z głębokim jękiem. Poczuł, jak mięśnie jej pochwy drgają, więc nie wahając się ani chwili dłużej, zniżył wygłodniałe usta do jej własnych i rozpoczął połykanie jej jęków w desperackim pocałunku, wbijając się z zapałem w jej ciało.
Tak! Jeszcze trochę, moja mała wiedźmo!
Oh, proszę! Zrób to razem ze mną!
Poczuł, że jej paznokcie przerywają ciągłość jego skóry, gdy krzyknęła głośno, odchylając plecy w łuk. Jedna z jej rąk wsunęła się między ich ciała, aby masować kłębek nerwów. Żądza, którą poczuł na widok jej samo-zadowalania, wyczerpała resztki jego cierpliwości i osiągnął maksymalne tępo, na które pozwoliły mu mięśnie.
Pomrukiwał bez ładu i składu, starając się nie odrywać oczu od najpiękniejszej istoty wijącej się pod nim. Gdy jej oczy wywróciły się do tyłu głowy, a mięśnie jej pochwy chwyciły jego długość w żelazny uścisk, ryknął z rozkoszy z intensywnym, elektryzującym dreszczem. Opadł na jej ciało i mógł jedynie wcisnąć twarz burzę loków pachnących jaśminem.
Muszę ją miażdżyć...
Hermiona objęła go mocno ramionami, jakby usłyszała jego wątpliwości i złożyła małe pocałunki na jego szyi i szczęce.
Jeśli kiedykolwiek zwątpisz w swoje możliwości, Severusie...
Przypomnij sobie moment, w którym Hermiona Granger patrzyła na ciebie z przebłyskiem zachwytu w oczach.
Obudził ją odgłos mamrotania i niskich jęków. Usiadła przerażona, rozglądając się po sypialni.
Cóż, to nie jest moja sypialnia.
Zasnęli godzinę temu, po szybkim prysznicu, gdy ich ciała były zbyt lepkie, aby oddać się w objęcia Morfeusza.
Zerknęła na szamotającego się obok Severusa i przygryzła wargę na widok jego całkowicie nagiego ciała.
Cholera. Nie czas na to.
Pochyliła się nad nim, by wychwycić jakiekolwiek słowa z jego ust. Jedyne co potrafiła zrozumieć to „nie", „proszę", „nie chcę", a biorąc pod uwagę wykrzywioną twarz w agonii, doszła do wniosku, że raczej nie śni o małych hipogryfach.
— Severusie! — zawołała stanowczo, szarpiąc czarodzieja za ramię.
To stało się tak szybko, że ledwo zarejestrowała jakikolwiek ruch. Chwile temu, siedziała na materacu, teraz leżała na podłodze z męskimi rękami wokół szyi, a ich właściciel siedział na niej okrakiem, próbując ją... Tak, po minie wnioskuję, że właśnie próbuje mnie zabić. Nie mogła mówić, bo gardło miała całkowicie zaciśnięte. Severus, wyglądał, jak jej mistrz eliksirów z przeszłości - zimny, zabójczy i mogła stwierdzić, że kompletnie jej nie poznał, a sądząc po żarze w jego oczach, był obecnie całkowicie niepoczytalny... teraz zaczęła się bać na serio, już kończyło jej się powietrze.
Na sklątkowe jaja, dlaczego w takich sytuacjach zawsze muszę słyszeć głos Rona w głowie?
Jasna cholera, Hermiono! Jesteś czarownicą czy nie?
Czując się jak totalna idiotka, machnęła ręką z krótkim „Ferula", oplatając Severusa bandażami od stóp do głów, aż wyglądał jak wyjątkowo śmiercionośna, wkurwiona mumia.
Lepsze to niż kop w jaja, niewdzięczniku!
Upadł z głośnym łomotem, więc usiadła na podłodze obok ludzkiego kokonu i uderzyła go dość mocno z liścia w prawy policzek. Coś kliknęło w jego oczach, stały się bardziej trzeźwe... po prostu severusowe. Potrząsnął głową, odganiając amok.
— Co na Merlina mi zrobiłaś? — krzyknął, pełzając jak dżdżownica po deszczu.
— Ciesz się, że tylko tyle! — warknęła wskazując na swoją szyję.
Rozszerzył oczy na widok jej szyi, a raczej tworzących się na niej purpurowych śladów palców.
— Kurwa! Nic nie pamietam, uwolnij mnie z tego czegoś!
— To przestań się szamotać i daj mi chwilę! - Chwyciła różdżkę, rozcinając bandaże i spojrzała na niego kwaśno. — Czy znowu obżerałeś się przed snem? — Zmrużyła niebezpiecznie oczy. — Severusie, serio! Niedługo zostaniesz całkowicie sam w Onca, bo wymordujesz wszystkich podczas lunatykowania! I to za jaką cenę? Specjałów kuchni Melwina?
— Dlaczego od razu wymorduję? W najgorszym wypadku delikatnie pokiereszuję! Przestań dramatyzować.
— Tak mi dziękujesz? — Zacisnęła zęby. — Następnym razem nie będę dbała o twój komfort, jak rzucisz się na mnie z zamiarem delikatnego pokiereszowania, zapewniam! — Dla podkreślenia słów, po raz kolejny wskazała na szyję i wybiegła z jego sypialni na korytarz.
Niewdzięczny, napuszony, obrażalski dupek!
Była już prawie przy swojej sypialni, gdy usłyszała jak ją woła. Spojrzała przez ramię na praktycznie nagiego Severusa, który biegł z wściekłym grymasem w jej stronę.
Nie tym razem!
Wbiegła do komnat i zatrzasnęła drzwi przed jego nosem, uśmiechając się złośliwe, gdy usłyszała głośny łomot i przekleństwa, których powstydziłby się Mundungus.
Dobrze mu tak!
— Otwieraj drzwi wiedźmo, bo pożałujesz, że nie spadłaś z tego cholernego smoka!
— Najpierw przeproś, to się zastanowię!
— Nie będę przepraszać za coś, co zrobiłem całkowicie nieświadomie!
— Za bycie totalnym gburem, nie za atak!
— Jestem gburem, bo mnie związałaś, spoliczkowałaś, a później miałaś pretensje!
— Odejdź stąd natychmiast i daj mi święty spokój!
Usłyszała łomot pięści w drzwi, a po chwili kroki oddalające się korytarzem w stronę sypialni Severusa. Zadowolona ze swojej przebiegłości, uchyliła drewno, żeby zerknąć na ewentualne szkody, ale silna ręka odepchnęła drzwi, a po chwili znalazła się przygwożdżona męskim ciałem do ściany. Severus miał na ustach wyjątkowo złowieszczy uśmieszek, który trochę odebrał jej dech.
— Nieznośna — wysyczał i zaatakował jej usta swoimi.
Walczyła z nim, nie rozumiejąc kompletnie jego zapału. Jak wcześniej obiecała, kopnęła go kolanem w krocze, nie dbając o jego komfort. Upadł na ziemię warcząc przekleństwa i rzucił na nią wściekły wzrok.
— A to za co? Przecież bylem w trakcie przeprosin!
— To mają być twoje przeprosiny? Radzę się porządnie zastanowić następnym razem, gdy mnie zaatakujesz w taki sposób.
Skrzyżował ramiona na piersi, w dalszym ciągu leżąc na podłodze.
— W takim razie przepraszam, że byłem gburem — zakrztusił się i mlaskał językiem, jakby poczuł smak czegoś wyjątkowo obrzydliwego.
— Masz szczęście, że jestem wyrozumiała — powiedziała z zaciekłą miną i pomogła mu wstać.
— Czy teraz mogę wiedzieć, dlaczego uciekłaś z krzykiem z mojej sypialni? A może powiesz mi dlaczego mnie odpychasz w taki sposób? — Prychnął z urazą w głosie.
— Nie. Mam inne rzeczy do roboty.
Rzuciła się w jego stronę z tak mocnym impetem, że czarodziej automatycznie przyjął pozycję obronną - ręce wyciągnął przed siebie, osłaniając twarz. Nie zdążył jej powstrzymać, bo chwyciła jego twarz w dłonie i przyłożyła swoje miękkie usta, do jego sztywnych, nieruchomych. Zacisnął palce w żelaznym uścisku na jej ramionach, jakby chciał ją odepchnąć, by po chwili przyciągnąć jej ciało do swojego z małym pomrukiem zadowolenia.
Męskie ego. Istnieje tylko wtedy, gdy facet ma wolne ręce i możliwość mówienia.
Szarpnął ją za sobą idąc tyłem, usiadł na fotelu i wciągnął na swoje nagie kolana. Miauknęła cicho, gdy poczuła jego twardość na fałdach swojej kobiecości. Powinna przestać i wyznaczyć jakieś granice, ale jego usta wyrwały z niej wszystkie logiczne argumenty. Dobrze całował. Nie połykał jej i nie ślinił się jak zwierze, tak jak Ron. Jego wąskie usta, były zaskakująco miękkie i giętkie.
A język? Bogowie... co on robił z językiem!
Długie, blade palce rozpoczęły błądząca wędrówkę po jej ciele. Choć bardzo chciała kontynuować dalsze czynności, musiała wyjaśnić kilka kwestii zanim sprawy zajdą za daleko. Usiłowała oderwać się od niego, ale czarodziej chwycił grube loki w pięść i pożerał jej usta z pragnieniem pustynnego wędrowca, poszukującego wody. Nie była uległa, w żadnym tego słowa znaczeniu. Posiadanie dominującego partnera ciągnącego ją za włosy, jak napalony jaskiniowiec, nie wzbudzało w niej zachwytu, ale Severus był kimś więcej. Nawiązali porozumienie i nieoczekiwaną przyjaźń, po czasie spędzonym na rozmowach o dość intymnym charakterze i ... cóż, po cudownym pieprzeniu o poranku.
Lubisz to, bo wiesz że mu się podoba... to tylko gra.
Tylko gra.
Nie zastanowiła się jednak, dlaczego jej uda są równie wilgotne, jak przy intensywnej sesji dominowania uległego.
To tylko zabawa, a Severus wcale nie...
Oh!
— Severusie! — W końcu udało jej się wyswobodzić z niewoli jego ust. — Przestań! — krzyknęła ochrypłe, gdy jego palce ścisnęły jej napięte suki. — Musimy porozmawiać!
Jego oczy były całkowicie czarne. Nie była w stanie odróżnić tęczówek od źrenic. Zamrugał gwałtownie i spojrzał na nią trzeźwiej.
— O czym chcesz porozmawiać?
— Chcę, żebyś ze mną porozmawiał o tym co się między nami wydarzyło. — Zagryzła wargę, żeby nie jęczeć, gdy chwycił ją mocno za pośladki i naparł swoją męskością na jej już wilgotne wejście.
— Później. — Jego rozdrażniony do granic możliwości głos sprawił, że uniosła brwi do lini włosów.
Merlinie, ten czarodziej jest niemożliwy!
Zastanawiała się, czy jednym stosunkiem płciowym uwolniła rozpustną bestie w Severusie Snape'ie, bo wyglądał jakby miał ochotę ją zjeść.
Daj się wcisnąć w materac prawiczkowi, a nie da ci spokoju przez następne tygodnie...
A propos jedzenia... może by tak...
Uśmiechnęła się złośliwie na wizję w swojej głowie.
Tak chcesz się bawić?
Nachyliła się, przygryzając mocno jego wargę dla odwrócenia uwagi. Chętny czarodziej mruczał pod nią, a jego ciekawskie ręce krążyły po jej krągłościach zapamiętując każdy cal jej sylwetki. Ściskał, masował i Oh, ten jego ostry język zataczający koliste ślady pod uchem. Poprowadził językiem mokry ślad od szyi, aż do sutka, po czym dmuchnął powoli wyciągając z jej ust słodkie westchnienie przyjemności. Docisnęła biodra mocniej, aż jęknął na kontakt i chwyciła go za nadgarstki, odciągając je za jego głowę i z mrocznym chichotem magicznie przytwierdzając do oparcia fotela.
— Co robisz? Wypuść mnie! — krzyknął ochrypłym głosem, który uwielbiała najbardziej.
— Dlaczego mam cię wypuścić? — Udała zdumioną minę. — Prawie mnie zabiłeś, obraziłeś kilka razy, a przed chwilą pocałowałeś mnie bez mojej wyraźnej zgody. — Wyliczała na palcach, wstając na nogi i ustawiając się naprzeciw fotela.
— Chciałaś tego! Wiem, że tak. — Bronił się, mrużąc oczy.
— Taki pewny siebie — parsknęła.
Severus był rozpustnie rozciągnięty na szmaragdowym fotelu. Jego włosy były w kompletnym nieładzie, usta spuchnięte od wcześniejszych czynności, skóra błyszczała od potu, a jego penis stał dumnie w oczekiwaniu na przyjemność.
— Severusie — wymruczała zbliżając się odrobinę. — Pamiętasz, jak wspomniałam o miłości francuskiej? — Jego rozprzestrzeniający się rumieniec wydusił z niej parsknięcie. — Oj myśle, że pamiętasz.
— Nie jestem zainteresowany takimi rzeczami. — Patrząc na jego neutralny wyraz twarzy, mogłaby mu uwierzyć. Cóż, właściwie patrząc na całe jego niewzruszone ciało uwierzyłaby mu w pełni, że kompletnie nie jest zainteresowany seksem oralnym, gdyby nie jego twardy penis, który przeciekał na czerwonej od nabrzmiałej krwią główce.
— Ah tak? — Zbliżyła się powoli, ściągając satynowy szlafrok, który zdążyła złapać podczas swojej wcześniejszej ucieczki i uklęknęła przed „niezainteresowanym" czarodziejem.
— Zupełnie i definitywnie nie! — Złączył kolana, próbując się zakryć, co jeszcze bardziej wypchnęło jego gruby narząd w jej stronę.
— Cóż, dowody mówią same przez się! Mam sprawdzić tę teorię?
— Nie spodoba mi się, jestem pewien — parsknął. — To niehigieniczne.
— Co? — Ryknęła śmiechem, opierając czoło o jego udo, przez co Severus w odruchu bezwarunkowym kopnął ją w szczękę.
— Nie patrz tak na mnie! Trzeba było mnie nie dotykać!
— Przestań się dąsać, nic mi nie jest. — Uniosła na niego brwi. — Nie masz problemu ze sprawianiem kobiecie przyjemności ustami, ale przeszkadza ci wizja twojego penisa w moich ustach?
Jego męskość zapulsowała na te słowa, ale twarz czarodzieja nie wyrażała żadnej emocji.
— To co innego — burknął pod nosem. — Jesteś kobietą, byłaś świeżo po prysznicu i ładnie pachniałaś, poza tym smakujesz pysznie i jeśli chcesz, to...
— Nie, Severusie.
— Pożałujesz, mogę się bardziej postarać wkładając palec do...
— Nie.
— Ale skąd wiesz co chcę zrobić, wiedźmo? Nigdy nie próbowałem wkła...
Przewracając oczami na upartego osła, Hermiona zniżyła usta do jego umięśnionych ud i przygryzła bladą skórę po ich wewnętrznej stronie. Zamknął usta i wzdrygnął się na kontakt jej zębów z wrażliwą tkanką. Wysunęła język, żeby ukoić ugryzienie w małych liźnięciach, z przyjemnością słysząc zduszone pomruki czarodzieja.
Merlinie! Czy człowiek jest w stanie wydobyć takie pomruki? Co za dźwięk!
Uniosła oczy, aby sprawdzić czy wszystko z nim w porządku i trochę zaniemówiła na widok przed nią. Severus patrzył na nią z płonącą żądzą - Dodam, że jest to najseksowniejszy wzrok, jaki kiedykolwiek ktoś rzucił w moją stronę, a ja aktualnie przeciekam sokami i pocieram uda z potrzeby! - i rozchylił usta w zaskoczonym westchnieniu, gdy polizała jego twardą długość od jąder, aż po wilgotny od jego słonej esencji czubek. Szarpnął biodrami mimowolnie uderzając ją w nos.
— Przepraszam — wychrypiał.
Okrążyła główkę językiem, aby w pełni zwrócił na nią uwagę, a słysząc głośny jęk nad sobą, wsunęła ją całkowicie do ust i zassała - może trochę mocniej niż powinna, bo Severus krzyknął i zaczął się wić na fotelu.
— To za dużo, nie wytrzymam! — Próbował uwolnić ręce i zastanawiała się czy również zapomniał, że potrafi władać magią bezróżdżkową. — Uwolnij mnie, będę grzecznie cię słuchał — warknął z irytacją na brak możliwości poruszania rękoma.
— W porządku, ale chcę żebyś pozwolił mi sprawić ci przyjemność, a potem sam zdecydujesz czy ci się podoba, okey?
— Dobrze, ale staraj się nie wyssać ze mnie życia, bo potrwa to kilka sekund!
— Tego akurat nie mogę obiecać — parsknęła.
Siedział bez ruchu, gdy uwolniła jego ręce, więc uśmiechnęła się do niego z wdzięcznością i położyła rękę na ciężkich jądrach, masując i skupiając wzrok na jego twarzy. Rozluźnił się pod jej zabiegami, ale mała myśl krążąca jej w głowie, nie dawała jej się skupić. Oderwała usta od jego gładkiej skóry i uniosła brew.
— Jesteś pewien, że nie mam cię wiązać? — Oblizała usta. — Byłeś wtedy dość podekscytowany.
— Nie. Nie za pierwszym razem. — Opuścił wzrok, zmarszczył brwi w skupieniu, a ona prawie roześmiała się głośno na widok kontemplacyjnego Severusa z wzrokiem utkwionym w swojej erekcji. Ugryzła się mocno w język, żeby nie wydać dźwięku. Severus mógłby źle odebrać jej parsknięcie, gdy akurat siedzi roznegliżowany ze sterczącym kutasem. — Chciałabym móc cię dotknąć w trakcie...— Widząc jej zmarszczone czoło dodał szybko. — Twojej twarzy, znaczy się.
— Emmm... — W sumie dziwna fantazja, ale w swoim życiu spotkała się z taką ilością fetyszy, że dotykanie twarzy jej nie straszne. — No dobrze, rób co chcesz. — Uśmiechnęła się zachęcająco i wróciła do potrzebującego zwierza, który entuzjastycznie uderzał ją w brodę. Parsknęła, nie mogąc się powstrzymać.
— Niecierpliwy...
— Jak cała reszta mojego ciała!
— Dobrze, już dobrze. Nie spinaj się tak, bo żyłka ci pęknie!
— Pęknąć mogą mi jedynie jaja, jeśli nie zabierzesz się do pracy!
— Nie mogę wykonywać swojej pracy, jak gapisz się na mnie w ten sposób!
— A niby jak się gapię?
— Jak na Neville'a, który sporządza eliksir w twojej klasie!
— Bo masz przy zębach coś dla mnie bardzo cennego! Dziwisz się?!
— Nie ufasz mi?
— ...
— Severusie?
— ...
— Pamiętasz jak nazwałeś moje zęby łopatowymi? Chcesz się przekonać co potrafią?
— Oh, dobrze! Ufam ci, ale pamiętaj że zaufanie jest jak kartka papieru!
Uśmiechnęła się na osiągniecie sukcesu w potyczce, wsuwając jego twardą, jak skała erekcję do ust. Miał naprawdę dobry smak. Dobry w kontekście męskiej anatomii, podczas seksu oralnego. Wyraźnie wyczuwała piżmo, skórę i coś co było po prostu Severusem. Gdyby miała zamknąć oczy i wyobrazić sobie ten posmak, połączyłaby go z mrocznym, ciemnym lasem, w nocy, podczas deszczu. Ziemisty, świeży, odrobinę dymny i cholernie pociągający.
Penis Severusa był zbyt długi, żeby całkowicie zmieściła go do ust, bez praktykowania głębokiego gardła, na co mężczyzna na pewno nie był jeszcze gotowy, więc masowała podstawę jego trzonu ręką, aby zapewnić mu dodatkową stymulację. Uśmiechnęła się wokół jego obwodu, gdy pomruki wydobywające się z jego ust stały się głośniejsze, a spięcie jego mięśni większe, przez co prawie zmiażdżył ją silnymi udami, między którymi obecnie się znajdowała.
Nagle, nieoczekiwanie... Severus chwycił ją za twarz i skierował ją bardziej w swoją stronę. Kompletnie straciła wątek, gdy zaczął się jej przyglądać i pieścić jej policzki. Zdziwił ją dotyk jego kciuków, które zamknęły jej powieki, aby sprawdzić ich gładkość i praktycznie zakrztusiła się śliną, gdy prześledził zarys jej brwi, nosa i szczęki.
Co on robi?
Nie przestawał miziać jej twarzy w delikatnych, jak piórko pociągnięciach i właśnie uświadomiła sobie, że nikt nigdy nie patrzył na nią w taki sposób.
Liżę jego cholerne jaja, a on patrzy się na mnie, jakbym co najmniej urodziła kolejnego Zbawiciela!
Niemożliwy.
Jego oczy były pełne żądzy, pożądania i potrzeby... ale było w nich też coś innego. Coś między tajemniczą czułością, niechętnie okazaną, a zachwytem. Całość tej absurdalnej sytuacji była na tyle dziwna, że stwierdziła że nigdy w życiu nie widziała czegoś równie podniecającego. Jęknęła na uświadomienie, że jej fałdy przeciekają sokami na widok Severusa i dotyku jego palców na jej twarzy. Czarodziej odrzucił głowę z głośnym westchnieniem na wibracje spowodowane jej dźwiękami, więc zrobiła to ponownie.
— Tak! Proszę, zrób to jeszcze raz! — krzyknął, zacieśniając odrobinę uścisk palców na jej szczęce, a ona ochoczo spełniła prośbę. — Jestem tak blisko, proszę... nie przestawaj!
Jego biodra poruszały się mimowolnie, wciskając jego męskość głębiej do jej ust. Chwyciła jego ciężkie jądra w rękę, ostrożnie poprowadziła jeden palec pod mosznę, aby masować przestrzeń między nią a odbytem. Rozszerzył gwałtownie oczy, a jego usta rozchyliły się z urywanym jękiem. Wyglądał, jakby cierpiał. Zmarszczona twarz, zaciśnięte powieki... nagle je otworzył i spojrzał na nią z takim ogniem, że mogła osiągnąć szczyt tu i teraz, bez dodatkowej stymulacji. Wplątał palce w jej włosy na karku, a drugą ręką trzymał jej policzek, gładząc go z uczuciem.
— Piękna... tak piękna.. teraz! Oh, Hermiono!
Nie zastanawiając się dłużej, wepchnęła go całkowicie, zaciskając gardło, aby zwiększyć jego przyjemność. Severus ryknął, drżąc na całym ciele, zamykając pięść na jej wrażliwej skórze głowy i poczuła jak gęste, gorące strumienie jego nasienia spływały jej po gardle. Przełknęła ochoczo gorzki płyn i wysunęła go z ust ze zduszonym trzaskiem.
— Zmieniłem zdanie — Westchnął, gdy złapał kilka głębszych oddechów. — Będę zainteresowany następnym razem.
— I bardzo dobrze dla ciebie — parsknęła, wycierając usta częścią grzbietową ręki.
Patrzył na nią, jak na kawałek pysznego mięsa, więc uniosła pytająco brew.
— Moja kolej — warknął ochryple, ciągnąć ją za sobą w stronę łóżka.
