Okej misiaki, uwaga, bo rating się zmienił ;)
Miłego czytania #buziaki
-Widzę, że dobrze się bawisz - powiedział Severus, siadając obok niej i wskazując na prawie pusty kieliszek.
-Oh, pan również wygląda na zadowolonego. - Powiedziała, wskazując na kobietę, z która przed chwilą skończył rozmawiać. - Poza tym, jeżeli dwie lampki wina definiują dobrą zabawę, większość moich samotnych wieczorów można by uznać za udane - czuła, jak zaciska się jej żołądek. Nie ekscytowała się tak podczas zmysłowego tańca z Karkarowem, tymczasem wystarczyło jedno słowo Snape'a, żeby drżała z podniecenia.
-Samotne wieczory, wino, kot, już rozumiem - odparł mężczyzna, uśmiechając się szyderczo.
Dziewczyna pogroziła mu palcem przed nosem, po czym roześmiała się na głos. Była pewna, że w świetle wczorajszych wydarzeń, bal będzie niezwykle niezręcznym spotkaniem. Tymczasem, pomimo milczenia na temat uczuć Hermiony, atmosfera między nimi nie była ani trochę napięta.
-Dalej wolisz Durmstrang?
Hermiona wzruszyła ramionami.
-Nie. Wolę Hogwart. Ale jeśli zostanę zwolniona z terminu moje preferencje przestaną mieć jakiekolwiek znaczenie.
Mężczyzna uniósł brew do góry i usiadł obok niej na krześle.
-Naprawdę uważasz, że w takiej sytuacji odejście będzie dobrym wyborem?
-Nie wiedzę dla siebie innej drogi niż nauka. Do tej pory był to nauka w Hogwarcie, jednak nie wszyscy mnie tu chcą.
Snape pokręcił głową z niedowierzaniem.
-Zadziwia mnie Twoja pewność, że postąpiłaś właściwie.
-Zadałam pytanie. Co pan by zrobił na moim miejscu? Proszę mi podać lepsze rozwiązanie, a przyznam się do błędu.
-Pan? Twoje pytanie brzmiało trochę inaczej. - Odparł spokojnym tonem.
-Czyżbym przekroczyła pewne bariery? - Spytała, bezczelnie z nim flirtując.
-Przechodząc z nauczycielem na "ty"? Myślę, że normalnie dostałabyś szlaban za taką impertynencję.
Dziewczyna dopiła do końca swoje wino, po czym spojrzała na Snape'a, uśmiechając się lekko.
-Cóż, postanowiłam sobie, że po drugiej lampce wina wrócę do siebie. I tak spędziłam tu o wiele więcej czasu niż planowałam. Zatem muszę pana pożegnać. Lub poprosić o odprowadzenie mnie do komnaty.
-Nie podarujesz mi tańca przed wyjściem?
Hermiona poczuła, jak jej serce szybciej bije. Uśmiechnęła się szczerze, zrzucając maskę obojętnej flirciary, po czym podała mu dłoń.
-Nie śmiałabym odmówić - odparła, rumieniąc się.
Akurat leciał kolejny mugolski hit, sprzyjający romantycznym tańcom.
Dance me to the end of love.
Cóż, jeżeli Karkarow tańczył dobrze, to Snape był ekspertem w tej dziedzinie. Bardzo możliwe, że dotyk Mistrza sprawił, iż Hermiona drżała z ekscytacji i to warunkowało odbiór całego doświadczenia. Jednak kiedy odchylił ją gwałtownie, po czym przyciągnął z powrotem do siebie, dał jej jasno do zrozumienia, że już nigdy w życiu z nikim nie będzie tak samo tańczyła.
Touch me with your naked hand or touch me with your glove.
Hermiona ponownie miała wrażenie, że cała sala im się przygląda. Tym razem na szczęście nie byli sami na parkiecie - po kilku kieliszkach ludzie przestali przejmować się tym, do czego tańczą. Nie zmieniło to faktu, że spostrzegła kilka wściekłych spojrzeń, skierowanych w jej stronę. No tak. Tańczyła z tym, którego pożądała żeńska połowa sali.
Nic z tego, moje drogie, pomyślała, delikatnie ściskając ramie mężczyzny i wdychając jego zapach. Na sekundę zamarła, czując jego perfumy, po czym podniosła wzrok na mężczyznę, rzucając mu zszokowane spojrzenie.
To był zapach amortencji.
Dance me to the end of love.
-Teraz mogę Cie odprowadzić do komnaty - powiedział mężczyzna, łapiąc ją w pasie i popychając w stronę drzwi Wielkiej Sali.
-Dziękuję - odparła Hermiona, rumieniąc się.
Odetchnęła głęboko, gdy wreszcie wydostali się z sali. Nie miała nawet pojęcia, jak duszno tam było, dopóki nie wzięła wdechu na korytarzu. Przez chwilę szli w kompletnym milczeniu, ograniczając się do dotyku. Kiedy byli juz prawie pod komnatą, Hermiona szturchnęła lekko Snape'a.
-Hej, nie odpowiedział mi pan na pytanie - powiedziała nagle, uśmiechając się z zainteresowaniem.
-Co bym zrobił na Twoim miejscu? - Dziewczyna przytaknęła. - Na pewno nie zaryzykowałbym swoim życiem w tak lekkomyślny sposób.
-Nie, nie, nie - powiedziała Hermiona, kręcąc głową. - To jest wykręcanie się. Jest pan w mojej sytuacji. Co pan robi?
-Porozmawiałbym z kimś o tym.
-Z kim? - Spytała. - Profesor McGonagall, Dumbledoore czy pan?
-Z kimś, komu ufasz.
-Naprawdę? - Spytała dziewczyna, śmiejąc się głośno. Nie wierzyła w to, co właśnie usłyszała. Oparła sie o ścianę i zaczęła dłonią kręcić swoje włosy - I co powinnam powiedzieć? "Proszę pani, w sumie to zaczynam coś czuć. Ale nie jest to efekt zaklęcia. Tak tylko chciałam, żeby pani wiedziała".
-Chociażby - warknął, opierając sie rękami ponad jej ramionami o ścianę. - Na pewno nie powinnaś warzyć sama...
-... eliksiru, który mógłby mnie zabić - dokończyła Hermiona, wywracając oczami. - Słyszałam to już tyle razy, że...
-...że powinnaś w końcu zrozumieć, co Ci groziło, a nie chełpić się tym, że zagrałaś śmierci na nosie - odparł, wwiercając w nią spojrzenie. Stali tak blisko siebie, że praktycznie się stykali. - Mogę Cię zapewnić, że gdyby nie to podejście, ani przez chwilę nie pomyślałbym o wysłaniu Ciebie do Albusa! Kariera! - Prychnął. - Jakby mnie ona obchodziła. Nie, moja droga, chodziło tylko i wyłącznie o Ciebie. Nie wierzę, że kolejny raz musze Ci to tłumaczyć i kolejny raz się o to kłócimy!
-Jaki miała wybór?!
-Przecież Ci powiedziałem! - Szepnął ostrym głosem. - Wiem, że przy okazji musiałabyś komuś powiedzieć o dość prywatnej sprawie, ale chyba to rozsądniejsze niż pełna samowolka w czarnomagicznych eliksirach.
Hermiona westchnęła. Na tym polu bitwy była sama. Szczerze wątpiła, że Snape od razu zrozumie jej sytuację, on jednak wydawał się martwić tylko i wyłącznie o to, że mogła źle przyrządzić eliksir. Zdawał się kompletnie nie zauważać całej reszty tej parszywej sytuacji.
-Pan ma swój punkt widzenia, ja mam swój - powiedziała cicho. - Jedyne, za co mogę przeprosić to za to, że opowiedziałam o eliksirze w tak bezczelny sposób. Ale zdania nie zmienię - spojrzała mu głęboko w oczy. - Naprawdę nie miałam wyboru. - Zakończyła, po czym odwróciła się tyłem do mężczyzny i rozpięła swoją torebkę w poszukiwaniu klucza.
Wsuwając go do zamka, usłyszała cichy zgrzyt. Miała ochotę zapaść się pod ziemię, próbując ruszyć klucz w którąkolwiek stronę.
W końcu poczuła, jego tors za plecami, ręce oplatające jej ramiona i dłonie na jej dłoniach. Przygryzła usta, żeby nie jęknąć z zachwytu. Przez chwilę nie wykonywał żadnego ruchu, po czym sprawnie otworzył jej zamek. Nie nacisnęła jednak klamki. Odwróciła się w stronę profesora, planując zakończyć rozmowę i się pożegnać, jednak nie mogła.
Jego oczy były prawie całkowicie czarne. Patrzył na nią taki sposób, jak nikt przed nim. Zapach jego perfum uderzał do głowy i zdawał się zostawiać tam tłukącą się myśl, że przecież to TE perfumy. Nie można odsunąć się w takiej chwili od kogoś, kto pachnie amortencją.
Rozchyliła usta i wzięła głęboki wdech. Teraz, albo nigdy, pomyślała, po czym wplotła dłoń w jego włosy i przyciągnęła do siebie, składając pocałunek na jego ustach.
Przez chwilę nic się nie działo. Trwali w zawieszeniu, dotykając się jedynie ustami. Hermiona modliła się w duchu, żeby tylko teraz się nie odsunął, nie przeżyłaby tego. Tak bardzo pragnęła poczuć jego dłonie na swojej skórze, usłyszeć, jak szepta jej imię czy zasmakować głębiej jego ust.
Przez chwilę nic się nie działo.
Potem stało się wszystko.
-Jeżeli myślisz, że w taki sposób zmienisz temat - szepnął Snape prosto w jej usta - to masz rację - zakończył, wdzierając się językiem do środka.
Hermiona poczuła, jak uginają się pod nią nogi. Snape zdawał się to wyczuwać, bo przyparł ją do drzwi i chwytając mocno za pośladki, uniósł ja tak, by ich usta znajdowały się na tej samej wysokości. Dziewczyna oplotła go nogami w pasie, po czym zarzuciła mu ręce na szyję i przycisnęła jeszcze mocniej do siebie. Smakował brandy. Jego szorstkie usta wewnątrz okazały się niezwykle miękkie. Cięty język w idealny sposób wpasował się do jej niewyparzonych ust. A długie palce zdawały się parzyć jej pupę.
Snape rozkoszował się naciskiem piersi na jego tors i myślami wędrował już do momentu, w którym zedrze z niej sukienkę. Oddychała tak głęboko, że cały czas ocierała sie o niego z niezwykłą siłą. Nieznacznie poruszała biodrami, ale to już wystarczyło, by poczuł podniecenie. Ta dziewczyna była wulkanem energii.
A on miał zamiar to wykorzystać.
-Nie sądzisz, że takie zachowanie na środku korytarza jest ryzykowne? - Spytał, przerywając na chwile pocałunek.
-O tak, bardzo - mruknęła, przygryzając jego dolną wargę - panie profesorze - dodała, chichocząc w duchu na myśl o tym, co właśnie się dzieje. Całowała się ze Snapem! Tym samym, który przez tyle lat był tak wredny i z takim zapałem ją gnębił!
-Pozwolisz, że wejdziemy do Ciebie? - Mruknął, całując ja po szyi. Hermiona odchyliła głowę i jedynie wymruczała ciche przyzwolenie.
Severus, otworzył drzwi i wszedł z nią do pokoju, po czym usadził ją na komodzie.
-Widzę, że zmieniłaś kolor pościeli - mruknął, rzucając na łóżko swoją marynarkę.
Dziewczyna nie zaszczyciła uwagi odpowiedzią. Chwyciła go za kołnierz i rozsuwając nogi w bezwstydnym geście, przysunęła go do siebie. Gdy poczuła, jak jego męskość napiera na nią, nie mogła powstrzymać głośnego jęku. Ubrania, które mieli na sobie tak strasznie jej przeszkadzały. Zaczęła drżącymi dłońmi rozpinać jego koszulę, cały czas modląc się w duchu, aby ta chwila nie okazała się snem.
Kiedy uporała się z guzikami, rozsunęła poły jego koszuli i wygłodniałymi palcami zaczęła sunąć po jego torsie. Wyczuwała twardość mięśni pod skórą ozdobioną licznymi bliznami. Przesunęła dłonie niżej, odpinając jego pasek i zsuwając jego spodnie.
Snape zaśmiał się w usta Hermiony. W życiu nie sądził, że dziewczyna, która w życiu nie uprawiała seksu, będzie taka śmiała.
Cholera. Ona nie uprawiała seksu.
Nie zdawał sobie sprawy, że zamarł, kiedy uświadomił sobie tę kwestię. Hermiona odsunęła głowę i z niepokojem spojrzała na mężczyznę. Przecież nie mógł się teraz wycofać!
-Błagam - szepnęła, zamykając usta na płatku jego ucha. Poczuła, jak Snape napina mięśnie. Najwyraźniej odnalazła czuły punkt.
-O co? - Spytał, łapiąc ja jedną ręką w pasie, a drugą gładząc jej pierś.
-Weź mnie - mruknęła, przesuwając dłoń na jego krocze.
Hermiona sama nie wiedziała, skąd się bierze jej odwaga do tak bezwstydnego zachowania. Obwiniała za to po części alkohol i fakt, że już od kilku miesięcy wyobrażała sobie tę scenę.
Snape rzucił ją na łóżko, mając w pamięci, żeby później skorzystać znowu z komody, po czym klęcząc nad nią, zaczął zsuwać z dziewczyny sukienkę. Pozbywając się jej, nie mógł nadziwić się, jak idealne jest jej ciało.
Hermiona dosłownie wiła się ze zniecierpliwienia. Jęknęła głośno, gdy Snape, opierając się jedną ręką o łóżko, drugą dotknął wilgotnego materiału jej majtek i powoli, tak irytująco powoli, zaczął po nim przesuwać palcami. Po chwili jednym, gwałtownym ruchem, zerwał jej bieliznę i powrócił do masowania, tym razem nagich warg. Była już wilgotna, jednak to nie wystarczyło. Nie na pierwszy raz.
Nienawidził momentu utraty dziewictwa u kobiety. Musiał się kontrolować, żeby nie wziąć jej od razu. Żeby nie ugryźć tych rozkosznie sterczących sutków. Żeby jej nie związać. Żeby jej nie rzucić na brzuch i brutalnie wziąć od tyłu. Te wszystkie przyjemności musiał jednak odłożyć na bok. Teraz Hermiona potrzebowała delikatnego kochanka (którego potrafił udawać), a nie okrutnego łajdaka (którego potrafił opanować). Jedyne, co go napędzało to fakt, co będzie mógł zrobić następnego dnia. A może nawet już tej nocy.
Wciąż drażniąc kciukiem jej wrażliwe miejsce, zaczął palcem wskazującym kręcić kółka wokół wejścia. Musiał pilnować, aby dziewczyna nie nabiła się na jego palec, bo zaczynała niebezpiecznie szarpać biodrami. Złożył na jej ustach brutalny pocałunek, po czym poczuł, jak paznokcie dziewczyny wbijają się w skórę na jego plecach. Zaśmiał się cicho, zwiększając ucisk na płatkach, przesuwając się wzdłuż i pieszcząc łechtaczkę.
Hermiona miała wrażenie, że zaraz oszaleje. Wszystkie emocje skumulowały się w jej podbrzuszu i domagały się jakiegoś ujścia. Severus pieścił ją w taki sposób, że prawie doprowadzał do granic obłędu. Z westchnieniem smakowała jego usta, starając się zawrzeć w pocałunku prośbę o więcej. On jednak wydawał się głuchy na jej błagania.
Kiedy poczuł, że jego dłoń jej prawie cała mokra od jej soków, stwierdził, że jest gotowa. Przynajmniej fizycznie. Spodziewał się tego, że nagle mogła się wystraszyć i wycofać, dlatego starał się trzymać emocje na wodzy.
-Gotowa? - Spytał, odrywając na chwilę usta od pocałunku.
Hermiona wyjęczała jedynie ciche przyzwolenie. Snape pozbył się szybko bokserek, po czym patrząc w jej oczy, wszedł w nią szybkim ruchem. Chciał to zrobić delikatnie, nie mógł jednak się opanować. Musiał ją mieć.
Krzyknęła głośno, kiedy poczuła go w sobie. Spodziewała się ogromnego bólu, tymczasem pasmo rozkoszy przerwał krótkie ukłucie w środku. Nigdy nie sądziła, że możliwe jest czuć tak wielką przyjemność podczas pierwszego razu. Kiedy zaczął się poruszać, jęknęła głośno. Otworzyła oczy i wciągnęła głośno powietrze. Jego czarne oczy wwiercały się w nią z mocą.
Przyspieszył tempo, cały czas próbując wmówić sobie, że powinien być delikatniejszy. Z każdym jękiem dziewczyny pękała jednak kolejna bariera samokontroli. W pewnym momencie zarzuciła mu nogę na biodro, przyciskając go mocniej do siebie, poczym zaczęła gładzić jego twarz. Patrzyła na niego z czystym pożądaniem. Wysunęła się, całując go mocno w usta, z zapalczywością łącząc z nim swój język. Oddał jej pocałunek z taką mocą, że głową wbiła się w materac. Jego dłoń zacisnęła się na jej piersi i zaczęła masować jej sutek. Pocałunek stawał się coraz mocniejszy, a ruchy coraz szybsze. Wygięła biodra do góry, chcąc go poczuć w sobie tak mocno, jak tylko to było możliwe.
Nie będąc w stanie skupić się na pocałunku, odchyliła głowę do tyłu i zaczęła głośno jęczeć, poruszając biodrami w rytmie nadanym przez Severusa. Nagle chwycił jej łydkę i oparł ją o swoje ramię, przyspieszając ruchy. Otworzyła oczy, gwałtownie wciągając powietrze. Cholera, jakie to było intensywne.
Miał się powstrzymać. Miał być delikatnym kochankiem. Miał pozbawić ją dziewictwa najdelikatniej, jak tylko potrafił. Jak jednak miał to osiągnąć, kiedy jej dłonie badały każdy kawałek jego ciała, oczy patrzyły z pożądaniem, ciało błagało o więcej, a głośne jęki odbijały się echem w komnacie?
Hermiona miała wrażenie, że powinna się chociaż trochę wstydzić dźwięków, które cały czas wydawała, prosząc o więcej. Nie mogła jednak nic poradzić na to, że dłonie, usta, a nawet oczy tego mężczyzny miały niesamowitą moc, wyzwalającą w niej najgłębiej skrywane rządze. Odchyliła głowę, pozwalając Severusowi na namiętne pocałunki na jej szyi. Co chwila zmieniał tempo ruchów, jakby chciał się z nią drażnić. Miała wrażenie, że zaraz oszaleje.
W końcu poczuła, jak Snape przyspiesza ruchy. Poczuła, jak przyjemność uwalnia się i rozlewa po całym ciele. Zaczęła zaciskać się spazmatycznie wokół jego członka.
-Severusie - wyszeptała, jęcząc głośno i patrząc mu w oczy.
W tamtym momencie mężczyzna warknął, wykonał kilka ruchów, po czym doszedł z dzikim rykiem. Przez chwilę trwali w zawieszeniu, patrząc na siebie spod półprzymkniętych powiek i oddychając ciężko.
Snape wysunął się z niej, położył na plecach i spojrzał na Hermionę. Ona przysunęła się i zarzuciła mu nogę na biodra, uśmiechając się zalotnie. Chciała mu powiedzieć tyle rzeczy, ograniczyła się jednak do gładzenia jego policzka. Jej piersi masowały jego ramię w rytm oddechu dziewczyny.
Hermiona potrzebowała chwili, aby dotarło do niej to, co przed chwilą się stało. Właśnie kochała się ze swoim nauczycielem. Profesorem. Mistrzem Eliksirów. Nie mogła uwierzyć w to, że właśnie leżała obok niego, a każda komórka jej ciała pragnęła z każdą chwilą coraz mocniej.
Przesunęła dłoń niżej, badając palcami jego tors, brzuch, podbrzusze...
-Spokojnie - mruknął, całując ją w czubek głowy. - Muszę nabrać sił.
-Wiem - odparła, uśmiechając się na tak czuły gest. - Chcę być bliżej.
Oparła się na łokciu, po czym złożyła pocałunek na jego ustach. Czuła, jak w jej podbrzuszu buduje się napięcie. Po długiej chwili namiętnych pieszczot, usiadła na nim okrakiem, uśmiechając się szeroko, pochyliła się i zaczęła go całować. Tak strasznie potrzebowała dotyku jego ust, poczucia bliskości i przede wszystkim świadomości, że przynajmniej tej nocy należą do siebie.
Złapał ją za kark i przyciągnął mocniej do siebie, wdzierając się językiem do jej ust. Nie pamiętał, kiedy tak szybko doszedł do siebie po stosunku. Hermiona ocierała się o jego członka, bezczelnie go drażniąc. Chwyciła go i zaczęła przesuwać się po nim, co chwilę zatrzymując się na wejściu. Czuł na ustach jej figlarny uśmiech. Jakaż była zadowolona z siebie!
Hermiona poczuła, jak jego dłonie zaciskają się na jej biodrach i zanim zorientowała się, co się dzieje, wszedł w nią z całej siły. Rozchyliła gwałtowanie usta, spojrzała na Snape'a zszokowana, po czym rzucając mu pewne siebie spojrzenie, zaczęła go powoli ujeżdżać. Potrzebowała chwili, żeby wyczuć rytm, jednak kiedy już złapała odpowiednie tempo, odchyliła się i przymknęła oczy z rozkoszy. Severus oparł się na ramieniu i zamknął usta na jej sutku, przygryzając go delikatnie. Hermiona wplotła dłoń w jego włosy i delektowała się wyjątkowym uczuciem.
Snape nagle zrzucił ją z siebie, po czym przeniósł na komodę. Chwytając mocno za jej uda, rozchylił jej nogi i wszedł w nią, patrząc jej cały czas w oczy. Hermiona jęknęła głośno, wbijając paznokcie w skórę na jego plecach. Była prawie pewna, że zadrapała go do krwi. Miała wrażenie, że jego dłonie były wszędzie. Dotykały każdego skrawka jej ciała, szczypały, masowały, drapały. Pocałunki z każdą chwilą stawały się coraz brutalniejsze.
-Proszę, mocniej - mruknęła przeciągle, starając się złapać oddech.
Oplotła go nogami w pasie, przyciskając go do siebie. Miała wrażenie, że cała płonie. Nagle krzyknęła głośno, czując, jak dochodzi. Snape przyspieszył, kończąc sekundę po niej.
Wrócili z powrotem do łóżka, cały czas składając na swoich ustach delikatne, urywane pocałunki. W końcu dziewczyna znieruchomiała czując na plecach tors Mistrza. Jego palce delikatnie gładziły jej piersi, po chwili zsuwając się niżej i badając każdy skrawek jej ciała. Nie miała pojęcia, czy ma z mężczyzną tylko jedną noc, kilka dni czy też resztę życia, dlatego wolała wykorzystać ten moment jak tylko mogła.
Snape, wdychał zapach jej włosów, które zdążyły wrócić do swojego pierwotnego stanu i zmienić się w nieujarzmioną burzę loków. Miał wrażenie, że za każdym razem, gdy poruszał głową, chcąc odgonić zabłąkany kosmyk z twarzy, dwa kolejne sie pojawiały. Nie przerywał mimo to wędrówki dłońmi po jej ciele. Badał wcięcie w talii, idealnie gładkie plecy, delikatną pupę, w końcu zsuwając dłoń na wypiętą w jego stronę kobiecość. Słysząc jęk dziewczyny, zaczął delikatnie masować jej najwrażliwszą część. Opierając się na ramieniu, zaczął całować jej szyję, którą tak chętnie odsłaniała. Czując, że jest mokra, wsunął powoli jeden palec do środka.
Hermiona jęknęła, wypinając się mocniej. To wszystko było takie niewłaściwe! Jego palec, powoli wsuwający się i wysuwający, jego oddech tuż nad uchem i te szepty. Cały czas słyszała, że jest piękna, idealna i że on, Mistrz Eliksirów, tak niesamowicie jej pragnie.
-Tak - jęknęła, zaciskając dłoń na prześcieradle.
Do palca znajdującego się w środku dołączył drugi. Dłoń zaczęła poruszać się szybciej, jednak nie na tyle szybko, by dać dziewczynie spełnienie. Hermiona miała wrażenie, że zaraz oszaleje. Snape najwyraźniej wyczuł jej zirytowanie, bo zwolnił ruchy, z uśmiechem przyjmując ciche protesty dziewczyny.
Jakaż ona była chętna. Chwytając ją za biodra, przewrócił ją na brzuch, po czym ponownie wsuwając dwa palce do środka, zaczął ją całować w szyję, ramiona i plecy. Nagle uniósł jej biodra i widząc z uśmiechem, że dziewczyna się bezwstydnie wypina, wsunął się gładko do środka. Jęk, jaki wydarł się z jej ust, przeszył go na wskroś. Chwytając mocniej za wcięcie w talii, zaczął się poruszać.
To był to. Uczucie, którego pragnęła od tak dawna. Potrzebowała, żeby wreszcie rzucił ja na łóżko i pokazał, że należy tylko do niego. Po chwili poczuła, jak jego ręka zaciska się na jej włosach i brutalnie ciągnie ją do tyłu. Momentalnie się wyprostowała, z mruczeniem przyjmując dłonie Severusa na swoich piersiach. Odchyliła głowę, żeby go pocałować. Jak to możliwe, że mogła tak niesamowicie pragnąć czegoś, czego doświadczała po raz pierwszy w życiu.
Chwyciła za jego dłoń i przesunęła ją powoli na podbrzusze. Tak strasznie chciała go czuć w każdym miejscu na ciele! Snape pogłębił pocałunek, warcząc cicho w jej usta. To, co zaczął wyprawiać swoją dłonią, doprowadzało Hermionę na granice obłędu. Nie mogą skoncentrować się na pocałunku, odsunęła głowę, przymykając oczy. Wsunęła wolną dłoń w te cudowne, kruczoczarne włosy i zamarła, czując, jak osiąga spełnienie.
Snape przycisnął momentalnie jej głowę do materaca i pochylając się nad nią, przyspieszył ruchy. Hermiona miała wrażenie, że oszaleje - orgazm, który przeszedł przed chwilą przez jej ciało, zdawał się nie wystarczać. Napięcie jej podbrzuszu ponownie się rozbudziło, skutkując kolejnym szczytowaniem.
Chryste, niech on juz skończy, pomyślała, krzycząc spazmatycznie i zaciskając kurczowo dłonie na pościeli.
Po chwili Severus opadł obok niej na pościel, oddychając głęboko. Hermiona chciała coś powiedzieć, ograniczyła się jednak przez chwilę do leżenia na brzuchu i patrzeniu na mężczyznę.
-To nie alkohol, prawda? - Spytała nagle, poważniejąc.
Snape spojrzał na nią, przez chwilę marszcząc brwi w wyrazie niezrozumienia. Po chwili jednak rozluźnił twarz i pokręcił lekko głową.
-Nie. Nie jesteś przygodą na jedną noc - wyciągnął rękę i przytulił ją do siebie we władczym geście. - O to nie musisz się martwić.
Tyle wystarczyło jej do spokojnego snu. Przymknęła oczy i już po chwili odpłynęła w objęcia morfeusza.
