Hermiona i Harry wpatrywali się błagającym wzrokiem w Remusa. Żadne z nich nie odezwało się ani słowem, jednak ciężar ich spojrzeń był na tyle dotkliwy, że mężczyzna nawet nie próbował udawać, że tego nie widzi.
-Tobie tę przedziwną sytuację powinien wyjaśnić akurat Twój mąż - powiedział, przenosząc wzrok na Hermionę. - Jednak niegrzecznie byłoby Cię wypraszać tylko po to, abym mógł opowiedzieć o tym Harremu czy Minerwie…
-Akurat znam doskonale tę historię - obruszyła się Minerwa. - Nauczyciele też plotkują o uczniach - dodała, widząc zaskoczone na twarzy Remusa.
-No tak - odparł, uśmiechając się pod nosem. - Dorcas swego czasu była najbliższą przyjaciółką Lily. Naszą też. Była dość… barwną postacią. Wzbudzała takie zainteresowanie jak Harry swego czasu. Nie była cudownym dzieckiem, które przeżyło, tylko... Była po prostu popularna. Wiecie, ładna, pewna siebie, bystra. Przy tym wszystkim była bardzo lubiana. Nie tylko przez Gryfonów - bardzo dobrze dogadywała się też ze Ślizgonami. Więc, jak widzicie, jej grupa przyjaciół to była niewątpliwie wybuchowa mieszanka.
W pewnym momencie zaczęła spotykać się z Syriuszem. Był on zakochany w niej po uszy pierwszej klasy więc taki obrót spraw nikogo nie zdziwił. I tak naprawdę w tej historii miłosnej nic by się nie zmieniło, gdyby nie jedna sytuacja.
Kiedy Lily obraziła się na Severusa przez… tak naprawdę przez jedno słowo, rzucone w bezradności, Dorcas bardzo mocno stanęła po stronie Snape'a. Mówiła, że nie można skreślać człowieka przez jedną rzecz, że Lily w tamtym momencie unosiła się idiotyczną dumą. My… my byliśmy trochę dupkami dla niego i już wcześniej obie nas za to mocno krytykowały, jednak tym razem dziewczyny po raz pierwszy stanęły przeciw sobie. A jak zapewne się domyślacie, oliwy do ognia dolewał fakt, że za Lily stał również Syriusz, chłopak Dorcas.
I wtedy nasza przyjaźń się rozpadła. Można powiedzieć, że do tamtego czasu była jedną z nas, była Huncwotką ale tego zachowania nie miała zamiaru puszczać nam płazem. W ciągu jednego wieczoru tak naprawdę ze łzami w oczach wysyczała nam wszystkim, że nie wierzy, jak możemy być tak okrutni i wyśmiewać kogoś za wygląd czy pochodzenie, a jednocześnie zachowywać się jak obrażone panienki przez jedno słowo. Oświadczyła również z przepaskudnym sarkazmem, że skoro takie zachowania są u nas normą to ona również nie ma zamiaru dalej zadawać się z Syriuszem, bo u nas nie wybacza się małych błędów, a tym było właśnie stanięcie przeciw niej. Możecie sobie wyobrazić, jak to nim wstrząsnęło.
I niestety to nie jest koniec bo sytuacja po tym zaczyna się komplikować jeszcze bardziej. Dorcas od tamtego momentu zaczęła się trzymać niemalże tylko ze Snapem. Nie wiedzieliśmy czy są razem czy po prostu się przyjaźnią, ich zachowanie było mocno niejednoznaczne, ale wiem, że bardzo długo była ona w życiu Severusa jedyną przyjaciółką. Na tyle długo, że po zakończeniu szkoły spotkała się z nami i… To było strasznie ciężkie spotkanie. Syriusz miał nadzieję na odzyskanie jej, nie tylko jako przyjaciółki ale i ukochanej. Ona jednak wykrzyczała Lily w twarz, że to przez nią Snape wpadł w złe towarzystwo i zaczął się interesować czarną magią. Że to Lily jest odpowiedzialna za wszystko, co się z nim stało po tamtym feralnym dniu w szkole i że przyjaciół się tak nie traktuje. My nie do końca wiedzieliśmy o co jej chodzi, kiedy mówiła o tym złym towarzystwie i co miała na myśli, mieliśmy się o tym dowiedzieć niewiele później… Resztę historii zapewne już znacie. Po śmierci Lily i Jamesa ona zniknęła. Nie mogłem jej znaleźć, wiem że Syriusz po ucieczce z Azkabanu również jej szukał ale bezskutecznie. Najwyraźniej dopiero list Dumbledoora sprawił, że zgodziła się powrócić.
Nastała bardzo ciężka cisza. Hermiona po raz pierwszy w życiu słyszała o tej kobiecie i gonitwa myśli w jej głowie zaczynała niebezpiecznie się rozpędzać. Co prawda nigdy nie mieli rozmowy o swoich partnerach z dość prostego powodu - Severus był jej pierwszym poważnym związkiem, a on o swojej przeszłości z reguły mówił niechętnie, podobnie w tym przypadku. Kiedyś co prawda próbowała zacząć tę rozmowę, on jednak wyjaśnił, że niechętnie mu przytaczać historie o przygodnych romansach czy zwyczajach śmierciożerców w tej kwestii. I o ile zdawała sobie sprawę, że Severus mógł mieć na sumieniu czyny o wiele cięższe niż kłamstwo, o tyle w życiu nie sądziła, że posunie się do okłamywania jej.
Nie mówił jej wszystkiego, wciąż bardzo strzegł swojego wycinka prywatności ale za każdym razem informował ją, że o czymś jej nie powie i z jakich powodów. Wciąż go tak naprawdę poznawała i niejednokrotnie zadawała mu pytania, na które odpowiadać nie chciał i wyjaśniał jej powód, jednak nie sądziła, że są jakieś znaczące fragmenty jego życia przed latami śmierciożercy, które przed nią przemilczał. Dlatego też nigdy o to nie dopytywała. Tymczasem okazało się, że powinna.
-Mówiłeś, że była Huncwotką - zaczął Harry. - Czyli, że też była animagiem?
Remus uśmiechnął się gorzko.
-Tak. Miała postać nietoperza.
Prywatna komnata McGonagall była dokładnie taka, jaką sobie wszyscy wyobrażali. Pełna barw Gryffindoru, zawalona książkami i uroczo zabałaganiona. Ogromne okno, przy którym rozłożone były fotele i kanapa dla odwiedzających oświetlało pomieszczenie światłem na tyle intensywnym, że nie potrzebowała do zachodu słońca żadnych dodatkowych źródeł światła. W rogu pokoju stało proste łóżko z nierówno naciągniętą na nie zasłoną baldachimu. Tuż obok niego, na szafce nocnej leżała rzucona w pośpiechu chusta oraz niedopita filiżanka herbaty. Na podłodze znajdował się niesamowicie miękki dywan, w który ich boty zapadły się po kostki.
-Załatwmy to proszę w miarę szybko - zaczął Severus, kiedy drzwi za Syriuszem się zamknęły. - Wolałbym, żeby Hermiona…
-Nie dowiedziała się prawdy? - Wszedł mu w słowo Syriusz.
Tym razem jednak Snape nie zamierzał mu odpuścić przerywania i uderzył pięścią w stół, przy którym stanęli.
-Słuchaj mnie, Black. - Warknął. - Teraz, kiedy jesteśmy tutaj sami, nie mam publiczności, przed którą gram opanowanego faceta w kontrze do narwanego dzieciaka. Jeżeli chcesz, możemy zacząć być dla siebie na powrót paskudni ale nie wiem czy właśnie tego byś chciał. - Zawiesił na chwilę głos. - Pamiętaj, że kiedy Ty byłeś w Azkabanie, ja się szkoliłem. Kiedy ty musiałeś być zaszyty w swoim mieszkanku, ja działałem jako śmierciożerca. W ostatniej bitwie chyba jednak też rzuciłem o kilka więcej zaklęć niż Ty. Nie chcesz wdawać się ze mną w dyskusję - wysyczał na koniec.
Nie dając Syriuszowi czasu na odpowiedź odwrócił się do niego tyłem i ruszył w stronę foteli przy ogromnym oknie. Przez ułamek sekundy Black chciał wyjąć różdżkę i rzucić czymś w Snape'a, jednak napotkał na pogardliwy wzrok Dorcas i jedyne zdławił dumę w środku. Wszystkie uczucia, które dotychczas do niej żywił wybuchły na nowo i miał jedynie ochotę rzucić się na kolana, błagać o wybaczenie za to, że kiedykolwiek pozwolił jej odejść i nie walczył o nią tak, jak walczyć powinien. Miał wrażenie, że nie zmieniła się ani trochę przez te wszystkie lata. Wciąż była tak piękna, zimna i jednocześnie jeśli tylko chciała, sprawiała, że każdy w jej otoczeniu czuł się ważny i doceniony.
-Wydaje mi się, że tu nie ma nic do wyjaśniania - zaczęła cicho kobieta, zajmując miejsce na fotelu obok Snape'a. Spojrzała na niego z bliżej nieokreślonym wyrazem twarzy. Po chwili przeniosła wzrok na Syriusza. - Dla Ciebie ważniejsza była przyjaźń z Jamesem niż ja...
-Przecież Ty też się z nim przyjaźniłaś, wszyscy byliśmy dla siebie jak rodzina! - Powiedział z wyrzutem Black, podchodząc do niej. - Tak samo z Lily! Jak mogłaś nas wszystkich zdradzić dla niego?! Zdajesz sobie w ogóle sprawę co zrobił? Że to przez niego oni nie żyją?!
-Tak - odparła cicho. - I gdyby nie Twoja skłonność do przerywania to dowiedziałbyś się, że dla Severusa ważniejsza niż ja była Czarna Magia czy chęć zemsty. Zatem siedzimy sobie teraz we trójkę. Ja, zdrajczyni przyjaciół, która śmiała im wytknąć hipokryzję, Snape, śmierciożerca, który zdradził wszystkich i krystalicznie czysty Black, który nigdy nic złego nie zrobił.
-Nie mówię, że jestem bez winy - jęknął, po czym zacisnął usta zdając sobie sprawę, że na pewno nie chce wchodzić w dyskusję z Dorcas przy Snapie. Zajął w milczeniu ostatni wolny fotel i spojrzał na pozostałą dwójkę. - Wszyscy jesteśmy dorośli - powiedział zmieniając ton. - I wydaje mi się, że możemy się jak dorośli zachowywać. Siedzimy tu z jakiegoś powodu. Jeżeli chodzi o mnie, mogę się powstrzymać dla dobra sprawy.
-Dorcas? - Spytał cicho Severus patrząc na kobietę. Drgnęła na dźwięk jego głosu wypowiadającego jej imię. Podniosła na niego wzrok.
-List Dumbledore'a był na tyle niepokojący, że mogę spróbować - powiedziała chłodno. - Tylko ostrzegam, nie mam zamiaru rozdawać cukierków i wpisywać słoneczek w dzienniczku. Jeżeli mamy się uczyć pojedynkowania to robimy to albo dobrze albo wcale.
Severus skinął jedynie głową. Sam miał dość podobny stosunek do nauki, więc to akurat było dla niego najmniejszym problemem.
-Czy zatem możemy uznać, że wyjdziemy stąd i postaramy się nie przysparzać Minerwie więcej stresu niż jest to konieczne? I wszelakie problemy będziemy wyjaśniać na osobności?
Wszyscy skinęli w milczeniu głowami. Żadne z nich jednak nie zdecydowało się wstać i wrócić do gabinetu dyrektora. Nastała niezręczna cisza.
-Ktoś chce mi streścić ostatnie dwadzieścia lat? - Spytała chłodno Dorcas.
Severus spojrzał na nią zaintrygowany.
-Naprawdę się zaszyłaś, co nie?
-Na tyle, żeby zdziwił mnie Twój widok w Hogwarcie, a nie w Azkabanie. Na dodatek na dość dobrej pozycji, z nastoletnią dziewczyną. - Powiedziała stalowym głosem, wwiercając w niego spojrzenie.
-Żoną - poprawił ją, nie odwracając wzroku. - I nie mam zamiaru po raz kolejny przepraszać za coś, za co nie tylko przeprosiłem ale również odpokutowałem. - Dodał, cedząc każde słowo.
-Cóż, nie spotkałem Ciebie w celi obok, nie przypominam sobie tej pokuty - powiedział cicho Black.
Snape nie miał zamiaru dłużej ciągnąć tej rozmowy. Wyjął kieszeni spodni małą fiolkę z półprzezroczystym płynem w środku. Przygotował ją jak tylko dowiedział się, że będzie musiał objąć szefostwo nad ostatnim wymysłem Dumbledoore'a. Miał poczucie, że może się przydać do przekonania kilku niechętnych mu czarodziejów.
-Możecie obejrzeć to razem, trzymając się za ręce - dodał z paskudnym uśmiechem, wręczając Dorcas swoje wspomnienia. - Tam jest ostatnie dwadzieścia lat. I moje, i młodego Pottera, i Voldemorta.
Kobieta z niechęcią wzięła fiolkę i zamknęła ją w dłoni. Tym razem nie miała zamiaru czekać, aż pokój wypełni niezręczna cisza. Wstała i wskazała mężczyznom drzwi do gabinetu McGonagall.
-Zatem chodźmy być dorośli i poważni.
W kompletnej ciszy wyszli z komnat McGonagall do gabinetu, w którym przybyły trzy nowe osoby. Fleur i Bill Wesley stali spokojnie obok McGonagall, z kolei Charlie Wesley rozmawiał o czymś z Harrym. Hermiona usiadła na miejscu, na którym wcześniej siedział Syriusz, z kolei Lupin nie zmieniał miejsca. Wszyscy zebrani momentalnie zamilkli i przenieśli wzrok Dorcas, Severusa i Syriusza.
Fleur zaintrygowana przyglądała się Dorcas. Zazwyczaj to ona była tą najpiękniejszą dziewczyną w pokoju, tymczasem nie czuła się już tak pewnie stojąc naprzeciwko tej tajemniczej postaci.
-Dobrze Was widzieć z powrotem - powiedziała McGonagall, badawczo przyglądając się całej trójce. - Wydaje mi się, że mając tak pokaźne… grono pedagogiczne, mogę oddać głos Severusowi i możemy zacząć spotkanie. Ewentualnych późniejszych gości przeprowadzimy przez proces od nowa, bez sensu Was trzymać cały dzień.
Severus westchnął i podszedł do McGonagall, zajmując swoje wcześniejsze miejsce. Fleur i Bill usiedli obok niego, zdając sobie sprawę, że to może chwilę potrwać. Syriusz i Dorcas bacznie obserwowali poczynania wszystkich zgromadzonych, nie ruszając się z miejsca.
-Zanim zaczniemy - zaczął Charlie, unosząc dłoń do góry, dając znać, że ma pytanie. Severus skinął głową. - Mam pewien problem ze zrozumieniem, dlaczego Dumbledoore nie ogłosił tego Klubu Pojedynków podczas swojej ostatniej przemowy, jako Powidok. Zastanawialiście się nad tym? Mamy w ogóle pewność, że listy, które dostaliśmy są od niego?
-Tak - odparł Snape, nie pozwalając na to, aby szmer niepewności rozszedł się wśród zebranych. - Mój list zawierał wyjaśnienie. O wiele spokojniej dla uczniów jest założyć, że Klub jest naszą inicjatywą w odpowiedzi na ostatnie słowa Albusa. Z kolei fakt, że Dyrektor Hogwartu przed śmiercią powołuje radę złożoną z Aurorów i najlepszych Czarodziei, która to ma pokazać uczniom, jak walczyć… To już może wywołać niemałą panikę.
Charlie pokiwał głową ze zrozumieniem.
-Rozumiem. Faktycznie, ma to sens. Nie do wiary, że Dumbledoore tak sprawnie to obmyślił… W każdym razie - kontynuuj.
Zanim jednak Snape zaczął mówić, do gabinetu wpadła Kayleigh.
-Bardzo Was wszystkich przepraszam, że dopiero teraz, musiałam sprzątać klasę po wczorajszych animagach - zaczęła, po czym zawiesiła na dłużej oko na dwóch nieznanych jej dotąd postaciach. Zmieszała się lekko i uśmiechnęła się niepewnie.
Hermiona z rozbawieniem obserwowała jak Syriusz, pewny że to on wzbudza w niej takie zainteresowanie, przeczesuje dłonią włosy. Kayleigh nigdy nie ukrywała, że woli kobiety, jednak tej informacji nie ma się wypisanej na czole. A ktoś tak pewny siebie jak Black na pewno nie dopuścił do siebie myśli, że to nie on jest głównym przedmiotem zainteresowania rudowłosej piękności, która wtargnęła jak burza do gabinetu.
Severus wymienił z Hermioną porozumiewawcze spojrzenie i skinął głową, gdy ta delikatnie przyłożyła palec do ust, po chwili maskując ten gest oparciem głowy o dłoń. Przez chwilę zdziwił go fakt, że to ona proponuje takie pogrywanie sobie z kimś, uznał jednak w duchu, że to zapewne wynik wcześniejszego komentarza Blacka odnośnie sypiania z rówieśniczką Pottera.
-Nic się nie stało - odparł, z premedytacją wskazując nowo przybyłej miejsce obok Dorcas. - Dopiero zaczynamy.
Kiedy na powrót zapanował spokój w gabinecie, Severus odchrząknął i ze spokojem kontynuował.
-Jesteśmy tutaj nie po to, aby spełniać ostatnią wolę szalonego staruszka. Albus coś przeczuwał. Być może miał wiedzę na temat czegoś, co może nadejść i na nowo zagrozić porządkowi świata, jaki znamy. Dlatego chciałbym wykonać to możliwie jak najlepiej tak, aby nie mieć do siebie najmniejszego cienia wyrzutu, gdy za rok będę widział uczniów w hipotetycznie niebezpiecznej sytuacji. Uważam, że Dumbledoore bardzo rozsądnie dobrał nasz skład. Nie wiem ile jeszcze osób do nas dołączy ale to, co możemy stwierdzić na pewno, to różnorodność. Nie każdy z nas jest aurorem ale każdy z nas ma swoją dziedzinę, w której czuje się pewnie. I na tym powinniśmy skupić się w pierwszej kolejności - na ustaleniu, kto może czego nauczać. Mając taką listę będę mógł ułożyć plan i rozsądnie te lekcje rozdzielić między poszczególne roczniki. Oczywiście zapewniamy Wam komnaty w Hogwarcie, dowolną salę czy narzędzia takie, jakich sobie tylko zażyczycie. Czy macie jakieś pytania?
-Podejrzewasz, czego właściwie mógł się Albus obawiać? - Spytał celnie Bill.
-Nie mam pojęcia - odparł szczerze Severus. - Z Minerwą spędziliśmy kilka godzin na rozmyślaniach i teoriach ale doszedłem jedynie do wniosku, że Dumbledoore mógł widzieć zagrożenie, którego jeszcze nawet nikt nie ma w planach, a które w ten plan mogłyby się przerodzić, gdyby próbował temu nieistniejącemu niebezpieczeństwu przeciwdziałać. Dlatego był tak tajemniczy w ostatnich słowach.
Wszyscy zebrani w milczeniu pokiwali głowami. Nastała cisza, którą zdecydował się przerwać Syriusz.
-Jak dla mnie wszystko jest jasne. Każdy wraca do siebie, układa sobie w głowie plan na zajęcia, wysyła go do Ciebie, a Ty przygotowujesz plan jak i nasze przyszłe komnaty. Proszę tylko o świeżą pościel, kolor możesz wybrać jaki chcesz.
Pozostali zebrani mu przytaknęli i żegnając się, wchodzili po kolei do kominka lub wracali do zamku. Harry z Hermioną wyszli jako ostatni, upewniając się, że w razie pojawienia się kogoś niezdecydowanego, Minerwa pośle po nich skrzata. Po chwili w gabinecie pozostała jedynie McGonagall i Snape.
-Zakładam, że Remus uraczył Was uroczą historyjką o naszej smutnej przeszłości - stwierdził mężczyzna, obrzucając McGonagall posępnym spojrzeniem.
-Dobrze zakładasz - odparła. - Najsmutniejsze jednak było to, jak wielkim zaskoczeniem ta historia była dla Hermiony.
Severus nic nie odpowiedział. Czuł pod skórą, że czeka go kilka nieprzyjemnych rozmów o przeszłości, które bardzo długo odkładał w nadziei, że nie przydarzy się już nic, co by tę przeszłość wskrzeszało.
Okej, jestem strasznie zestresowana bo trochę poszalałam z backstory nowej postaci ale dajcie znać, co sądzicie o Dorcas i pomyśle połączenia dwóch uniwersów - Huncwotów oraz czasów Harrego ^^
Nie wiem czy też tak macie ale zawsze wydawało mi się, że Lily ma vibe pick me girl i jakoś nigdy nie umiałam zapałać do niej entuzjazmem. Starałam się tym razem nie robić z niej kompletnie czarnego charakteru, mam nadzieję, że jakoś to wyszło :D
I w ogóle to ściskam Was wszystkich mocno i wysyłam całusy oraz mnóstwo wsparcia, niezależnie czy tej jesieni zaczynacie szkołę, uczelnię czy Q4 w pracy ;) Do zobaczenia za tydzień
