Hermiona nie planowała w żaden sposób zmieniać swojego planu dnia, nawet w celu przeprowadzenia rozmowy z Severusem. Oczywiście, ciekawość kłębiła się w niej przez cały dzień, niepewność wciąż rysowała przed nią bardzo przykre scenariusze, a stres ściskał jej żołądek, niemniej jednak nie miało to w tamtym momencie znaczenia. Chciała sprawdzić w bibliotece jeszcze kilka rzeczy, zanim wróci do swoich komnat aby móc w pełni cieszyć się wolną niedzielą i jednym z ostatnich dni pięknej jesieni.

Mimo faktu, że w planach miała krótki pobyt w bibliotece, kiedy skończyła było już grubo po północy. Westchnęła cicho i ruszyła w samotną przechadzkę po zamku, kierując się do swoich komnat. Miała do siebie cichą pretensję, że pozwoliła sobie aż tak się zatracić w książkach, podczas gdy chciała porozmawiać z Severusem na kilkanaście tematów jednocześnie. Tymczasem znała rytm dnia swojego męża na tyle, aby spodziewać się, że w sypialni zastanie do połowy przygaszona lampę, którą on zostawił, aby mogła spokojnie przygotować się do snu bez budzenia go.

Tym razem jednak zaskoczona odkryła, że jej komnata jest zamknięta na klucz, a w środku nikogo nie zastała. Rozejrzała się jeszcze po pracowni, czym potwierdziła tylko fakt, że jest sama. Przez chwilę zastanawiała się, czy w takiej sytuacji nie wracać do biblioteki bo przez stres i tak nie zaśnie, uznała jednak że czytanie książek w łóżku jest o wiele wygodniejsze niż poza nim, a skoro była sama to nie musiała przed nikim ukrywać w jakie tytułach ostatnio się wczytywała.

Zanim jednak zdążyła podjąć jakąkolwiek decyzję, do komnaty wszedł Severus. Jego wzrok momentalnie złagodniał gdy tylko zorientował się, że Hermiona już wróciła ze swojej sesji naukowej.

-Tak szybko? - Mruknął sarkastycznie, spoglądając na zegarek. - Nie ociągasz się przypadkiem?

-Ja powstrzymywałam się od takich przytyków, gdy rok temu wracałeś po nocach z pracowni i za każdym razem przynosiłeś na sobie inny zapach eliksirów, których nawet prysznic nie zmywał - odparowała z uśmiechem, wskazując na niego oskarżycielsko palcem.

Mężczyzna uniósł jedną brew i podszedł do łóżka, po drodze rzucając na fotel szatę, zostając tym samym w samej koszuli i spodniach. Usiadł na łóżku, wyciągając wygodnie przed siebie nogi.

-Do dzisiaj - mruknął chwytając ją za dłoń i przyciągając na łóżko. Chciał dać jej do zrozumienia, żeby usiadła obok i planował już w głowie jak powinien przeprowadzić z nią dość trudną rozmowę, ona jednak usiadła na nim okrakiem i nie dając mu dojść do słowa, pocałowała go.

Sama również chciała zacząć ten wieczór od wyjaśnień, jednak w chwili, w której chwycił ją za dłoń i przyciągnął do siebie, podjęła decyzję o odsunięciu rozmowy o kilka chwil. Bardzo potrzebowała zapewnienia, że między nimi nic dzisiejszy dzień nie zmienił, że ta nowo poznana kobieta nie jest jego dawną, utraconą miłością i że nie musi się niczego obawiać.

Reakcja Severusa dała jej jasno do zrozumienia, że nie ma się czego obawiać (przynajmniej na razie). Gdy tylko go pocałowała, on wplótł rękę w jej włosy, mocno zacisnął i przycisnął ją do siebie. Drugą dłoń wsunął pod jej spódnicę i zaczął gładzić jej pośladek, niby przypadkiem zahaczając o materiał majtek, który z chwili na chwilę robił się coraz bardziej wilgotny. Za każdym razem gdy zbliżali się do siebie nie mógł wyjść z podziwu ile ognia kryła w sobie tak niepozorna dziewczyna.

Hermiona szarpnęła biodrami, starając się dopasować do już bardzo wyczuwalnej erekcji Severusa, jednak gdy zaczęła rozpinać jego rozporek, on nagle zamarł i delikatnie rozluźnił dłoń wplecioną w jej włosy. Przez chwilę słyszała tylko, jak mężczyzna próbuje uspokoić swój oddech.

-Nie mogę - szepnął, odsuwając ją lekko od siebie. - Dzisiaj jestem zbyt… rozzłoszczony.

Dziewczyna zmrużyła oczy zdezorientowana.

-Przecież czuję, że- zaczęła, przekonana że chodzi mu o czysto fizyczne aspekty niemocy..

-Nie o to chodzi - odparł zaciskając zęby i momentalnie zmieniając ton. - Zejdź - warknął odsuwając dłonie od niej.

Hermiona z przerażeniem wstała i odsunęła się na krok od męża, patrząc na niego zszokowana. Przez chwilę bała się, że on wyjdzie bez słowa wyjaśnienia jak to miał w zwyczaju w obliczu trudnych sytuacji, jednak oboje wiedzieli, że tego dnia stało się zdecydowanie zbyt wiele, aby mógł sobie na takie zachowanie pozwolić.

-Kiedy mam dzień, w którym duszę w sobie wiele negatywnych emocji... - zaczął, mówić powoli, cedząc każde słowo-...mam tendencję do traktowania seksu, jako drogi wyjścia dla tych wszystkich złych rzeczy, od których się wciąż powstrzymywałem.

Widząc zdezorientowaną minę dziewczyny, westchnął cicho i pokręcił głową.

-Mógłbym Cię... Uderzyć. Szarpnąć za mocno. Skrzywdzić.

"Mógłby?" Pomyślała Hermiona z tonem, w którym zdecydowanie za mocno rozbrzmiewała nutka nadziei. Do niedawna w sumie ich wspólne życie było dość spokojne, oboje pragnęli odrobiny rutyny po bitwie i żadne z nich nie doprowadzało do ekstremalnych sytuacji, czy w życiu czy też w łóżku. Dodatkowo dotychczas nie pojawiały się żadne czynniki, które zirytowały by Severusa tak, jak cały dzień przebywania z Blackiem więc Hermiona nie miała nawet skąd dowiedzieć się o takich skłonnościach mężczyzny. Być może ich seks na zgodę w pustej sali lekcyjnej dzień po tym, jak Krum próbował wyznawać jej miłość był trochę bardziej brutalniejszy niż późniejsze zbliżenia, ona jednak nie poświęcała tej myśli zbyt wiele czasu. Do dzisiaj.

Nie wypowiedziała jednak tych przemyśleń na głos. Pokręciła głową z niedowierzaniem i uśmiechnęła się z politowaniem.

-Po dzisiejszym dniu i twoich reakcjach byłam pewna, że wciąż jesteś mistrzem samokontroli.

Severus rzucił jej zagadkowe spojrzenie.

-W tej jednej sytuacji nie.

Nastała cisza. Hermiona nie zamierzała jednak poprzestawać na półsłówkach Snape'a i podeszła do niego z nieznaną mu wcześniej miną. Wsunęła lekko dłoń w jego włosy i pogładziła go lekko.

-Myślę, że dam radę - mruknęła i spojrzała mu w oczy.

On jedynie pokręcił głową i próbował ją odsunąć, jednak nie spodziewał się, że jego żona zna go o wiele lepiej niż sądził. Momentalnie zacisnęła dłoń na jego włosach i szarpnęła nimi tak, aby spojrzał jej w oczy.

- Siedź - krótkie, warkliwe polecenie wypłynęło z jej ust szybciej niż zdążyła się nad tym zastanowić.

Doskonale wiedziała, że igra z ogniem. Ciągnięcie za włosy było czymś, czego nienawidził do reszty i jeżeli miał w sobie jakiekolwiek ostatnie hamulce, to właśnie puściły. Jego wyraz twarzy momentalnie zmienił się w pełen wściekłości grymas i wiedziała, że nie było już drogi odwrotu. Starała się powstrzymać wykwitający na twarzy uśmiech satysfakcji jednak uniemożliwiły jej to emocje związane z tym, co się zaraz miało wydarzyć.

Severus szybkim ruchem rzucił ją na łóżko i stanął nad nią z niezmiennie wykrzywioną w grymasie miną. Sięgnął do sprzączki paska i zamiast zwyczajowo ją rozpiąć, wyciągnął pasek przed siebie i złożywszy go na pół, złapał go w pewny chwyt. Wyraz zadowolenia przestał się błąkać po twarzy Hermiony, to jednak nie mu wystarczyło. Emocje, które w sobie dusił przez cały dzień zaczęły powoli przejmować nad nim kontrolę, a ślepa potrzeba odegrania się na Hermionie za zlekceważenie jego stanu była silniejsza niż zdrowy rozsądek nakazujący mu zachowywanie się przyzwoicie. Uśmieszek satysfakcji który przemknął na jej twarzy nie pomagał w opanowaniu się.

Pilnował się cały rok! Ani razu nie dał jej odczuć w komnatach, że jest w jakikolwiek sposób obarczona emocjonalnie jego wahaniami nastrojów. Za każdym razem kiedy dochodziło między nimi do jakiegokolwiek zbliżenia grał kochanka, którego w żaden sposób nie kręci zadawanie bólu drugiej osobie. Niewątpliwie w opanowaniu pomagał również brak kontaktu z Czarną Magią, która zazwyczaj podsycała jego potrzebę przemocy w łóżku. Teraz jednak, kiedy Hermiona umyślnie go prowokowała, w jego głowie nie miał szans przebić się żaden argument, który by go powstrzymał.

Dotknął paskiem podbródka Hermiony i skierował go do góry tak, by patrzyła wprost na niego. Dziewczyna zamarła, wstrzymując oddech.

-Już nie jesteśmy tacy pyskaci, czyż nie? - Zapytał, uśmiechając się paskudnie. Nic, co kryło się za tym grymasem nie było jej znajome. Patrzył na nią zupełnie inny mężczyzna niż ten, którego dotychczas znała i zdrowy rozsądek nakazywał jej czuć tylko i wyłącznie strach, jednak każda komórka w jej ciele śpiewała z pożądania.

-Zadałem pytanie - warknął, uderzając paskiem w jej policzek na tyle słabo, by nie pozostawiło to po sobie żadnych śladów i na tyle mocno, bo odczuła ból.

-N-nie - wyjąkała. - Przepraszam - dodała szybko, momentalnie wilgotniejąc między nogami na dźwięk tego jak perwersyjne brzmiało w tej sytuacji słowo.

-Bardzo ładnie - mruknął z udawaną aprobatą. - Ręce nad głowę. Już - dodał rozkazującym tonem, po czym klęknął nad nią i sprawnym ruchem przywiązał paskiem jej złączone nadgarstki do ramy łóżka. Kiedy nachylał się, zerknął w dół i spojrzał jej w oczy. W tej pozycji bardzo łatwo mógłby po prostu rozpiąć spodnie i zatkać te pyskate usta, jednak zrezygnował z takich praktyk w sypialni od kiedy zakończył karierę Śmierciożercy i resztkami samokontroli skierował swoją uwagę na jej piersi. Te z kolei zamierzał z pełną świadomością trochę podręczyć.

-Widzisz, nasz problem polega na tym... - zaczął z pozoru łagodnie, kładąc się obok Hermiony na boku i opierając głowę na dłoni. Niedbale chwycił różdżkę i wymamrotał cicho zaklęcie które sprawiło, że całe jej ubranie momentalnie się spopieliło. Szybkim gestem dłoni strzepnął popiół z jej ciała, po czym odłożył różdżkę i brutalnie chwycił ją za pierś -...polega na tym, że w każdej innej sytuacji potrafiłbym się powstrzymać… - kontynuował ciepłym głosem, który w ogóle nie pasował do tego, jak pastwił się nad jej sutkami. Hermiona zagryzła wargę, podświadomie czując że jakikolwiek dźwięk jaki wyda spotka się z dezaprobatą męża. -...jednak teraz, kiedy zdecydowałaś się zachować tak, a nie inaczej, nie do końca mam wybór, rozumiesz mnie, prawda?

-Tak - odparła, próbując opanować cisnące się na jej usta jęki bólu pomieszanego z rozkoszą. Cała ta sytuacja, delikatny ton Severusa połączony z jego brutalnym zachowaniem dawały iście upajającą mieszankę. Strach, jaki czuła był raczej przyjemną niepewnością przed nieznanym niż bezwiednym przerażeniem.

Severus na chwilę zamilkł, po prostu bawiąc się jej piersiami, po czym nagle, szybkim ruchem wsunął dłoń między jej nogi. Zignorował błagalny jęk, który wydarł się z jej ust. Nie podniósł w ogóle na nią wzroku, kiedy rozsunął jej nogi i położył dłoń pomiędzy nimi. Rozsunął jej wargi i zaczął delikatnie napierać na wejście jednym palcem, nie robiąc przy tym żadnych gwałtownym ruchów. Szybko jednak odechciało mu się bawić w drażnienie jej.

-A teraz moja droga - powiedział cicho, i wstał z łóżka, niespiesznie zdejmując ubrania - zobaczysz, że popełniłaś wielki błąd prowokując mnie w ten sposób. Bo żaden krzyk, żadna prośba i żadne błaganie nie będą miały dla mnie teraz żadnego znaczenia - każde kolejne słowo wypowiadał szybciej i agresywniej, a pozorowana łagodność całkowicie zniknęła z jego głosu.

Gwałtownym ruchem rozsunął jeszcze bardziej jej nogi i ignorując okrzyk, jaki wydarł się z Hermiony, wszedł w nią szybkim ruchem. Już od bardzo dawna nie czuł się tak jak, teraz - całkowicie skupiony na sobie, przeżywający na nowo wszystkie emocje z całego dnia, dając im upust podczas seksu. Po chwili wściekłość zaczęła ustępować rosnącej z każdą chwilą przyjemności, jednak znał siebie na tyle, żeby wiedzieć, że to jeszcze nie koniec.

Hermiona z kolei przestała się pilnować i pozwoliła sobie na głośne przeżywanie tego, co się właśnie działo. Pierwsze kilka brutalnych pchnięć przyniosły ból, jednak była na tyle wilgotna i podniecona, że bardzo szybko zaczęła odczuwać również przyjemność. Po raz pierwszy w życiu czuła, że jest całkowicie bezwolna, zdana na czyjąś łaskę i że nie musi w końcu być tą odpowiedzialną, mądrą czy bystrą. Mogła oddać się całkowicie temu, co chciał z nią zrobić Severus i nie zastanawiać się nad niczym.

Przymknęła oczy i schowała twarz w zgięciu ramienia, chcąc jeszcze bardziej odizolować się od wszystkiego co wokół i skupić się na przeżywaniu rozkoszy płynącej z uścisku silnych rąk, unieruchamiających jej biodra i z szybkich i mocnych ruchów, z jakimi Severus raz za razem się w nią wdzierał. Szybko jednak poczuła jak jedna z dłoni mocno wplątuje się w jej włosy i szarpie za nie brutalnie. Krzyknęła i z przerażeniem otworzyła oczy. Zorientowała się, że mimo nieprzerwanego tempa ruchów, Severus nieznacznie zmienił pozycję i teraz pochylał się nad nią, a jego oczy były czarne z wściekłości.

-Patrz na mnie - warknął, wwiercając w nią spojrzenie.

Bardzo chciała spełnić jego rozkaz ale przyjemność, która po chwili rozlała się po całym jej ciele całkowicie przejęła kontrolę nad jej mimiką. Szybko pożałowała tego nieposłuszeństwa bo rozwścieczony mężczyzna nie pozwolił jej rozkoszować się orgazmem do końca tylko wyszedł z niej i z brutalną siłą obrócił na brzuch. Jej dłonie wciąż były związane nad głową, więc nie miała nawet jak się podeprzeć, kiedy pociągnął jej biodra w dół tak, że twarz wylądowała w poduszce a ciało ułożyło się całkowicie płasko. Odchyliła głowę aby nabrać tchu, który od razu zmieszał się z krzykiem spowodowanym mocnym uderzeniem w pośladek. Severus wszedł w nią chwilę po tym, ponownie nie siląc się na delikatność czy czułość. Szybkość jego ruchów nie zmieniła się ani trochę, podobnie jak siła z jaką dochodziło do kolejnego i kolejnego pchnięcia

Niedosyt spowodowany przedwczesnym przerwaniem poprzedniego orgazmu zdawał się ją nieznośnie uwierać, kiedy jednak próbowała wypchnąć biodra do góry tak, aby móc odczuć chociaż trochę więcej przyjemności, Snape ponownie uderzył ją w ten sam pośladek, i przycisnął jej biodra do łóżka.

-Leżeć! - Syknął, w złości wbijając się w nią jeszcze mocniej. - Jak nie potrafisz słuchać poleceń to nie będzie nagród. - Na chwilę zamilkł, ponownie pozwalając aby komnatę wypełniały tylko dźwięki uderzających o siebie ciał. Po chwili zauważył, że dziewczyna znowu napiera biodrami na jego rękę, próbując je unieść. Nie miał zamiaru jej na to pozwolić - Czegoś brakuje, prawda? - Zapytał, śmiejąc się szyderczo i zwalniając ruchy. Czysta wściekłość, jaka nim targała jeszcze przed chwilą całkowicie wyparowała, na jej miejsce wkroczyła o wiele bardziej niebezpieczna dla dziewczyny w skutkach potrzeba dominacji i (jak na razie małego) upokorzenia.

Jego pchnięcia stawały się coraz wolniejsze, jednak wciąż napierał całym ciałem do końca, rozkoszując się jej przyspieszonym oddechem.

-Opadłeś z sił? - Spytała nagle, starając się odwrócić głowę i rzucić mu bezczelne spojrzenie. Uznała, że skoro wcześniej prowokowanie przyniosło oczekiwane skutki to teraz mogła liczyć na podobną reakcję.

Tak się jednak nie stało. Severus zaśmiał się cicho i położył sie na niej całym ciężarem ciała, poruszając teraz niemalże niewyczuwalnie biodrami.

-Głuptasku - mruknął czule, szarpiąc z całej siły w tył jej włosy tak, że unieruchomił jej głowę i zmusił do patrzenia przed siebie. - Powiedz mi, co widzisz?

-R-ręce, przywiązane paskiem... - wychrypiała, momentalnie tracąc bystrość umysłu

-Bardzo ładnie - odparł aksamitnie, zwiększając siłę z jaką ciągnął ją za włosy. Jego druga dłoń wsunęła się pod jej klatkę piersiową i spoczęła na jej piersi, zaciskając ją w łapczywym i brutalnym uchwycie. - Powiedz mi, czy w takiej sytuacji rozsądnym jest bycie sarkastyczną?

-N-nie.

-Dokładnie - wyszeptał jej do ucha, wciąż bez litości zgniatając jej pierś. - Bo o ile ja mogę skończyć w dwóch ruchach, o tyle Ty możesz być tak przywiązana całą noc, podczas której będę Cię drażnił i raz po raz doprowadzał na skraj rozkoszy, po czym zostawiał Cię bez niczego. - Jakby na potwierdzenie swoich słów, rozluźnił chwyt na jej piersi, po czym zaczął lekko drażnić jej sutek.

Pastwienie się nad nią dawało mu zupełnie nowy wymiar przyjemności. Dotychczas na takie zachowania w łóżku pozwalał sobie tylko wobec zupełnie obojętnych mu kobiet jednak teraz, gdy to jego żona, dziewczyna którą kochał leżała pod nim i jęczała cicho w wyrazie bezsilności i poddania się. Cichy głos w jego głowie nakazywał mu przedłużać tę zabawę, jednak ciche błaganie jakie wypłynęło z jej ust natychmiast zepchnęło te podszepty poza granice świadomości.

Ponownie przewrócił ją na plecy i nachylił się nad nią, po czym przez chwilę lustrował ją pogardliwym spojrzeniem. Hermiona jednak nie uniosła się dumą tylko wysunęła głowę do przodu, całując go łapczywie. Doskonale wiedział, że to go teraz czeka. Po serii drobnych upokorzeń i wymuszaniu błagania, potrzebowała jego czułości jak nigdy przedtem, a sama stawała się jeszcze bardziej chętna. I tak właśnie uwielbiał kończyć - usatysfakcjonowany, z poczuciem wyższości i na dodatek obdarzany wdzięcznością za tak spędzony czas.

Rozwiązał jej dłonie, które po chwili zostały zarzucone na jego ramiona. Dziewczyna rozsunęła jeszcze szerzej nogi i nie czekając na jego ruch, chwyciła jego członka w dłoń i wsunęła go w siebie. Jęknęła z radości, po czym powróciła do gwałtowngo całowania go w usta, jednocześnie wyrzucając biodra do przodu. Nie pozostawał jej dłużny i oddając każdy pocałunek coraz mocniej i mocniej, wbijał się z siłą, której nie był w stanie poskromić. Ostatnie zaśpiewy wściekłości w jego głowie dały swój upust, po czym umilkły gdy zaczęła go powoli dosięgać fala ostatecznej przyjemności.

Hermiona nie wiedząc do końca co się właściwie z nią dzieje, jęczała głośno, z zachwytem przyjmująć każdy kolejny ruch Severusa. Wiła się pod nim, próbując dostosować tempo ruchu do jego tak, aby osiągnąć maksymalną przyjemność, jednak już po chwili zrozumiała, że Snape swoimi ruchami potrafi jej to w pełni dostarczyć. Drżącą ręką chwyciła jego dłoń i umieściła na swojej piersi, oddając mu się w pełni tym gestem. Wciąż jednak miała wrażenie, że orgazm jej ucieka i żadne starania z jej strony nie pomagały w odwróceniu tego stanu.

-Poproś - wyszeptał w jej usta, jakby słysząc jej myśli.

-Prrroszę, błagam, oh! - Wykrzyknęła, czując jak przyspieszył ruchy, jednocześnie je spłycając. - Błagam, pozwól mi dojść - wyjęczała, jednocześnie, jak na zawołanie czując jak ogarnia ją fala nieznanej dotąd przyjemności. Każda komórka jej ciała zdawała się śpiewać z radości w odpowiedzi na to, co właśnie robił jej Severus.

On sam, widząc jak Hermiona zaczyna uciekać w rozkosz pozwolił sobie zwolnić wszystkie hamulce i doszedł z głośnym rykiem. Już dawno nie pozwalał sobie na to, żeby jakiekolwiek emocje opanowywało go w tym stopniu.

Razem z orgazmem przyszło otrzeźwienie, które sprawiło, że na karku Snape'a pojawiły się kropelki zimnego potu. Odsunął się nagle od dziewczyny i zaczął taksować ją spojrzeniem, starając się oszacować, jak bardzo ją zmaltretował.

Hermiona dyszała ciężko, jednak nie mógł dostrzec jej wzroku przez plątaninę skołtunionych loków, która powstała w wyniku ciągłego szarpania. Na swojej dłoni odkrył o wiele więcej wyrwanych włosów niż pozwalałby na to niewinny pokaz siły, jaki planował. Wzrok powędrował do dłoni Hermiony, które były lekko sine, a na nadgarstkach w kilku miejscach skóra była tak przetarta, że sączyła się krew. Jej piersi były wściekle czerwone, a biodra… Kiedy dostrzegł ciemne ślady w miejscach, gdzie ją przytrzymywał, poczuł ponurą satysfakcję. Stracił nad sobą kontrolę. Dokładnie tak, jak ją ostrzegał.

Dziewczyna odgarnęła włosy z oczu i zamrugała kilkukrotnie, próbując wyostrzyć wzrok. Uśmiechnęła się filuteryjnie, napotykając na spojrzenie męża.

-Czy… Jak ciężki musi być Twój dzień, żebyśmy mogli to powtórzyć? - Spytała, przerywając ciążącą Severusowi ciszę.

Mężczyzna spojrzał na nią zaintrygowany.