-Słucham?

-Pytałam, czy…

-Pytanie zrozumiałem - przerwał jej. - Zastanawiają mnie za to Twoje intencje. Nie wiedziałam, że gustujesz w takich… przyjemnościach - zakończył, siadając obok Hermiony i pomagając jej oprzeć się o wezgłowie łóżka. Zerknął na potargane włosy dziewczyny i sięgnął po szczotkę leżącą na szafce nocnej.

-Ja też nie wiedziałam - odparła po chwili szczerze, rozmasowując sobie nadgarstki. - Wiesz, nie miałam zbyt wielu okazji aby się przekonać czy coś lubię. Zawsze sądziłam, że to, co robimy to jest właśnie "to". Kiedy wszystko się podoba, nie ma się motywacji do szukania czegoś nowego.

-Rozumiem - odparł spokojnym głosem Severus i zaczął delikatnie rozczesywać włosy Hermiony. Zazwyczaj nie pozwalała dotykać szczotką swoich włosów o ile nie były one mokre, jednak w przypadku takiego skołtunienia dostawał pozwolenie na czesanie.

-Ale teraz… - zwiesiła się na chwilę, starając się ubrać w słowa to, co chciała przekazać. - Chyba potrzebowałam miejsca, sytuacji, w której nie mam nad niczym kontroli. Całe życie miałam poczucie, że za chwilę, za moment wszystkie oczy w pomieszczeniu skierują się w moją stronę i będą oczekiwały działania.

Przez chwilę w sypialni panowała kompletna cisza, przerywana jedynie chrapliwym dźwiękiem szczotki, próbującej przedostać się przez splątane włosy.

-Jeżeli będziesz chciała to powtórzyć, po prostu poproś - powiedział Snape. - Ale miej zawsze z tyłu głowy, że dla mnie nie jest to w żaden sposób pozorowanie, odgrywanie roli, ja wtedy naprawdę nie panuje nad sobą i daję ujść wszystkim negatywnym emocjom jakie się we mnie kłębiły. A takie się zawsze znajdą, pytanie tylko jak intensywne.

Przez chwilę panowała cisza

-Ale chyba nie o tym chciałaś ze mną porozmawiać.

-Nie.

-Co chcesz wiedzieć?

Hermiona pozwoliła sobie na prychnięcie i odwróciła się, obrzucając męża poirytowanym spojrzeniem.

-Mam pytać o konkrety? Żebyś mógł mi sprzedać tylko okrojoną wersję prawdy, a za kilka miesięcy, kiedy kolejny trup wypadnie z Twojej szafy, nonszalancko rzucić "przecież nie pytałaś o to"?

Severus spokojnie wpatrywał się w milczeniu w żonę, wiedząc że za tymi słowami nie stoi faktyczny wyrzut tylko jakiś głęboko skrywany problem. Problem, o którym nigdy wcześniej nie wspominała i który nagle gwałtownie się uaktywnił. Już dawno pożegnał myśli o przespanej nocy, teraz tylko utwierdził się w przekonaniu, że spędzą ją na rozmowie.

Dorcas siedziała na łóżku, trzymając w dłoni fiolkę którą wręczył jej Severus. Co chwile podnosiła wzrok i rozglądała się po komnacie, w której miała spędzić najbliższe miesiące. Z rozbawieniem stwierdziła, że jest wielkości pokoju, który dzieliła z przyjaciółkami za czasów swojej młodości w szkole czarów. Ktoś, kto odpowiadał za wystrój zdecydowanie się postarał. Ogromne okno, wielkie łóżko i ogromna wanna w prywatnej łazience - jak na warunki Zamku były to zdecydowanie luksusy.

Nagle doszła do niej bardzo gorzka myśl. W ciągu jednego dnia poczuła się, jakby dotychczas zbudowane życie na Węgrzech w ogóle nie istniało, a ona wciąż była nastolatką uczącą się w Hogwarcie. Zrozumienie, że ostatnie dwadzieścia lat wcale nie było aż tak znaczące, skoro potrafiła je tak szybko porzucić.

Zawsze żyła na swoich zasadach. Doskonale zdawała sobie sprawę ile można ugrać w obecnym świecie dzięki samemu wyglądowi. Dodając do tego spryt i inteligencję, można było mieć poczucie życia pod ciągłym wpływem eliksiru szczęścia. Kiedy wszyscy wokół zabiegali o uwagę, ona ją dostawała poprzez samo pojawienie się w pomieszczeniu. Sukcesy w pracy pięknej kobiety były o wiele bardziej doceniane i zauważalne niż u przeciętnie wyglądających. Nie wspominając już o względach, jakimi darzyli ją mężczyźni.

Łącząc w sobie taki arsenał zalet, nie bała się nigdy ruszać przed siebie, zostawiając za sobą wszystko co dotychczas miała. Miała pewność, że w każdym nowym miejscu odnajdzie się na tyle by na nowo zbudować siatkę przyjaciół, kochanków i znajomych. Od wielu lat jednak nie decydowała się na żadne gwałtowne zmiany w życiu, pozwalając sobie na leczenie ran po utracie… wszystkiego.

Ponownie zerknęła na fiolkę, którą otrzymała od Severusa. Bardzo wygodnie jej było czuć do niego niechęć i wizja tego, co mogła odkryć napawała ją strachem. Wiedziała o nim tak wiele kiedy jeszcze oboje byli w szkole i nie była pewna, czy chciała się dowiadywać jeszcze więcej.

Z rozmyślań wyrwało ją pukanie do drzwi. Schowała fiolkę do szafki stojącej przy łóżku i podeszła do drzwi, nie będąc pewną czy powinna je otwierać. Spodziewała się kto za nimi stoi i jak chciała tę osobę potraktować.

Z ulga odkryła, że się myliła.

-Remus - powiedziała z westchnieniem, przytulając mężczyznę w progu. - Merlinie, zapomniałam że Ty też się uchowałeś.

-Niestety - odparł cicho, zmuszając się do uśmiechu. - Mogę wejść?

-Oczywiście - odparła, wpuszczając dawnego przyjaciela do sypialni.

Lupin stanął na środku pokoju i wbił w kobietę wzrok.

-Nie wiem od czego zacząć - powiedział cicho. - Więc po prostu będę mówił. Nie interesuje mnie, dlaczego zdecydowałaś się na ucieczkę, dlaczego zdecydowałaś się na powrót ani co siedzi Ci teraz w głowie. Nie mam zamiaru Cię za to oceniać, moje zdanie na temat kłótni z Potterami i Blackiem znasz.

Dorcas nie odpowiadała i jedynie patrzyła na Remusa stalowym wzrokiem. Nie czuła się ani trochę spłoszona przez wstęp mężczyzny - wyjaśniała już niejednokrotnie swoim przyjaciołom swoje powody i nie zamierzała robić tego ponownie.

-Chcę jednak być dalej Twoim przyjacielem. I chcę żebyś wiedziała, że zawsze tego przyjaciela we mnie będziesz miała. Może to głupie ale… Jak dzisiaj siedzieliśmy w gabinecie Minerwy i patrzyłem jak Syriusz kłóci się z Tobą i Severusem, przez chwile poczułem się jak dwadzieścia lat temu. Kiedy jeszcze wszystkie rzeczy, które wydarzyły się w moim życiu niedawno, w ogóle nie miały miejsca. - Lupin zamilkł, próbując zebrać słowa. - Może i nie jest to najzdrowsze radzenie sobie z traumą ale trudno. Jak na razie to jedyne co zadziałało.

Kobieta podeszła do niego i złapała go za dłoń, ściskając ją lekko.

-Jeżeli to Cię uszczęśliwi, mogę z Blackiem kłócić się codziennie rano, on pewnie też przy każdej okazji będzie dogryzał Snape'owi. Co prawda ten ostatni stał się trochę bardziej wyszczekany i nie daje się tak łatwo ale myślę, że taka rekonstrukcja będzie dla Ciebie wystarczająca - powiedziała, szczerząc zęby w uśmiechu.

Znała Remusa na tyle by nie dopytywać, co też działo się u niego przez ostatnie lata. Najwyraźniej jej niewiedza i fakt, że nie patrzyła na niego z politowaniem były dla niego wartością samą w sobie. Nie zamierzała tego niszczyć.

-Dziękuję - powiedział, pozwalając aby lekki uśmiech wypełzł na jego usta. - Zakładam, że chcesz zapytać o kilka rzeczy.

-Oj chcę.

Lupin usiadł na łóżku i westchnął.

-Zatem poplotkujmy, jak za dawnych lat.

Dorcas usiadła obok niego i szybko zawołała skrzata domowego, prosząc o kufle kremowego piwa.

-Dobra - powiedziała, biorąc potężny łyk alkoholu. - O co chodzi ze Snapem i tą dziewczyną.

-Są małżeństwem.

-Dobrowolnie?

Tym razem Remus pozwolił sobie na cichy chichot.

-Tak, jak najbardziej. Nie znam szczegółów ale Hermiona zaczęła u niego termin z Eliksirów i po kilku miesiącach doszły do mnie plotki że są razem. Pobrali się po roku…

-Po roku?! - Wykrzyknęła Dorcas, wbijając zszokowany wzrok w Remusa. - Tak szybko? Czemu? Była w ciąży?

-Nic mi o tym nie wiadomo, dziecka nie mają. A co, dziwi Cię to, że tak szybko się ustatkował?

-Bardziej, że ktoś tak szybko zdecydował się spędzić z nim życie - mruknęła.

-Dorcas, Nie wyobrażasz sobie nawet co się działo po tym, jak Potter pokonał Voldemorta. Dumbledoore opowiedział całemu światu o tym, jak to przez ostatnie dwadzieścia lat Snape był podwójnym agentem i grał przed Czarnym Panem wiernego sługę. Nagle znienawidzony przez wszystkich nauczyciel eliksirów zaczął się jawić jako bohater, tajemniczy szpieg… Uczennice wariowały na jego punkcie, na konsultacje z eliksirów ustawiały się w kolejkach, wariactwo. Zresztą, Ty chyba sama powinnaś rozumieć że może się on podobać kobietom.

Kobieta wywróciła oczami i rzuciła Lupinowi znudzone spojrzenie.

-Nie, nie powinnam - odparła. - Wiem, że zawsze to zastanawiało Blacka ale mnie ze Snapem łączyła tylko przyjaźń i bardzo dziwna nić porozumienia. On był beznadziejnie zakochany w Lily, ja mam trochę typ inny mężczyzny.

-Inny? Wydaje mi się, że Syriusz ma z Severusem dużo wspólnego.

-Nigdy nie mówiłam, że Black jest w moim typie - powiedziała zadziornie Dorcas. - To, że przez chwilę się z nim spotykałam jeszcze nie czyni go partnerem moich marzeń.

-Cóż, Ty dla niego…

-Oj nie, nie chcę słuchać o tym, jak bardzo mnie kochał bo w moim rozumieniu jego zachowanie nie miało nic wspólnego z miłością. Wracamy do Snape'a i jego żony. On ją uczył od pierwszego roku?

-Taaaak - odparł Remus, pocierając skroń. - To było dla mnie od początku moralnie wątpliwe. Wiesz, praktycznie na jego oczach dorastała, znał ją jako 10-latkę.

-Merlinie - mruknęła Dorcas, kręcąc głową z niedowierzaniem.

-Z drugiej strony - zaczął Lupin, na chwilę milknąc i próbując zebrać słowa. - W jakiś dziwny, pokręcony sposób ona mi idealnie do niego pasuje. Nie wiekiem! - Dodał gwałtownie, widząc zszokowany wzrok przyjaciółki. - Tylko… musiałabyś ją poznać. Przede wszystkim jest utalentowana i potężna, wiesz, najlepsza uczennica, prefekt ale miała bardzo… elastyczny kodeks moralny. Jeśli tylko Harry albo Ron…

-Ron?

-Młody Wasley, razem z Potterem i Hermioną byli najlepszymi przyjaciółmi, niestety zginął podczas Ostatniej Bitwy. W każdym razie, jeżeli tylko któryś z chłopaków wpadał w tarapaty, była w stanie zrobić wszystko aby im pomóc. I mam tutaj naprawdę na myśli WSZYSTKO. I mam przeczucie graniczące z pewnością, że już niejednokrotnie flirtowała z czarna magią.

-Ah - odparła Dorcas. kiwając głową ze zrozumieniem. - No tak. Wszystko jasne. Młoda, obiecująca, zdolna, pogubiona… Zupełnie jak młody Severus.

-Dokładnie.

Zapadła cisza. Remus widząc, że oboje opróżnili już kufle z piwem, zadbał o dolewkę. Tym razem poprosił skrzata o pozostawienie całej beczułki trunku w sypialni przeczuwając, że tego wieczoru wypiją jeszcze bardzo dużo.

-To jaki jest ten Twój typ? - Spytał, siadając po turecku na łóżku. - O tym, że Ty jesteś w typie każdego już zdążyłem się przekonać ale jak to wygląda u Ciebie?

-Cóż, to trochę ewoluowało - odpowiedziała, również podkulając nogi. - Wiesz, trochę inaczej patrzysz na mężczyzn w sytuacji, w której prawie każdy, którego spotykasz mógłby stracić dla Ciebie głowę. Zresztą, każdy facet który nie wykazywał mną zainteresowania automatycznie awansował do grona moich przyjaciół.

-No tak, na przykład ja i Snape.

-Dokładnie. Ale, wracając do mojego typu… Zawsze lubiłam szczupłych. Wiesz, nie tych wysportowanych ale tych bardzo bardzo chudych. No i mając mój wzrost, zawsze przychylniejszym okiem patrzy się na tych wyższych. I w sumie z wymagań odnośnie wyglądu to tyle. Nie jestem tutaj wybredna.

-A charakter?

-Nienawidzę pozerów, samców alfa i tych wszystkich pewnych siebie mężczyzn sukcesu. Wiesz, tych wszystkich typów, którzy myślą, że co to nie oni. Nie lubię też cichych, tajemniczych, udających że skrywaja w sekrecie coś więcej niż traumy z dzieciństwa

Remus prychnął w swój kubeł piwa, krztusząc się ze śmiechu.

-Jesteś wyjątkowo okrutna wobec Snape'a. Dziwne to jak na kogoś, kto dla niego zerwał tyle znajomości.

-Snape zna moje zdanie na ten temat - odparła butnie Dorcas. - Zresztą, za naszych szkolnych czasów nie miał w sobie niż z tajemniczości, był po prostu chłopakiem gnębionym przez grupę dupków. I laskę, która chciała im nagle zaimponować.

-Lily przecież nie…

-Co "nie"? Nie wydawało Ci się to dziwne, że nagle z wielkiej nienawiści, jak za dotknięciem różdżki, Evans zupełnym przypadkiem jednocześnie zerwała przyjaźń ze Snapem, który tak mierził Pottera, a potem z Potterem zaczęła sypiać?

Remus odpowiedział milczeniem.

-Nie chce mi się teraz o tym rozmawiać - powiedziała nagle spokojniejszym tonem Dorcas - Black pewnie będzie próbował mnie wypytywać o to setki razy.

-A będziesz mu odpowiadać?

Kobieta uśmiechnęła się lekko do swojego pustego kufla.

-To zależy. Nie wiem jaki teraz jest. Wiem tyle, że aktualnie z Blackiem za czasów szkolnych nie chciałabym mieć nic wspólnego.

-Dorcas, on był 12 lat w Azkabanie - wyszeptał Lupin, obdarzając ją ciężkim spojrzeniem. - Nie zapominaj o tym. Wiem, że masz do niego pretensje. Nie umniejszam im, mimo tego że to są pretensje sprzed 20 lat. Ale proszę nie traktuj Syriusza jak narwanego nastolatka, podrywającego wszystko co ma w zasięgu wzroku, to nie jest sprawiedliwe.

Kobieta westchnęła i spuściła głowę.

-Masz rację. Przepraszam. Chyba faktycznie powrót do Hogwartu sprawia, że sama zaczynam zachowywać się jak skrzywdzona nastolatka.