Rozdział 5: Ćwiczenia

Jedynym dźwiękami, które rozbrzmiewały w pokoju, były uderzenie stóp Mycrofta o gumowy pas pod nim, a szum miękkiego materiału jego spodni odbijał się echem w małym pomieszczeniu. Biegał, by pomyśleć. Biegał, by się rozproszyć. Zacisnął dłonie w luźnym uścisku. Jego rękę kołysały się po bokach, a czoło i kark były lekko wilgotne od potu.

Jesteś gruby. Widzę, że znowu przytyłeś. Za dużo ciastek po herbacie, Mycroftie?

Słowa młodszego brata odbijały się echem w jego głowie, drwiąc z niego. To było śmieszne. Mycroft miał wiele innych spraw, którymi mógł zajmować się w swoim życiu. Wygląd jego ciała był nisko na liście jego priorytetów. W większości przypadków. Od czasu do czasu, jego niepewność znów wychodziła na wierzch i choć dobrze ją ukrywał przed innymi, to skłamałby, gdyby powiedział, że to go nie martwiło.

I dlatego biegł.

Nie był pewien ile czasu minęło, ale gdy mały ból zaczął dokuczać jego udom, a oddech stał się urywany, zaczął zastanawiać się jak długo biegł. Na drugim końcu pokoju komórka wydała sygnał dźwiękowy oznaczający przyjście nowej wiadomości e-mail, postanowił więc, że najlepiej będzie skończyć. Idąc po telefon, chwycił ręcznik i wytarł twarz, po czym rzucił go na szyję, czytając tekst.

Był w trakcie pisania odpowiedzi i koordynowania z Antheą, kiedy usłyszał, że drzwi otwierają się i zamykają. Zamarł, będąc przygotowany do działania, ale charakterystyczne brzmienie kroków przypomniało mu, że to tylko Gregory Lestrade. Dał temu mężczyźnie klucze do swojego domu po szczególnie intymnym weekendzie, choć inspektor rzadko wpadał bez zapowiedzi. Jego początkowe podniecenie ustąpiło miejsca nagłej panice, gdy zdał sobie sprawę w jakim stanie się znajdował. Nie było jednak czasu, aby się ukryć, dlatego zdecydował nie próbować tego i wyruszyć na spotkanie Gregory'emu.

— Gregory — przywitał go, gdy zobaczył starszego mężczyznę. — Czemu zawdzięczam tę przyjemność?

W odpowiedzi otrzymał interesujące spojrzenie brązowych oczu inspektora. Otworzył usta, żeby wyjaśnić swój wygląd, ale uświadomił sobie, że nie miał nic do powiedzenia na ten temat.

— Czy ty… — zaczął w końcu Lestrade, intrygująco zachrypniętym głosem — …ćwiczyłeś?

Dresowe spodnie, adidasy i koszulka treningowa stanowiły odpowiedź na to pytanie, więc Mycroft nie sądził, że warto było potwierdzać to słownie. Prychnął, ponownie spoglądając na telefon, dziwie zawstydzony i sfrustrowany tym, że ten mężczyzna widział go w takim stanie. Kiedy jednak spojrzał w górę, Gregory stał tuż przed nim, a jego spojrzenie było łagodne.

— Gregory? — zaczął.

— Dobrze wyglądasz, Mycroft — zauważył starszy mężczyzna.

Mycroft zlekceważył to i prychnął. To z kolei spowodowało, że Gregory uniósł dłonie i objął jego policzki, unosząc jego głowę, by mogli ponownie na siebie spojrzeć. Uśmiechał się małym złośliwym uśmiechem, który wywołał iskrę ciepła u polityka.

— Pozwól, że dam ci lepszy powód, by się spocić — szepnął głębokim głosem Gregory wprost do ucha mężczyzny, naciskając na jego ciało i nie przestając mówić.

Miękki jęk natychmiast uciekł z ust Mycrofta. Postanowił przyjąć ofertę inspektora. Chwyciwszy jego nadgarstek, pociągnął go na korytarz, a później w stronę swojej sypialni. Holmes uśmiechał się przez całą drogę.