Rozdział 9: Plaża
Ciepły wiatr, który ich owiewał był uspokajający, a raczej stanowił przyjemny kontrast do normalnie zimnego powietrza w Londynie. Mycroft odchylił się na rozłożonym kocu, wzdychając z radością i krzyżując nogi w kostkach. Nie był kimś, kto spędzał wolny czas na plaży – jego cera i tak zbytnio na to nie pozwalała – ale to były pierwsze wakacje, które razem z Gregorym mogli wziąć wspólnie, więc nie było w tym nic nieprzyjemnego. Dopóki krem przeciwsłoneczny był wciąż na nim, a sam pozostawał w cieniu rzucanym przez parasol, jego skóra nie ucierpi.
Uśmiechnął się, gdy jego partner podszedł do niego przez piasek. Oparł się na łokciach i zdjął okulary, patrząc na starszego mężczyznę. Gregory był już bardzo narażony na piekące słońce, opalając swoją cudowną skórę.
— Wracamy? — zapytał, gdy drugi mężczyzna uklęknął przed nim w rozluźnionej pozycji.
Czekał na nich pyszny obiad, a nawet trochę relaksu w pokoju, po tym jak zmyją z siebie resztkę piasku, kremu i wody oceanicznej.
Gregory potrząsnął głową, a jego uśmiech zapowiadał coś innego. Mycroft uniósł brwi. Starszy mężczyzna niemal wczołgał się na niego, pochylając się, by pocałować go namiętnie. Holmes odpowiedział natychmiast, oddając pocałunek. Uniósł ręce, by przeciągnąć palcami przez miękkie, srebrne włosy. Język kochanka przesunął się po jego wargach prosząc o wejście, które Mycroft szybko przyznał. Westchnął, gdy ich krocza ocierały się o siebie.
— Gregory… — zaczął bez tchu naprzeciw ust mężczyzny. Lestrade zaczął szarpać za szorty i głaskać jego skórę, co było niesamowite, ale w głowie Mycrofta odezwał się mały alarm. — Gregory, jesteśmy w publicznym miejscu — zaprotestował słabo, dysząc lekko z zaczerwienianą twarzą.
— Na prywatnej plaży — przypomniał mu kochanek.
Głos Gregory'ego był głęboki i szorstki. Usłyszenie go w takim stanie powodowało dreszcze wzdłuż kręgosłupa polityka. Chwycił mocniej włosy partnera, gdy ręka Grega wsunęła się pod szorty, by zaczął tymi zręcznymi palcami gładzić jego erekcję. Zadrżał.
— Tak, ale… — zaczął ponownie, próbując wymyślić dobry powód, by tego nie robić. Niestety, jego mózg nie działał obecnie na najwyższym poziomie, a fakt, że byli na plaży, dodatkowo go podniecał. Prywatna plaża, w pobliżu nie było nikogo, kto mógłby ich zobaczyć. Ale nadal technicznie byli w miejscu publicznym. Było w tym coś… niegrzecznego. Prawie ryzykownego.
— Zaufaj mi, Myc — westchnął Gregory, wpatrując się w niego z czułością.
Mycroft wiedział, że nie będzie naciskał, jeśli naprawdę nie będzie tego chciał. Jednak problem polegał na tym, że pragnął tego, dlatego też skinął lekko głową i w tym momencie ich ubranie zostało odsunięte na bok, a drażniąca go dłoń owinęła się wokół ich erekcji. Mycroft krzyknął, a potem pociągnął Gregory'ego w dół, by stłumić okrzyk desperackim pocałunkiem. Kołysali się i dyszeli wspólnie, aż do chwili, gdy osiągnęli spełnienie.
— To było… szalone… — wydyszał Mycroft, gdy wspólnie po tym leżeli na kocu. Obok niego Gregory zachichotał, delikatnie ocierając się twarzą o jego podbródek.
— Najlepsze wakacje w życiu — szepnął starszy mężczyzna, uśmiechając się.
Mycroft nie mógł zrobić nic innego, jak skinąć głową. W rzeczywistości tak było.
