Rozdział 20: Przeszłość
To, co zaczęło się jako udana randka – nie, fantastyczna randka – skończyło się w popieprzony sposób. Greg wściekał się w milczeniu, gdy wraz z Mycroftem opuścili restaurację. Powrót do domu również odbył się w ciszy. Jego partner był cierpliwy, nic nie powiedział, ale wciąż trwał przy nim, by go wspierać.
Nie wiedzieli się prawie od tygodnia z powodu pracy Mycrofta, która wymagała od niego wyjazdu do Boliwii, jak twierdził. To był jego pierwszy dzień w domu po powrocie i postanowili uczcić to, wychodząc do jednej ze swoich ulubionych restauracji, by zjeść pyszną kolację, a potem wrócić do domu, by przeżyć coś co wiązało się ze znaczną ilością seksu.
Wtedy były partner Grega, z którym pracował, gdy zaczynał swoją karierę w Yardzie, zobaczył go i postanowił podejść, aby porozmawiać. Podczas rozmowy starał się zbagatelizować wszystkie złe rzeczy, jakie się wydarzyły, i udawać, że wciąż są starymi kuplami, próbując uzyskać w ten sposób przebaczenie. Podczas tego upierał się, że sytuacja była całkiem inna niż zrozumiał to Greg.
Greg niczym chmura burzowa wszedł do domu Mycrofta. Polityk wkroczył z wdziękiem tuż za nim.
— Gregory — odezwał się w końcu, powodując, że Lestrade zatrzymał się w miejscu i spojrzał na niego przez ramię. Mycroft odwiesił na wieszak płaszcz i parasol, po czym podszedł i przytulił go. — Uspokój się, Gregory. Jesteśmy teraz w domu. Poszedł sobie.
Greg wtulił twarz w szyję Mycrofta i odetchnął głęboko, pozwalając, by część stresu z niego wyparowała. Zamknął oczy i westchnął.
— Przepraszam, Myc. Po prostu… pojawił się nie wiadomo skąd — wymamrotał Greg. Jego głos był nieznacznie stłumiony. — Nie widziałem go od ponad dziesięciu lat i nie rozstaliśmy się w miłej atmosferze.
Mycroft delikatnie potarł plecy partnera, całując go w skroń.
— Herbaty? — zapytał, odsuwając się.
Greg skinął głową, chociaż tak naprawdę jej nie chciał. Wszedł za Mycroftem do kuchni, opierając się z westchnięciem o blat.
— Był skorumpowanym policjantem. Wpadł w złe towarzystwo. Chodziło mu tylko o pieniądze i promocję. Nie… Nie dbał już o uczciwa pracę w policji — powiedział Greg, przekazując historię swojemu ukochanemu.
Wzdychając, przetarł twarz dłońmi. Młodszy mężczyzna milczał, przygotowując herbatę i słuchając go uważnie.
— W końcu mnie postrzelił. Oczywiście nie celowo, ale nadal. Prawie nie przeżyłem operacji. A moja mała dziewczynka… Miała zaledwie rok.
Greg skrzywił się przywołując te złe wspomnienia. Ledwo został ojcem, ale ten cholerny facet niemal go zabił. Z powodu gangu. Narkotyków. I ośmielił się podejść do niego dzisiaj wieczorem i błagać o przebaczenie, zachowując się, jakby nic się nie stało. Jakby to było nic wielkiego.
Wpatrywał się w swoje dłonie, marszcząc brwi, aż smukłe palce kochanka pod jego brodą, zmusiły go do podniesienia wzroku. Spojrzał w bladoniebieskie oczy, które sprawiły, że serce zabiło mocniej. Mycroft patrzył na niego z czułością, gładząc go po policzku.
— Jesteś najlepszym inspektorem, o jakiego Scotland Yard mógł kiedykolwiek poprosić. Jesteś uczciwym, inteligentnym i trzymającym się zasad gliną. Osiągnąłeś swoja aktualną pozycję, ponieważ ciężko pracowałeś, pokonałeś absurdalne przeszkody i zniosłeś bardzo wiele. Włączając w tym mnie i Sherlocka. — Greg parsknął śmiechem i przewrócił oczami. Mycroft natychmiast zwrócił z powrotem jego uwagę na siebie za pomocą lekkiego szturchnięcia. — Jesteś miłością mojego życia, Gregory Lestrade i jesteś dokładnie tam, gdzie powinieneś być. Nie martw się o skorumpowanego policjanta z przeszłości, który nie był w stanie zrozumieć wartości i normy moralne, które cenisz ponad wszystko inne.
Patrzyli na siebie przez długi czas. Greg czuł, że gniew znikał, a jego spojrzenie złagodniało. Mycroft uśmiechnął się delikatnie do niego i pochylił się, by pocałować go z czułością. Całowali się przez długi czas, aż potrzeba powietrza i gotująca się woda w czajniku sprawiły, że odsunęli się od siebie.
— Dziękuję, Myc — szepnął cicho Greg, przyciskając ich czoła do siebie.
— Do usług, mój drogi Gregory. A teraz może napijemy się herbaty?
