Rozdział 22: Królowa, część 2

Greg nie był do końca pewien, w jaki sposób znalazł się w tej sytuacji, ale będąc w niej odczuwał przyjemny dreszczyk ekscytacji. Mycroft przybrał dość onieśmielająca postawę, stojąc nad nim z rękami na biodrach i popychając go na podłogę z zaborczym błyskiem w oku. Przygryzając wargę, Lestrade przerwał ich kontakt wzrokowy, by przyjrzeć się swojemu partnerowi.

Szpilki, które wsunął na stopy męża, okazały się wspanialszym wyborem, niż podejrzewał. Przesuwał spojrzeniem w górę i w dół nóg Mycrofta, wpatrując się w to, w jaki sposób jego łydki były podkreślone, gdy miał na sobie obcasy. Kształt i krzywizna jego nóg stały się o wiele bardziej uwypuklone, a Greg chciał je dotknąć, całować i głaskać.

— Wstań, inspektorze — powiedział po chwili Mycroft.

Greg zdołał oderwać wzrok od nóg mężczyzny, by na niego spojrzeć, po czym skinął głową, podnosząc się. Zrobił krok do przodu z zamiarem przyciągnięcia Mycrofta do szorstkiego pocałunku, ale piersi oparta na jego piersi dłoń zatrzymała go.

— Myc? — zapytał ochryple.

Mycroft spojrzał na niego bardzo wymownie.

— Nie sądzę, że dzisiejszego wieczoru uzyskałeś prawo nazywania mnie w ten sposób — warknął. — Greg zadrżał. Pochylając się bliżej, Mycroft przycisnął usta do jego ucha. Jego głos był ledwo głośniejszy od szeptu, a gorący oddech owiewał skórę starszego mężczyzny, gdy kontynuował: — Nie, inspektorze. Będziesz używać czegoś bardziej odpowiedniego, takiego jak „Wasza Wysokość".

— O Jezusie Chrystusie — jęknął Greg.

Coś, o czym czasami zdarzało mu się pomyśleć szybko zmieniło się w pełnowymiarowy fetysz i wyglądało na to, że jego druga połówka była chętna, by również w tym uczestniczyć. Spodnie Grega stawały się coraz ciaśniejsze w kroku i wkrótce trzeba było coś z tym zrobić. Mycroft zaśmiał się, przywracając z powrotem Grega do teraźniejszości.

— Nie tak szybko — powiedział Holmes, a jego uśmieszek stał się szerszy. — Zdejmij marynarkę.

Greg zrobił to natychmiast. Chętny zrobić wszystko, co mu kazano. Mycroft wydawał się gotów do przejęcia kontroli, przygotowany do dowodzenia, a Greg był z tego bardzo zadowolony. Zdjąwszy marynarkę, upuścił ją na ziemię. Holmes uniósł ręce i fachowo rozpiął guziki jego koszuli, i przesunął swoimi wypielęgnowanymi paznokciami po odsłoniętej piersi.

Greg jęknął. Nie mogąc się powstrzymać, wyciągnął rękę i chwycił krawat męża, przyciągając go gwałtownie do siebie i całując namiętnie. Nastąpiło ssanie i gryzienie, pełne niepohamowanego pragnienia. Ten rodzaj pocałunku, który mógł pozostawić po sobie ślady. Mycroft pozwolił, by trwało to przez chwilę, zanim zakończył pocałunek i spojrzał surowo na Grega.

— Czy powiedziałem, że możesz mnie pocałować, inspektorze? — zapytał szorstko.

— N… Nie, Wasza Wysokość — jęknął Greg.

— To dlaczego to zrobiłeś?

— Ponieważ…

— Ponieważ, co, inspektorze?

— Ponieważ byłem niegrzeczny.

Greg z wrażenia nie mógł złapać tchu. Jego mąż miał dominującą osobowość, która w tym momencie przytłaczała każdą komórkę jego ciała. Pragnął Mycrofta tak bardzo, że aż to bolało i że czuł zawroty głowy. Chciał tak mocno go dotknąć. Tęsknił za ciepłem jego ciała, pocałunkami i wszystkim innym. Nie był kimś, kto błagał, ale chętnie by to teraz zrobił.

— Dokładnie. Sądzę, że należy ci się kara.

Mycroft złapał Grega za ramię i pochylił się, całując go ponownie z namiętnością i popychając starszego mężczyznę na łóżko. Greg uderzył o materac i poruszył się, by usiąść, zanim odziana w szpilkę stopa nie spoczęła na jego piersi. Tym razem jednak pozostała na niej przez chwilę i Lestrade skorzystał z okazji, by zacząć przesuwać dłońmi po łuku łydki drugiego mężczyzny, czując napięty mięsień. Zaczął całować kostkę Mycrofta, zapominając się w tym i masując nogę męża. Z ust Holmesa wydobył się jęk przyjemności, a Greg był w stanie kontynuować swoje poczynania przez chwilę, nim noga na nim zaczęła go spychać na materac. Mycroft opadł na kolana, siadając okrakiem nad starszym mężczyzną, ale nie do końca go dotykając. Wpatrywał się w męża z podnieceniem.

— Dziś wieczorem jesteś na mojej łasce, inspektorze. Będziesz robił to, czego zapragnę. Rozumiemy się?

— Ta… tak, Wasza Wysokość.

Serce Grega biło szaleńczo. Tak. Rozumiał i był gotowy na wszystko. Pragnął tego. Mycroft zaczął się pochylać. W jego oczach był widoczny błysk zaborczości, gdy przesunął paznokciami po srebrnych włosach męża.

— Dobrze — powiedział szorstko, rozpoczynając kolejny brutalny pocałunek. — Jeśli będziesz się zachowywać i postępować zgodnie z instrukcjami, to sprawię, że poczujesz się jak w Niebie.