Rozdział 33: Bzdury w telewizji

— Dobry Panie, Gregory, co ty oglądasz? — westchnął Mycroft, unosząc brew, gdy spoglądał w stronę telewizora.

Greg siedział na kanapie z wyciągniętymi przed siebie nogami. Odchylił głowę do tyłu i spojrzał na polityka, który właśnie wrócił do domu, i z lekkim uśmiechem wzruszył ramionami.

— „House Hunters – Poszukiwacze domów" — odpowiedział od niechcenia.

Mycroft przez kilka chwil w milczeniu przyglądał się programowi, obserwując, jak para na ekranie spaceruje po domu i rozmawia o tym, co im się podobało, czego szukali itd. Nazwali go domem numer dwa. Gdyby było to możliwe, brew Mycrofta uniosłaby się jeszcze wyżej.

— Czyli… oglądasz program… o ludziach wybierających dom swoich marzeń? — zapytał powoli, wpatrując się w partnera z niedowierzaniem. — Ile ty masz lat, Gregory?

— Och, bądź cicho. To działa świetnie jako szum w tle. Dalej, siadaj.

Greg w zapraszającym geście poklepał kanapę obok siebie, ale Mycroft nadal stał, spoglądając na niego nieufnie. Dopiero gdy Greg spojrzał na niego tymi swoimi brązowymi oczami, spełnił jego prośbę. Uśmiechając się triumfalnie, Lestrade podciągnął swoje nogi, gdy Mycroft usiadł koło niego.

Niestety Greg nie zdawał sobie wtedy sprawy, jak zmieni w przyszłości ich nawyki oglądania telewizji. Na początku nie było to nic wielkiego. Oboje po obiedzie przytulali się do siebie na kanapie, rozmawiając cicho, całując się i włączając jakiś przypadkowy program w telewizji. Co jakiś czas zwracali uwagę na program, w zależności co leciało, a po pewnym czasie szli spać.

Dopiero gdy Greg wrócił do domu po długim dniu spędzonym na posterunku, słysząc, jak Mycroft mamrocze, a telewizor gra w tle, uświadomił sobie, co się stało. Powiesił płaszcz i powoli podszedł do drugiego mężczyzny, siedzącego na kanapie ze skrzyżowanymi nogami i z irytacją widniejącą na twarzy.

— Myc? — zapytał z zaciekawieniem, przesuwając wzrok z ukochanego na telewizor i z powrotem na polityka.

—To takie irytujące. Ta kobieta Candice wyraźnie nie rozumie prawidłowej koncepcji schematu kolorów. Naprawdę tak jest. Twierdzi, że jest wiodącą projektantką wnętrz, a potem robi coś takiego? Lepsze osiągnięcia miałby mój kierowca.

Greg zamrugał, gdy Mycroft wściekał się, oglądając program i machając ręką w jego stronę. Dopiero wtedy Greg uznał, że te pytania są skierowane do niego i że każe mu spojrzeć na ten okropne zestawienie kolorów.

— Czy ty… oglądasz „Boski Projekt"? — zapytał ostrożnie ponownie, zerkając na ekran telewizora.

To nie był program, który wspólnie oglądali, ale był emitowany na tym samym kanale, co „House Hunter – Poszukiwacze domów". Rozpoznał logo w dolnym rogu ekranu.

— Tak, ale z pewnością była to kiepska decyzja, ponieważ ta kobieta oszalała i powinna zostać zwolniona.

Greg gapił się. Dobry Boże. Mycroft uzależnił się bzdurnej telewizji. Co on zrobił? Greg pokręcił głową i odwróciwszy się, skierował się do wspólnej sypialni. Po drodze wyciągnął komórkę i wysłał smsa do swojego najlepszego kolegi.

Mycroft ogląda głupie programy w telewizji na kanale Home and Garden Network. Obecnie ogląda „Boski Projekt". I zbeształ kobietę, która go prowadzi. Pomóż. – Greg.

Ściągał spodnie, kiedy dostał odpowiedź. Przeszedł przez pokój, by chwycić komórkę i przeczytać wiadomość.

Trzymaj go z daleka od reality show. Zacznie krzyczeć, że to oczywiste, że ten mężczyzna jest lub nie jest ojcem. – JW.

Greg pokręcił głową, wzdychając. Więc to nie był tylko Mycroft…

O co chodzi z mężczyznami Holmes i bzdurną amerykańską telewizją? – Greg.

Jeśli się dowiesz, to daj mi znać, kolego. – JW.

Greg roześmiał się. On i John zbliżyli się do siebie przez lata, a tym bardziej, że obaj umawiali się z braćmi Holmes. W większości byli w stanie utrzymać siebie nawzajem przy zdrowych zmysłach. Skończył się przebierać w spodnie dresowe i luźną piłkarską koszulkę, zanim odważył się wrócić do salonu, w którym wciąż siedział Mycroft.

— Powinienem był oglądać „Remontowy biznes braci Scott" — mruknął Mycroft, gdy Greg usiadł koło niego.

— Och? Dlaczego? — zapytał Greg, decydując się podejść do tego z humorem.

Po raz pierwszy, odkąd wrócił do domu, Mycroft odwrócił się, by na niego spojrzeć.

— Ponieważ przynajmniej na bliźniaków miło się patrzy.

— Ej! — prychnął Greg, udając obrażonego.

Mycroft uśmiechnął się, przyciągając go do siebie i owijając swoje ramiona wokół pasa inspektora. Greg mruknął z przyjemności, gdy zaczęli się całować. Telewizor grał w tle. Wszystko było tak, jak powinno być.

— Nie martw się, kochanie. Wolę cię mieć jednego niż ich dwóch każdego dnia — powiedział Mycroft naprzeciwko jego warg, przyciągając go do kolejnego namiętnego pocałunku.