Rozdział 34: Senny
Mycroft wrócił do niezwykle cichego domu. Było to dziwne i w ogóle nie takie jak się spodziewał, ponieważ samochód Gregory'ego był w garażu, kiedy wrócił do domu. Cicho zdjął płaszcz, odwieszając go na wieszak i odłożył parasol na miejsce, tak jak to robił codziennie. Zaczął spacerować po domu w poszukiwaniu swojego męża.
— Gregory? — zawołał, ale nie otrzymał odpowiedzi.
Bez powodzenia szukał do w kuchni i w salonie. Nadal nie było śladu starszego mężczyzny. Mycroft uniósł brew, rozglądając się po pokoju. Nic się nie zmieniło na kanapie, na której wczoraj wieczorem się przytulali, więc Lestrade nawet na niej dzisiaj nie usiadł. Zwykle po przyjściu z pracy, Gregory odpoczywał na kanapie, oglądając mecz piłki nożnej lub wiadomości.
Wzdychając, Mycroft potrząsnął głową i odwrócił się, by pójść do sypialni. Idąc, zajrzał do łazienki, na wypadek gdyby starszy mężczyzna był pod prysznicem, ale nie usłyszał szumu bieżącej wody (czego nie oczekiwał). Zauważył, że Gregory musiał przyjść do ich wspólnej sypialni, gdy pochylił się, aby podnieść krawat, który został przypadkowo upuszczony na środek podłogi. Zawrócił więc i przebrał się, jak zawsze. Kołdra na ich łóżku zmieniła swoje położenia w porównaniu do poranka, więc Gregory musiał na chwilę przysiąść na materacu. Jednak podobnie jak w innych pokojach, które Mycroft sprawdził, nie było tutaj starszego mężczyzny.
— Gregory? — zawołał ponownie i wciąż nie usłyszał odpowiedzi.
Marszcząc brwi, wydał z siebie pomruk dezaprobaty i znów wyszedł z sypialni. Idąc korytarzem, zauważył światło w gabinecie starszego mężczyzny. Mycroft uśmiechnął się z satysfakcją, gdy wreszcie znalazł swojego partnera i ruszył, by wejść do środka. Pchając drzwi, otworzył usta, by coś powiedzieć, ale natychmiast je zamknął na widok przed sobą.
Gregory osunął się na biurko, leżąc na skrzyżowanych ramionach, opierając policzek na dłoni. Jego usta były lekko rozchylone. Oczywiste było, że zasnął. Na biurku były porozrzucane papiery, a obok niego leżało pióro, które najwyraźniej wymknęło się z jego uścisku, gdy pokonał go sen. Wzrok Mycrofta złagodniał, a na jego twarzy pojawił się uśmiech. Jego drogi Gregory wkładał wszystkie siły, by rozwiązać obecną sprawę, którą Sherlock był niewątpliwie bardzo podekscytowany. Dotyczyła ona seryjnego zabójcy, który wymykał się im częściej, niż chcieliby się do tego przyznać.
Powoli podszedł do śpiącego mężczyzny. Pochylił się, kładąc smukłe dłonie na ramionach Gregory'ego, lekko nim potrząsając. Pochylił się jeszcze bardziej, aż jego oddech owiał płatek ucha Lestrade.
— Gregory, kochanie, obudź się — poprosił. Starszy mężczyzna poruszył się po chwili, marszcząc półsennie brwi. Mrugając, jęknął pytająco. Mycroft zachichotał i pocałował zewnętrzną krzywiznę ucha męża.
— Chodź, kochanie. Zabierzemy cię do łóżka.
— Myc? — zapytał sennie inspektor, odwracając się, by spojrzeć na niego nieprzytomnym spojrzeniem. Uśmiech Mycrofta stał się po prostu szerszy.
— Tak, kochanie. Chodź, idziemy do łóżka.
Gregory przetarł oczy, ale posłuchał go, wstając niepewnie i pozwalając się prowadzić przez korytarze. Mycroft obejmował go w pasie, aż nie dotarli do łóżka i obaj nie usiedli.
— Czy jest późno? — spytał sennie Gregory, gdy zwinął się, leżąc na boku z poduszką pod głową.
— Nie jest.
— Co z kolacją?
— Zapewniam cię, że dziś wieczorem, sam przygotuję swoją kolację. Potrzebujesz odpoczynku, Gregory.
Mycroft pozostał tam, gdzie był, obserwując, jak jego mąż kiwnął głową i zamknął oczy. Po chwili oddech Gregory'ego znów się wyrównał, gdy zasnął. Polityk poprawił na nim kołdrę i zaczął wstawać.
— Nie idź — rozbrzmiała rozpaczliwa prośba. Mycroft już niemal na nogach, spojrzał przez ramię. Gregory znów miał otwarte oczy, a zaspany wyraz gościł na jego twarzy, gdy wyciągał dłoń na pustej stronie łóżka. — Proszę?
Nie mogąc się oprzeć, tej prośbie, Mycroft przytaknął w zgodzie i zdjął buty. Odsunąwszy je na bok, wspiął się na łóżko. Oczywiście pozostał w pozycji siedzącej, ponieważ nie chciało mu się spać. Gregory zwinął się w kulkę, obejmują ramieniem talię Mycrofta i opierając się o jego przedramię.
— Tęskniłem za tobą — wymamrotał głosem szorstkim od snu, który powoli go obezwładniał.
— Również za tobą tęskniłem, Gregory — odpowiedział cicho Mycroft, ale jego mąż już spał.
